Dodaj do ulubionych

Jadę do domu...

21.06.05, 16:05
Bo Wy już chyba pojechaliście. Po drodze kupię truskawki... albo nie piwko :)
Dziś wyjątkowo dam się poderwać, bo oczy tak nie łzawią i zapach nowy.
Skłonny jestem nawet patrzeć w oczy.
Obserwuj wątek
    • piotr_321 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 16:27
      Nie badz taki latwy ... ;)
      • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 17:41
        piotr_321 napisał:

        > Nie badz taki latwy ... ;)
        ale koniecznie spójrz mi w oczy <..> jak mnie gdzieś po drodze spotkasz:)))))

        Bon voyage!
        • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 17:44
          ale jak On ma Ciebie spotkac jekl siedzisz przed kompem?? ;)
          • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 17:49
            no właśnie opuszczam miejsce przed monitorem ...:))))
            więc spójrz mi w oczy <..> jeśli mnie spotkasz na swojej drodze:)))


            --
            a drogę!, żegnajcie chłopcy...!!!!
            • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 17:57
              ale najpierw musisz mi powiedziec gdzie ta droga? ;)
              • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:01
                droga... biegnie śladem ludzkich spraw :)



                --
                w drogę!, żegnajcie chłopcy...
                • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:03
                  to trzeba bylo tak od razu ;)
                  czasem tam bywam ;)
                  • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:16
                    napewno? i ścieżki wąskie na tej drodze są poplątane...
                    przeważnie jestem z pałatką, bo gubię się i lampę mam naftową, bo czasem noce
                    bezgwiezdne...
                    dziś jadę rowerem(dynamo mi wysiadło):



                    --
                    a drogę! zegnajcie chlopcy...!!!
                    • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:24
                      to pozwolisz ze przyswiece swoim swiatelkiem? ;)
                      • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:27
                        a jakie to Twoje swiatełko? Lampka oliwna, moze:)


                        --
                        w drogę! żegnajcie chłopcy...!!!
                        • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:30
                          jak dla Ciebie to moge wziasc i lampe oliwna ;)
                          • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:39
                            Ja mam zapas nafty, mowiłam juz ze kręte sciezki na tej drodze, mozna zabłądzić,
                            a jest długa, więc swiatło potrzebne... z latarki zrezygnowałam, bo baterie
                            duracel nie zdają jednak egzaminu :(
                            a Twoja oliwna jakaś asekuracją może być, gdyby nafta się pod drodze wyczerpała!
                            Weż krzesiwo!
                            Hamulce mam też niesprawne w rowerze.

                            --
                            w drogę! żeganjcie chłopcy...!
                            • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:42
                              kobietabezserca napisała:

                              > Ja mam zapas nafty, mowiłam juz ze kręte sciezki na tej drodze, mozna zabłądzić
                              > ,
                              > a jest długa, więc swiatło potrzebne... z latarki zrezygnowałam, bo baterie
                              > duracel nie zdają jednak egzaminu :(
                              to treba wziasc taka z akumulatorkami ;)

                              > a Twoja oliwna jakaś asekuracją może być, gdyby nafta się pod drodze wyczerpała
                              > !
                              > Weż krzesiwo!
                              to trzeba nabrac troche zapasu tej nafty

                              > Hamulce mam też niesprawne w rowerze.
                              to sie naprawi ;)
                              • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:48
                                jedziesz w tę samą stronę:))))
                                to weź to wszystko, o czym mowisz, zetrzeba... ja nie pierwszy raz jadę do
                                domu...
                                I spójrz mi w oczy, jeśli mnie spotkasz... najlepiej zapal wtedy lampkę oliwną,
                                bo ja swoją naftę oszczędzać muszę i czasami po omacku idę.
                                Popatrz jak to się dziwnie "plecie", niby droge do domu znam, a zawsze
                                pobłądzę!!!
                                Dzieki za tą pomoc przy hamulcach:)

                                --
                                w drogę!... żegnajcie chłopcy...!!!
                                • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 18:54
                                  jadac w ta sama strone bedzie ciezko spojrzec Tobie w oczy
                                  chyba ze sie na chwile zatrzymasz i dwrocisz
                                  patrzac jak sie do Ciebie zblizam ;)
                                  a jak zabraknie Tobie nafty to uzycze swojej
                                  i odprowadze pod same drzwi Twego domu ;)
                                  co do hamulcy to drobiazg ;)
                                  • kobietabezserca Re: Jadę do domu... 21.06.05, 19:05
                                    więc ja już ruszam...bedzie mi o wiele raźniej, bo wiem ze spotkam Cię na
                                    drodze tej...
                                    zatrzymam sie na "hasło odzew":))))
                                    Pa!:) KbS

                                    --
                                    w drogę!...żegnajcie chłopcy!!!
                                    • konrado80 Re: Jadę do domu... 21.06.05, 19:07
                                      to do milego ;)
                                      papa
    • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 13:03
      I gdzie dotarliście, nie zbłądziliście? Jam łasica, prześlizgnąłem się jak
      zwykle niepostrzerzony.
      • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 14:33
        Jaki szybki...niecierpliwy? "Człowiek bez cierpliwości jest jak lampa bez
        oliwy"..tak mówi Segovia
        • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 14:38
          niecierpliwy? cierpliwy!!! cierpi i lwy, oli-wa się kończy! Jeszcze tylko mniej
          jak pół roku :)
          • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 14:57
            Odliczanie trwa jeszcze? Ja już nie wiem, czy ty czasem jakiegoś zakładu nie
            chcesz wygrać...duża stawka?
            • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:04
              Jasne, że odliczanie trwa. 01-01-2006 to dzień uprawomocnienia się wyroku (w
              zawieszeniu) na wszystkie Kobiety. Jeżeli oczywiście sprawy dalej się tak będą
              toczyć.

              Stawka? pozostanie przy heteroseksualizmie :) Wydaje się duża...

              Z takimi zakładami to nawet nie wyskakuję. Niechlubnym rekordzistą jest mój
              przyjaciel-rówieśnik, który ostatni raz "ten tego" w wieku osiemnastu lat... Z
              tym, że on dostał takiego kopa, że nie dziwię się, że JUŻ za Kobietami nie
              przepada i nie śpieszy mu się do zmian. Jego sprawa.
              • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:10
                Biedna ta kobieta, której przypadnie rola przerwania abstynencji Twojej. Już
                jej bardzo współczuję. Myślałeś o tym?
                • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:14
                  Dlaczego biedna? Inaczej chyba o tym myślimy. Ja nie zamierzam jej zamarudzić
                  na śmierć swoją niechlubną historią... Ja już mam za sobą egzamin z życia.
                  Teraz tylko chcę w końcu je rozpocząć jak należy, wyjść z nory, złapać oddech,
                  poczuć "wszystko na tak". Od larwy do motylka w tydzień :)
                  • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:19
                    a wiesz, że motylków żywot krótki? Ale życzę powodzenia. Nigdy nie mów nigdy:)
                    • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:37
                      Nie powiedziałem nigdy :) A nawet jeśli to miałby być jeden dzień!!! Dzień, w
                      którym zgrzeszą nawet Anioły... I nawet niebo wydawać się będzie tak
                      niedaleko... Jak w dym...
                      • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:54
                        To ja powiedziałam, a raczej ostrzegłam:) Mówisz "blisko nieba?" Pewnie Ona
                        chciałaby w niebie:) Na jeden dzień warto tak się poczuć. Byleby upadek na
                        ziemię nie był za bolesny:)
                        • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 15:59
                          Łapiesz mnie za słówka i pewne zjawiska mi uświadamiasz :) Otóż uświadomiłaś mi
                          że znów skłaniam się w kierunku minimalizmu... po co do nieba, jak tylko można
                          się do niego zbliżyć. Po co na całe życie jak można na jeden dzień?

                          A od tego już blisko znienawidzonej desperacji.

                          I jeszcze z tym ciężkim losem kobiety, która podejmie wyzwanie...

                          • fikumikuja Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:01
                            Mam już truskawki, mus z truskawek, zchłodzony arbuz i jestem samiutka !
                            • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:06
                              To w takim razie wygrałaś na owoce :) Ja mam tylko gumy do żucia owocowe i też
                              jestem samiutki.

                              Boję się Ciebie trochę... Masz taki nick... Myślę sobie, że jak bym się o
                              Ciebie oparł to Ty byś na mnie weszła... :D
                          • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:02
                            I jeszcze z tym piciem MI dzisiaj dowaliłaś... A ja naprawdę nie mam pomysłu na
                            rozegranie drugiej odsłony pierwszego aktu histori "dzieli nas lada".
                          • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:11
                            Z tym losem ciężkim, to Ty łapiesz za słówka. Chcę Ci powiedzieć, że szczęśliwa
                            Ona będzie, że warto choć na jeden dzień poczuć się w niebie, że.....chyba
                            Ciebie stać na to, żeby kobieta tak się poczuła ( nawet pewna tego
                            jestem)..tylko ten upadek będzie bolesny, ale co tam! Jakaś cena za szczęście
                            być musi:)
                            • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:23
                              Dzięki za dobre słowo :) To co? Mogę jechać już do domu?
                              • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:27
                                Szerokiej drogi do NIEBA....ja uciekam tymczasem do ogrodu....słoneczko wyszło:)
                                • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:29
                                  Słoneczko jeszcze się zbiera i nie wyszło :) Ale już za minutkę już za
                                  momencik...
                                  • emilka222 Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:38
                                    Fajny jesteś:) Do poklikania! Strasznie mnie ciekawi finał Twej przygody i
                                    zapewniam Cię, że ciekawość ta wynika z czystej sympatii:)
                                    • majstermarchewa Re: Jadę do domu... 22.06.05, 16:49
                                      Będę klikał póki będzie jak jest.
                                      Jejku... finał nawet myślami daleko mi jeszcze od tego :)

                                      Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa. Zawsze gdy ktoś mi słodzi mam ochotę
                                      uświadomić mu jak bardzo się myli i jak mało o mnie wie... Ale to powoli traci
                                      na znaczeniu, gdyż ewolucja nie stoi w miejscu i idzie w dobrą stronę. Brzemię
                                      jest jednak brzemieniem.

                                      bye
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka