skoczka
02.08.02, 11:17
Muszę to gdzieś napisać, bo jeszcze się do końca nie otrząsnęłam z szoku.
Otóż zakończyłam niedawno znajomość z pewnym facetem. Ma 26 lat, pracuje w
banku. Z tego co opowiadał wynika, że do najbiedniejszych nie należy.
Dlaczego to podkreślam? Aby łatwiej można było zrozumieć dlaczego przeżyłam
taki szok. Oto 4 sceny z 6 naszych spotkań:
Scena 1 - pierwsze spotkanie. Siadamy w pubie przy stoliku. Nagle on wyciąga
z kieszeni monety i liczy je na dłoni. Na moje zdziwione spojrzenie mówi -
"sprawdzam ile mam pieniędzy". Po chwili pyta się na co mam ochotę. W panice
szukam w myślach najtańszego napoju, który można dostać w pubie. Wychodzi mi,
że herbata, ale jest na nią nieco za gorąco. Decdyduję się na sok choć przed
oczami nadal mam te jego monety na dłoni.
Już w tym miejscu powinnam zaufać własnej intuicji i olać faceta. Ale jakoś
wydawało mi się, że powinnam dać mu szansę.
Scena 2 - Pizza Hut. Oboje zamawiamy bar sałatkowy (8,90). Przychodzi do
płacenia. Pomna doświadczeń tym razem zapieram się, że chcę płacić za siebie
(nie mam ochoty znów patrzeć na jego zbolałą minę). On jakoś nie oponuje.
Daję mu 10 złotych. On daje kelnerce 20 złotych i... czeka aż mu wyda resztę.
Siedzę oszołomiona, zwłaszcza, że kelnerka nie może znaleźć tych 20 groszy
(rachunek opiewał na sumę 17,80). A on patrzy na nią i czeka aż znajdzie.
Wreszcie kelnerka znajduje to 20 groszy i wydaje mu 2,20.
Scena 3 - ponownie pub. Zamawiam sok za 2,50. On bierze herbatę (2 zlote).
Pod koniec spotkania idzie zapłacić. Zastanawiam się czy nie dać mu tego
2,50 , ale dochodzę do wniosku, że to już przesada. Okazuje się jednak, że
nie. Mój, hmmm, partner po chwili powraca i informuje mnie, że był jakiś
problem z jego kartą (...) i czy mogłabym mu pożyczyć 3 złote....
Scena 4 - finałowa. Kino. Stoimi w kolejce do kasy. Wreszcie do niej
docieramy i on nagle znika mi z oczu. Babka w kasie patrzy wyczekująco, ja
maksymalnie ogłupiona instynktownie kupuję dwa bilety. Po chwili on, ajk
gdyby nigdy nic, ponownie się pojawia. Ponieważ pierwszy szok jeszcze nie
minął nie bardzo mam siłę cokolwiek powiedzieć. Z filmu nic nie pamiętam, bo
cały czas przeżywałam fakt, że zapłaciłam za faceta. Po wyjściu z kina on
mówi, że bawił się doskonale...
Ostatecznie informuję go, że z tego nic nie będzie i myślę, że nie powinniśmy
się już spotykać. On - zdziwiony, bo przecież "tak nam się świetnie układało"
(...). Jest nieco rozgoryczony i nawet wysuwa przypuszczenie, że jestem taka
jak inne kobiety - "pobawię się i zostawię". Urażona tym stwierdzeniem mówię
mu, dlaczego nie chcę się już z nim spotykać ("nie każda kobieta lubi
zastanawiać się w pubie co jest najtańsze"), na co on obraża się i stwierdza,
że w takim razie to może nawet lepiej że się rozstajemy (sic!), bo
najwyraźniej należę do tych kobiet, które lubią naciągać facetów na drogie
prezenty.... Pozostawiam to bez komentarza....