Dodaj do ulubionych

Lek na lęk.....

30.06.15, 10:57
Jedni mówią:
klin klinem.
Ale to nie moja bajka.
Inni, że trzeba odczekać. Ile? To zależy od indywidualnych predyspozycji.
Tylko w tym odczekiwaniu jest jedno niebezpieczeństwo. Człowiek się zasklepia w sobie i coraz trudniej mu z tej skorupy wyleźć. Pojawia się lęk przed tym, żeby się otworzyć. A jak się człowiek nie otworzy to po co w ogóle zaczynać jakąkolwiek relację? Chyba im dłużej jest się samemu, tym człowiek ma ten lęk większy. Zaczyna się zastanawiać:
po jaką cholerę znowu próbować?
po co narażać się na zranienie? odrzucenie? przecież w sumie nie jest mi samemu aż tak źle..... A jak jest?
No i mamy pat.
Samemu źle, ale tak ciężko znów zaufać...... :/
Obserwuj wątek
    • czarny.onyks Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 11:03
      ..to może trzeba inaczej...
      przypomnij sobie, kiedy tak naprawdę żyłaś...kiedy była ekscytacja, emocje...kiedy chciało się wstawać..planować...

      spokój, samotność będziesz miała bez wysiłku...
      więc może warto ryzykować...zaufać...
      • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 11:05
        No może warto....
        Ale jak raz czy drugi się nie udaje, to też i ochota odchodzi......
        Czy ja wiem, czy nie żyję prawdziwie teraz? Też mi się coś tam chce.... ;)
    • margott70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 11:14
      A może lekiem na lęk jest zaakceptowanie nieuchronności straty. To co piszę, to nie pesymizm, to tylko zupełne przekonanie,że nic nie jest nam dane raz na zawsze. Może należy docenić sam fakt wchodzenia w relacje z innymi. A w takim filozoficznym nastroju jestem;)
      • czarny.onyks Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 11:23
        i nie planowanie całego życia.....ale życie tu i teraz...
        • margott70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 11:31
          dokładnie
          • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 12:41
            To właśnie próbuję robić. A planowanie mi przeszło parę ładnych lat temu, jak wszystko mi stanęło na głowie...... Planuj, planuj a potem jedna chwila i śmiech w niebiosach..... :P
      • facet699 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 17:36
        no właśnie, nic nie jest na zawsze i warto żyć chwilą.... to tyle teorii
      • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 18:08
        O to to! Bo najpiękniejszy związek może się rozpaść i trzeba mieć tą świadomość.
    • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 18:07
      Lęk się ma większy w wyniku niemiłych doświadczeń, a nie tego że długo był sam. Też raczej jestem zamknięta. Mówię dużo o sobie i w ogóle dużo mówię bo jestem gaduła, ale takich powierzchownych bzdur....dlatego mało kto mnie zna tak od środka, na to potrzebuję czasu, a czasem jest tak że i czas nie pomoże, bo jak z kimś nie nadaję na tej samej fali, to choć mogę utrzymywać znajomość, to i tak gadam tylko pierdółkach, pozostaję poprostu na jego poziomie i nie odkrywam się dalej (wewnętrznie oczywiście). Jeżeli nadaję odkrywam się, co i tak nie gwarantuje powodzenia, bo u mnie wiele płaszczyzn musi współgrać. Nie zawsze podobne priorytety, spojrzenie na świat czy nawet zainteresowania dają gwarancję udanego związku, bo jeszcze jest charakter, relacje z innymi, osoby trzecie które czasem lubią namieszać, nałogi...albo nawet głupie jakieś nawyki, które doprowadzają do szewskiej pasji! :/
      :D:D
      Ty go jeszcze seksualnie dobrze zbadaj a potem miej dylematy :D Mówię Ci. ;)
      Nie marudź! Lepiej sprawdź czy w seksie jest dobry...przynajmniej coś miłego w pamięci pozostanie, jakby co....hahaha :D
      • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 18:43
        Ale że ja mam sprawdzić? A kogo????? :D
        • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 18:56
          No nie wiem myślałam że coś tam u Ciebie kiełkuje i się zastanawiasz....czy warto :P
          A to takie teoretyczne gdybanie niby? :> Tiurli tiurli :> :D skoro nie masz potencjalnego to w czym dylemat, boisz się że Ci zza rogu wyskoczy?
          Lepiej nie planuj i nie nastawiaj się i z góry nie mów NIE, bo po co. Zobaczysz co los przyniesie. Najwyżej skoro nie masz potrzeby to nie szukaj, jak się ktoś interesujący pojawi sam z siebie, to wtedy będziesz się zastanawiać.
          • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:07
            No właśnie zza rogu wyskoczył......... :D :>
            • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:09
              Eeee to go bierz, co się martwisz a zapas, tylko w ciągu 3 miesięcy nie zakochuj się na zabój :D
              • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:44
                A co Ty?! Na starość mam opóźnione reakcje.... :D :P
                • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:46
                  Hahahaha :) I dobrze :)
                  • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:53
                    No nie wiem czy dobrze, bo się zestarzeję tylko z rąbniętym kotem i mądrym psem........ :> :D
                    • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:12
                      Kiedyś umrą weźmiesz sobie nowe :P Wiem jestem okrutna....ale jak nie chcesz się zestarzec z psem i kotem to może przestań gdybać i się barykadować i wmawiać sobie że tak Co dobrze. Ja mogę uwierzyć że jest Ci dobrze, bo bycie samej nie znaczy pczucia samotności. Ale jednak starość we dwoje zawsze jest sympatyczniejsza. Jednak w przypadku braku kandydatów nie wolno się załamywać, bo zawsze pozostaje klub seniora :):):)
                      • czarny.onyks Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:16
                        powątpiewałabym z tymi seniorami...

                        bo na starość to można być nie do zniesienia:D :P

                        trzeba szukać wcześniej:P
                        • facet699 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:23
                          do sanatoriów nie tylko leczyć się dziadki jeżdżą :P
                        • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:27
                          Ale czasem człowiek staje się przygłuchawy i już go tak wszystko nie drażni.


                          Ostatnio obserwowałam parę staruszków w parku na ławce, ona siedziała rozmarzona a on się uparł czytać jej jakiś artykuł z gazety, jakiś o polityce i mimo że mu przerywała, on jej uparcie czytał...było widać że babunia znudzona, machała sobie nóżkami, w nieo patrzyła, na drzewa i uśmiechała się pod nosem, wcale go nie słuchała w końcu, a ten z uporem maniaka jej na głos czytał, w końcu zaczęło mrzeć i dziadek skończył, a w oczach babci można było zobaczyć ulgę hahaha Ale on ją troskliwie podniósł z ławeczki i podreptali do domu.....gdyby była głucha babunia, nie musiałaby tego znosić. Ale i tak wykazała się cierpliwością. Może na starość to przychodzi. :)
                          • czarny.onyks Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:38
                            ale po co czekać do starości..
                            wtedy miłość ma inny...smak;)
                            • lilith70 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 22:02
                              Skąd wiesz? :D Dziadek mojego męża brał ślub będąc po 80-tce :)
                              Czekać nie ma sensu ale być z kimś byleby być, też nie ma sensu. To lepiej być samemu.
                              Carol za bardzo gdyba, jak ktoś jest, powinna spróbować, chyba że od początku jej nie pasuje, bo przecież nie będzie się zmuszać, udawać coś czego nie ma, ale jeśli nie, jeśli coś ją kręci w nim, to dlaczego by nie. Kto nie ryzykuje, ten nie ma.

                              A szukać? To każdego wybór i potrzeba, jednimpo latach szukania i rozczarowań mają dość aktywnego szukania, a inni nie. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. Są osoby, które nie wyobrażają sobie życia bez drugiej osoby, a są też tacy którzy wcale takiego parcia nie mają. To kwestia charakteru, doświadczeń, ale przede wszystkim charakteru. Dlatego jedni do upadłego aktywnie poszukują, a inni poddali sprawy losowi, a jeszcze inni nastawili się na NIE. I każdy wybór może być dobry dla konkretnego człowieka, choć nam może wydawać się beznadziejny. Najważniejsze żeby ta osoba ze swoim wyborem dobrze się czuła i nie okłamywała samą siebie.
                              A czasem jest tak że chciałoby się z kimś być, ale ma się świadomość że wokół naprawdę nie ma odpowiednich kandydatów, a z byle kim nie chce się niczego budować i człowiek po prostu spokojnie sobie żyje sam. Często tak jest gdy miało się, przeżyło związek ze swoim "ideałem" wówczas poprzeczka jest tak wysoka, że mało kto przeskoczy. I to jest ten ból. Przeżyło się coś fajnego, ale potem ciężko być z kimś innym. Ale jeśli ma się znajomych czy rodzinę czy inne zajęcia wcale nie musi z tego powodu czuć się człowiek nieszczęsliwym. Nie zawsze wszystko w życiu się ma. Trzeba umieć się z tym pogodzić. Tak już jest.
                              Znów wywód napisałam :P ale byłam na różnych etapach ;)
                              Byleby na zapas nie gdybać...;)
    • szarlotka_ja Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:47
      Moja wrodzona złośliwość nie pozwala mi milczeć więc muszę zapytać :D
      Potęga podświadomości przestała działać? ;)
      • carol-jordan Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 20:52
        Nie.... może właśnie dzięki owej mam więcej rozterek, bo poznaję swoje potrzeby? A może tylko tak tiurli tiurli? (jak mawia Lilka) :D
    • kama265 Re: Lek na lęk..... 30.06.15, 21:10
      mam niezawodny lek - ale trzeba stosowac systematycznie :>
      MNIEJ ROZKMINIAĆ!!!!!! mniej myśleć, mniej analizować :>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka