13.04.05, 16:27
czyli wątek o miejscach ciekawych, które przyciągają mole ksiązkowe w
chwilach bezlekturnych, o wystawach koncertach, które były zachwyciły i z
których wrażeniami chcielibyście sie podzielić.
Obserwuj wątek
    • staua Re: Veni 13.04.05, 17:04
      Moge tak bez wprowadzenia?
      Bo bylam ostatnio na spektaklu Gardzienic z Lublina w Nowym Jorku, wystawiali "Elektre", niesamowite
      wrazenie. Jezyk ciala jest dla nich srodkiem wyrazu rownorzednym z mowa. Wspaniale, mysle, ze w
      Polsce wystawiaja to rowniez...
      • braineater Re: Veni 13.04.05, 19:37
        Oj Gardzienice w ogóle super - raz ich widziałem na żywo i raz w TV - popoluj
        może na Polonii dają ich interpretacje 'Złotego Osła' - coś tak totalnie obok
        teatru do którego jesteśmy przyzwyczjeni, że po prostu szok - u nas było
        całkiem niedawno a TVpolonia daje spektakle z dośc sporą obsuwą. A jak
        korzystasz z p2p albo kupujesz płyty cd to poszukaj ich płyty 'Metamorfozy -
        Music of ancient Greece' - pełna rewelacja łacznie z rekonstruowaniem całego
        instrumentarium. Doskonali maniacy:)
        Pozdrowienia:)
        • staua Re: Veni 13.04.05, 22:04
          Doskonali. Poszukam plyty.
          Po tym przedstawieniu, jak wyszlismy na ulice, musialam przez dluzszy czas dostosowywac sie do
          rzeczywistosci. Pan Staniewski poza tym dal slowo wprowadzenia...
          Wszyscy aktorzy tam, mimo, ze tworza bardzo zgrany zespol, sa niesamowitymi indywidualnosciami.
          Probki spiewow antycznych tez byly, a jakze. Szkoda, ze tylko "Elektre" wystawiali...
          • daria13 Re: Veni 15.04.05, 23:52
            Właśnie przeczytałam w Co jest grane o nowej wystawie w Zachęcie poświęconej
            twórczości Kantora: Tadeusz Kantor. Interior imaginacji. Zapowiada się
            niezwykle ciekawie. Jak obejrzę obiecuję coś skrobnąć, choć chyba nie zdążę w
            ten weekend, bo jestem czasowo pozbawiona środka lokomocji, a autobusem z mojej
            wsi to cała wyprawa, zbyt ładna zapowiada się pogoda. Jeśli ktoś trafi więc na
            tę wystawę w ten weekend to zachęcam do umieszczenia komentarza. A tak przy
            okazji, czy jest tu ktoś, kto widział Replikę na żywo? Ja dwa razy i choć to
            było sto lat temu, mam w pamięci bardzo żywe wspomnienia do dziś. To było
            TO!!!!!!!!!!!!!
            • daria13 Re: Veni 16.04.05, 00:04
              Sorry, sorry. To zmęczenie po całym tygodniu pracy i późna pora sprawiły, że
              nałożył mi się Szajna na Kantora, głupia sprawa, ale to może dlatego, że obu
              cholernie lubiłam i ceniłam i bardzo mi ich dzisiaj brakuje.
              • daria13 Re: Veni 21.04.05, 16:10
                W sumie nie bardzo to będzie veni, bardziej Exaudio i vidi w jednym, ale
                ponieważ ten wątek jakis taki smutnie krótki i zaczęła się tutaj rozmowa o
                spektaklu, to postanowiłam napisać tutaj.
                Pokój saren - opera Lecha Majewskiego z 1996 r. Opery nie widziałam, ale w TVP
                kilka lat temu pokazywali spektakl telewizyjny zrobiony na podstwie tejże
                opery. Wywarł na mnie ogromne wrażenie ten spektakl, było to coś zupełnie
                innego od całej reszty spektakli, jakie mamy okazję oglądać czy to na żywo, czy
                w tivi. NIe umiem tego opisać, ale najważniejszą chyba rolę odgrywała w tym
                spektaklu muzyka Józefa Skrzeka. I tak jak za Skrzekiem nie przepadam, tak ta
                muzyka rzuciła mnie na kolana. W 1997 Skrzek nagrał płytę pod tym samym
                tytułem, zrobił to w jakimś holenderskim studiu nagraniowym, które mieści się w
                kaplicy jakiegoś szpitala psychiatrycznego, a które ma ponoć nieprawdopodobna
                akustykę. Na płycie słychać tylko Skrzeka grającego na fortepianie. I to jest
                muzyka niewyobrażalnie dla mnie piękna, smutna, nastrojowa i w ogóle objawienie.
                Czy ktoś z Was miał kiedyś styczność z któryms z tych przekazów ?
                Czy kolega Braineater zna i przy okazji, co sądzi o Skrzeku?
                Czy ja się za dużo nie produkuję? Ale mam taka cichą nadzieję, że moje wysiłki
                kiedyś zaprocentują, jak się rozkręcicie albo jak może więcej osób tutaj trafi.
                Pozdrowienia:)
    • staua "Kto sie boi Virginii Woolf" 12.06.05, 20:58
      czy juz sie chwalilam? Jesli tak, to nie w odpowiednim watku. Bylam, widzialam (po raz pierwszy) ten
      majstersztyk dialogu. Gwiazda byla Kathleen Turnerjak Martha oczywiscie, ktora byla... troche zbyt
      "gwiazdowata" (choc nominowana do Tony Award). Duzo lepszy byl Bill Irwin, George (nie znalam go
      wczesniej, tez nominowany). Obsade dopelniaja David Harbour i Mireille Enos (Nick and Honey, ten
      pierwszy nieco nudny, Mireille znakomita). Zdecydowalam, ze wole chodzic na teatralne klasyki
      dwudziestowieczne (a graja je ciagle - "Tramwaj zwany pozadaniem","Kotka na goracym blaszanym
      dachu" nieodmiennie przyciagaja tlumy) na Broadway, skoro mam te mozliwosc, niz na musicale
      (ktorych w zasadzie nie lubie, bo sa wybitnie rozrywkowe tylko).
      • braineater Zawiść 12.06.05, 21:04
        bo katowickie teatry to porażka a i w Krakowie z rzadka cos się dzieje
        konkretnego.
        Ale jesli będą jeździć, a pewnie będą, bo koszą równo wszytskie nagrody,
        wybierz się na "Made in Poland" z Erykiem Lubosem w roli głównej, z Teatru im.
        Modrzejewskiej w Legnicy, bo to jest naprawdę porażający spektakl.
        Pozdrowienia:)
        • staua Re: Zawiść 12.06.05, 21:42
          Nie badz zawistny. Ja teraz odrabiam lata w Szwajcarii, kiedy to niemieckiego uczylam sie od zera, a
          tym samym nie mialam szans chodzic do teatru, uczeszczalam wylacznie do opery i na koncerty. Wtedy
          tesknilam za Warszawa, za wchodzeniem samotnie na wejsciowki i siedzeniem na schodach, za moim
          ulubionym Teatrem Wspolczesnym. A tutaj najpierw rzucilismy sie, jak wspomnialam, na musicale.
          Mam wiec wielkie braki. Nadal tesknie za polskimi premierami, a bedac w Polsce tez chodze tylko do
          Filharmonii, bo nigdy nie jestem bez meza, a jak go zostawic i isc do teatru?
          "Made in Poland" zanotowalam :-)
          Ale myslalam, ze Krakow jest dobry pod wzgledem teatralnym...
    • nienietoperz Vidi-veni 24.08.05, 15:53
      Krotka relacja z poczatku najbardziej poruszajacego przedstawienia z
      tegorocznego Edynburga:

      pod teatrem, a raczej pod kosciolem pelniacym na czas festiwalu funkcje teatru,
      wsiadasz do jednego z trzech busikow o zaciemnionych oknach...jeszcze trwaja
      rozmowy, jeszcze ktos mowi o tym co wlasnie widzial, na co idzie jutro, ale juz
      drzwi sie zamknely, i nie widac nic... slychac i czuc tylko, jak samochod rusza
      z miejsca i odjezdza... przez pierwsze kilkadziesiat sekund odruchowo probujesz
      kontrolowac kierunek - w lewo, prawo, na polnoc, pod gore, chyba swiatla, ale
      juz wkrotce giniesz gdzies w zakretach, wymijaniu, przeoczyles jeden skret, i
      juz nie myslisz o tym, gdzie jestes, ale o tym, gdzie bedziesz... po dziesieciu
      minutach samochod sie zatrzymuje, jeszcze chwila w ciemnosci, otwieraja sie
      drzwi i razem z innymi idziesz w strone drzwi fabrycznego magazynu, z ktorego
      slychac juz muzyke, troche niepokojaca, troche industrialna... przy wejsciu mala
      japonska plastikowa laleczka z wielkimi czarnymi oczami, strzalka wskazujaca
      kierunek i usypana kupka prochu... wewnatrz dosc ciemno, tylko posrodku magazynu
      stoi trojkatna klatka? wiezienie?, z jednej strony sciana ekranow telewizyjnych,
      z dwoch pozostalych wiszace na rusztowaniach plotno, przez ktore przeswituje
      pustka w srodku ... strzalki prowadza cie na drobny podest, stoisz prawie
      dotykajac plociennych scian... resztki swiatel dookola gasna, muzyka sie wzmaga,
      i po chwili z mroku w srodku wydobywa sie ksztalt dziecka?kobiety? w bialym
      kimonie, ktora powoli zaczyna tanczyc posrod podlogi zasypanej
      prochem?piaskiem?... obledny ruch uniemozliwia rozpoznanie dokladnych krawedzi,
      widac tylko kiedy ksztalt kobiety zbliza sie do ciebie, kiedy jest bardzo
      blisko... widac jeszcze cienie osob po drugiej stronie trojkata, innych widzow,
      a raczej stojacych obserwatorow eksperymentu, obserwatorow uwiezionej postaci,
      jej reakcji i pragnienia wydostania sie...wszystko po chwili uspokaja sie,
      swiatla przygasaja, na ekranach pojawiaja sie jednak twarze-maski z dlugimi
      czarnymi wlosami, patrzac na ciebie, a moze na postac, ktora zamarla zasypana na
      srodku swojej klatki... muzyka znow rosnie, swiatlo nieco sie zmienia i widzisz,
      ze w drugim koncu zamknietej przestrzeni pojawila sie kolejna, jeszcze
      drobniejsza postac, stojaca bez ruchu i czekajaca na reakcje?rozkazy? swojej
      pani... czy to my ja wezwalismy? czy to ciag dalszy eksperymentu?... na razie
      powraca grozny rytm, rosnac do stref, ktore trudno zniesc uszom, i nowa lalka
      rozpoczyna swoj piekny upiorny taniec... dzieli cie od niej tylko plotno...
      to dopiero poczatek...

      Ren-Sa,
      choreografia, muzyka i rezyseria Darren Johnston
      • daria13 Re: Vidi-veni 26.08.05, 23:02
        Dzięki za ten komentarz.Bardzo dawno nie byłam już na tego typu spektaklu i
        dzięki Tobie mogłam sobie przynajmniej trochę powyobrażać, jak to musiało
        wyglądać i jakie robić wrażenie. Strasznie Ci zazdroszczę.
        Pozdr.:o)
      • staua Re: Vidi-veni 27.08.05, 03:50
        Twoj opis przypomina mi Ring... Obawiam sie, ze mialabym ochote stamtad uciec. Czy bylo strasznie?
        • nienietoperz Re: Vidi-veni 28.08.05, 20:17
          Strasznie?
          Chwilami na pewno, ale jednoczesnie magnetyzujaco i przyciagajaco. Z wymiany
          wrazen wynikalo (bylismy w czworke znajomych), ze o ile wszyscy polswiadomie
          oczekiwali momentu, kiedy plotno opadnie, i wlaczymy sie w swiat wewnatrz, czesc
          tego pragnela, a czesc byla tym przerazona.
    • nienietoperz Wyklady publiczne 24.11.05, 13:29
      Istnieje jeszce w Waszych okolicach takie zjawisko? Na pobliskich uczelniach, w
      domach kultury moze?
      Tutejsze uniwersytety maja pierwszorzedny zwyczaj organizowania wykladow
      inauguracyjnych - swiezo mianowany/przybyly profesor musi wykazac sie wykladem
      zwiazanym ze swoja dziedzina, ale zrozumialym dla w miare szerokiej publicznosci.
      I tak wczoraj sluchalem pani profesor literatury angielskiej opowiadajacej o
      'The art of walking'.
      Bylo o wloczeniu sie po pobliskich wzgorzach (lacznie z prezentacja
      'autentycznie' ubloconych butow), o van Goghu, o Ianie Sinclairze (napisal
      ksiazke o swojej wyprawie wzdluz calej londynskiej obwodnicy), o artystach
      spacerujacych, o wspominanym tu juz parokrotnie, glownie przez Brocha, Sebaldzie
      i jego 'Pierscieniach Saturna', o XVIIwiecznych poetach lazacych dla inspiracji
      i zarobku, wszystko podane ciekawie i jednoczesnie rzeczowo.
      A na zakonczenie lampka wina.
      Baaardzo przyjemny zwyczaj.

      Wasz
      nienietoperz
      • ash3 Re: Wyklady publiczne 24.11.05, 13:59
        nienietoperz napisał:

        > Istnieje jeszce w Waszych okolicach takie zjawisko? Na pobliskich uczelniach, w
        > domach kultury moze?

        Owszem, można znaleźć takie propozycje, wykładów i dyskusji po nich, panelów
        dyskusyjnych etc.
        Dość regularnie (jeśli idzie o sztukę) organizuje je Zachęta. Pamiętam zeszłej
        zimy (jak ten czas leci!!) b. ciekawe wykłady towarzyszace pokazom filmów z
        początków kinematografii radzieckiej aż do lat 70, 80 ub. wieku. Albo "wykłady"
        towarzyszace promocjom książek (Jan Gondowicz o leksykonie pojęć i nurtów
        artystycznych XX w.!).
        Muszę się rozejrzeć, co tam się teraz odbywa.
        Ale to tylko jedno z takich miejsc w Warszawie...

        > Tutejsze uniwersytety maja pierwszorzedny zwyczaj organizowania wykladow
        > inauguracyjnych - swiezo mianowany/przybyly profesor musi wykazac sie wykladem
        > zwiazanym ze swoja dziedzina, ale zrozumialym dla w miare szerokiej publicznosc
        > i.
        > I tak wczoraj sluchalem pani profesor literatury angielskiej opowiadajacej o
        > 'The art of walking'.
        > Bylo o wloczeniu sie po pobliskich wzgorzach (lacznie z prezentacja
        > 'autentycznie' ubloconych butow), o van Goghu, o Ianie Sinclairze (napisal
        > ksiazke o swojej wyprawie wzdluz calej londynskiej obwodnicy), o artystach
        > spacerujacych, o wspominanym tu juz parokrotnie, glownie przez Brocha, Sebaldzi
        > e
        > i jego 'Pierscieniach Saturna', o XVIIwiecznych poetach lazacych dla inspiracji
        > i zarobku, wszystko podane ciekawie i jednoczesnie rzeczowo.


        To wszystko przypomniało mi, że muszę przeczytać eseje Stempowskiego o
        archeologii krajobrazu. Wciąż nie znam, a to musi być ciekawa rzecz w tej tematyce.
        • braineater Re: Wyklady publiczne 24.11.05, 14:09
          Katowice również, choć z rzadka, aczkolwiek ostatnio pojawiają się jakies nowe
          lokale gdzie takie rzeczy się organizuje, i tym samym miałem okazję wylądować w
          wegańskiej knajpie na wykładzie Kazimiery Szczuki. Z głodu omal nie umarłem,
          ale wykład dotyczacy 'Kobiety w współczesnej polskiej literaturze' nader
          ciekawy.
          A trochę obok topicu, bo tak mi sie z opowieścią Toperza skojarzyło, to z tego
          typu rewelacyjnych wykładów (juz regularnych, bo w ramach kursów), łaczacych
          całe mnóstwo dziedzin sztuki kultury słynie ex-rektor prof Tadeusz Sławek. I
          jakbym miał wskazac najciekawiej przekazującego wiedzę naukowca w PL (z tych z
          którymi miałem stycznośc)to zdecydowanie jest to mój numero uno, szczególnie po
          dwu godzinnym wykładzie na temat historii cienia w kulturze - najczystszej wody
          rewelacja po prostu. Generalnie dwa lata pracy pod jego nadzorem, to chyba
          najfajniejszy i najbardziej konstruktywnie spędzony czas, w całych moich
          studiach:)
          A że proffesore wędrowny jest wielce, to polecam się wybrać, jak będzie w
          okolicy - w Angli pewnie wkrótce w związku z kolejną cegłą o Blake'u, którą
          popełnił:)

          P:)
    • crazy.berserker Re: Veni 24.11.05, 14:48
      22 listopada - czyli dwa dni temu - absolutnie magiczny wieczór w Sali
      Kongresowej - na scenie - Van Morrison, genialny irlandzki bard o głosie
      ciemniejszym niż zimowe noce. Bałam sie że atmosfera Kongresowej może ubić
      nastrój występu - nic z tych rzeczy - Morrison jest absolutnym mistrzem w
      kreowaniu nastroju. Blues, blues i jeszcze raz blues - gitary, saksofon,
      feeling, rozpłynięcie się w dźwiękach... - a wszystko to zdecydowanie za
      krótko :(
      Może wroci do nas za rok, mam nadzieję że tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka