Dodaj do ulubionych

Chyba się zrażam do kobiet...

13.01.05, 11:46
Czy to możliwe? Zostałem 2 razy potraktowany..tzn może inaczej.Zabawiono się
mną, grano na uczuciach a stwarzano pozory, iż wszystko jest ok. Obecnie
spotykam się z dziewczyną, ale zachowuje dystans. Ona to widzi, wiem,że
cierpi, ale ja nic na to nie poradze. Powiedziałem jej, że ja będe miał taki
dystans, że tak chyba zostanie, i powiedziałem jej żeby dała sobie spokój, bo
bardzo chcę żeby było wszystko ok, ale jakoś nie mogę się przełamać. Jest na
to jakaś rada? Naprawde po uczuciach mi pojechano. Wzbudzano zazdrość w innym
moim kosztem- to w jednym przypadku, a w drugim stwarzano pozory, że wszystko
jest ok, ale tak nie było i szczególnie o tym drugim przypadku chcę
zapomnieć, ale nie moge i przez to cierpi dwie osoby - ja i ta dziewczyna..
Jest na to sposób?
Obserwuj wątek
    • inna-bajka Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 11:54
      Masz absolutną rację i łączę się z Tobą w bólu. Mam podobną sytuację od roku. Z
      jednej strony bym chciała, a z drugiej się boję i uciekam. Potem mam pretensje
      do całego świata, że znowu nie wyszło. Jestem popier..na i nie wiem jak to w
      sobie zmienić. Nie potrafię zaufać, wszędzie widzę spisek i nieczyste zagrania.
      Z błahych spraw robię dramat lub, jeśli znowu dostaję kopa udaję, że się nic
      nie stało. Nie potrafię realnie oceniać sytuacji i kontrolować swoich emocji.
      Nawet ten post jest chaotyczny. Cała ja.
      • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 11:59
        Jesteśmy jak ta dziewica która " Chce, ale boi się". U mnie narazie tak
        zostanie, nie zaufam już nikomu tak bardzo jak ufałem. Nie obdarze tak wielkim
        uczuciem jak miało to miejsce.I przez to się rani...ale nic na to poradzić
        chyba nie można poraqdzić. Może zmieni to czas? Kto wie..ja mam taką nadzieję,
        bo przyszłości klasztornej przed sobą nie widzę.
        • inna-bajka Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:06
          A najgorsze w tym wszystkim jest to, że sami sobie robimy krzywdę nie
          wspominając o tej drugiej. Nie wiem, ale u mnie jak w złym śnie powtarza się
          ten sam schemat. Kogoś się poznaje jest super, widujecie asie dwa razy
          dziennie, a po miesiącu dostrzegasz, że to chyba coś więcej. Zaczynasz
          kombinować uciekać, marzyć o tym, by jechać do domu. Kolejna impreza z jego lub
          Twoimi znajomymi, gdzie pojawiają się pytania, „co robicie za dwa tygodnie" i
          panika. Wszelka odpowiedź, może być potraktowana jak deklaracja, a odmowa jak
          porzucenie. I jak tu k...a można być normalnym.
          • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:13
            Bo to już nie będzie nigdy to samo... Dziewczyna cierpi i ona wie o tym , a
            mimo to chcę się ze mną spotykać, chce mi pomóc, bo sama miała podobną
            sytuację. Powiedziała, że wtedy się zamknęła w sobie przez kilka lat, a ja
            teraz dotarłem tam gdzie nie mógł nikt dotrzeć...tylko, że ja nic nie
            robiłem..nic nie obiecywałem, nic nie działałem w tym,żeby było coś więcej-
            nic,a ja coś poruszyłem....Chciałbym, ale to już nie będzie to samo, to będzie
            dystans, będe zimny...nie chce, ale wiem że będe..i to jest najgorsze.
            • inna-bajka Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:26
              Wiesz co, po tym co teraz napisałeśmam ochotę zadzwonić do gościa z którym się
              spotykam i skończyć znajomość. Już mi się niechce...
              • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:28
                i znów coś spie..łem...nic tu po mnie
                nara
                • madziapoznan Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:36
                  kochani... ja wiem, że oboje cierpicie, chyba każdy z nas przeszedł, pewnie nie
                  jeden raz przez te piekło, ale czas leczy rany. moim zdaniem za szybko daliście
                  się oboje znowu odkryć, odkryć przez kogoś. może potrzebna jest wam samotnia na
                  przemyślenia, może też przyjaciele, bez skupiania się na kimś konkretnie.
                  wiązanie się na siłę, bo ktoś chce a wy czujecie, że nie jesteście jeszcze
                  gotowi, nie jest najlepszym pomysłem. odpocznijcie. przemyślcie, ułóżcie sobie
                  wszystko.
                  każde takie przeżycie ma nas wzmocnić, czegoś nauczyć. może nauczyć lepiej
                  kochać? miłością nieegoistyczną?
                  pomyślcie o tym.
                  ja wiem, że nadejdzie taki dzień, że pokochacie kogoś całym sobą, z
                  wzajemnością. wtedy dopiero poznacie smak życia....

