carol-jordan
30.06.15, 10:57
Jedni mówią:
klin klinem.
Ale to nie moja bajka.
Inni, że trzeba odczekać. Ile? To zależy od indywidualnych predyspozycji.
Tylko w tym odczekiwaniu jest jedno niebezpieczeństwo. Człowiek się zasklepia w sobie i coraz trudniej mu z tej skorupy wyleźć. Pojawia się lęk przed tym, żeby się otworzyć. A jak się człowiek nie otworzy to po co w ogóle zaczynać jakąkolwiek relację? Chyba im dłużej jest się samemu, tym człowiek ma ten lęk większy. Zaczyna się zastanawiać:
po jaką cholerę znowu próbować?
po co narażać się na zranienie? odrzucenie? przecież w sumie nie jest mi samemu aż tak źle..... A jak jest?
No i mamy pat.
Samemu źle, ale tak ciężko znów zaufać...... :/