jovian
16.04.15, 00:18
Tak mnie ostatnio uderzyło znienacka spostrzeżenie, dziwne i z gatunku tych głupich i mało istotnych ale zastanawiających w jakiś sposób. Więc się podzielę z nadzieją na jakieś wyjaśnienia, bo jakoś nie ogarniam tej kuwety. ;)
Otóż jest sobie budynek biurowy w którym zarabiam na codzienną bułkę z szynką i ma on cztery windy. W każdej windzie na jednej ścianie jest lustro, nie, nie na tej naprzeciwko drzwi tylko na bocznej. I każda, ale to każda kobieta wsiadająca do tejże windy w tym lustrze się przegląda. Czasem poprawiając brew ;), czasem tylko sprawdzając szybko czy wszystko jest ok (?).
Na początku pomyślałem że mi się wydaje albo co, ale z deka zaintrygowany przeprowadziłem zakrojone na szeroką skale obserwacje, a ponieważ podróżuję tymi windami często (nałóg i dyskryminacja palących to ciężka rzecz ;) ), to jednak dochodzę do wniosku że próbka jest statystycznie znacząca.
Jak to jest z tymi lustrami, drogie panie? Musicie zerknąć jak jakieś w pobliżu się pojawi? I właściwie to dlaczego? ;)