                  całuję i trzymam kciuki :)
                  • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:49
                    Ale ja uprzedziłem,że taki będe...nie wiem jak długo, mam nadzieję ze szybko to
                    przejdzie, i to ta dziewczyna mimo wszystko chcę przy mnie być, wiedząc jak to
                    odczuwam teraz..Niczego jej nie obiecywałem i teraz niczego po niej nie
                    oczekuje,ale ona się uparła i już...bo wierzy w to,że kiedyś mi to przejdzie-
                    tak jak jej( i jak powiedziała" takiej okazji nie chce zmarnować"..)
                    • madziapoznan Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:27
                      wierzę, że ci się uda. :)))
                    • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:39
                      bmwariat napisał:

                      > Ale ja uprzedziłem,że taki będe...nie wiem jak długo, mam nadzieję ze szybko to
                      >
                      > przejdzie, i to ta dziewczyna mimo wszystko chcę przy mnie być, wiedząc jak to
                      > odczuwam teraz..Niczego jej nie obiecywałem i teraz niczego po niej nie
                      > oczekuje,ale ona się uparła i już...bo wierzy w to,że kiedyś mi to przejdzie-
                      > tak jak jej( i jak powiedziała" takiej okazji nie chce zmarnować"..)

                      No to jak Ci przejdzie a dziewczę Cię oleje to fajne schizy bedziesz mial.
                • Gość: Basia23 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: *.magma-net.pl 13.01.05, 12:38
                  Sądze ze musisz nabrać dystansu. Byłam w podobnej sytuacji i musiało upłynąć
                  dużo czasu zanim wróciłam do równowagi. W takim momencie chyba lepiej być
                  samemu...a w odpowiedniej chwili ktoś sie pojawi, dla kogo zmienisz
                  wszystko...Powodzenia. Pa.
                • inna-bajka Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 12:46
                  Nieeeeeee !!!!!!!!! To nie Twoja wina. Poprostu uświadomiłam sobie, że się
                  męczę. Że on się męczy. Że to do niczego nie prowadzi. Jesteśmy nie razem, ąle
                  obok siebie, na wyciągnięcie ręki obchodzimy się łukiem. Jak magnesy o tym
                  samym biegunie.
            • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:31
              Tak nigdy nie bedzie to samo ucz sie na błedach. Nie popelniaj ich kolejny raz.
              Co z tego ze dziewczyna cierpi Ty także cierpiałeś. Teraz jej kolej.
    • Gość: Zenon Gajowniczek Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: 80.53.160.* 13.01.05, 12:45
      "Chłopie ja przeszedlem to samo co Ty i doskonale wiem co to znaczy. Moge Ci
      tylko poradzić bys jak najszybciej o tym zapomnial.Wiem ze to jest bardzo
      trudne.Ja miałem o tyle szczęście że wyjechalem na drugi kraniec Polski do
      rodziny tam znalazłem dorywczą pracę chodziłem do znajomego psychologa i juz
      dzisiaj nie mam zamiaru wdawać sie w żadne zwiazki ulożyłem sobie życie w
      samotności i jak chcesz to wierz ale jak dla mnie jest ok.
      Życze powodzenia i pozdrawiam głowa do góry zobaczysz wszystko z biegiem czasu
      sie pomału ułoży musisz mieć duzo wiary we własne czynyZobaczysz że czas leczy
      rany
    • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:03
      Jest sposób. Dorośnij. Po to masz jaja, żebyś się nie bał używać mózgu. Bardzo
      szlachetnie z Twojej strony że tak się przejmujesz cierpieniem dziewczyny no i
      w ogóle jesteś bardzo wrażliwy, ale to akurat możesz zostawić kobietom. Dystans
      na pewno Ci się przyda. Zaufanie fajna sprawa, ale jak Ci się nie chce na
      trzeźwo kontrolować sytuacji nie płacz później jak skrzywdzona panienka
      • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:06
        Przeżyjesz - zobaczysz..narazie jesteś mądry,ale później się nie zdziw..
        • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:07
          Też byłem twardy i to bardzo, ale za wiele sie wydarzyło...i powtórze to -
          najgorszemu wrogowi nie życzę tego co przechodzę...i nie tylko w związku z
          kobietami.
          • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:18
            Tak wiem i przykro mi z powodu Twojej sytuacji rodzinnej. Jednak użalanie się
            nad sobą to nie wyjście (mówię tylko o sytuacji z dziewczyną). To nie jest
            kwestia twardości tylko inteligencji. W pewnym wieku zaufanie czy wprawianie
            siebie w nastrój tzw. zakochania (skądinąd bardzo przyjemny) to bardzo drogie
            luksusy. Masz testosteron, więc możesz myśleć chłodno i się nie oszukiwać.
            • libressa Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:21
              Podoba mi sie co napisałes :)
              • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:25
                Dzięki, podrap mnie też za drugim uszkiem;) i wytłumacz chłopakowi, że kobiety
                też chłodno kalkulują, tyle że mają w sobie cudowny mechanizm, który sprawia,
                że o tym nie wiedzą:)
                • libressa Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:36
                  Kobiety, mówie o Kobietach ,nie o osobnikach płci żenskiej, potrafia bardzo
                  pragmatycznie mysleć, powiem wiecej ten cudowny mechanizm, to zdolnosc do
                  manipulowania i wiekszosć doskonale z tego zdaje sobie sprawę , oczywisćie do
                  manipulowania w "dobrej wierze" :)))
                  • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:41
                    Złe dziewczynki wcześnie to odkrywają (dlaczego one mnie tak kręcą), dobre
                    nigdy się do tego nie przyznają (chyba jestem porąbany, bo te też mnie kręcą):)
                    • libressa Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:47
                      Dobre dziewczynki zyją w niewiedzy, to dobry materiał na żony:DDDDD
                      Złe dziewczynki potrafia, oj potrafia zakrecic i zniewolic :)
                      Tudno je czasem ujarzmic , czasem wogole, a nawet jesli mezczyzna
                      uważa ,ze sa ujarzmione, w tym celu przyjmuja pozę żeby później w dojnasób go
                      zniewolić,takie jest moja zdanie ,ale oczywiscie mogę sie mylić :P
                      • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:57
                        A mówiłaś, że nie zastawiasz sideł;) No z tymi dobrymi materiałami na żony to
                        nie musiałaś mnie straszyć, zawsze można je trochę zepsuć:)
                        Muszę spadać, Miłego dnia:]
                        • libressa Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:59
                          Sidła to kłusownictwo, ja nie kłusuję :)))
                          Zazwyczaj poźniej psują je kochankowie :P
            • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:23
              > ....To nie jest
              > kwestia twardości tylko inteligencji.
              Masz całkowita racje. Twardość można wytrenować.

              Mnie nie jest przykro z powodu sytuacji bmwwariata. Sam jest sobie winien. Jak
              ma ochote to niech dlaej daje się kopać.
              Moim zdaniem stanowczo lepiej jest kopać niż byc kopanym
    • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:27
      Dorośnij gościu. Czego Ty oczekujesz ? W bajki wierzysz. Korzystaj z życia.
      Ktoś zagrał Tobą teraz ty zagraj jakąś inna panienką. Odrzuć skrupóły. Co
      bedziesz popłakiweal do usranej śmierci że Cię baba olała?
      • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:31
        No nie jak ktoś pogrywa sobie z panienką, żeby się zrewanżować to świadczy
        tylko o jego kompleksach. Niech sobie korzysta, ale z pozytywnym nastawieniem i
        nie oczekuje zbyt wiele.
        • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:35
          Ma pogrywac nie po to żeby sie rewanżować tylko żeby korzystać z życia. Tak to
          już jest że prawie każdy mial takie przeżycia jak bmwwariat. Niektorzy akceptują
          sytuacje i żyją dalej. Tyle że z pewną rezerwa podchodzą do nowych związków.
          Inni nadal szukają i znowu dostają kopa od kolejnych ludzi.
          • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:47
            Dokładnie:)
      • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 14:05
        "Ktoś zagrał Tobą teraz ty zagraj jakąś inna panienką"

        a czemu ma zrobić to samo z "jakąs inną panienka"? co ona jest winna? dlaczego
        ma kogoś krzywdzić skoro sam wie jak to boli.
        dawaj innym to co sam chciałbys od nich dostawać. tak będzie o wiele lepiej
        • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 15:21
          Panienka nie jest nic winna. Gra ma raczej polegać na kontrolowaniu sytuacji.
          Niech wcale nie bedzie taki pewien że ją skrzywdzi. Kto wie może panna za jakiś
          czas go oleje. Niech raczej dba o siebie niż o panienke.
          A dlaczego mam mieć skrupuły i nie przyjmować do wiadomości że takie jest życie.

          • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 15:24
            życie nie musi być takie. mozna dbac o siebie ale niekoniecznie krywdzac innych
            • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 15:31
              Nalezy dbac o siebie NIE PRZEJMUJAC sie innymi. Inni niekoniecznie musza sie
              poczuć skrzywdzeni. Z moimi odczuciami takze nikt sie nie liczy. Dlaczego mam
              liczyć się z odczuciami innych.
              Jeżeli jednak poczują sie skrzywdzeni to ich sprawa.
              • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 15:39
                "Z moimi odczuciami takze nikt sie nie liczy. Dlaczego mam
                > liczyć się z odczuciami innych. "
                a może jest odwrotnie? skąd wiesz

                ale ja myśle ze nie taki diabeł straszny:)
                • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 15:43
                  odwrotnie tzn jak ?
                  Inni licza sie z moimi odczuciami i ja licze sie z odczuciemi innych?
                  To czy ktoś liczy sie z moimi odczuciami jest mi obojętne. Podobnie jak ich
                  odczucia. Znam cel gry i dąże do wygranej. Ktoś musi przegrać ktoś wygrać.
                  Wole wygrywać.
                  • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 20:58
                    a nie ma opcji gdzie obie strony wygrywają?
                    • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 22:39
                      Nie wiem. Niektorzy wierzą że taka możliwość istnieje. ja nie spotkałem czegoś
                      takiego .
                      • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 22:59
                        a moze spotkasz. wiec nie zakladaj z góry ze nalezy kogos skrzywdzic bo ciebie
                        skrzywdzili i na pewno bedzie to samo
                        • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 23:03
                          ja zakladam tylko że nie obchodzi mnie to czy kogoś skrzywde czy nie. To jest mi
                          obojętne
                          • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 23:04
                            Zreszta nie moge powiedzieć że ktoś mnie jakoś bardo skrzywdził. Takie jest
                            życie .Teraz ja także nie mam głupich wątpliwości. Wiec wyszlo mi to na dobre :)
                            • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 23:11
                              no widzisz. nawet mozna byc wdziecznym osobie ktora jak sie wydawało
                              skrzywdziła.
                              jak widzisz wszystko ma sens. i tym optymistycznym akcentem dobranoc:)
                          • Gość: xy2 a czemu? IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 23:06
                            dobrze ci było jak komuś bylo obojętne czy krzywdzi ciebie?
    • szefu13 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:41
      Do Bmwariata i Innej-bajki:

      Czego się boicie głupi,
      W życiu trzeba iść na całość,
      Możecie się wstępnie upić,
      Bo to dobre jest na śmiałość ... :))))

      A tak na serio, to czym tak naprawdę ryzykujecie? Przestańcie być tacy ideowi,
      bo zwariujecie (a pierwsze objawy już są :))) ). Nadmierna uczuciowość jest
      męcząca, a czasami zabija. Jak można mówić o wielkim uczuciu po dniu, tygodniu,
      miesiącu? Po 20 latach, to owszem, ... może nawet już po 10-ciu? ... Wcześniej,
      to raczej jest zauroczenie, więc nie demonizujmy. W życiu trzeba być świadomym
      paru zdrowych zasad. Po pierwsze każdy dba o swój interes. Po drugie wszystko
      jest do odbudowania z wyjątkiem majątku i kasy. Tak więc wysiłek pilnowania,
      asekuracji i dbania należy sprowadzić TYLKO do rzeczy mateiralnych: majątku i
      kasy. Oczywiście do własnych :))). Bo to jest najważniejsze. Resztę można
      kupić, albo wręcz samo się wepcha za darmo :)))).
      Tak więc przestańcie się asekurować i pójźcie na całość. Bierzcie pod uwagę, że
      to się może wyłożyć, ale jak będziecie przede wszystkim czerpać jak najwięcej
      dla siebie z tych związków, to sie nie załamiecie. Bądźcie egoistami, bo
      wszystcy tak naprawdę tacy są. To jedyna uczciwa postawa. A w każdym razie
      jeśli chodzi o uczucia - stąd te zawody miłosne: bo on/ona zawiodła Wasze
      oczekiwania, nieprawdaż? A Wam się wydawało, że jesteście zakochani,
      bezinteresowni, ideowi .... A tak naprawdę, to w naturalny sposób jak każdy
      człowiek chcieliście coś dla siebie i nie dali ... I co z tego? Nie ci, to będą
      inni. I trzeba być tych mechanizmów świadomym. Nic się w końcu nie stało.
      Próbować zawsze warto, żeby coś się w życiu działo i to do tego to, co tak
      najbardziej lubimy - lubimy mieć nadzieję. Że może tym razem ... a może
      następnym ..... Może warto kręcić na więcej niż jednym froncie, wtedy
      pojedyncza "porażka" tak nie boli ... nie wiem ... to trzeba umieć - mi się
      jeszcze nie udało :))))))))))))))))))))))))). Ale postanowiłem soibie, że co by
      nie było w życiu, to próbować będę zawsze. Programowo. Tylko kasy trzeba
      pilnować, żeby przeżyć spokojnie jak najdłużej :))))))))))))))))))))).

      Precz z asekuranctwem!
      Precz z preczem! :)))
      Powodzenia!
      • robert78 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 13:46
        :)
        Tak jest!
        Od kasy ważniejsza jest możliwość jej zdobywania. Jak się jej tak uporczywie
        pilnuje można się nabawić nerwicy albo krzywego ryja;)
        • szefu13 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 14:17
          :)))))))
          Wszędzie potrzeba troszkę luzu. W sprawach kasy też. Tylko wydawać nie
          należy ... na inne cele niż własne potrzeby :)))))))))).
          • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 14:27
            wiesz, kasa jest ważna, ale co ci z kasy jak w pogoni za nią zapomnisz że są
            inne priorytety. fakt, ze jak nie masz kasy nie rozwijasz sie tak jakbyś
            chcial, życie jest mniej ciekawe.
            ale znam kobiete, która moglaby mieć dużo pieniedzy. w jednej z polskich
            miejscowości brakuje ekskluzywnego klubu fitness. były osoby które chciały jej
            go otworzyć. zrezygnowała bo ma 2 dzieci, dla których moglaby nie znaleźć czasu
            i pracuje w szole jako nauczycielka wf-u. ale za to ile ona czasu tym
            dzieciakom poswięca, ile uczucia im okazuje i zrozumienia. jakie te dzieciaki
            są fajne i kochane przez to. szanują ją i uwielbiają. dla mnie chyba to byloby
            ważniejsze od pogoni za gigantyczną kasą
            • szefu13 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 14:31
              Nie tak sieriozno i z grubej rury zara. To, o czym piszesz jest oczywiste.
              Idealna sytuacja byłaby oczywiście taka, zeby się dało połączyć kasę z czasem
              dla bliskich ... ale tu już każdy sobie optymalizuje :))).
              Mi chodziło raczej o nie szastanie kasą w obecności panienek, bo to może
              nadwerężyć budżet i rozpuszcza je w sposób niesłychany :))))))))))).
              • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 14:37
                "Mi chodziło raczej o nie szastanie kasą w obecności panienek, bo to może
                > nadwerężyć budżet i rozpuszcza je w sposób niesłychany :)))))))))))."

                jak widze gościa który obnosi sie ze swoimi pieniędzmi zeby zaimponowac
                panienkom noz mi sie w kieszeni otwiera:)
                masz racje
                • szefu13 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 14:41
                  A jak reagujesz na gościa, który obnosi się z kasą przy Tobie? Stawia, płaci,
                  zaprasza? :)))))))))))))))))))))))))))))) )))))))))
                  • Gość: xy2 Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 14:44
                    a czym jest dla ciebie obnoszenie sie z kasą. dla mnie zaproszenie np. do willi
                    decjusza w krakowie na drinka byłoby dramatem maksymalnym
                • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 15:15
                  > jak widze gościa który obnosi sie ze swoimi pieniędzmi zeby zaimponowac
                  > panienkom noz mi sie w kieszeni otwiera:)
                  > masz racje

                  To bardzo skuteczna metoda demonstrowanie kasy. Kazdy facet demostruje że ma
                  kase bo kobiety chca wiedziec z kim sie zadają.
                  Byl wątek o tym ze faceci nie dbają o siebi , ze nie chodza modnie ubrani.
                  Modny strój jest takze formą demonstrowania ze sie ma kase. Te ciuchy troche
                  kosztują. Jak sie wystartuje do laski w ciuchach z bazaru to nie ma się wielkich
                  szans na sukces.
                  Podobnie jest z samochodami. Po co faceci kupuja piekne auta? Chca przekazać
                  kobietom "mam kese" i zwrócić na siebie uwagę.
                  To w jaki sposób się demostruje stan konta zależy takze do jakiej panienki
                  się strtuje.
                  Na tych pannach co także niźle zarabiją takie ostentacyjna demonstracja nie
                  robi wrażenia. Na gupie sixy i owszem.
                  • Gość: xy2 jak lubisz głupie siksy to twój problem IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 15:26
                    • diabel.tasmanski Re: jak lubisz głupie siksy to twój problem 13.01.05, 15:35
                      napisalem że jak facet będzie wyglądal na takiego co nie ma kasy to żadna na
                      niego nie spojrzy. Ani głupia sixa , ani żadna inna.
                      To jak sie demonstruje kase zalezy od tego do jakiej laski sie statuje.
                      Bez tej demonstracji nie ma się szans u prawie żadnej. Inni faceci takze tak
                      robią, dlatego że laski lubią te demonstracje. Pozwala im to ocenic faceta.
                      • Gość: xy2 ocena jest wypadkową wielu cech IP: .48.242.* / 80.51.176.* 13.01.05, 15:41
                        • diabel.tasmanski Re: ocena jest wypadkową wielu cech 13.01.05, 15:46
                          Kobiet lubia silnych zaradnych facetów. Jak gosć nie ma kasy znaczy że zaradny
                          nie jest i odpada w przedbiegach.
    • ramyus Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 20:55
      Niestety bardzo czesto tak wlasnie jest. I niestety na grach prowadzonych przez
      jednych, cierpia inni, nawet osoby trzecie, tak jak w opisywanym przez Ciebie
      przypadku. Opisany przez Ciebie mechanizm jest bardzo powszechny. Uczymy sie
      zachowywac dystans krzywdzac tym samym innych, po tym jak sami zostalismy w ten
      sposob skrzywdzeni. Po prostu boimy sie zranienia po raz kolejny.
      • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 21:00
        a żebyś wiedział ze trzecie osoby cierpia . Kumpel sie rozwodzil z kumpelką z
        roku nie gadali ze sobą ale mieli wspólne książki. Kurde oni się rozwodili a ja
        te książki dzwigałem. :)
        • emilka222 Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 21:49
          hahahahah biedny diabełek
          • diabel.tasmanski Re: Chyba się zrażam do kobiet... 13.01.05, 22:35
            A żebyś wiedziała. qurde jak trudno sie dogadać z aką skłuconą parą :)
    • Gość: kev Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 22:23
      koleś nie pij tyle jak tu piszesz bo ciężko cię zrozumieć i zrażasz dziewczyny.
      PRzecież dopiero cię zostawiła ta laska to poczekaj trochę, młody jesteś, idź
      do psychologa bo sam też jesteś porąbany i za rok będziesz jak nowy model.
      Czego ci życzę.
      • bmwariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... 14.01.05, 05:36
        porąbany jeszcze nie jestem...o to sie nie martw.
        • Gość: Wariat Re: Chyba się zrażam do kobiet... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 10:14
          tutaj sami porabancy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka