Dodaj do ulubionych

Les langues

23.06.05, 15:58
Drodzy, szanowni, doswiadczeni i entuzjastyczni. Pomocy!

Wlasnie znow sie okazalo, ze nntpz powinien nauczyc sie w miare szybko
francuskiego. W zasadzie (przywolujac obecny juz na TWA piekny czas zaprzeszly)
powinien sie byl nauczyc juz jakis czas temu, ale zawsze plany konczyly sie
bolesna porazka w starciu z lenistwem i rzeczywistoscia. Moja znajomosc
francuskiego nie wykracza wiec poza krotka liste rzeczownikow, odmiane
czasownikow w czasie terazniejszym + elementy czasu przeszlego (i mniejsze
elementy czasu przyszlego). Oczekuje porad i zlotych metod na nauczenie sie
sprawnego komunikowania sie w tym (najchetniej tez w innych) jezyku, jakze mi
obcym.

Wasz
nntpz
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Jezyki nam obce. 23.06.05, 16:45
      To tez jest moj problem - dosc latwo ucze sie poczatkow jezyka. Mam jakis sluch
      chyba i potrafie dosc szybko posiasc podstawy pozwalajace mi na zamowienie
      piffa czy w miare poprawne wyluszczenie o co mi chodzi. Nie ucze sie gramatyki -
      tylko podstaw w rodzaju "ja mam, ty masz...", itp. W zasadzie ucze sie na
      pamiec calych zwrotow.
      Ale w pewnym momencie ta powierzchowna wiedza jezykowa nie wystarcza. Moj
      angielski (na przyklad) dalej jest kiepski, nie jestem w stanie zbudowac
      bardziej zlozonych wypowiedzi, a o trybach zaleznych nawet nie ma co marzyc.
      Wiec jednak ta gramatyka jest potrzebna, chyba.
      Jak to bylo? Rzecznik, przymiotnik...
      Ale z drugiej strony mam kolege, ktory po angielsku pisze jak jaki szekspir,
      gramatyke ma w malym palcu, ino ze za granica slowa nie wydusi. Calkowicie ma
      wylaczone podswiadome budowanie wypowiedzi.
      Mysle, ze trzeba rozsadnie wywazyc to teoretyczne poznawanie jezyka (gramatyka,
      itp.) oraz praktyczne przyswajanie calych zwrotow.
      • quarantina Re: Jezyki nam obce. 23.06.05, 19:03
        Znajmość języka obcego obejmuje umiejętność: pisania, czytania, mówienia,
        rozumienia i tłumaczenia. Każdej z tych opcji uczymy się w inny sposób. Dobrze
        jest to sobie uświadomić na początku nauki. Dobrze to zobrazował doktor: jego
        kolega pisze, ale nie potrafi mówić. Perfekcyjnie opanował jeden aspekt języka.
        Myślę, że powinieneś właśnie rozpoznać co jest Ci potrzebne: komunikacja, czy
        pisanie artykułów w języku obcym. Położyć nacisk najpierw na to, a potem
        stopniowo uczyć się reszty.

        :)
        • broch Re: Jezyki nam obce. 23.06.05, 19:15
          Kiedyś chciałem zostać tłumaczem lit. francuskiej.
          Z mojego niezbyt bogatego doświadczenia, wynika że ideałem jest ~rok szkółki
          (aby w ogóle coś "kumać") a potem na szerokie wody (tzn samotna wyprawa w
          okolice gdzie ludzie nie znają za grosz polskiego ani innych języków którymi ja
          władam. Z pewnością jest to bardzo indywidualne, ale najszybciej uczyłem się
          jezyków gdy nie niałem wyjscia. Tak było właśnie z francuskim, angielskim,
          niemieckim. Teraz obowiązki zabierają dużo czasu ale w podobny sposób staram się
          uczyć hiszpańskiego.
          • braineater Re: Jezyki nam obce. 23.06.05, 19:30
            Pełne poparcie dla tez Brocha - najszybsza, najskuteczniejsza metoda. Natomiast
            jesli nie masz szans na dłuższy pobyt w jakiejś frankofońskiej okolicy - a U.K.
            o jakieś franzuskie enklawy pewno dośc trudno od czasu Agnicourt:), to możesz
            sie kompletnie przestawic na media - czyli francuska tv, francuskie gazety -
            najlepiej brukowce, francuskie radio etc.
            U mnie ta metoda poskutkowała z angielskim, teraz ją sprawdzam na hiszpańskim.
            A w ogóle to pewnie frankofonka Kwiecieńka, podrzuci ci jakies sprawdzone
            pomysły:)

            aha - metoda czysto szkolna, czyli uczy cię jakis nie francuski nauczyciel, nie
            skutkuje - ja przynajmniej po 3 ch szkolnych latach prób nauki tego języka, w
            CV nie mam odwagi wpisac sobie nawet 'francuski bierny/podstawowy':P

            Pozdrowienia:)
    • kwiecienka1 Re: Les langues 23.06.05, 23:30
      :)
      problem z pomocą oczekiwaną od Kwiecienki polega na tym, że liceum
      frankofońskie skutecznie zbrzydziło jej ten język :((( od dnia egzaminów
      wstępnych na studia (a magistrem już jestem rok i troszkę) nie dałam szansy
      temu językowi, trudno, nie lubię i już...
      z doświadzczeń filologa: nie pytać ciągle "dlaczego", zwłaszcza w gramatyce
      frąsuskiej, jeszcze ktoś naprawdę się przejmie i zacznie tłumaczyć sięgając do
      początków języka - najlepiej przyjąć wszystko bez pytań, im więcej pytań, tym
      więcej niejasności...

      polecać mogę znane mi oto sposoby nauki: niestety, niezbyt lubiana rzetelna i
      systematyczna nauka od początku (wiem, że sie nie da, też jestem leniem), ale
      tak trzeba, a po opanowaniu podstaw nalezy owinąć się językiem jak bandażem
      mumia - tak jak już chłopcy pisali: tv, prasa & książki, internet i ludzie,
      ludzie, ludzie, którzy mówią tym językiem - kontakt z żywym językiem
      w moim przypadku - znam dwa języki nienadużywane w Polsce zbyt często
      (chorwacki i portugalski) - najlepszym sposobem na podtrzymywanie ich przy
      życiu okazał się internet - różne grupy dyskusyjne i fora tematyczne, na
      których staram się pisać regularnie :)) oraz maniaklane wręcz wyłapywanie
      Chorwatów i Portugalczyków, którzy tu zabładzili...

      aha, metoda chałupnicza często praktykowana i polecana przez Kwiecieńkę
      (dotyczy nauki słówek): podpisywanie wyposażenia mieszkania w wybranym języku,
      do nazw przedmiotów można dodać 2-3 czasowniki lub wyrażenia z tym słówkiem
      związane
      np.: łóżko - ścielić łóżko - zmieni(a)ć pościel na karteczce przypiętej na
      łóżku, którą ma się w łapkach co najmniej dwa razy dziennie
      to samo można zrobić w kuchni czy łazience
      rada: pisać duże litery
      rada intymna: w toalecie jest zazwyczaj dużo miejsca (na ścianach, na wysokości
      wzroku osoby siedziącej) i dużo czasu spędza się tam tak bezproduktywnie...
      zdecydowany minus: trochę głupio wygląda takie poklejone mieszkanko...

      teraz się pochwalę:
      od 4 lipca będę uczyć się niemieckiego!!! już nie mogę się doczekać... będę
      pisać derdiedasy na moich karteczkach i oblepiać oblepiać oblepiać na początek
      pokój i kuchnię :-)))
      pozdrawiam
      Kwiecienka Językoznawczo Nastrojona

      Ps nienietoperzu: bonne chance!
      • dr.krisk W kwesti technicznej... 24.06.05, 00:09
        Z tym oklejaniem mieszkania karteczkami - dobry pomysl, bo nie trzeba odnawiac
        mieszkania! A jak juz sie nauczymy wszystkich slowek, zawsze mozna zabrac sie
        za jezyk np. gornokipczacki.

        • beatanu o karteczkach jeszcze 24.06.05, 11:17
          Tak, karteczki tego typu mają tendencję wisieć sobie długo i wrosnąć w pejzaż
          mieszkania... Właśnie uzmysłowiłam sobie, że szafki w kuchni od dłuuuższego
          czasu oblepione są odmianą rzeczowników różnych. Taka sypmatyczna pozostałość
          po ubiegłorocznym (?) kursie języka łacińskiego, na który to kurs mąż zapisał
          się był ale jakoś mu terminy zajęć kolidowały z terminami zajęć innych... A
          dlaczego w kuchni nad zlewem? Bo zmywarki do naczyń nie mamy i już tak się
          utarło, że gotuję ja (głównie) a zmywa mąż. A ponieważ wysoki jest, więc sobie
          zmywając na krzesełku siedzi i odmianę canisa i innych trenuje.

          Wypoczęta i znów w drodze do pracy B :)))
      • nienietoperz Re: Les langues 24.06.05, 11:26
        Merci beaucoup.
        Pozwole sie odniesc do roznych uwag i koncepcji. Etap szkolki (mocno
        elementarny) poniekad mam juz chyba za soba, chociaz bylo to dosc dawno. Pisac
        artykulow po fransusku zamiaru nie mam, czytac lyteraturem fachowom jestem w
        stanie. Ped do nauki nie jest zwiazany bynajmniej tez z gwaltowna inwazja
        frankofonska na tereny East Midlands, (vide post braineatera wyzej). Swoja droga
        wiekszosc Anglikow uwaza, ze fransuski zna, co wplywa bardzo pozytywnie na moja
        samooocene.
        Ped do nauki bierze sie stad, ze zapowiada sie jesienia miesiac `na
        wyjezdzie'. I co prawda wszyscy goscie na uczelni na ktora pojade pewnie mniej
        lub bardziej Franglais sie posluguja, ale jak znam zycie, to i tak tamtejszy
        jezyk ojczysty bedzie dominowal na seminariach (les seminaires) i w tea-roomach
        (les chambres du the?). Kiedy swojego czasu bylem na warsztatach szkoleniowych w
        Paryzu, 80% uczestnikow bylo wylacznie anglojezycznych, a i tak francuscy
        wykladowcy zwykli byli zaczynac po swojemu, i dopiero po dwoch trzech zdaniach,
        uslyszawszy protest z sali, przelaczali sie z poblazliwym usmieszkiem na Franglais.

        Koncepcja z karteczkami - hmmm, niby jest mi znana, ale zawsze istnieje ryzyko,
        ze nntpzowa kaze mi sie wyprowadzic.

        Za wszystkie wskazowki niemniej dziekuje,
        Wasz
        nntpz

        P.S. kwiecienko - viel Gluck!
    • staua Re: Les langues 30.06.05, 16:00
      Akurat francuskiego uczylam sie najkrocej i zaczelam w odwrotnej kolejnosci, bo po prostu
      zamieszkalam w Bazylei na prawie piec lat i pracowalam z Francuzami, ktorzy oczywiscie woleli mowic
      w swoim jezyku (zwlaszcza plotkowac), jezdzilam do Francji na codzienne zakupy, a wreszcie poznalam
      meza, ktorego pierwszym jezykiem obcym byl niestety francuski. I formalnie uczylam sie dopiero w
      Stanach (ale u Francuzki, co prawda z Montpellier) przez dwa lata. Aha, wczesniej znalam wloski, co
      rzekomo pomaga, bo pierwszy jezyk romanski najgorszy. Efekt: rozumiem prawie wszystko, mowie z
      okropnym akcentem, ale znam duzo slownictwa i gramatyke (w gramatyce jednak robie sporo bledow).
      Nie odwazam sie jeszcze czytac ksiazek w oryginale, pisma dla pan tak :-)
      Jednak francuski caly czas jest najslabszym znanym mi jezykiem, mysle, ze nawet rumunski jest lepszy
      (wymowa o niebo latwiejsza no i mam moldawski akcent bez staran :-))
    • akondze Re: Les langues 28.07.05, 11:15
      Najlepiej sobie pościągaj jakieś piosenki francuskojęzyczne z sieci, jak
      równiez teksty do nich i się ucz na pamięć ;)
      Podobno to najlepsza metoda... tzn. z uczeniem się na pamięć całych tekstów...
      We francuskim wymowa gra b.dużą rolę, więc żeby się dobrze nauczyć, jak nie ma
      pod ręką Francuzów, to trzeba słuchać jakichś nagrań - najłatwiej to chyba
      piosenki...

      Możesz też spróbować jakieś audioboooki, tzn. audiolivres pościągać i z tekstem
      przed oczami wysłuchiwać...

      Przy okazji: zna ktoś jakieś strony www, gdzie można darmowo ściągnąć takie
      rzeczy po francusku?
      Coś się pokazuje, jak się na gogle'u wpisze 'audiolivres' ale musiałbym się
      jeszcze temu bliżej przyjrzeć...

    • brunosch słownik kieszeniowy 15.08.05, 10:51
      czyli plik niewielkich kawałków tektury (doskonałe do tego są pocięte fiszki
      biblioteczne) na jednej stronie piszemy słowo po polsku, na drugiej w języku
      obcym. Oczywiście, mogą to być całe frazy językowe.
      Trzyma się plik w kieszeni i w każdej wolnej chwili wyciąga na chybił - trafił.
    • nienietoperz Przyszla pora... 29.09.05, 17:31
      Obiecalem sobie przy okazji rozpoczecia tego watku, ze przed wyjazdem zdam
      sprawe z fransuskojezycznych postepow. Zgodnie z moimi czarnymi obawami,
      niespecjalnie jest co relacjonowac - ambitne plany zakonczyly sie otworzeniem
      kilkanascie razy podrecznika, zrobieniem kilkunastu cwiczen i potwierdzeniem
      dawnego przekonania o swoim nieograniczonym lenistwie.

      Tak czy inaczej, przyszla pora opuscic jesienne Midlands i udac sie w kierunku
      poludniowym. Nienietoperz pazdziernikowy bedzie nienietoperzem z Jury -
      niestety nie tej Krakowsko-Czestochowskiej, z ktorej i do
      Kwiecienkowo-Brainowych Katowic, i do Beaciego Krakowa blisko. W istocie
      najblizej chyba bede mial do Stelli?

      Obiecuje jutro przed poczlapaniem na dworzec wydac werdykt kinowy. Po dotarciu
      do nowego miejsca spedzania czasu mam zamiar wyjasnic gospodarzom, ze dostep do
      sieci i komputera jest mi nieodzowny w celu gwaltownej poprawy wynikow naukowych
      (wiadomo, ze jak nienietoperz zly, to wolniej liczy).
      Zabieram ze soba paczuszke literatury, niestety bez Kysia, jako, ze bukwy
      pokonaly mnie czasowo (braklo cierpliwosci, zeby sie od nowa przyzwyczaic).

      Pozdrawiam Twarkow wszystkich,
      trzymajcie za mnie kciuki we wtorek - mam sie oficjalnie wtedy prezentowac
      miejscowym akademikom i juz sie troche boje,
      Wasz
      nntpz
      • dr.krisk Powodzenia! 29.09.05, 18:13
        nienietoperz napisał:

        > Pozdrawiam Twarkow wszystkich,
        > trzymajcie za mnie kciuki we wtorek - mam sie oficjalnie wtedy prezentowac
        > miejscowym akademikom i juz sie troche boje,
        Masz jak w banku! We wtorek trzymam kciuki i wspieram moralnie. Podejrzewam, ze
        musisz jakies seminarium wyglosic, albo co innego. Badz dzielny i stanowczy -
        pochodzisz z narodu bohaterow i meczennikow, i niestraszne ci dociekliwe
        pytania! Jak czegos nie wiesz, to odpowiadaj ze religia zabrania ci mowic na te
        tematy. W podbramkowej sytuacji wylej goraca kawe na dziekana: wrzaski bolu i
        osuszanie delikwenta skutecznie odwroca uwage od bledu w twoich rozwazaniach!
        Pozdrawiam i zycze powodzenia!
        KrisK
        • staua Re: Powodzenia! 29.09.05, 18:17
          Mieszkalam w srodku Jury szwajcarskiej przez dwa lata. Mozliwe, ze bedziesz mial sporo pokus
          odciagajacych od pracy, zwlaszcza, jesli lubisz dlugie spacery!
          • braineater Re: Powodzenia! 29.09.05, 18:53
            Dacie radę, panie Toperz.
            Zmasakrujesz im przodomózgowia kocyklami i po sprawie:)

            Pozdrowienia:)
            • stella25b Re: Powodzenia! 29.09.05, 18:56
              Bedzie dobrze. Uwierz w siebie!

              Trzymam kciuki!

      • beatanu Re: Przyszla pora... 29.09.05, 19:28
        nienietoperz napisał:
        > trzymajcie za mnie kciuki we wtorek - mam sie oficjalnie wtedy prezentowac
        > miejscowym akademikom i juz sie troche boje,

        Nienietoperzu drogi, jeżeli teraz boisz się tylko trochę, to jest szansa, że we
        wtorek (mając już teraz tak ogromne wsparcie moralno-kciukowo-trzymaniowe na
        TWA i w okolicach) będziesz bał się już tak maciupeńko, że w ogóle zapomisz, że
        kiedykolwiek się bałeś. Czego Ci życzę. Powodzenia!

        We wtorek będę spała po nocnym dyżurze, ale kciuki potrzymam raniutko i - na
        wszelki wypadek - po południu też :)
        B

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka