Dodaj do ulubionych

Ze wspomnień...

08.07.04, 12:23
Znaczy ja wiem, czyje to wspomnienia, ale z pewnych względów pominę źródło.

Mój najukochańszy, najmilszy, zawsze pachnący dobrym tytoniem i najlepszym
koniakiem prof. Jan Świderski nigdy nie uczył się tekstów na pamięć.
Pracowicie pisał sobie ściągawki na meblach i na rekwizytach. To on wynalazł
pierwszy w Polsce (a może i na świecie) teleprompter: na odwrocie starych
plakatów pisał wołami tekst i płacił maszyniście, żeby mu to trzymał przed
oczyma.
Jedną z jego wielkich ról telewizyjnych był Wojewoda w “Mazepie”, w reżyserii
Holoubka. Świder grał – jak to Świder – z bebechami, strasznie się przy tym
wyczerpując, a nas, współpracowników, zmieniając w półprzytomnych z przejęcia
widzów. Najgorętszym fragmentem roli jest monolog Wojewody nad trumną
Zbigniewa. Świder padał na kolana, rozdzierał żupan na piersi i czołgał się
na klęczkach wokół trumny.
Przed samym nagraniem, kiedy pobiegł do garderoby, żeby po próbie osuszyć się
z potu i dopudrować, ktoś ocknął się z transu:
– Słuchajcie, on chyba gra bez ściągi?...
Usłyszał to operator. Podjechał kamerą do trumny, która cała popisana była w
dwuwiersze: wszędzie, gdzie Wojewoda się doczołgiwał, miał następny kawałek
tekstu...
Nagranie. Wojewoda wpadł do pomieszczenia, rozdarł żupan i wycharczał mało
znany tekst Słowackiego:
– Kto mi, kurwa, odwrócił trumnę???!!!
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka