robert.83
03.04.15, 12:10
TU jest art., z którego pozwolę sobie zacytować fragment:
"Przed wojną była PAST-a i Hotel Warszawa - bardzo interesujące konstrukcje i, jak na tamte czasy, również dość wysokie. Gdyby nie wojna, to ta tendencja do budowania wieżowców dalej by się rozwijała, ale czarny PR Pałacu Kultury zrobił swoje. Ludzie, nawet jeżeli nie umieją sobie tego do końca zwizualizować, to wiedzą, że z tym Pałacem coś jest nie tak i, że czują się źle w jego otoczeniu i to przekłada się na ogólną niechęć do wysokościowców, jak myślę."
Takie rzeczy budzą moje szczere zdumienie. Naprawdę tego nie rozumiem.
Jak można uważać, że zburzenie Pałacu - super znanej ikony miasta, zdefiniowanego centralnego punktu - i zaćkanie tej przestrzeni zapewne bezimiennymi bezwymownymi "Business Cetres", "Parks" i "Points" może być dobrym pomysłem????
Czy ci ludzie to naprawdę myślą czy po prostu czują kasę nosem i lobbują za tym najlepszym kawałkiem gruntu w Wawie?
Kto niby czuje się źle i czuje, że coś jest nie tak z Pałacem?
Dla mnie to symbol Warszawy - bardziej rozpoznawalny od kolumny Zygmunta czy Zamku Królewskiego. W dodatku, to dla mnie też symbol zwycięstwa z totalitaryzmem w cywilizowany sposób ("dar" tyrana stał się kolorowym, żywym elementem kapitalistycznej i demokratycznej sceny. Stalina zżarły robaki a my żyjemy - wolni. Przetrwaliśmy go).
Jak mi skasują Pałac to wyprowadzam się z Wawy :P. Szczególnie, że trawy tam nie posieją (na park a la Central Park bym się zgodził) tylko bełkotliwie będą coś piskać o renomowanych artystach... byleby jakiś apartamentowiec upchnąć.