Dodaj do ulubionych

Źródła świątecznych obrzędów :))

02.12.04, 14:02
Choinka i Gwiazda

Do pogańskich rytuałów należalo wnoszenie do domostwa jemioły.
Ta magiczna roślina była symbolem płodności,dlatego w noc poślubną wieszano
ją nad łóżkiem.
I właśnie bożonarodzeniowy zwyczaj całowania się pod jemiołą ma tutaj swoje
źródło.
W starożytnym Egipcie choinkę i wszystkie drzewa pozostające zimą zielone
traktowano jako naturalny symbol płodności.
Dla Rzymian był znakiem nieśmiertelności.
Do czasu przesilenia zimowego zdobili swoje domy głązkami świerku.
Wiecznie zielone gałęzie były znakiem lojalności wśród przywódców
politycznych i wojskowych.
W gospodarstwach celtyckich wierzono,że przystrojona ostrokrzewem siedziba do
czasu przesilenia zimowego jest doskonałym schronieniem dla domowych gnomów.
A te z kolei wiernie służyły mieszkańcom.
Strzegły przed złem i uderzeniami piorunów oraz pomagały w tłumaczeniu
zawiłych snów.
Natomiast gwiazda, roztaczająca wokół silny blask ,prowadząca trzech mędrców
do narodzonego Jezusa,już w czasach pogańskich uosabiała czystość i pokój.
Na czubku światecznego świerka umieszczano ją znacznie wcześniej,zamin stała
się jednym z symboli Bożego Narodzenia.

("Czwarty Wymiar")

Dobrego dnia :))))

Obserwuj wątek
    • halina501 Re: Barbórka :)))) 02.12.04, 14:17


      Szczęść Boże!

      - Tymi słowami górnicy pozdrawiali Skarbnika, pojawiającego się w postaci
      starego sztygara z długą, siwą brodą i z lampą o czerwonym świetle. Nieraz
      pomagał im w ciężkiej pracy. Za swoją pomoc nie oczekiwał niczego, prócz
      szacunku – wyjaśniali uczniowie SP 13 w Chorzowie, w trakcie biesiady śląskiej,
      zorganizowanej z okazji górniczego święta, Barbórki.

      Legenda mówi, że w okresie krwawych prześladowań chrześcijan, Barbara, córka
      bogatego człowieka, potajemnie przyjęła chrześcijaństwo i złożyła ślub
      dozgonnej czystości. Ojciec Jej obawiając się o swoją pozycję, majątek i życie,
      głodząc ją w wieży swego zamku, próbował skłonić do zmiany decyzji. Gdy to
      zawiodło, postawił ją przed sądem, a wydany wyrok śmierci przez ścięcie,
      wykonał własnoręcznie. Niezłomność Barbary w wyznawaniu wiary i śmierć
      poniesiona z ręki własnego rodzica przyczyniły się do upowszechnienia jej kultu
      jako patronki ludzi narażonych na nagłą i niespodziewaną śmierć. Za swą
      opiekunkę przyjęli ją: górnicy, hutnicy, marynarze, żołnierze, kamieniarze i
      więźniowie.

      Jej święto przypada na 4 grudnia. Do niedawna dzień ten obchodzono w sposób
      szczególny na Górnym Śląsku. Któż z nas nie słyszał o tradycyjnych Barbórkach,
      obchodzonych uroczyście na kopalniach i w górniczych rodzinach. – A jak to
      piyrwy na Śląsku bywało? Wejrzyjmy do jednego starego familoka i bez kuklok
      zoboczymy, jak to taki fajer wyglondoł w śląskiej familii – zachęcała do
      poznania tradycji Barbórkowej Marysia Galus, uczennica IV klasy SP nr 13 w
      Chorzowie.

      Barbórki gromadziły niegdyś całe rodziny. Przy biesiadnym, świątecznym stole
      wszyscy dobrze się bawili: ujki i ciotki “łosprawiali” wice, śpiewali,
      wspominali dawne czasy. Humoru nie zabrakło też na szkolnej uroczystości: - Jak
      nazywa się brytyjska flaga? – pytał Mateusz Borys, który wcielił się w rolę
      starzika – Wiem, wiem! To brytfana – rozwiązała zagadkę Patrycja Kupiec, czyli
      ciotka Marika. Prócz nich w śląskiej biesiadzie udział wzięli: starka Berta,
      mamulka i tatulek, ujek Bercik i ich dzieci - Hażbitka i Józik. Nie zabrakło
      także ciotki Rouzy i ujka Karlika, który był w Ameryce. Przyszła też stara
      Kowoliczka, sąsiadka ze starego mieszkania.

      Uroczystość była także okazją to wspólnego muzykowania: - Śląskie granie i
      śpiewanie nie ustanie już - zapewniali uczniowie SP 13, wykonując popularne na
      Śląsku pieśni, takie jak: "Pyk, pyk, pyk z fajeczki, duś, duś, duś
      gołąbeczki..." czy "Karliku, Karliku, co tam niesiesz w koszyku?", do których
      akompaniowała Gabriela Rajewska, inicjatorka i organizatorka Dnia Śląskiego w
      szkole.

      O tym, że tradycja barbórkowa nie zatraciła swego charakteru, pomimo tego, iż
      kopalnie znikają już z map naszym miast, świadczyło wielkie zaangażowanie
      uczniów włożone w odegranie swoich ról. Dziewczyny z gracją poruszały się w
      śląskich strojach, a chłopcy doskonale prezentowali się w czarnych, odświętnych
      mundurach. Przy okazji warto wspomnieć, że strój, który noszą współcześni
      górnicy powstał w 1950 r. Nieodłącznym jego elementem jest czapka,
      przyozdobiona barwnym pióropuszem. Pióropusz ten jest pamiątką odległych
      czasów. Gdy górnik chciał urąbać skałę, musiał za pomocą dłuta i młotka
      wywiercić głęboki otwór, by umieścić w nim materiał wybuchowy. Otwór trzeba
      było wcześniej wyczyścić. Do tego górnicy używali właśnie twardych gęsich lub
      kogucich piór, które nosili zatknięte za otok kapelusza.

      Dzięki takim uroczystościom możemy być pewni, że nas, Ślązaków, łączyć będzie
      specyficzna więź, wyznaczona przez język, historię i obyczaje.

      Anna LEGOMIŃSKA

      • urszulka_ma Re: Barbórka :)))) 03.12.04, 09:28
        Piękna jest kaplica św. Barbary w kopalni..nie tej czarnej..tylko białej:)
        wygląda przepięknie..
        i...
        wszystko tam można polizać..sprawdzając czy jest zrobione rzeczywiście z soli;)
        nawet posadzkę..:)
        • urszulka_ma no co ja tu.. napisałam?:) 04.12.04, 21:06
          urszulka_ma napisała:

          > Piękna jest kaplica św. Barbary w kopalni..nie tej czarnej..tylko białej:)
          > wygląda przepięknie..
          > i...
          > wszystko tam można polizać..sprawdzając czy jest zrobione rzeczywiście z
          soli;)
          > nawet posadzkę..:)

          ojjj...ale tu pokręciłam..no!.. i nikt mnie nie poprawia?
          tu oczywiście popełniłam błąd..pisząc o Wieliczce i św. Kindze
          ech ..nie wiem..może dlatego, że..kopalnie tylko białe widziałam:)

          oczywiście św. Barbara jest patronką.. tzw. czarnych górników
          a jeden z jej wizerunków, znajduje się w kaplicy św. Kingi..patronki górników
          białych..w Bochni



        • yoanna Re: Barbórka :)))) 07.12.04, 08:21
          pamiętam szkolną wycieczkę do Wieliczki... dzieciątka lizały bez opamiętania co
          popadło :) Na finał grupka zaopatrzyła się w solne lizaczki, podlizywane bez
          opamiętania jeszcze przez dłuuuugi czas :) Fajnie było....;)
          • urszulka_ma "biali" górnicy.. 08.12.04, 09:17

            tak.. teraz jest tam pięknie..:)
            wszystkie rzeźby w soli, wykonali sami górnicy:)
            a w jednej z sal, odbył się pierwszy lot na świecie pod ziemią..balonem:)


            www.kopalnia.pl/fotogaleria.htm

    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 03.12.04, 07:19
      Obyczaje, mające długą tradycję, niosą w sobie symbole, których znaczenia
      zapomniano już dawno. Dobrze przypomnieć czasem, że proste wytłumaczenie
      tradycji, jest tylko naszą ułomnością. Dziękuję, Halino, za tę próbkę
      przypomnienia odniesień, o których zwykle nie myślę, a nawet nie wiem.

      :)

      OLD
      • wichrowe_wzgorza Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 11.12.05, 19:41
        Old, archetypów nie da się "zapomnieć" - one są w nas...
        :)
    • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 03.12.04, 09:25
      halina501 napisała:

      > Choinka i Gwiazda

      W niektórych domach Chinkę stroi się dopiero w wigilię..
      Zwyczaj ten pochodzący być może od celtyckiego kultu drzew, znany był już w XV
      wieku w Niemczech i Anglii..a do Polski przywędrował..pod koniec wieku XVIII...
      Wcześniej w polskich domach królowała podłaźniczka.. jodełka podwieszona
      wierzchołkiem w dół, u belki tragarzowej.. oraz "sad" czyli ażurowa kula
      opleciona słomianym krążkiem....
      Kiedyś izbę strojono snopkami zbóż.. ustawiano w rogach
      W jednym zyto, w drugim owies, w trzecim pszenicę..a w ostatnim jęczmień..
      Podłogi wykładano słomą, która miała być zwiastunem dobrych urodzajów..
      Ziarnem obsypywano stół i kładziono na nim źdźbła słomy.. którymi rzucano po
      wieczerzy w belki sufitowe..
      ..Gdy słoma do chaty, to bieda z chaty.. mówiono

      Wczoraj jadąc przez kilka miejscowości.. już.. widziałam pojawiające się
      dekoracje świąteczne.
      ..Zaczyna się wyścig.. na kolorowe lampiony?

      • halina501 Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 03.12.04, 12:01
        urszulka_ma napisała:


        > Podłogi wykładano słomą, która miała być zwiastunem dobrych urodzajów


        Tak właśnie było w domu u mojego dziadka.
        Starsi,siedząc przy stole , raczyli się wigilijnymi przysmakami, a dzieci
        buszowały w słomie rozłożonej po całej izbie :)))
        • yoanna Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 03.12.04, 14:05
          Bliskość świąt wyczuwalna coraz bardziej... czegóż nie zrobią specjaliści od
          marketingu i reklamy, żeby sformatować pierwszą, spadającą gwiazdkę do
          rozmiarów upominkowej torby...albo sprzedać łososia norweskiego na wigilijny
          polski stół...? Słusznie przypominać o zielonych choinach (koniecznie w tym
          kolorze ) o łuskach rybich pod talerzem na świątecznym stole(podobno obfitość
          zapewniających), o sianku pod obrusem (pewnie to ślad po wykładaniu podłóg
          słomą?)czy dodatkowym nakryciu na stole dla gościa niespodziewanego...

          • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 04.12.04, 06:48
            Podłaźniczki macie u siebie?
            W moim domu tego nie kultywowano, jednak tu i ówdzie widuję...
            Adwentowe świece zapalane na wieńcu, co niedziela, jedna więcej.
            Tradycja, piękna tradycja.

            OLDADWENTOWY
            • halina501 Re: Święty Mikołaj :)))) 04.12.04, 11:40


              Według tradycji św. Mikołaj,biskup Miry, miasta w zachodniej Anatolii,gdzie
              zmarł w roku 343,jest opiekunem ubogich,
              Miał on uczestniczyć w soborze Nicejskim (325r) i przedstawić się heretykowi
              Ariuszowi.

              Jednak najbardziej znana dziś rola Mikołaja-rozdawanie prezentów w Wigilię-
              wiąże się nie z faktami historycznymi,ale z opowieściami o jego
              czynach ,spisanymi w XIII stuleciu przez Jacopo da Voragine w "Złotej
              legendzie".
              Mikołaj miał odziedziczyć spory majatek i wspomagać potrzebujących.Między
              innymi ubogiemu sąsiadowi,który wysłał na ulice trzy córki,aby zarobiły na
              utrzymanie,wrzucił potajemnie do domu bryłę złota.Uradowany sąsiad ,złożywszy
              Bogu dzięki,wyprawił wesele swej najstarszej córce.Mikołaj podrzucał sąsiadowi
              złoto,póki ten nie zapewnił przyszłości pozostałym córkom.
              Wiele prezentów ofiarowywał anonimowo.Uratował wiele dusz i żywotów, a gdy
              krainę,gdzie mieszkał,dotknęła klęska głodu,cudownie rozmnożył zboże,które
              zakupił ze swej kiesy.Pożywienia starczylo aż na dwa lata.Nic więc dziwnego,że
              gdy przyszło biskupowi Miry umierać,jak podaje "Złota legenda",Bóg przysłał
              swych aniołów,by niebiańska muzyka towarzyszyła jego duszy do tronu Stwórcy.
              Mikołaj już w XII wieku zaczął roznosić prezenty,Najpierw dzieciom z
              Lotaryngii,Flandrii,Niemiec i Holandii.
              Pięćset lat później wraz z Duńczykami dotarł do Ameryki jako Sint Nikolaas albo
              Sinter Klaas,co anglojęzyczna ludność przekręciła rychło na Santa Claus,jak do
              dziś nazywają go mali Amerykanie .
              Dla Japończyków to Santa San,dla Rosjan- Died Moroz.
              W Polsce najczęściej mówimy na niego Mikołaj,choć na Pomorzu i Kujawach znany
              jest też jako Gwiazdor.
              Święty Mikołaj zajmuje drugie miejsce (po św. Janie Chrzcicielu) na liście
              patronów polskich parafi.
              W Poznańskiem co siódmy kościół nosi imię tego świętego.
              Szerzenie sie kultu św,Mikołaja w świecie przypisuje się temu,że żeglarze i
              podróżnicy obrali go za swojego patrona.
              Na pokładach statków imię świętego zawędrowało do najdalszych zakątków globu,w
              tym na jego północne rubieże.
              Przedstawiciele innych profesji,flisacy,aptekarze,handlarze, budowniczowie
              mostów też wzywali Wielkiego Darczyńcę w chwilach nieszczęścia i stał się ich
              patronem.
              Kultem otaczali go również... kryminaliści..W latach 30 wielu więźniów
              tatuowało sobie na ramieniu imię świętego i napis:
              "Strzeż nas przed policją i kierowaniem do roboty"...;))))
              W Turcji i na Bałkanach mówi się,że pewne cechy św,Mikołaja zapożyczono od Sari
              Saltuka,muzułmaskiego derwisza i wędrownego kaznodziei .Mehmed Buchari,tak się
              nazywał ów derwisz,żył w XIV wieku.
              Pochodził z prowincji Chorasen w Azji Środkowej.
              Z potrzeby serca żył w ubóstwie.Jeśli wierzyć jego hagiografom,w Dobrudży,na
              dzisiejszym pograniczu Bułgarii i Rumunii,uzbrojony jedynie w drewniany
              miecz,pokonał siedmiogłowego smoka,który uwięził i zamierzał pożreć piekną
              księżniczkę.
              Walcząc z potworem ,Saltuk wykonał akrobatyczny skok o tyczce,dzięki czemu
              przemknął nad śmiercionośnymi jęzorami gada i zaatakował go z tyłu.
              Przewędrował Bałkany i Kaukaz;był w Indiach,Egipcie,Etiopii,a nawet w Moskwie i
              Gdańsku,głosząc swe mistyczne przesłanie -konglomerat elementów
              chrześcijaństwa,islamu,i religii natury.
              Sprowadzało się ono do stwierdzenia,że:

              "Najważniejsza jest bezinteresowna miłość i szczodrość wobec dzieci i osób
              potrzebujących".

              Pod koniec swojego zycia Saltuk dosiadł skrzydlatego rumaka o imieniu Ankabil
              (pierwowzór latającego renifera)? i udał sie do Laponii,gdzie jako duch
              przebywa do dzisiaj.
              Znany wszystkim wizerunek św,Mikołaja -zażywnego starca z białą brodą,ubranego
              w czerwony kubrak i takąż czapkę,podróżującego saniami ciągnionymi przez
              renifery-powstał w pierwszej polowie XIX wieku.
              Złożyły się nań wiersz Clementa Clarka Moore'a "The Coming of Santa Claus" oraz
              ilustracja Thomasa Nasta z roku 1836.
              Bez tego wizerunku,jak się wydaje,trudno byloby sie obejść dzieciom ale również
              dorosłym.

              Za "Czwartym Wymiarem" :)))))






              • halina501 Re: Święty Mikołaj i jego magiczny worek :))) 04.12.04, 12:51
                Każdy przedmiot ma duszę-piekną albo mroczną.Każdy jest zatem otoczony aurą
                dobrą lub złą.Może nas uszczęśliwić bądź przynieść pecha.
                Na tym właśnie polega magia przedmiotów.Pamietali o tym nasi przodkowie.Dlatego
                nietaktem było ofiarować komuś bliskiemu np. przedmiot z ostrzem:ozdobny
                kindżał czy nożyczki do manicure-bo to mogło przeciąć wzajemne uczucie.
                Kłująca brosza,szpilka do krawata groziła obdarowanemu "sprowadzeniem cierni na
                drogę życia"chusteczka do nosa-sprowokowaniem łez,a obuwie-nawet zwykle kapcie-
                odejście ukochanej osoby w siną dal ...
                Warto więc przed mikołajkami sprawdzić,jaka moc tkwi w rzeczach ,które
                najchętniej dajemy w prezencie.

                Szal-choć to prezent mało oryginalny,za to całkowicie bezpieczny.
                Daj go komuś,z kim pragniesz nawiązać lub podtrzymać serdeczny kontakt.

                Chustka na głowę ,szyję lub do zarzucenia na ramiona-bedzie gestem miłości i
                przyjaźni.

                Rękawiczki-czynią wprawdzie obdarowanego odwaznym,zdrowym i silnym,odganiaja
                pokusy,słabości i złe myśli,ale sprawiaja też,że trudno potem czegokolwiek
                odmówić darczyńcy.

                Portmonetka-(portfel),ma moc przyciagania pieniedzy do kogoś,kto ją
                otrzymał.Pod warunkiem,,że została ofiarowana ze szczerym zyczeniem
                przysporzenia bogactw i darczyńca nie zapomniał włożyć weń symbolicznego
                grosika.To doskonały prezent dla skapców,ciułaczy i kochających wszelakie dobra
                materialne.

                Koszula-to jakby "druga skóra".Wzmacnia więzi emocjonalne między dacą a
                obdarowanym,jednak tylko wówczas,gdy już ich łaczyła wzajemna sympatia.Za
                wyjatkowo cenny prezent uważa się tzw."koszulę świetego Jerzego",czyniącą jej
                właściciela odpornym na kule i ciosy oraz pozwalająca wygrywać wszelkie sprawy
                w sadzie.Tę magiczną moc mogła jej nadać tylko dziewica ,ukrywając w wigilię
                św. Jerzego koszule pod obrusem kościelnym,by kapłan pobłogosławił ją
                nieświadomie podczas mszy.

                Majteczki posiadają wielki czar-pod warunkiem,ze sa czerwone.Obdarowana osobę
                zmuszają do zachowania wierności wobec ofiarodawcy.
                Trzeba tylko przypilnować,by zawsze miała je przy sobie,gdy gdzieś samotnie,bez
                swej pary wyjeżdża.Wieke żon marynarzy jeszcze przed rejsem podrzuca do bagażu
                czerwone gatki ,zeby nie ulegali urokowi panienek w obcych portach.

                Biżuteria-zwłaszcza w kształcie okręgu,a więc
                pierścień,bransoletka,medalion,naszyjnik,chronią przed złymi urokami .Jeżeli
                dodamy do tego magię metalu i kamienia,taki klejnot moze stać się wyjatkowo
                silnym amuletem.Np.spizowa bransoletka uchroni przed chorobami i doda
                odwagi;srebrny naszyjnik czernieje,gdy jego wlaścicielowi zagraża
                niebezpieczeństwo i broni go przed urokiem (srebro ma wielka siłę-przecież
                tylko srebrną kula mozna zabić wilkołaka).
                Zlota obracxzka lub pierśconek noszone na serdecznym palcu wzmacniaja
                uczucia ,noe pozwalając im się ochlodzoć.
                Ofiarowanie medalionu z puklem własnych włosów lub swoim wizerunkiem stanowi
                dowód wielkiego zaufania i symbol całkowitego oddania.Mając czyjeś włosy i
                podobiznę mozna przecież nad tą osobą calkowicie zapanować.W zamierzchłych
                czasach korzystały z tego czarownice...

                Perfumy,niegdyś zwane pachnidłami,przez wieki stanowiły wyjatkowo cenny dar.
                Kiedyś ich wytwarzaniem zajmowali sie magowie i alchemicy,nadając im rozmaite
                łaściwości-zależnie od potrzeb zamawiającego.Jedne nakłaniały do milości ,inne
                ja zabijały,jeszcze inne sprowadzały prorocze sny,wyostrzały intuicję albo
                mąciły w glowie.
                Pachnidła chroniły tez przed chorobą i urokiem,albo sprowadzały zło...
                Dziś perfumami chcemy zrobić przyjemność.
                Warto jednak znać upodobania osoby,którą chcemy obdarować.
                Trzeba więc kupawać powoli-nigdy nie wąchać więcej niz trzy rodzaje perfum-przy
                czwartym nos na ogół traci juz wrażliwość.
                Zamknij oczy i kieruj się szóstym zmysłem :))))

                Radosnego obdarowywania :)))))






                • yoanna Re: Święty Mikołaj i jego magiczny worek :))) 06.12.04, 15:01
                  halina501 napisała:

                  > Szal-choć to prezent mało oryginalny,za to całkowicie bezpieczny.
                  > Daj go komuś,z kim pragniesz nawiązać lub podtrzymać serdeczny kontakt.

                  Kiedy ostatatnio podarowałam szal mojemu Małżonkowi spojrzał na mnie jak na boa
                  dusiciela raczej... ;)
    • urszulka_ma dziś 4 grudnia ...:) 04.12.04, 20:35

      ..Barbórka:)))
      dla wszystkich Barbar..dużo słonka..
      a..dla Górników..może piosenka?:)



      .."Karliku, Karliku, co tam niesiesz w koszyku ?
      Karliku, Karliku co w koszyku masz ?
      Mam gołąbków po parze, hej, po parze,
      chcecie to wam pokarzę, hej, hej, pokarze.

      Karliku, Karliku, co tam chowasz w kąciku ?
      Karliku, Karliku, co ty chowasz tam ?
      Mam tam pyrlik stalowy, hej stalowy,
      do roboty gotowy, hej, hej gotowy.

      Karliku, Karliku, co ci po tym pyrliku ?
      Karliku, Karliku, na co tobie on ?
      Jak min klupka o ściana, hej, o ściana,
      tona węgla dostana, hej, hej, dostana.

      Karliku, Karliku, coś ty robił w Rybniku ?
      Karliku, Karliku, coś ty robił tam ?
      On tam dziouche całował, hej, całował,
      całą nocke tańcował, hej, hej, tańcował..."


    • urszulka_ma "Na świętego Mikołaja czeka dzieci cała zgraja... 06.12.04, 00:19
      ..Dla posłusznych ciasteczko, złych pokropi rózeczką"...


      Żywot św. Mikołaja obrósł licznymi legendami...
      A On sam wpisał się swoją szczodrością, w pamięć ludzką jako ten, który hojnie
      obdarowuje wszystkie dzieci..

      "Święty Mikołaj w niebie siedzi,
      I w chwale boskiej jasno świeci;
      Lecz siwą głową z dawna biedzi,
      Z czem ma na ziemię zejść do dzieci,
      Do których schodzi on czasami,
      Z błogosławieństwem i z darami..

      I tu do każdej puka chatki,
      Bo mu do każdej znana droga!
      I wkoło siebie zbiera dziatki,
      Słucha Ojcze nasz, Wierzę w Boga,
      I radość ze świętych lic mu świeci,
      Gdy widzi dobre, grzeczne dzieci."

      Władysław Bełza


      często zapominamy o tym najważniejszym..
      celu.. jaki propagował św. Mikołaj
      cytat z Halinki wpisu:
      "Najważniejsza jest bezinteresowna miłość i szczodrość wobec dzieci
      i osób potrzebujących"

      Pozdrawiam serdecznie..
      życząc wiele uśmiechu i radości mikołajkowych:)))

      Ps. Pozwoliłam sobie wysłać Wam, na skrzynkę zagadkę:
      ...kto siedzi w tej czerwonej czapce?:)

    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 06.12.04, 08:22
      Najbardziej w Mikoałju zadziwia mnie jego doskonała znajomość hmmm....
      ... rozmiarów :)
      Prezent niewielki, ale bardzo szykowny. :)

      OLDRADOSNY
      • yoanna Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 07.12.04, 09:10
        Stało się... moje Maleństwa przeżywają kryzys, wiara w Św.Mikołaja została
        zachwiana. Pojawiły się trudne pytania :) a to o podejrzanie czerwony nos
        Mikołaja, a to o jego brodę nieco odstającą... na dodatek zamiast podjechać
        zaprzęgiem podjechał samochodem... i na dodatek ten w przedszkolu miał bardzo
        kobiecy głos (a Mikołaj nie jest kobietą przecież? Mamo!) No i klops ...
        • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 08.12.04, 09:11
          yoanna napisała:

          > Stało się... moje Maleństwa przeżywają kryzys, wiara w Św.Mikołaja została
          > zachwiana.

          dzieci są takie ufne..a jednocześnie bardzo dociekliwe..:)
          • yoanna Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 08.12.04, 12:51
            urszulka_ma napisała:

            " dzieci są takie ufne..a jednocześnie bardzo dociekliwe..:)"

            zaryzykuję i powiem ,że nawet bardzo za bardzo :))

            muszę się przygotować do okołoMikołajkowej dyskusji z Maluszkami ;)
      • liczydelko liczydełko pyta 07.12.04, 15:19
        reszta forumowiczów była niegrzeczna i Mikołaja nie dostała?
        • halina501 Re: liczydełko pyta 07.12.04, 16:21
          Dostała .
          Chałwę waniliową :)))
          Mikołaj zna nie tylko rozmiary,gusta również :))
          • oldpiernik Re: liczydełko pyta 07.12.04, 16:56
            Niektórzy Mikołaje, nie sa niezawodni...
            Niestety.

            OLDZAWODZI
            • halina501 Re: liczydełko pyta 07.12.04, 19:56
              Póki życia,póty szans na niezawodność Oldpierniku :)))
              • oldpiernik Re: liczydełko pyta 08.12.04, 10:55
                Niezawodnym jest sie tylko do pierwszej straconej szansy.
                Po tym można być co najwyżej solidnym.

                OLDSOLIDNY :)
        • urszulka_ma uśmiechy od Mikołaja.. 08.12.04, 09:12
          ..dziękuję za wszystkie:)))
    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 10.12.04, 07:14
      Włosi usiłują wprowadzić nowy zwyczaj.
      Weekend bez telewizji.
      Mam inny pomysł.
      Przedświąteczny weekend bez zakupów!
      Co Wy na to?

      OLDOCZADZIAŁ ;)
      • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 13.12.04, 07:43
        dlaczego nie..?
        w sumie zwyczaje, tradycje gdzieś ulatują..
        często stosowana jest..szalona "latanina sklepowa",
        która zasłoniła tradycyjne zwyczaje
        ..i przeżywanie tego.. czym Narodzenie ma być
        • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 13.12.04, 15:55
          Lata Nina, lata Fela
          Lecą lata... i niedziela ;)
          • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 14.12.04, 07:46
            bieganina Feli.. dała początek handlowej niedzieli?:)
            • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 15.12.04, 09:46
              Ot tradycja...
              Zakładaowe spotkanie swiąteczne już we wtorek.
              Coraz wcześniej, jak w handlu...

              OLDWZDYCHACZ
              • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 18.12.04, 13:09

                zwyczaj wspólnych wigilii w pracy modnym się staje..
                wszystko zależy jak i gdzie się takie wigilie zorganizuje...
                u nas w pracy też istnieje...
                każdy coś samodzielnie przygotowuje...jakieś potrawy
                jeden ciasto, drugi śledziki, ...itd
                zastawiamy wspólnie stół...
                koleżanka już szykuje jakąś kulinarną niespodziankę..nie chce zdradzić co to w
                tym roku będzie..kolega powiedział,że będzie rozdawał całuski, ale takie..
                niepieczone..:)
                siadamy sobie wspólnie..dzielimy się opłatkiem...
                w pracy spędzamy wiele godzin...
                takie spotkania wigilijne zbliżają..atmosfera rodzinna się staje..:)
                • yoanna Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 20.12.04, 14:16
                  w mojej firmie bywało różnie...
                  Lepiej bywało i gorzej... z akcentem na gorzej...w tej chwili .
                  Jenak bez względu na zawirowania, z okazji świąt, zazwyczaj spotykaliśmy się w
                  kameralnej grupie, żeby przez chwilę nacieszyć się byciem razem .
                  Tak bywało.
                  Tegoroczne świąteczne spotkanie nie ma szans powodzenia, mam wrażenie, że
                  najwłasciwiej byłoby stąd umknąć i to od już.
                  Tak jest i źle się z tym czuję :(
    • urszulka_ma "Świąt nie będzie"? 18.12.04, 13:11
      .."– Świąt nie będzie!
      Kapelusznik chwycił się za głowę.
      – Jak to? Jak to nie będzie?
      – Normalnie!
      Na przód wysunął się Dziadek do orzechów.
      – Kochany Misiu. Widzę, że jesteś zdenerwowany. Papierowa Laleczka poda ci
      zaraz krzesełko. Usiądź i mów.
      – Pogoda paskudna. Śniegu nie widziałem od roku. Wszyscy chodzą zakutani w
      ciepłe szaliki, czerwone nosy świecą zamiast lampek. Po supermarketach snują
      się fałszywi Mikołaje z odklejonymi brodami. Wszędzie to, no… komercja.
      – Taaak Misiu, masz rację. A co to ma do Świąt?
      – Jak to co? Wszystko!
      – O nie! O nie! Święta, moje kochane Święta! Gdzieś pod krzesłem rozległy się
      rozpaczliwe krzyki Kapelusznika.
      – Misiu, wytłumacz wszystko jaśniej. Co mają czerwone nosy wspólnego ze
      Świętami? – dopytywał się zaniepokojony paniką w swoich szeregach Dziadek do
      Orzechów.
      – Bo jak ludzie biegają do sklepu, to im się czerwone nosy robią. O tak! –
      tutaj Misiu przyłożył obie łapki do swojego pluszowego noska – I dużym, i
      małym! Wszystkim! – dramatycznie zakończył.
      Całkiem już zdezorientowana Papierowa Laleczka odezwała się wysokim głosem:
      – Ale to chyba normalne, że ludziom czerwienieją nosy… – po czym sama się
      zaczerwieniła, nabrała koloru wigilijnego barszczu.
      – Tak, tak! Ale ludzie biegają po sklepach!
      – To też, że tak powiem, wydaje mi się, że tak powiem, jak najbardziej
      zwyczajne – po raz pierwszy odezwał się Pan Bąk, uważnie przysłuchujący się do
      tej pory rozmowie.
      – Ale oni nic innego nie robią! Kupują prezenty bo tak trzeba, ale nie wiedzą
      dlaczego!
      Siła tego argumentu sprawiła, że nawet Dziadek do Orzechów przez chwilę nie
      wiedział co powiedzieć. W końcu zaczął powoli:
      – Myślę, Misiu, że nie każdy…
      – Aaaaaa! Moje Święta, moje Święta! Nie będzie Świąt! Buuu… – zawodzenie
      rozległo się z nową siłą, wzmocnione akompaniamentem walenia rękami i nogami.
      Nagle rozległ się jeszcze jeden hałas. Z pudła wypadł Goblin na Sprężynie:
      – Ja tam wiele nie wiem. Mi tam prezenty – bum, bum – nie przeszkadzają! Sam
      byłem prezentem dla Piotrusia! – i schował się z powrotem.
      – On, że tak powiem, ma rację – powiedział stateczny Pan Bąk, chociaż
      określenie „stateczny” chyba nie najlepiej do niego pasowało. Wszyscy chwilę
      miczeli.
      – Ciągle jednak uważam, że nie ma związku pomiędzy zakupami a Świętami –
      powiedział w końcu Dziadek do Orzechów.
      Wtedy zza Domku wyszedł Pajac. Do tej pory siedział tam i słuchał co inni mają
      do powiedzenia. Teraz postanowił się odezwać. Wszyscy patrzyli na niego. Z
      poważną miną oświadczył:
      – Miś ma rację.
      Podniosła się wielka wrzawa. Każda zabawka miała co innego do powiedzenia.
      Dziadek do Orzechów musiał stuknąć kilkakrotnie swoją drewnianą nogą. Zapadła
      grobowa cisza. Każde zabawkowe serce drżało ze zniecierpliwienia. Dziadek wbił
      stanowcze lecz łagodne spojrzenie w Pajaca.
      – Dlaczego tak mówisz?
      Pajac podniósł głowę. On również miał niezwykle przejmujące spojrzenie.
      – Słyszałem co mówił Miś. Ma rację. Ludzie zapominają czemu naprawdę są Święta.
      Niewielu z nich zna prawdziwą historię Mikołaja i sens dawania prezentów. To
      okropne. Bez zrozumienia nie ma Świąt. Wszystkie zabawki podniosły wielki
      krzyk. Kapelusznik, który do tej pory uważnie nadstawiał uszu, żeby nie
      przegapić okazji do nowych krzyków teraz wrzeszczał i użalał się co sił w
      płucach nad „swoimi Świętami”. Z ogólnego chaosu zaczęła wyłaniać się jedna
      myśl: „Przeprowadzić głosowanie!” Zabawki jak echo powtarzały to zawołanie.
      Zorganizowano pospiesznie sędziego i podest, na którym miał stać. Sędzią został
      Bębenek. Swoim donośnym głosem zawołał: „Kto twierdzi, że Świąt nie będzie,
      niech stanie po stronie Pajaca. Kto twierdzi ta, no… ko- ko- komercja nie jest
      wstanie zniszczyć Świąt, niech stanie po stronie Dziadka do Orzechów.”
      Zabawki powoli, ale systematycznie przesuwały się w stronę Pajaca. Wszystkie.
      Po środku stał tylko Pan Bąk, który wahał się pomiędzy dwoma grupami. Nie
      wiadomo, czy dlatego, że jego okrągły brzuch utrudniał mu ruszanie się z
      miejsca, czy dlatego, że nie mógł się zdecydować, po której stronie stanąć.
      Jego głos uznano za nieważny. Dziadek do Orzechów stał całkiem samotnie.
      Nagle wszystkie zabawki usłyszały przed domem motor silnika i po chwili
      otworzyły się drzwi. W przedpokoju rozległy się szybkie kroki i krzyk chłopca:
      – Mamo, spójrz jaką tatuś kupił wspaniałą choinkę! – Maluch wpadł w ramiona
      mamy. W drzwiach stanął tata, niosąc wielkie drzewo. Na policzkach miał
      rumieńce, a na ustach uśmiech. Jego wzrok był bardzo, bardzo radosny.
      Dziadek do Orzechów spojrzał na Pajaca.
      – Ja nigdy nie miałem wątpliwości..."

      Inka Morro

    • urszulka_ma wigilia pod gołym niebem... 19.12.04, 23:44

      "Rekordowa wigilia pod gołym niebem"
      .."Od godziny 11 do zmroku na krakowskim Rynku Głównym trwała największa w
      Polsce otwarta Wigilia dla bezdomnych i samotnych. Na stołach czekało 150 tys.
      pierogów z kapustą i grzybami, 50 tys. ciepłych bułeczek, 6 tys. litrów zupy
      grzybowej i 6 ton kapusty."..

      czy to nowy zwyczaj świąteczny?
      • oldpiernik Re: wigilia pod gołym niebem... 20.12.04, 13:56
        Czy goście nie sprawili organizatorom zawodu?
        • urszulka_ma Re: wigilia pod gołym niebem... 21.12.04, 20:03
          nie spodziewano się..aż tylu gości..

          .."[..]w tym roku było ich aż 150 tysięcy![..]
          ..[..]Smuci fakt, że z roku na rok przybywa uczestników krakowskiej Wigilii -
          dodaje organizator imprezy. - Widzimy, że ludzi biednych jest coraz więcej.
          Wieść o akcji, która początkowo miała wymiar lokalny, rozniosła się na cały
          kraj, skąd przyjeżdżają bezdomni i potrzebujący.[..]"


          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2453791.html
    • urszulka_ma Bożonarodzeniowe obyczaje 23.12.04, 01:09

      choinka.interia.pl/zwyczaje/news?inf=574075
      • urszulka_ma Re: Bożonarodzeniowe obyczaje 24.12.04, 09:51
        czas na..


        choinkę
    • urszulka_ma W dniu Szczepana rzucają owsem w kapłana 26.12.04, 10:34
      W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia na św. Szczepana obsypywano się kiedyś
      hojnie owsem, składano życzenia:
      Na zdrowie!
      Na szczęście, na to Boże Narodzenie, żeby się darzyło w komorze!:)
      Służba zaś wadziła się z gospodarzem, którzy próbowali ugodzić parobków talarem
      do pracy na kolejny rok..
      Powiadano więc, że na św. Szczepana każdy sobie pan!

      W tym dniu rozpoczynała się także kolęda,
      ..na którą dobrodziej wyruszał z ministrantami
      Dziewczęta wyczekiwały z biciem serca na koniec kolędy..aby zając miejsce,
      ..na którym siedział kapłan. Jeśli się to udało, to mogła pannica stroić rutką
      ślubny wianek.
      Nieco mniej na przybycie kapłana czekały urwisy, które wcześniej rozrabiały
      przed i po Pasterce i ci psotnicy, którzy nazbyt ochoczo wypełniali obyczaj
      ciskania owsem w dobrodzieja.
      Ale wszystko kończyło się zawsze dobrze, bo ksiądz nie był pamiętliwy..
      a ojciec owego urwisa udobruchał wielebnego kokoszą, albo złocistym plastrem
      miodu..
    • urszulka_ma wieczór sylwestrowy.. 31.12.04, 17:07
      Zabawy sylwestrowe znane są dopiero od XIX wieku, wcześniej ostatni wieczór w
      roku spędzano na wróżbach i rozmaitych harcach..
      Dopiero dziewiętnastowieczne bale znane są nam z opisów kronikarzy..

      Zabawa sylwestrowa bierze podobno swój rodowód od pewnego wydarzenia...
      Papież Sylwester I miał w 317 roku uwięzić w lochach Lateranu groźnego potwora..
      lud wierzył..że w roku tysięcznym nastąpi koniec świata..kiedy potwór odzyska
      wolność..
      Ale około..1000 roku kiedy na tronie zasiadł...Sylwester II.. kiedy nadeszła
      północ 31 grudnia i nic się nie wydarzyło..nastąpiła eksplozja radości ludzi a
      żywiołowe tańce trwają do dzisiaj, ilekroć nadejdzie wieczór sylwestrowy..

      Wspaniałej zabawy życzę:)))
    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 03.01.05, 12:43
      Bale sylwestrowe za nami.
      Teraz krótki karnawał.
      Króciutki wręcz.
      Czy zdążymy pobalować?
      • halina501 Re: Źródła świątecznych obrzędów :))Trzej Królowie 04.01.05, 14:24


        Święto Objawienia Pańskiego
        6 stycznia

        Obok Wielkanocy jest to najstarsze chrześcijańskie święto. Od II w. 6 stycznia
        uroczyście obchodzono pamiątkę Chrztu Pańskiego. Od IV w. w Tracji i Egipcie
        dzień ten przeżywano jako Teofanię, Tyfanię czy też Epifanię. Słowa te
        oznaczały świętowanie wydarzeń z życia Chrystusa, jak narodzenie, chrzest w
        Jordanie, pokłon Mędrców, cud w Kanie. W V w. Epifania stała się świętem
        ogólnokościelnym. Jednocześnie bardzo wzrosła popularność święta Bożego
        Narodzenia. Stało się to za przyczyna podziału, w wyniku którego Epifanię 6
        stycznia obchodzono w Kościele wschodnim na pamiątkę chrztu Jezusa w Jordanie,
        zaś na Zachodzie - pokłonu Trzech Króli. Epifania oznacza objawienie Zbawiciela
        świata.

        Epifania 6 stycznia, w Polsce zwana świętem Trzech Króli, oznacza, że Jezus
        Chrystus przyszedł na świat nie tylko dla wybranego przez Boga narodu, ale dla
        wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli.

        Długo czekała ludzkość na swojego Zbawiciela. Dwanaście wieków przed Jego
        narodzeniem natchniony autor przepowiedział: “Widzę go, lecz jeszcze nie teraz,
        dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi gwiazda Jakuba, a z Izraela podnosi
        się berło” (Lb 24, 17). Wielką chwałę Jezusa zapowiadał też prorok Izajasz
        prawie osiemset lat przed Bożym Narodzeniem: “...do ciebie napłyną bogactwa
        zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie.

        Maleje cię mnogość wielbłądów, dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni
        przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć
        Jahwe” (Iz 60, 5-6). Złoto i kadzidło - jak Trzej Królowie. O darach, złocie i
        hołdzie Królów mówi też Psalm 72:

        Królowie Tarszyszu i wysp przyniosę Mu dary,
        a królowie Szeby i Saby przyjdę z daniną.
        Pokłon Mu złoża wszyscy królowie
        i wszystkie ludy będą Mu służyć.

        ...Niechaj więc żyje
        i niech otrzyma w darze złoto Szeby.

        (Ps 72, 10-11.15)

        Pierwszymi spoza Izraela, pierwszymi z tych licznych przepowiadanych rzesz,
        które przybyły oddać Zbawicielowi cześć, byli Trzej Mędrcy. Ale Nowy Testament
        nie wymienia liczby Mędrców ani nie nazywa ich królami. Przynieśli trzy dary,
        więc może było ich trzech, a królami nazwano ich pod wpływem Psalmu
        72: “Królowie Tarszyszu i wysp przyniosą Mu dary”. IX w. przydał Mędrcom
        imiona: Kacper, Melchior i Baltazar.

        Legenda głosi, że władcy owi, wróciwszy do swoich krajów, opowiadali, co
        widzieli i głosili wiarę w Chrystusa. Zrzekli się nawet swych tronów, tak
        wciągnęła ich praca apostolska. Wszyscy dożyli sędziwego wieku. Kiedy po
        Wniebowstąpieniu Pana Jezusa św. Tomasz przyszedł w ich strony, zastał Mędrców
        jeszcze przy życiu, wyuczył ich prawd wiary, ochrzcił, wybierzmował i wyświęcił
        na kapłanów, a później na biskupów.

        Wielka wymowę mają złożone przez Trzech Mędrców dary: złoto, kadzidło i mirra.

        ...W Trójcy jedynemu potrójne ofiary,
        Bierz mirrę, żeś człowiek, złoto, żeś król wieczny,
        Kadzidłem wyznawa Boga zmysł serdeczny.

        Na pamiątkę tych darów od końca średniowiecza 6 stycznia święcono w kościołach
        złote i srebrne pierścionki jako złoto, żywicę jako kadzidło oraz mirrę. Mirra,
        która otrzymał Pan Jezus, była cennym balsamem z czerwonych jagód sprowadzanych
        z Arabii. Takim balsamem namaszczano zmarłych. Mirra dodana do wina wzmacniała
        oszałamiające właściwości tego trunku, dlatego wino z mirrą podawano skazańcom.
        Polska mirra to ziarenka jałowca lub lekarstwa.

        Oprócz tych trzech darów święcono także wodę, na pamiątkę chrztu Jezusa w
        Jordanie oraz kredę.

        Przed każdym kościołem już od świtu stały stragany, a na nich piętrzyły się
        stosy kredowych ułomków, bibułkowe zawiniątka z kadzidłem i mirrą.

        Po powrocie z kościoła święcona kredą wypisywano na drzwiach domostw K+M+B -
        inicjały trzech Króli oraz cyfry danego roku, albo C+M+B wraz z cyframi roku.
        Symbole te tłumaczy się następująco: C - cogito - dowiaduję się, poznaję, tak
        jak dowiedzieli się o Zbawicielu, poznali Go, złożyli Mu hołd Trzej Królowie;
        M - matrimonium - małżeństwo, gody w Kanie Galilejskiej, pierwszy cud Jezusa;
        B - baptismus - chrzest Jezusa z rąk Jana Chrzciciela w wodach Jordanu.

        W oparciu o św. Augustyna można znaleźć jeszcze jedną interpretację: Christus
        Multorum Benefactor - Chrystus dobroczyńca wielu.

        Ale najpiękniejszym i chyba najsłuszniejszym tłumaczeniem owych liter jest
        odczytanie ich jako noworocznego błogosławieństwa udzielonego domowi przez
        Kościół: Christus Mansioni Benedicat - Niech Chrystus błogosławi temu domowi.

        Dawniej mało który chłop znał litery, a jeśli nawet potrafił je rozróżnić,
        niewprawna, ciężka od pługa ręka nie chciała być posłuszna. “Jeśli gdzieś w
        pobliżu mieszkał ktoś posiadający sztukę pisania, zapraszano go do chałupy i
        suto goszczono, aby względnie kaligraficznie wypisał owe litery, oddzielając je
        od siebie znakiem krzyża. Jeszcze przy końcu XIX w. w Rychłocicach w
        Wieluńskiem młody praktykant rolny zapraszany był po kolei do wszystkich
        chałup, aby wypisał te litery i tak szczodrze goszczony wódką i jadłem, że w
        koń :u zasłabł i o mało nie przepłacił życiem swych umiejętności”.

        Litery K+M+B na drzwiach świadczyły o tym, ze w tym domu mieszka rodzina
        chrześcijańska. Zaś samo naznaczenie drzwi nawiązuje do zdarzenia opisanego w
        Starym Testamencie: “Mojżesz zwołał wszystkich starszych Izraela i rzekł do
        nich: Odłączcie i weźcie baranka dla waszych rodzin i zabijcie jako Paschę.
        Weźcie gałązkę hizopu i zanurzcie ją we krwi, która jest w naczyniu, i krwią z
        naczynia skropcie próg i oba odrzwia. Aż do rana nie powinien nikt z was
        wychodzić przed drzwi swego domu. A gdy Jahwe będzie przechodził, aby porazić
        Egipcjan, a zobaczy krew na progu i na odrzwiach, to ominie Jahwe takie drzwi i
        nie pozwoli niszczycielowi wejść do tych domów, aby (was) zabijał.
        Przestrzegajcie tego przykazania, jako na wieki ważnego prawa dla ciebie i dla
        twych dzieci!” (Wj 12, 21-24).

        Drzwi to granica domostwa. Krew baranka zatrzymała anioła zniszczenia na tej
        granicy. Poświęcona kreda też ma taką moc, a każdy gospodarz chce, aby tylko
        dobro przekraczało próg jego chaty.

        Kredowe znaki krzyża czyniono też na drzwiach i słupach obory, na czołach krów
        i byczków; obrysowywano rogi tych zwierząt. Niekiedy gospodarz obchodził
        wszystkie granice swego obejścia ciągnąc święconą kredę po ziemi i murawie, a
        wszystko po to, aby odgrodzić się od nikczemnych sił.

        Temu też służyło okadzanie. W wigilię Trzech Króli, podobnie jak na św. Jana
        Chrzciciela i w Wielką Sobotę, wygaszano stary ogień, by w dniu Objawienia
        Pańskiego uroczyście wzniecić nowe płomienie. Często przenoszono je do domu ze
        świec palących się w kościele podczas Mszy św. Odtąd, dopóki tlił się ten
        ogień, nie wolno było przynosić żadnego innego zarzewia, gdyż stary błyskający
        w piecu mógłby się zbuntować i spalić sadybę.

        Iskrą tego nowego czystego płomienia rozżarzano proch kadzidła. Były w nim
        kawałeczki żywicy, owoce jałowca świeżo poświęcone, a czasem jeszcze pokruszone
        listki ziela z Bożego Ciała czy z Wniebowzięcia Matki Bożej. Cała rodzina małą
        procesją, z zanurzonym w szarym dymie gospodarzem na czele, obchodziła izby,
        sień, oborę, podwórzec. Złe boi się tego dymu jak wody święconej. Okadzano też
        przychówek i ule, a czasem, dla wzmocnienia skutków tych zabiegów, jeszcze
        kropiono wodą święconą.

        Pozostałe resztki kadzidła starannie zawijano w białe płótno i chowano na
        czarna godzinę, gdy kto zachoruje, a nic innego nie będzie w stanie mu pomóc.

        Poświęcone jako złoto monety i pierścionki wrzucano noworodkom do pierwszej
        kąpieli. Takie to małe i kruche istoty, ale, jak mówią matki córkom, a te
        później powtarzają swoim dzieciom, pierwsza w życiu kąpiel ze złotem zapewni
        siłę i bogactwo.

        W wigilię Trzech Króli dziewczęta chodziły po kolędzie, podobnie jak chłopcy w
        Boże Narodzenie i w Nowy Rok. Odwiedzały tylko t
        • halina501 Re: Źródła świątecznych obrzędów :))Trzej Królowi 04.01.05, 14:32
          Dalszy ciąg :)))


          Odwiedzały tylko te domy, w których byli chłopcy, szczególnie ci wybrani,
          upatrzeni. Tak jak “szczodrujacy” chłopcy śpiewały przed domem jakąś kolędę.
          Kiedy zapraszano je do izby, improwizowały chłopcom “światówki”, np. taką:

          Szeroka leszczyna nisko się kłaniała –
          Z kimże ja se będę orzeszki zbierała?
          Pogniewałam miłego
          Przez słóweczka jednego.

          Poszłam na muzyczkę, stanęłam przy progu:
          Mój miły tańcuje, chwała Panu Bogu!
          Koło mnie się ociera,
          Inną w taniec zabiera.

          Z togo frasunku poszłam do domeczku
          I tak sobie myślę o swym kochaneczku...
          A on idzie i budzi:
          Moja luba, otwórz mi!

          Ja ci nie otworzę, bo nie masz iść po co;
          Gniewałeś się na mnie a nie miałeś o co.
          Otwórz, otwórz jeszcze raz,
          Jeszcze ze mną pogadasz.

          Ja mu otworzyła, a on mi podaje
          Jedwabną chusteczkę w wyszywane kraje.
          Ja chusteczki nie chcę brać,
          Ciebie, Jasiu, nie chcę znać.

          Byś nie była taka, tę chusteczkę wzięła -
          Ona jest ta sama, cożeś mi ją dała.
          I ja jestem też ten sam,
          Do ciebie się powracam.

          Kolędniczki nie brały żadnej nagrody. Kiedy już “obleciały” wszystkie upatrzone
          domy, na koniec szły do jednego, w którym zebrali się uraczeni “światówkami”
          chłopcy. Zawsze znalazło się coś do jedzenia i do picia. Przychodziły też inne
          panny, nie tylko te kolędujące. Śmiechy, żarty, radosne okrzyki rozchodziły się
          z tej chaty długo w noc.

          Za oknami mróz, że drzewa ze straszliwym hukiem pękają, śnieg skrzy się jak te
          gwiazdy na niebie, starzy się do pieców tulą. Niedźwiedź w gawrze obraca się na
          drugi bok, a sarny, jelenie i dziki, choć ledwie nie zamarzną, od jutra będą
          bezpieczniejsze, bo łowiecką “sieć ostatnią Trzej Królowie rozpinają po
          dąbrowie”.

          A czasem, choć do wiosny jeszcze daleko, słońce świeci, mróz zelżeje i jakby
          czuło się powiew przedwiośnia. Taka pogoda w tym dniu to najlepsza wróżba: “Na
          Trzy Króle słońce świeci, wiosna do nas pędem leci”. Dzień coraz dłuższy,
          bo “Na Trzech Króli noc się tuli”, a “Trzej' Królowie wichry ciszą i krzyżyki
          na drzwiach piszą”.

          6 stycznia w Kościele wschodnim obchodzono święto Chrztu Pańskiego. Nazwano je
          Jordanem na pamiątkę, że Pan Jezus poddał się temu obrzędowi w wodach Jordanu.
          Zofia Kossak tak opisuje Jordan na wschodnich ziemiach Polski: “Na zamarzniętej
          tafli jeziora czy stawu rąbano szeroką przerębel. Wydobyte bryły lodu służyły
          do budowy ołtarza, migocącego w słońcu, jakby był z kryształu, przystrojonego
          zielenią świerczyny. Z cerkwi wychodziła procesja tłumna, chorągwiana, barwna.
          Pop brodaty, w złotolitej kapie, diak z głębokim basem, białe kożuchy
          przepasane krasnymi pasami, czerwone i żółte buty, jaskrawe chusteczki,
          złociste ikony, iskrzący śnieg, trzaskający mróz, kolumny pary wznoszące się z
          ust ku blademu błękitowi nieba. Kiedy święcenie wody zbliża się do końca, baby
          poczynają chichotać, dziewczęta, niby to zawstydzone, zasłaniają twarze, lecz
          spod zapasek ciekawie zerkają. Bo pop uczyni ostatni znak krzyża nad woda,
          jeden parobek, drugi, trzeci, szósty, dziesiąty zrzucają odzienie, wyskakują z
          butów i - buch! do przerębli. Pińska lodowata woda. Każdy z zuchów zanurza się
          trzy razy z głową, po czym czerwony niby rak, dymiący jak zgoniony koń, wyłazi
          na lód, narzuca kożuch na gołe ciało, wzuwa buty i - hajda, pędem do chaty. Za
          nim zadowolona Frasyna czy Praska, matka lub żona, zbiera resztę odzienia i
          biegnie, by junakowi już na piecu podać kwaterkę gorzałki.

          Uroczystość na stawie trwa dość długo, choć zamilkły śpiewy, a batiuszka
          asystuje już tylko w charakterze widza. Wyrostki tłuką wodę gałązkami, gdyż
          mróz momentalnie ją ścina. Teraz starsi gospodarze, zachęceni przykładem
          młodych, skaczą również w przerębel, rozumiejąc, że tą kąpielą osiągną cel
          podwójny: uczczenie Chrystusa Pana i zapewnienie sobie na rok zdrowia. O zmroku
          cała wieś podolska czy wołyńska trzęsła się od śpiewów, pohukiwań i radosnej
          wrzawy. Radość częstokroć zmieniała się w kłótnię. Nazajutrz rano mawiano z
          uznaniem, że udał się 'Jordan', bo tylu a tylu miało łby rozbite”.

          W Kościele zachodnim uroczystość Chrztu Pańskiego obchodzona jest w pierwszą
          niedzielę po Trzech Królach. Zamyka ona okres Bożego Narodzenia, po którym
          następuje w Kościele czas zwykły.

          W kalendarzu ludowym Trzech Króli kończyło czas godów, a otwierało zapusty
          trwające do środy popielcowej.

          Ewa Ferenc-Szydełkowa
          Rok kościelny a polskie tradycje

    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 04.01.05, 15:24
      Pastuszkowie i królowie i kto bądź...
      jest taka wesoła kolęda o samograjach i innych uciechach
      ".. na mrozie, na mrozie..."

      hej kolęda, kolęda :0)

      OLDKOLĘDNIK
      • halina501 Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 04.01.05, 18:32
        MY TEŻ PASTUSZKOWIE

        My też pastuszkowie,
        nie tylko królowie,
        na wozie, na wozie
        jedziemy z kapelą,
        niech nas rozweselą
        na mrozie, na mrozie.


        Graj, mówi Jezus, Bartku swoje;
        stój Dziecię, tylko bas wystroję
        i smyczek, i smyczek .

        2. Bartek sobą troska,
        że nie ma i włoska
        na smyczku, na smyczku;
        a nie myśląc wiele,
        szast ogon kobyle
        do szyku, do szyku.

        Jak zarżnie w swoje szałamaje,
        aż Jezus paluszkami łaje:
        powoli, powoli.

        7. Wach (Stach) do swoich basów
        przypiął sześć kiełbasów,
        wesoło, wesoło;
        Woś (Jan) na swej oboi
        wielkie figle stroi
        nuż w koło, nuż w koło.

        Ru ru ru, Wach (Stach) na swoim basie,
        dyl dyl dyl, Krążel (Kuba) na kiełbasie
        ha sa sa, ha sa sa.


        Hej ,kolęda,kolęda.
        :)))


        • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 05.01.05, 07:17
          :0)

          To moja ulubiona.
          No i jeszcze "Pójdźmy wszyscy" ale po łacinie...

          OLDRAODŚNIE :)
          • urszulka_ma "Trzej Królowie wichry ciszą.. 05.01.05, 21:25
            ..i krzyżyki na drzwiach piszą"..

            K+M+B
            Mędrcy świata
    • urszulka_ma Źródła świątecznych obrzędów :)) 04.12.05, 21:34
      halina501 napisała:

      > Choinka i Gwiazda

      powoli nadchodzą
      dziś 4 grudzień
      śpiewamy - Sto lat - Barbórkowo:)
      • halina501 Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 06.12.05, 10:46
        magia.onet.pl/1298603,poczytaj.html
        Dzisiaj Święty Mikołaj hojną ręką rozdaje podarunki:)
        Mam nadzieję,że pamięta o swoich "starych",wiernych dzieciach.:)
        Może i dla mnie coś ma w swoim przepastnym worze ;))
        • usmieszek_bez_noska Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 05.12.06, 08:34
          już skarpety powieszone,
          listy w oknie wystawione?
          jak co roku o tej porze...
          nasz Mikołaj rusza w drogę:)


    • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 23.12.05, 12:39
      halina501 napisała:

      > Choinka i Gwiazda
      >

      ..już nadchodzi..:)
    • urszulka_ma i co z tym Mikołajem... 06.12.06, 08:47
      ...który jest prawdziwy?

      wiadomosci.onet.pl/1376136,240,kioskart.html
      • oldpiernik Re: i co z tym Mikołajem... 08.12.06, 08:55
        Każdy, prócz tego, którego spotkasz w mieście... ;0)
        • urszulka_ma Re: i co z tym Mikołajem... 10.12.06, 14:16
          w mieście, chodzą jego klony?:)
          • oldpiernik Re: i co z tym Mikołajem... 11.12.06, 07:08
            przebierańcy i naganiacze
            kilku zapaleńców
            jednak głównie najemnicy
            marność...

            że zgryźliwy jestem?
            być może prawda
            jak co roku, handlowe igrzysko przykrywa pustkę
            a jeśli nawet nie jest to pustka, i tak ginie pod stosem opakowań

            OLDWGORĄCZCEZAKUPÓW
            :-'
            • urszulka_ma modne przebranie mikołajowe?:) 11.12.06, 15:17
              Czerwony to podobno...
              "bardzo kobiecy, zmysłowy kolor. Superhitem są czerwone buty, skórzane
              rękawiczki albo wełniany szalik. Nie naraz. Mimo tylu zalet wszystko w tym
              kolorze wyglądać będzie dobrze tylko na Mikołaju"...
              :)

              • liczydelko mikołajowa inwazja? 12.12.06, 08:39
                wiadomosci.onet.pl/8742,21,0,0,1,pokaz.html
    • oldpiernik Źródła ... 13.12.06, 10:22
      "Niebiosa rosę, spuszczajcie z góry.
      Sprawiedliwego wylejcie chmury..."

      Tak bardziej tradycyjnie-adwentowo.
      :0)
      • she_5 z dziecinstwa odleglego... 13.12.06, 12:48
        oldpiernik napisał:

        > "Niebiosa rosę, spuszczajcie z góry.
        > Sprawiedliwego wylejcie chmury..."


        spójście nam naziemskie niwy
        • halina501 Re: z dziecinstwa odleglego... 15.12.06, 12:14
          "Chleba naszego -posnego-daj nam dzisiaj" :))
    • urszulka_ma Źródła świątecznych obrzędów :)) 15.12.06, 08:21

      "Na początku Adwentu obchodzimy uroczystość św. Mikołaja. Był to święty, który
      w nocy przynosił biednym ludziom prezenty. W nocy, aby nikt nie wiedział, że to
      on. A więc bezinteresownie. Nie po to, żeby go chwalili, albo mu się
      odwdzięczali, czy przynajmniej dziękowali. Czynił tak, jak uczył Pan Jezus: że
      należy być dobrym nie po to, aby nas ludzie widzieli i chwalili."

      "Oto Pan Bóg przyjdzie,
      z rzeszą świętych k'nam przybędzie,
      wielka światłość w dzień ów będzie,
      alleluja, alleluja."

      "W okresie adwentu przy ołtarzu stoi nowa świeca przewiązana białą szarfą. To
      symbol Matki Boskiej, która nosiła w swoim łonie Jezusa. W czasie Mszy świętej
      roratniej śpiewane są przede wszystkim pieśni Maryjne.

      Archanioł Boży, Gabriel,
      posłan do Panny Maryi,
      z Majestatu Trójcy Świętej
      tak sprawował poselstwo k'Niej:
      Zdrowaś Mario, łaskiś pełna,
      Pan jest z Tobą, to rzecz pewna."...

      z historii adwentu:

      "Początki adwentu należy łączyć z początkiem obchodzenia przez chrześcijan
      świąt Bożego Narodzenia około II połowy IV wieku. Pierwsze ślady odkrywamy w
      liturgii hiszpańskiej i galisyjskiej. Synod w Saragossie, który odbył się w 380
      roku, polecał wiernym codzienną, gorliwą obecność w kościele, nie omijając ani
      jednego dnia w okresie między 17 grudnia, a 6 stycznia. Adwent miał tu
      charakter pokutny i ascetyczny. W V wieku podobne zalecania wydał biskup w
      Galicji. Polecił on wiernym post trwający trzy dni każdego tygodnia przez trzy
      tygodnie między wspomnieniem świętego Marcina (11 listopada), a świętami Bożego
      Narodzenia. W Rzymie ten okres zaczął być obchodzony dopiero pod koniec VI
      wieku. Adwent miał tu formę radosnego oczekiwania na przyjście Pana, brak
      postów i innych praktyk pokutnych. Papież Grzegorz Wielki ujednolicił zalecenia
      liturgiczne dotyczące adwentu. Od tego czasu adwent trwa cztery tygodnie i
      staje się szczególnym okresem oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Z czasem
      przybiera również charakter eschatologiczny i staje się czasem oczekiwania na
      przyjście Chrystusa na końcu czasów. Połączenie tradycji galicyjskich i
      rzymskich zaowocowało współczesną oprawą liturgiczną adwentu. Rzymska liturgia
      została uzupełniona o ascetyczny wydźwięk (fioletowe szaty, bez Gloria i Te
      Deum)."



      • julinka601 Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 15.12.06, 12:28
        Jestem zachwycona tym wątkiem.Cudownie ,żę piszecie o naszych tradycjach.
        Bo w dobie globalizacji jest niezwykle ważne żebyśmy ,korzystając z
        dobrodziejstwa otwartych granic ,nie zapomnieli o swoich korzeniach.
        Wzorując sie na Zachodzie ,obchodzimy Walentynki ,Halloween.tylko patrzeć jak
        zaczniemy świetowac Swięto Dziękczynienia a w Wigilję wcinac indyka...Kompleksy?
        Szkoci,Bawarczycy ,Irlandczycy i wiele innych nacji z duma kultywuja swoje
        tradycje,pielegnuja zwyczje,wkładaja w ważnych momentach stroje narodowe...A my
        jakbysmy sie wstydzili tego co nasze,polskie.
        Wzhodzimy do Europy, z gorliwoscią neofitów ,przyjmując cudze wzorce.Każdy
        naród wnosi coś swojego i tak posługujac się kulinariami: czy my mamy do tego
        europejskiego stołu podać pizzę ,lazanię,sushi?Jakbysmy nie mieli bigosu
        np.,którym zajadaja się u nas obcokrajowcy...
        I na koniec tak okazjonalnie,grudniowo...Jeśli kiedyś ,korzystajac z otwartych
        granic,zabłąkany wędrowiec ,trafi ,w noc wigilijną pod okna domu,w którym
        zobaczy na białym obrusie sianko,a na nim opłatek i 12 postnych potraw,a do
        uszu dobiegną dżwięki kolędy "Lulajze Jezuniu..."to znaczy ,że jest w Polsce...
    • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 16.12.06, 09:49
      Tradycja, osadzona w religijnej oprawie, wyrosła z potrzeby serca.
      Z żalem obserwuję wśród zanjomych, bliższych i dalszych, przemilczanie
      religijnego aspektu Bożego Narodzenia, w imię kroczenia "z duchem czasu".
      W moich oczach to raczej marsz ku bezduszności i fasadowości obrzędów.

      Pod presją zawodowej, finansowej, a może jeszcze innej aktywności, koniec roku
      lata w szalonym pędzie to tu, to tam, zamiatając rozgorączkowanymi tłumami, w
      których coraz trudniej dostrzec indywidualność.
      Bezskutecznie wciskając mentalny hamulec, popadamy w ten dziki pęd i...
      :0)
      Życzę Wam skutecznego hamowania.
      Z miękkim lądowaniem w objęciach rodzinnych tradycji.
      Bez kaca nazajutrz.

      OLDNARĘCZNYM ;0)
    • urszulka_ma Źródła świątecznych obrzędów :)) 19.12.06, 10:06
      kartki świąteczne już wysłane?;)

      .."Pierwsza w historii pocztówka bożonarodzeniowa powstała w Anglii.
      Pomysłodawcą tej idei był w roku 1846 Anglik John Horsley, który polecił
      wydrukować 50 kartek świątecznych według swojego projektu z krótkim
      życzeniem: "Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku"...

      enzo-pocztowki.pl/nowe/index.php?strona=tradycja#8
      • yoanna Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 19.12.06, 23:02
        Tradycją jest wysyłanie świątecznych kartek...,
        Zaburzyłam tradycję-zgubiłam notes z adresami znajomych,
        nie wysłałam żadnej papierowej kartki...:(
        Ze względu na czas już zupełnie przedświateczny, chyba pozostają mi e-życzenia i
        telefoniczne westchnienia;)
        • oldpiernik Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 20.12.06, 08:04
          forma moze i ma znaczenie
          najważniejsze, być razem
          :0)
    • el_morfeusz Życzenia. 22.12.06, 11:37
      Nie potrafię ubrać w słowa życzeń, ale wpis ten niech świadczy o moich
      szczerych intencjach wobec gospodarza tego forum i jego miłych gości. Łamię się
      z Wami wirtualnym opłatkiem – a tu na wschodzie, gdzie teraz mieszkam, po
      złożeniu życzeń, spożywa się go z miodem.

      Sylwester
      • oldpiernik Re: Życzenia. 24.12.06, 14:15
        I wieczorem, zanurzając opłatek w miodzie, będziemy pamiętali o Tobie.
        Będziecie Wszyscy w gościnnej pamięci... nie tylko tego wieczoru.

        OLDRADOSNY :0)
        • urszulka_ma Re: Życzenia. 25.12.06, 09:55
          uhm:)

          zielonezero.blox.pl/html
    • urszulka_ma Źródła świątecznych obrzędów :)) 07.01.07, 12:29

      dziś życzymy Wesołych Świąt wyznawcom prawosławnym:)

      .."Cały okres od Bożego Narodzenia do Chrztu Pańskiego nosi ludową nazwę
      światki. Istnieje tradycja, aby unikać w te dni niekoniecznych ciężkich prac.
      Po zapadnięciu zmroku zaś zaczynają się tak zwane święte wieczory, gdy wierni
      spotykają się i śpiewają kolędy."...

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3833530.html
    • urszulka_ma Re: Źródła świątecznych obrzędów :)) 09.01.07, 21:33
      właściwie kiedy rozebrać należy choinki?:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka