05.07.05, 13:05
Wczoraj niemal na własnej skórze odczułam agresję w najczystrzej postaci. A
że odbyło się to niemal dosłownie "na skórze" mojego dziecka jestem tym
bardziej przerażona. Wczoraj około szóstej wieczorem Julka wracała z
koleżanką znad zalewu, jechały uczęszczaną ścieżką rowerową, gdy grupka
czterech wyrostków zagrodziła im drogę, jeden z nich wyciagnął nóż i grożac
tym nożem kazał im oddać plecaki. Moje niemadre dziecko próbowalo
protestować, więc nóz powędrował do jej gardła (znaczy został przystwiony)
więc już bez oporów oddała. Zabrali jej komórkę i discmena, resztę oddali, bo
poprosiła o oddanie przynajmniej klucza. Młoda wezwała policję, która
przyjechała w niecałe 10 minut. Przesłuchiwali je prawie 2 godziny, bo to nie
była zwykła kradziez, ale rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, co
ponoć należy do rzadkości na tym terenie. Dziewczyny trzymały się nieźle, ale
nie wiem jaką traumę to pozostawi w nich na przyszłość. Najgorsze jest to, że
złapałam się wczoraj na myśli, ze nie wiem, czy chcę żeby ich złapali, jeśli
jest to element miejscowy, bo nie wiadomo ilu kolegów tego pokroju pozostanie
na wolności, a Julka będzie przecież, w razie czego, musiała ich
zidentyfikować. Policjanci podjechali wczoraj nieoznakowanycm wozem, ale
byli w mundurach. Za taki czyn grozi złodziejom więzienie, żaden nadzór.
Mieliby więc za co się mścić. Wiem, że to aspołeczne podejście, ale bardzo
się boję i właściwie może jak ich nie złapią, a oni zrozumieją co im grozi,
jeśli Julka ich wskaże, to będzie jeszcze gorzej. Sama już nie wiem. Boję
się, przestalam się czuć bezpiecznie na moim sielankowym osiedlu. Prawdę
mówiąc jestem zdruzgotana. Czy możecie mnie jakoś pocieszyć?
Obserwuj wątek
    • aaneta Re: Przemoc 05.07.05, 13:32
      Mogę, chociaż sama potrzebuję pocieszenia, ale w zupełnie innej sprawie.
      A w tej sprawie bardzo wątpię, żeby policja znalazła sprawców, myślisz, że
      tylko Ty się boisz? Policja też, albo ma to gdzieś.
      • daria13 Re: Przemoc 05.07.05, 13:55
        Ale czy to dobrze, czy niedobrze, że ich nie złapią? Julka twierdzi, że dwóch z
        napastników obserwowało je już wcześniej tego dnia, a później widziała ich
        rozmawiających z jakaś parą miejscowych małolatów, których zna z widzenia.
        Dzisiaj jedziemy na komisariat ogladać "albumy". Ciągle myślę, że jak gówniarze
        zorientują się co im grozi, to będą chieli odszukać Julkę i jej grozić. Ale
        pewnie mam paranoję i za dużo filmów się naogladałam.
        Policjanci w każdym razie byli przejęci i sympatyczni, a jeden do drugiego
        zwracał sie per: "Roki" (Julka mówi, że nazywał się Rokicki;).
        Weźcie pod uwagę, że to jest mała społeczność, a moja Julka jest jak na złość
        bardzo popularna, bo jej wiersze i wywiady z "młodą artystką" były pare razy
        drukowane z miejscowej prasie, czasami obcy ludzie zaczepiają mnie na ulicy i
        pytają, czy jestem mamą tej młodej poetki;) Popularność jak się okazuje też
        może mieć swoją cenę;)
        Myślicie, że przesadzam z tymi obawami?
        Pozdrawiam
        • daria13 Re: Przemoc 05.07.05, 14:01
          Trochę Was przepraszam, że ja tak z osobistymi problemami i wynurzeniami tutaj
          wyskakuję, ale pomyślałam, że rozmowa może dotyczyć pojecia przemocy w sensie
          ogólnym i może trochę o tym, jak sobie z nią radzić, bo to chyba zjawisko coraz
          bardziej nagminne. Dla mnie utrata poczucia bezpieczeństwa jest jednym z
          największych współczesnych problemów, ale dopóku jej nie zaznałam starałam się
          o tym jak najmniej myśleć. Teraz niestety już muszę:(
        • agni_me Re: Przemoc 05.07.05, 14:07
          Jeśli tylko twoje dziecko nie brało udziału w jakim reality szole, to szansa na
          to, że zostanie jako poetka rozpoznana przez margines społeczny jest niewielka.

          Poza tym zamiast panikować i szukać porad na forum powinnaś iść na policję i
          porozmawiać z prowadzącymi. Oni wiedzą, czy takie napady to domena naćpanych
          gnoi z okolicy, którzy nie są bardzo groźni, czy jakiej zorganizowanej szajki,
          która rzeczywiście może stanowić zagrożenie. Dowiedz się, czy są prowadzone
          jakieś sprawy, czy ktoś zgłaszał takie napady i jeśli tak, to jak się kończyły
          takie historie. I wtedy zacznij się bać, ale już czegoś bardziej konkretnego.
    • braineater Re: Przemoc 05.07.05, 14:18
      po pierwsze: serwisy.gazeta.pl/df/1,34471,1691841.html - mało
      optymistyczny artykuł, ktory jednak daje parę rozwiązań i forum pod artem,
      które daje ich o wiele więcej
      po drugie: odstresuj dziecko, żeby nie załapało syndromu ofiary i nie zaczęło
      bać się wychodzić z domu
      po trzecie: jak najbardziej policja, niech raz do czegoś się przydają. tylko
      pamiętaj - córka musi być w towarzystwie osoby dorosłej i co ważniejsze, ma
      prawnie zagwarantowaną obecnośc psychologa dziecięcego i jeśli chcesz możesz
      się przy tym upierać.
      po czwarte: jesli gnojki są miejscowe, to można spacyfikować ich tez przy
      pomocy miejscowych dorosłych. Czasmi rozmowa z rodzicem takiego kretynka daje
      więcej niż strasznie policją. Tylko błagam nie idź sama, weź męża albo innego
      rosłego faceta.
      po piąte - miejski survival kit, wypróbowany już po wielokroć w Katowicach,
      czyli stara komórka, której nie żal stracić, trochę drobnych trzymanych gdzie
      indziej niz główna kasa i naucz dziecko nie stawiania oporu akurat w takich
      sytuacjach. Niech odda te smieci spokojnie i jak najszybciej znika z miejsca
      zdarzenia.
      po szóste, najważniejsze: nie dajcie się zastraszyc, bo na tym własnie polega
      cła gra w dziesionę i krojenie - oni sa pewni swojej bezkarnośći, własnie
      dlatego,, że nikt tych zdarzeń nie zgłasza.
      Trzymajcie się
      Pozdrowienia
      • aaneta Re: Przemoc 05.07.05, 15:19
        Zgadzam się, trzeba zgłaszać na policję takie zdarzenia, dla zasady, bo
        prawdopodobieństwo, że policja coś zdziała i winni poniosą karę, jest równe
        zeru. Przykro mi, ale taka jest prawda, co nie znaczy, że mi się to podoba. Ale
        nie mam pojęcia, co zrobić, żeby się to zmieniło. Chuligaństwo to jedno bagno,
        a policja drugie. Byłam niedawno świadkiem takiej sytuacji: do mojego
        ulubionego wietnamskiego baru weszło dwóch policjantów na służbie (w żółtych
        kamizelkach z napisem POLICJA), zapytali grzecznie, co tu można dobrego zjeść,
        a potem równie grzecznie powiedzieli, że oni decydują się na to i na to, ale
        zapłacą za to tylko 10 zł (podczas kiedy wartość tych dań wynosiła ok. 20 zł).
        Wietnamczyk oczywiście grzecznie się zgodził, na co ja grzecznie zwróciłam
        panom policjantom uwagę, że moim zdaniem nadużywają swojej pozycji, na co
        panowie policjanci grzecznie mi odpowiedzieli, że to nie moja sprawa.
        Podejrzewam, że gdyby mnie tam nie było, zjedliby za darmo, być może zresztą
        wcale nie zapłacili tych 10 zł, o których była mowa, tylko był to bajer na mój
        użytek. Wiem też, jak policja walczy z piratami handlującymi płytami
        kompaktowymi na Stadionie Dziesięciolecia - zabiera im płyty, owszem, ale na
        własny użytek. Być może powinnam tu użyć czasu przeszłego, ale nie zmienia to
        postaci rzeczy.
        Więc, Dario, życzę Ci miłych długich godzin spędzonych na komisariacie, z
        których nic nie wyniknie oprócz Twojego i Twojej córki dyskomfortu, że tak
        eufemistycznie się wyrażę.
        Miejski survival kit - jak najbardziej, natomiast pacyfikacja gnojków przez
        rozmowę z rodzicami czy nawet z nimi samymi - owszem, poskutkowała kiedyś wobec
        gówniarzy z podstawówki i gimnazjum, którzy mojemu młodszemu synowi dokuczali z
        powodu długich włosów i dziewczyńskiej urody, nie sądzę natomiast, żeby można
        było tę metodę zastosować w przypadku gości, którzy przystawiają nóż do gardła.
        • aaneta Re: Przemoc 05.07.05, 15:29
          Wybacz, Dario, ten mój sarkazm i cynizm, wiem, że nie tego oczekujesz i
          potrzebujesz, ale jakoś ostatnio mój dotychczasowy niepoprawny optymizm nie
          działa, przygnieciony przez paskudną rzeczywistość.
          Ale wszystko będzie dobrze, trzymaj się.
          • staua Re: Przemoc 05.07.05, 16:51
            Aneta, co sie u Ciebie zle dzieje? Trzymaj sie!
            • aaneta Re: Przemoc 05.07.05, 20:20
              Stauo, z całego serca dziękuję Ci za troskę, należy się też Kwiecieńce, bo ona
              też napisała, że potrzebuje wsparcia, Kwiecieńko, jesteśmy z Tobą!
              A to, co mi popsuło dziś nastrój, w zasadzie nie dotyczy mnie bezpośrednio, ale
              jestem zaangażowana emocjonalnie, a sprawa jest poważna. Nie chcę jednak tutaj o
              tym pisać, przynajmniej na razie, ale cały czas o tym myślę, dlatego mi się
              wymsknęło. Właściwie nawet nie oczekiwałam wsparcia, raczej chciałam się
              usprawiedliwić, że nie potrafię pocieszyć Darii, tylko jeszcze bardziej ją
              dołuję. Ale na szczęście zanosi się na to, że Daria poradzi sobie z problemem,
              dzięki Wam wszystkim, a ja jej za bardzo nie zaszkodziłam, mam nadzieję.
              Pozdrawiam i trzymam się, fajnie tu z Wami -
              Aneta, wzruszona
    • kwiecienka1 Re: Przemoc 05.07.05, 14:57
      :-)
      nic mądrego nie dopiszę
      koleżenstwo było pierwsze i słuszne rady dało
      mogę trochę pobyć z Tobą duchem
      (a Ty pobądź ze mną, dziś bardzo potrzebuję)
      na pewno myśl teraz o Julce, nie wiem ile ma lat, ale na pewno nie możesz jej z
      tym zostawić samej bo w psychice wszystko zostaje, potem jest już tylko kwestia
      kiedy i jak wyjdzie...
      no, myślę, że jako matka najlepiej będziesz wiedziała/czuła co zrobić
      obserwując swoje dziecko, inni mogą Ci w tym tylko pomóc - padła tu rada o
      skontaktowaniu się z psychologiem - może warto? jeśli Julia nie będzie chciała
      teraz to można trochę poczekać i spróbować za jakiś czas, niech ochłonie.
      Obie ochłońcie :-)
      Będzie dobrze!
      Pozdrawiam
      K.
      • daria13 Re: Przemoc 05.07.05, 15:46
        Bardzo Wam dziękuję za wszystkie dobre słowa, informacje i porady. Wierzcie, że
        mi to pomogło. Z tą popularnością Młodej, to chyba rzeczywiście pojechałam, ale
        to jest naprawdę mała społeczność i wszyscy wszystkich znają, ale im więcej o
        tym myślę, tym częściej dochodzę do wniosku, że to zwykłe gowniarsto było, a
        policja, mimo, że wczoraj robiła wrażenie przejętej, dziś jakoś się nie odzwywa
        i sądzę, że rzeczywiście sprawa umrze śmiercią naturalną, wszystko co miałyśmy
        do powiedznenia zostalo powiedziane, tego typu akcje prawie się na naszym
        terenie nie zdarzają, więc to chyba nie jest zorganizowana, miejscowa grupa i
        powoli zaczynam się uspakajać i myśleć, że niepotrzebnie panikowałam. Julka też
        na szczęście chyba podchodzi do wszystkiego w miarę spokojnie, bo nie należy do
        dzieci, które łatwo się załamują. Mamy po prostu nauczkę na przyszłośc i bez
        obstawy w dłuższe trasy dzieci już raczej nie puszczę tak szybko, każe się im
        umawiać większą grupą. Dobrze, że mamy psa, który choć niegroźny (ale nie ma
        tego wypisanego na pysku) może trochę odstaszać, bo ludzie jednak boją się psów.
        Może to nie było rozsądne, żeby się z Wami tym wszystkim dzielić, ale nie
        żałuję, bo naprawdę mi pomogliście. Jeszcze raz wielkie dzięki:)
        • beatanu Re: Przemoc 05.07.05, 17:23
          daria13 napisała:

          > Może to nie było rozsądne, żeby się z Wami tym wszystkim dzielić, ale nie
          > żałuję, bo naprawdę mi pomogliście. Jeszcze raz wielkie dzięki:)

          A ja wcale nie uważam, że to było nierozsądne. Spontaniczne podzielenie się
          swoimi troskami, lękami i niepokojem - które przecież pewnego pięknego dnia
          mogą dotyczyć każdego z nas - to jak najbardziej ludzkie...

          Wróciłam przed chwilą z lasu i strasznie mi się smutno zrobiło, bo przemoc, o
          której niby wiem, że istnieje, stała się teraz tak bardzo rzeczywista...
          Trzymaj się Daria, myślę o Tobie i Twojej córce. Oprócz przesłania ciepłych
          myśli nic innego nie potrafię w tej sytuacji zrobić... Ale jestem przekonana,
          że się z tego traumatyzującgo przeżycia wygrzebiecie bez jakichś przykrych
          pozostałości. Właśnie dlatego, że o tym mówicie, mówicie i jeszcze raz mówicie.
          Tak trzymać!!!

          Beata próbująca być optymistką choć to czasami dość karkołomne zadanie :)
        • agni_me Re: Przemoc 05.07.05, 23:02
          Pilnuj córki, dario, jeśli wie, że uważasz ją za odważną i radzącą sobie ze
          wszystkim dziewczynę, będzie chciała ukryć strach, by cię nie rozczarować. A to
          jednak ogromne przeżycie. Ma prawo do histerii, gniewu, strachu, ty zresztą
          też - może obie go jakoś "wytupcie". I jeszcze raz radzę - przerozmawiaj to z
          policją, nawet jeśli ci nie pomogą konkretnie, to udzielą takich informacji,
          które pozwolą ogarnąć i zracjonalizować sytuację.
      • staua Re: Przemoc 05.07.05, 21:00
        Kwiecienku, tez duchowo wspieram i pozdrawiam!!!
    • staua Re: Przemoc 05.07.05, 16:51
      Daria, wspolczuje. Przede wszystkim dlatego, ze to spotkalo dziecko. Na szczescie nie bylo gorzej.
      Mam mieszane uczucia co do policji. Kiedys okradziono nam mieszkanie w Warszawie, akurat tuz przed
      zlozeniem przeze mnie pracy magisterskiej i wyjazdem do Bazylei, komputer z praca oczywiscie
      zniknal i musialam odtworzyc ja z dyskietek :-) ale ukradli mase cenniejszych rzeczy, takze o wartosci
      sentymentalnej, nie tylko materialnej, np. kolekcje bialej broni mojego ojca. Najlepsze w tym wszystkim
      bylo, ze doskonale wiedzielismy, kto to zrobil i wszyscy naokolo wiedzieli. Na policji podczas zeznan
      tylko ja powiedzialam, kto to byl, na co pan mi odpowiedzial "dobrze, ze pani wyjezdza z kraju".
      Sprawe umorzono. No comment,
    • broch Aktywny opor 05.07.05, 17:42
      Daria, wspolczuje Ci. Sam mam pietnastoletnia corke. Mysle ze moje (faceta)
      reakcje sa nieco inne. Tzn takie wydarzenia budza we mnie agresje.
      W latach szczescdziesiatych w okolicy gdzie mieszkalem platala sie taka banda
      zorganizowanych gowniarzy. Ojciec cos tam im wygrazal, krzyczal itp. Pewnego
      razu rozzuchwaleni rzucili cegla w okno i ranili moja matke. Bylo ich osmiu.
      Ojciec ze znajomym wypadli na ulice. Chloptasiow bylo osmiu i byli bardzo
      bojowi. Wszyscy zostali aresztowani, szesciu z nich trafilo do szpitala z
      mniejszymi lub wiekszymi obrazeniami.
      Mialem wtedy o.k. osmiu lat, ale do dzisiaj pamietam ze od czasu tej rozruby,
      okolica stala sie znowu spokojna.
      Pisze o tym dlatego ze strach, uleglosc czy prozne gadanie niewiele pomoga,
      bandyci poczuja sie jedynie bezkarni. Idealem byloby stworzenie swojego rodzaju
      warty osiedlowej. Gdy "chloptasie" zorientuja sie ze nie ma latwo przeniosa sie
      gdzie indziej.
      Wiem ze to nie jest proste (kto chcialby narazac wlasna skore?), sadze jednak ze
      jest to jedyne rozsadne rozwiazanie na dluzsza mete. Sa juz w to "wplatane" dwie
      rodziny = dwoch ojcow, moze starszy syn? Moze na osiedlu jest wiecej takich
      ofiar przemocy, wiecej rodzin ktore doswiadczyly podobnych wypadkow?
      Rowniez artykul podany przez braineatera wyraznie mowi ze do tych ludzi nie
      trafisz slowem. Glownie dlatego, ze slowa nie rozumieja.

      To jedyna rada jaka moge dac: jedyne co Ciebie i sasiadow uchroni jest aktywny
      opor. Biernosc i uleglosc prowadzi wczesniej czy pozniej do nieszczescia.
      • broch Re: Aktywny opor 05.07.05, 17:45
        rozruby = rozroby
        • noida Re: Aktywny opor 05.07.05, 18:01
          Wydaje mi się, że broch ma rację. Was, potencjalnych pokrzywdzonych, jest
          zawsze więcej.
          Pamiętam, jak przez moje osiedle przetoczyła się fala kradzieży- mój ojciec
          wraz ze znajomymi z osiedla robili warty i chodzili po osiedlu z siekierą :-)
          To było jakoś na początku lat 90-tych. Ale efekty były- kradzieże się
          skończyły.
          I pamiętam też, jak czytałam "Magiczny sklep z zabawkami" Angeli Carter i
          zastanawiałam się, dlaczego nikt z mieszkańców domu nie wpadł na to, że jest
          ich czworo, a wuj tylko jeden i że to daje im przewagę. Po prostu byli tak
          zastraszeni, że wydawało im się, że nic nie mogą zrobić a wuj jest nadludzki.
          Wydaje mi się, że tutaj zachodzi podobna sytuacja- boisz się Dario jakieś
          nieokreślonej "zemsty". I rozumiem Twój lęk, ale z drugiej strony- kto ma się
          postawić tym łebkom jeśli nie właśnie my- pokrzywdzeni przez nich? Może wcale
          nie ma ich tak dużo... Może wystarczy dać znać, że widzimy, że reagujemy, żeby
          się wynieśli?
          • staua Re: Aktywny opor 05.07.05, 18:05
            Wasze posty nasunely mi natychmiastowe okropne skojarzenie (a propos "postawienia sie") - film
            "Dlug". Przeciwstawiac sie przemocy trzeba wczesnie, bo im pozniej, tym gorzej...
            • noida Re: Aktywny opor 05.07.05, 18:10
              No właśnie, o to chodzi- nie można dać się zastraszyć, jeśli w rzeczywistości
              ma się przewagę. Pewnie, łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale chyba na tym między
              innymi polega społeczeństwo obywatelskie, a przynajmniej ja je sobie tak
              wyobrażam...
              I jeszcze a propos kradzieży- w Australii policja aresztowała moją znajomą, jak
              wchodziła do własnego domu przez okno :-) Bo sąsiedzi zobaczyli tylko, że
              nikogo nie ma, okno otwarte i natychmiast zadzwonili. A u nas nic nikogo nie
              obchodzi i każdy tylko odwraca głowę...
    • noida Re: Przemoc 05.07.05, 18:07
      Co mi zresztą przypomniało, że ostatnio takie samosądy odbywają się coraz
      częściej- czytałam dziś o grupie ludzi, którzy zabili faceta- niebezpiecznego
      wariata, latającego z maczuga, recydywistę, po tym, jak ranił jednego z nich.
      Państwo nie potrafiło im zapewnić ochrony- więc zapewnili ją sobie sami. We
      własnej wsi traktowani są jak bohaterowie. Nie mówię oczywiście, że pochwalam
      zabójstwo w jakiejkolwiek formie, ale może takie działania doprowadzą w końcu
      do tego, że ci, którzy powinni nas ochraniać przestaną się bać bardziej niż
      my...
    • dr.krisk Wspolczuje. 05.07.05, 19:11
      Niestety - takie rzeczy sie zdarzaja. I nie tyle zal zrabowanych rzeczy, tylko
      tego, ze twoja corka i jej kolezanka doswiadczyla takich traumatycznych
      przezyc. Jak sadze jest osoba bardzo wrazliwa, co jeszcze bardziej pogarsza
      sprawe.
      Absolutnie nie mozna dac sie odczuciu ze lepiej zrezygnowac z szukania
      sprawcow. Wtedy ta nierozwiazana sprawa moze sie za nia ciagnac przez cale
      zycie! Wiem po sobie, ze podswiadomie chcemy z naszego zycia usuwac wszystko to
      co przykre, to co wiaze sie z nieprzyjemnymi przezyciami. Wolimy widziec swiat -
      a wiec i nasza okolice - jako mile miejsce zamieszkale przez sympatycznych i
      milych ludzi.... Dlatego tez tak czesto mowimy o obawie przed zemsta owych
      napstnikow, o tym ze policja na pewno nic nie zrobi, itp., itd. Nie dlatego
      zebysmy naprawde owej zemsty sie bali - ale dlatego ze chcemy jak najszybciej
      powrocic do naszej sielankowej okolicy........
      Tak nie mozna. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze z owa msciwoscia swiata
      przestepczego to przesada. Jezeli teraz sie poddadcie, to juz nigdy nie
      bedziecie czuli sie bezpiecznie.
      Niestety, to tez jest swiat w ktorym zyjemy...
      Pozdrawiam serdecznie - KrisK
      • stella25b Re: Wspolczuje. 05.07.05, 20:16
        Moge sobie wyobrazic jak przezywasz to zdarzenie Dario. Szczerze wspolczuje
        Tobie i Twojej rodzinie bo przeciez nie tylko Julka zostala tym dotknieta.
        Udzielono juz tutaj tylu rad wiec napisze jedynie, ze slusznie zrobilas
        wlaczajac w to policje. W koncu ta sprawa to juz nie blahostka. Trzymam kciuki
        za cala Twoja rodzine.
    • braineater Re: Przemoc 05.07.05, 20:44
      Teraz ja - "wredna żona braneater'a"

      Współczuję szczerze Julce tegoż niemiłego doświadczenia, ale nie mogę
      powstrzymać się od kilku słów, które mogą Ci się nie spodobać. Po pierwsze -
      cała sytuacja pewnie by nie zaistaniała gdyby dziecko nie zostało wyposażone w
      komórkę i discmena, które to, jak mi się wydaje, nie są przedmiotami
      niezbędnymi w wyprawie nad zalew. Nie jestem przeciwnmiczką komórek, bo jakoś
      nie potrafię wyobrazić sobie już bez niej egzystencji - służy ona przede
      wszystkim jako przypominajka o wielu ważnych sprawach, które zarówno mi jak i
      mężowi często wypadają z głowy:) Obserwując jednak zachowania rodziców, z
      którymi z racji zawodu mam aż nazbyt częsty kontakt, to niestety muszę
      powiedzieć że w wielu przypadkach prowokują oni takie sytuacje z jaką spotkała
      się dzisiaj twoja córka - przykład - jednodniowa wycieczka, dzieci w wieku 8
      lat, na 24 dzieci jedno bez komórki, po 25 minutach cały autobus zdaje relacje
      jak to się jedzie, po 3 godzinach cała grupa opowiada jakie to fajne te koniki,
      które właśnie oglądamy i że złe te zwierzątka bo się chyba boją melodyjek,
      polifonicznych of course, po 5 godzinach relacja jak smakują kiełbaski z
      ogniska, itd. Po co do cholery te komórki? Wcale nie chcę powiedzieć że komórki
      feee, tylko zaznaczyć że te dzieci, które owego cudu nie posiadają po jakimś
      czasie wpadną na pomysł jak go zdobyć - może nie od razu nóż ale zapewne też
      niezbyt "elegancki sposób".

      Po drugie - naprawdę nie polecam wychowywania dziecka w stylu "postaw się i nie
      daj się" - ja rozumiem że w większości sytuacji to jest ok, ale trzeba uczyć
      zachowania typu - jak atakują to "oddaj co chcą i uciekaj".
      Pozdrawiam i mam nadzieję że nie uraziłam.
      • daria13 Re: Przemoc 05.07.05, 21:05
        W najmniejszym razie nie uraziłaś. Masz absolutną rację we wszystkim. Ale
        później napiszę coś na nasze usprawiedliwienie, bo tymczasem muszę kończyć.
        Bardzo pozdrawiam:)
      • noida Re: Przemoc 05.07.05, 23:26
        To teraz ja, jeszcze bardziej wrednie- gdyby córka Darii nie miała komórki ani
        discmana ani nic innego, co mogłaby oddać to by mogła skończyć znacznie gorzej.
        Już lepiej mieć i oddać niż nic nie mieć i oberwać.
        • noida Re: Przemoc 05.07.05, 23:29
          Co nie oznacza, że uważam, iż ośmioletnie dzieci powinny stać się masowo
          posiadaczami komórek. Ale wydaje mi się, że akurat ten problem nie ma tu za
          wiele do rzeczy.
    • kwiecienka1 Re: Przemoc 05.07.05, 21:46
      1. Braineater ma mądrą żonę. Czy też wredną - jego tajemnica...
      2. Dzięki za wsparcie, dobrze było przeczytać miłe słowa
      i dlatego, ale nie tylko dlatego:
      3. Dario, pamiętaj, że cały czas tu jesteśmy :-)))

      pozdrawiam
      Kwiecienka Lekko Obolała
      • stella25b Re: Przemoc 05.07.05, 21:57
        Jestesmy, jestesmy

        Kwiecienko a cozes Ty taka dzisiaj obolala?
        • kwiecienka1 Re: Przemoc 05.07.05, 22:16
          :-(
          dokonano dzis na mnie (eksperymentalnie) malego zabiegu
          podobno dla mojego dobra...
          ma mi byc/bedzie (?) teraz lepiej w zyciu
          ale na razie skupiam sie na tym zeby wogole cos było (przynajmniej cokolwiek
          oprocz bolu w strategicznym miejscu na moim malym cialku...)
          dlatego dzis sie nie rozpisuje
          nawet ąę sobie darowalam
          ide spac
          pozdrawiam
          Kwiecienka Idzie Spac

          Ps o chorwacji pamietam
          • stella25b Re: Przemoc 05.07.05, 22:26
            Kwiecienko. zycze polepszenia, ozdrowienia i dobrej nocki:)
            • beatanu Do Kwiecieńki, Anety, Darii i wszystkich innych 05.07.05, 22:41
              Tak sobie jeszcze raz przeczytałam wszystkie posty w tym wątku i pomyślałam:
              jak dobrze, że TWA istnieje i dobrze się ma, nawet jeżeli świat dokoła czasami
              okrutny bywa...
              OOOOOHHHHH, jak się cieszę, że jesteśmy, że jesteśmy dla siebie wyrozumiali,
              współczujący i wogóle!
              I tą niezbyt odkrywczą myślą, ale z potrzeby serca na klawiaturze wystukaną
              życzę wszystkim miłej nocy - choć obolałej na ciele Kwiecieńce i obolałym na
              duszy - Anecie i Darii - tak ciut bardziej miłej :)))

              Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi.
              B
    • dr.krisk Do obolalych (fizycznie i duchowo) TWA-owiczow... 05.07.05, 23:24
      Uprzejmie prosze nie przejmowac sie - Jutro bedzie lepiej!
      Albo nie bedzie, ale w takim przypadku na pewno pojutrze.....
      Najpozniej za kilka dni!
      Pozdrawiam serdecznie.
      KrisK Wspolczujacy
      • daria13 Re: Do obolalych (fizycznie i duchowo) TWA-owiczo 05.07.05, 23:35
        Na dobranoc powiem Wam tylko Kochani, że już jest lepiej, mi dzięki Wam, a
        Julce dzięki temu, że jest rozsądną dziewczynką, że mama starała się rozładować
        dziś sytuację i że podczytała trochę ten wątek, choć właściwie tego nie
        chciałam, ale się dorwała w chwili mojej nieuwagi i twierdzi, że bardzo jej to
        dobrze zrobiło. Więc jeszcze raz wielkie dzięki, a jutro napiszę Wam jeszcze
        szerzej dlaczego jednak musi mieć tę komórkę i dlaczego nie przeżyła tego
        wszystkiego tak ciężko jak by mogła. Dziś muszę już niestety kończyć, bo póżno,
        a o 6.20 pobudka. Takie są uroki dojazdów z podwarszawia:)
        Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję, nie spodziewałam się tego prawdę mówiąc.
        Jesteście wszyscy kochani:)
        • stella25b Re: Do obolalych (fizycznie i duchowo) TWA-owiczo 06.07.05, 08:55
          Dzisiaj juz jest jutro, troche w prawdzie u mnie zachmurzone ale ja tam
          nadzieji wypatruje.
          Nadal trzymam kciuki za Wszystkich skrzywdzonych i nie.
          • daria13 Re: Do obolalych (fizycznie i duchowo) TWA-owiczo 06.07.05, 12:58
            Obiecane wyjaśnienia: Z racji tego, że mieszkamy pod Warszawą, a oboje z mężem
            pracujemy w mieście i nie ma nas całymi dniami, nasze dzieci (14 i 10 lat)są
            skazane na dużą samodzielność. I jako, że są rozsądne do tej pory świetnie
            sobie z tą odpowiedzialnością radziły, a ja nie miałam nigdy powodów do obaw.
            Mieszkamy na osiedlu niezamkniętym, ale bezpiecznym, bo wszyscy wszystkich
            znają, jest sporo starszych ludzi, tudzież matek z dziećmi i na ulicach osiedla
            jest naprawdę bezpiecznie. Ponieważ moje dzieciaki są zdane na siebie, kontakt
            komórkowy wydaje mi się absolutnie niezbędny. Co do discmena, kompletnie nie
            rozumiem, co podkusiło moje dziecko (podobno koleżanka ją poprosiła). Na
            szczęście obie rzeczy były stare i niewiele warte (no może poza wartością
            sentymentalną, bo discmena Julaka wygrała 4 lata temu w konkursie teatralnym.
            Całe zajście miało miejsce poza naszym osiedlem, więc może z tą obawą co do
            bezpieczeństwa u nas trochę przesadziłam i tak to sobie i dzieciom tłumaczę.
            Musimy być tylko bardziej ostrożni, zwłaszcza latem, kiedy różny element
            zjeżdża się z Warszawy.
            Julka całe zajście przeżyła nawet nieźle, twierdzi, że nie tyle się bała, co
            czuła wściekłość niemocy. I ja to uczucie staram się w niej podtrzymać, żeby
            nie pozwolić jej się skupić na strachu i rozpamiętywaniu zdarzenia w
            kategoriach zagrożenia. Młoda twierdzi, że gnojki nie wygladały na groźnych i z
            pewnością nie była to szajka, jedynie bandycki wyskok małolatów, pewnych swojej
            siły w grupie. Żywimy głęboką nadzieje, że to był jednorazowy incydent i
            staramy się już o tym nie myśleć. Mam nadzieję, że znam swoje dziecko na tyle,
            żeby nie podejrzewać, że coś kryje w sobie, że się maskuje przede mną. Choć z
            dzieciakami różnie bywa, bo ludzie, którzy słuchali jej wierszy na wieczorku
            poetyckim w szkole (a było to prawie 2 lata temu) po występie pytali, czy my
            Julkę bijemy, bo takie strasznie smutne te wiersze były;) Ja to raczej
            spuszczam na karb bólów egzystencjalnych wieku dojrzewania i jej wrażliwośći
            ogólnej. Ale ktoś, kto zna Julkę dość dobrze zasugerował mi kiedyś, że
            podejrzewał nawet ją o jakiś plagiat, bo tak te wiersze nie pasowały do jej
            wizerunku wyluzowanej nastolatki. Cóż, dorastające dzieci to jedna wielka
            tajemnica.
            W każdym razie trzymamy się nad podziw dobrze i to między innymi dzięki Wam,
            serio!
            To był piekny sprawdzian naszej konsolidacji w TWA, zupełnie spontaniczny,
            który unaocznił mi i chyba nam wszystkim, że TWA to nie tylko TWA, ale grupa
            ludzi, którzy się naprawdę lubią i mogą służyć sobie nawzajem pomocą w razie
            potrzeby.
            Cieszę się jak nie wiem co!!!!!!!!!!!!!
            Pozdrawiam i czekam na relacje Kwiecienki, czy już dzisiaj czuje się lepiej, w
            co głeboko wierzę:)
            • nienietoperz Re: Do obolalych (fizycznie i duchowo) TWA-owiczo 06.07.05, 13:17
              Glowna dyskusja ominela mnie wyjazdowo. Dolaczam pozdrowienia
              i zyczenia doJulkowe trzymania sie dzielnie.

              Coz mozna wiecej powiedziec? Wrrrrrrrrrrrrrrrrr.
              Uczucie niemocy jest bolesne, ale chyba najwazniejsza jest wczesniej juz
              podkreslana swiadomosc, ze mimo wszystko, mimo calej okropnosci takich przejsc,
              mimo medialnej atmosfery zagrozenia, naprawde bandytow nie jest wiecej. Naprawde
              nieporownywalnie wiecej na ulicach jest ludzi, ktorzy nie chca nas okrasc czy
              pobic. I w miare wlasnych mozliwosci trzeba sie starac, zeby ilosc przechodzila
              w jakosc, to znaczy wplywala na obiektywne bezpieczenstwo. Trzeba wspolpracowac
              z policja, rozmawiac z sasiadami. Choc czasem to na pewno nielatwe.
              Wasz
              nntpz
    • kwiecienka1 Re: Przemoc 06.07.05, 14:04
      Rozanielona troską i zainteresowaniem radośnie melduję, że wszystko zmierza ku
      lepszemu :-)))
      Niniejszym przestaję się mazać i czarnowidzieć!
      Buziam Was wszystkich
      Kwiecienka Optymistycznie Nastrojona
      • dr.krisk No i widzi Kwiecienka? Mialem racje.... 07.07.05, 02:15
        Bo tak to juz banalnie jest: jednego dnia mamy szczera ochote z rozpaczy
        obgryzac tynk ze scian, a drugiego dnia prosze: kwilenie ptaszat nas budzi
        rankiem, i swiat caly w swym jestestwie przyjaznem sie wydaje i milem.
        Prawde piszesz Kwiecienko, ze "wszystko zmierza ku lepszemu"! A ze czasem to
        wszystko zmierza do tego lepszego po wielce kretych sciezkach? No coz....
        Prosze trzymac ow Optymistyczny Nastroj, nie sluchac Toma Waits'a, nie mieszac
        trunkow a wszystko bedzie dobrze!
        Albo prawie dobrze.
        Serdecznie pozdrawiam:
        KrisK Amatorsko Terapeutyczny
    • dr.krisk Zycie dopisalo nam sie do watku...... 07.07.05, 18:28
      Przed chwila dowiedzialem sie o zamachu w Londynie.
      To tragiczny wpis do naszych rozwazan o przemocy....
      Niech to szlag trafi.
      KrisK
      • staua Re: Zycie dopisalo nam sie do watku...... 07.07.05, 19:07
        Prawda? A ja jakos nie wierzylam, ze znowu moze byc zamach...
        • dr.krisk Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 19:47
          I metro w Londynie... To takie przykre pomyslec, ze tam gdzie kiedys lazilem
          jako beztroski turysta, z mapa w kieszeni, dzis umierali ludzie.
          Co teraz nalezy zrobic? Wycofac sie z Iraku, czy wrecz przeciwnie - wyslac
          wiecej zolnierzy?
          Sam nie wiem.
          • braineater Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 20:03
            Cóz, to nie żadne pacyfistyczne podejście, tylko jakaś refleksja historia
            podszyta - nigdy nam, białasom, na dobre nie wychodziło zadzieranie z Arabami.
            Nie jesteśmy w stanie zrozumieć tych ludzi, nie jesteśmy w stanie ich zmienić i
            nie powinniśmy ich zmieniać a stosunki pomiędzy oboma rasami powinny być
            ograniczone do minimum. Dajmy im żyć tak jak chcą (wiem - feministki, bojownicy
            o wolnośc i demokrację, przeciwnicy ograniczania praw ludzkich mają swoje racje
            atakując świat ortodoksyjnego islamu, ale widać do czego prowadzi ingerencja)i
            nie wtrącajmy się w ich wewnętrzne sprawsy. Być może wtedy oni dają sobie
            spokój z atakowaniem naszej kultury. Niestety, zawsze się znajdą jacyś
            nadgorliwi idoci, którzy będą siła chcieli narzucić swój porządek świata -
            patrz pewien prezydent i pewien premier, którym nie dośc było zemsty za WTC,
            którzy potrzebowali brutalnej hekatomby na cywilach dla uspokojenia swoich
            zachcianek. Skutki tych działań obawiam się będą jeszce przez kilka lat
            wybuchac w Europie i Ameryce. Smutne.
            • broch Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 20:36
              "mają swoje racje atakując świat ortodoksyjnego islamu, ale widać do czego
              prowadzi ingerencja"

              problem w tym drogi braineaterze, ze to "Oni" zadzieraja. Pomysl, w Anglii
              wchodzi ustawa o tym aby kobiety muzulmanki obslugiwal lekarz tego wyznania,
              umywanie maja byc dzielone na "muzulmanska" i reszte. W malym miesteczku na
              Florydzie gdzie merem jest muzulmanin, zakazano jedzenia miesa swinskiego w
              urzedach oraz zamknieto basen publiczny w poniedzialki: wejscie dla kobiet
              wyznajacych wiare w Mahometa.

              Teraz kup bilet do Teheranu i zacznij domagac sie pubow na KAZDYM SKRZYZOWANIU.
              zostaniesz ukamienowany w 5 min.
              Pomysl o reakcji prasy zachodniej: "Braineater slusznie ukamienowany za obraze
              uczuc religijnych w Teheranie"
              Natomiast jesli bylbys ministrem zdrowia w Anglii i i odmowil podzialu o ktorym
              pisze wyzej rozwscieczona prasa wyzwalaby Cie od ostatnich i zostalbys zwolniony.

              Ciekawe jak wygladalaby polska prasa gdyby mieszkajacy w Polsce Anglicy
              zarzadali wprowadzenia angielskiego jako jezyka urzedowego.

              Jesli imigranci (glownie z czesci Azji) nie podporzedkowuja sie zasadom kraju do
              ktorego przybyli to niech wracaja na pustynie umierac z glodu.

              Za dziesiec lat (mniej wiecej) skoncza sie zasoby ropy w Azji, cala ta banda
              trafi do Europy (moze i do Polski) i za nastepne dziesiec lat bedziesz zamista
              hejnalu z wiezy Mariackiej sluchal mułły.

              Jedynym sposobem aby przestali sie mieszac w "nasze sprawy" jest wyslac ich do
              domu aby tam umierali z glodu.

              Wojna trwa od dawna:
              terrorysci szkoleni w Libii (Czerwone brygady), resztki z Afganistanu (uklony
              dla Rosji) itd itp. Cala zabawa trwa od dawna, moze tego nie zauwazyles.

              "Pewien prezydent i pewien premier" wykonali "sloppy job" zamkniecie calkowite
              handlu z Azja (Mniejsza) sprawiloby, ze dzisiaj byloby tam jak w Afryce.
              Poniewaz pociagneloby to straty finansowe, nikt sie na to nie odwazyl.


              Europa i Ameryka Pn po prostu daje dupy.
              • braineater Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 20:55
                Brochu - w pełni przyjmuję Twoje argumenty, bo masz rację, ale widzisz, cąły
                czas mi się zdaje, że to my, białasy, wywołaliśmy ten konflikt, wypędzając
                Arabów z ich odwiecznych terenów, ingerując w ich wewnętrzną politykę itp. Ale
                to pewno sa nastepstwa globalnej wioski, wojen światowych, kolonizacji, wojen
                dzielnego Lawrence'a aż po krucjaty. Jakos po prostu nigdy nie potrafiliśmy ich
                zostawić samym sobie - i nie dziwi mnie, że się mszczą. tych setek lat
                konfliktu nie da się odkręcić z dnia na dzień ale smutne jest to, że nikt nawet
                nie próbuje...
                • staua Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 21:29
                  Moim zdaniem to nie jest konflikt wynikajacy z czyjejs winy, tylko ich wojna z niewiernymi,
                  wprowadzanie szariatu gdzie sie da i tyle. Oni beda robic to, o czym napisac Broch, bo caly swiat ma
                  byc muzulmanski wedlug ich wizji religijnej. Tolerancja? To jest "nasza" koncepcja, jak na razie
                  wychodzimy na niej zle.
                  Irak jednak nie byl dobrym pomyslem...
                • broch Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 21:30
                  o.k. osiem krucjat to moj konik :)
                  Arabowie (sprzed krucjat) ulegli chordom z Azji Srodkowej. Krucjaty tylko
                  przyspieszyly proces.
                  Z tym mszczeniem: pomysl ze podstawa egzystencji wyznawcow Mahometa (nie
                  wszystkich oczywiscie) jest agresja.

                  Czy my mscimy sie na Turkach za obcieta glowe wladcy pod Legnica w 1244 i pod
                  Warna w 1444? Czy zadamy zadoscuczynienia za 200 rozbiorow? Gdyby ktos wystapil
                  z takim rzadaniem, bylbym pierwszym ktory puka sie w czolo.

                  Widzisz problem w tym ze "biali" sa winni: Spytaj sie Chinczykow czy wysadzaja
                  metro w Tokio za bezlitosna okupacje Japonczykow.
                  Spytaj sie czy uwczesny (i ciagle o dziwo na urzedzie) sekretarz generalny ONZ
                  (czlowiek z Afryki) ma wyrzuty sumienia za Rwande (w tym czasie sprzeniewierzyl
                  sporo pieniedzy na pomoc dla Afryki), jednoczesnie w "Hotelu Rwanda" ogladasz
                  samobiczowanie Europy/Ameryki bo nic nie zrobili (nie INTERWENIOWALI ZBROJNIE),
                  czyli brak interwencji to zle, ale kolejno interwencja w Iraku to tez zle (choc
                  Irak byl na liscie krajow lamiacych prawa czlowieka za wiele wykroczen).

                  Wyobraz sobie taka sytuacje: z krajow Azji Mniejszej zabrano wszystkie
                  osiagniecia Zachodu w dziedzinie technologii i kultury wynik to czlowiek na
                  wielbladzie.
                  Teraz wyobraz sobie ze zabrano wszystkie osiagniecia technologii i kultury Azji
                  Mniejszej. Wynik: nawet bys tego nie zauwazyl. (Co ostatbnio czytales z prozy
                  perskiej i kiedy kupowales sprzet z Iranu)
                  Nieprawda jest ze Europa/Ameryka Pn jest cos winna.

                  Tak naprawde to jest mi zal ze brak jest konsekwencji w dzialaniu Europy/Ameryki
                  Pn. Nie chce wojny (bo uwazam ze koszt jest nieobliczlny a wojna jest
                  barbarzynstwem), wystarczy zabrac swoje zabawki i wyprosic gosci z domu.

                  Nawiasem mowiac doktorze ropy starczy na o.k. 10 lat wiec obecna uleglosc nie
                  jest rozwiazaniem. W Stanach (tylko West Coast, w stanach centralnych i
                  wschodnich brak jest odpowiednich stacji paliwowych) mozna kupic auto na
                  mieszanke 95% etanolu, obecny koszt eksploatacji w gornych granicach cen ropy w
                  U.S.A. (czyli i tak taniej niz w Europie).
                  • broch Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 21:32
                    oczywiscie Legnica to 1241, myslalem juz o Warnie. I tak glupio. Przepraszam za
                    kretynski blad.
                  • staua Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 21:38
                    W Stanach (tylko West Coast, w stanach centralnych i
                    > wschodnich brak jest odpowiednich stacji paliwowych) mozna kupic auto na
                    > mieszanke 95% etanolu,
                    Ja marze o hybrydzie, to taki maly kroczek :-)

                    Co do osiagniec Arabow, to jakbysmy zlikwidowali cyfry, byloby kiepsko (moglibysmy ew. zamienic na
                    rzymkie :-)))
                    • broch Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 21:46
                      "Co do osiagniec Arabow, to jakbysmy zlikwidowali cyfry, byloby kiepsko"
                      Naprawde? :) klaniaja sie cyfry rzymskie, gdyby nie zmiana, nie moglabys sie
                      przyzwyczaic do cyfr arabskich.
                      ..poza tym w systemie dwujkowym to bez znaczenia :)
                      • broch Re: Znam dworzec Atocha w Madrycie.... 07.07.05, 22:26
                        cholerna ortografia: dwojkowym
                    • broch ..... i hybrydy 07.07.05, 21:49
                      Toyota i Honda hybrid sa brzydkie. Poza tym lubie miec pod maska ze 200 koni. :)
                      Ania (moja zona) nie lubi mojego zamilowania do jazdy naprawde szybkiej, stad
                      pewnie tez hybryda to byloby to :)
                      • staua Re: ..... i hybrydy 07.07.05, 22:20
                        Teraz wlasnie zmieniamy samochod i chcialam Toyote Prius (mnie sie podoba), moj maz krecil nosem,
                        ze brzydka (Honda Insight nie podoba sie zadnemu z nas) ale zgodzil sie na jazde probna, po niej
                        jednak zdecydowalismy, ze kiepsko sie jezdzi i kupujemy inny samochod, a poczekamy na lepsza
                        hybryde (Lexus bedzie w przyszlym roku, do tego czasu bedziemy sprzedawac stary samochod :-)) Ja
                        mam manie ekologiczna i dlatego naciskam. Mihai tez wolalby mocny silnik...
            • dr.krisk Chyba nie jest to takie proste... 07.07.05, 20:53
              Z nastepujacych przyczyn:
              1) W Europie, USA oraz innych krajach znajduje sie olbrzymia ilosc imigrantow z
              Bliskiego Wschodu. Czesc z nich posiada obywatelstwo krajow w ktorych jest,
              znaczna czesc rowiez w nich sie urodzila - ale nie czuje zadnego z nimi zwiazku.
              2) Gdyby nie ropa, to nikt by sie tymi pasterzami koz nie interesowal.
              Niestety - nasze piekne autka nie chca jezdzic na wodzie....
              3) Nie zostawiliby nas w spokoju, nawet gdybysmy wlezli pod koldre. Ich kraje
              sa biedne i marzeniem wielu jest emigracja. Niestety - emigracja, ale bez
              asymilacji.

              Nie przepadam za nimi. Nawet ci najbardziej sympatyczni, ktorych znalem, zbyt
              roznili sie od nas. To ciekawe, bo np. nie ma takiego problemu z Chinczykami, z
              ktorymi zawsze sie dogadywalem.
              • aaneta Re: Chyba nie jest to takie proste... 07.07.05, 22:57
                Jak dla mnie jest już stanowczo za późno, żebym wdawała się w dyskusję na tematy
                bardzo polityczne, ale skorzystam z okazji i zapytam światowych TWA-owiczów o
                pewną sprawę, która mnie intryguje od pewnego czasu, czy widzieli albo słyszeli
                i co ewentualnie myślą na ten temat, bo u nas w Polszcze tylko jednemu panu
                Sobolewskiemu się wymsknęło przy okazji festiwalu w Cannes, a potem już ani
                słowa więcej nie było.
                www.irak.pl/WedlugBBCAlKaidanieIstnieje.htm
                Polecam się i pozdrawiam.
                Dbrnc
                • stella25b Re: Chyba nie jest to takie proste... 07.07.05, 23:35
                  Wlasnie skonczylam ogladanie filmu "Dlug". Obrona, zemsta no i ludzkie
                  sumienie. To tak w zwiazku z wydarzeniami w polskiej wsi. A Londyn daleko od
                  tego nie odbiega. Niestety, my Europejczycy jestesmy zbyt tolerancyjni i
                  niestety placimy za te tolerancje bardzo drogo.
                • broch Re: Chyba nie jest to takie proste... 07.07.05, 23:42
                  Zamach w Londynie jest wymyslem prasy kapitalistycznej. Faktycznie nie mial miejsca.
                  Wsrod 108 panstw ktore nie stwierdzily aktywnosci Al Kaidy mozna wymienic:
                  Wybrzeze Kosci Sloniowej, Bahrain, Kamerun itd.

                  Jesli ktos lubi tego rodzaju historie o teorii spiskowej imperialistycznego
                  rzadu amerykanskiego, to polecam "Conspiracy theory" z Gibsonem.
                  Mam nadzieje ze kretyn z BBC ktory to napisal przezyl dzisiejszy atak w Londynie.
                  Inicjatywa "Stop wojnie" powinna wybrac sie do Londynu na odgruzowywanie. Byc
                  moze ze to zapozno, ale polecam diete rybna: duzo fosforu
                  • stella25b Re: Chyba nie jest to takie proste... 07.07.05, 23:50
                    To co teraz napisze jest okrutne ale prawdziwe dla niektorych. Zamach w
                    Londynie nie nalezal do udanych. Zbyt malo ofiar. Nastepny napewno bedzie
                    lepiej zorganizowany....Ja naprawde nie rozumiem na co ta Europa jeszcze
                    czeka!!!
                  • staua Re: Chyba nie jest to takie proste... 08.07.05, 00:06
                    A ja polecam wspaniala strone (troche odbiega od tematu, ale tylko troche, na
                    pewno pasuje do teorii spiskowych):
                    www.ufos-aliens.co.uk/cosmicapollo.html
                    • broch Re: Chyba nie jest to takie proste... 08.07.05, 00:53
                      Kiedys to juz czytalem. Fajne sobie przypomniec. Jest jeszcze jedna teoria:
                      Rosjanie faktycznie ladowali na ksiezycu po ciemnej stronie. Wyprawa skonczyla
                      sie katastrofa, ktora Rosjanie ukryli.
                      I jeszcze jedna, zabawna ciekawostka: po wystrzeleniu sputnika na zjezdzie ONZ
                      rosyjski przedstawiciel zapytal amerykanskiego kolege czy Amerykanie potrzebuja
                      rosyjskiej pomocy w realizacji programu kosmicznego w ramach ONZetowskiego
                      programu pomocy krajom nierozwinietym :))
                • braineater Re: Chyba nie jest to takie proste... 08.07.05, 08:39
                  Hmmm - wydaje mi się, że najmniejszego znaczenie nie ma czy Al-Kaida istnieje
                  czy nie. Parafrazując, gdyby nie istniała to trzeba by ją było wymyslić, bo nic
                  lepszego niż jasno określony wróg, by móc spokojnie rządzić państwem. Mechanizm
                  jest niezmienny od lat, perfekcyjnie przećwiczony w XX wieku i rewelacyjnie
                  opisany w "Koźle ofiarnym" Girarda. Mieliśmy już żydów (niektórzy mają ich do
                  dziś), mieliśmy 'tych wstrętnych jankesów', oni mieli 'durnych czerwonych', a
                  coraz bardziej przygotowuje się klimat niechęci do 'tych cholernych żółtków'.
                  Cały czas mi się wydaje, że państwa po prostu potrzebują tego typu
                  archetypicznych postaci, na które można zwalać swoje frustracje i porażki -
                  patrz zresztą ostanie akcje Rosjan i Białorusinów wobec Polski. Nie chcę tu
                  oczywiście porównywać 'cywilizowanego świata Zachodu' do rezimu Łukaszenki, ale
                  niektóre analogie nasuwają się po prostu same. No bo czym prościej trzymać
                  ludzi w szachu niż klimatem nieustannego zagrożenia? Jak widac rozumieją to
                  nawet debile pokroju Kaczyńskiego czy Lepperogiertychów i jak widać niestety
                  również, wiele tysięcy osób jest im gotowych przyklasnąć. A jesli zagraża wróg
                  i czycha na nasze domy dzieci fabryki, to przecież nikt nie będzie kwestionował
                  polityki państwa, choćby najbardziej idiotycznej, bo to przecież zdrada
                  najświętszych wartości i woda wiadomo na czyj młyn...
                  Nie próbuję tu także znaleźć usprawiedliwienia dla aktó terroru, bo takiego po
                  prostu nie ma, ale też nie można tych czynów traktowac jednostronnie, z
                  wysokości europocentycznego spojrzenia na świat. To przecież my jesteśmy
                  pokrzywdzeni, to nasi obywatele cierpią i takie tam medialne pierdu, pierdu,
                  bez zwrócenia uwagi na to, że przez te kilkaset lat utrzymywaliśmy państw
                  południa na poziomie wystarczajacym do przezycia, ale niczego więcej i
                  traktowaliśmy jako niewyczerpane rezerwuary ropy, kamieni szlachetnych i czego
                  tam jeszcze, o co idoci gotowi są się zabijać. I naraz zdziwienie, że przestało
                  im się to podobać i że mają odwagę bronić swoich kultur i terenów. Jak to?
                  Przecież cały czas robiliśmy im dobrze - wywoziliśmy od nich wszystko, co nie
                  było przyśrubowane do podłogi, za to utrzymywaliśmy ich rządy i od czasu do
                  czasu, jak już nie było wyjścia robiliśmy spektakularne akcje z pomocą
                  charytatwyną, czy gigantyczne przedsięwzięcia medialne typu Live 8. A te dupki
                  nadal marudzą, no skandal przecież...
                  Niestety po tylu latach sposby na rozwiązanie tego węzła jakie mnie
                  przynajmniej przychodza do głowy są równie radykalne i bolesne co akty terroru -
                  zrezygnowanie z obecności białych na terenach arabskich, odseparowanie
                  arabskich enklaw w cywilizacji Zachodu, utrzymywanie tylko i wyłacznie
                  niezbędnych kontaktów dyplomatycznych. Niestety, nie do zrobienia...

                  Pozdrowienia
                  • nienietoperz Re: Chyba nie jest to takie proste... 08.07.05, 11:13
                    > Hmmm - wydaje mi się, że najmniejszego znaczenie nie ma czy Al-Kaida istnieje
                    > czy nie.

                    A rzecz jasna, ze wszystko jedno, czy istnieje cos co nazywa sie Al-Kaida, czy
                    po prostu gdzies w gorach czy na pustyni zbiera sie kilkudziesieciu/kilkuset
                    panow, i organizuje zamach jako grupa bojowa 'Milosnicy Kubusia Puchatka'.
                    Chociaz prosciej tlumaczyc obywatelom, ze walczymy z czyms dobrze okreslonym i
                    bardzo niedobrym - a nie np. z islamem czy z calym swiatem arabskim.
                    Swoja droga jakiekolwiek proby rzetelnej analizy tego, na ile w filozofii
                    islamskiej terror jest inherentny i nieomijalny, sa kwitowane w mediach
                    stwierdzeniami: religia pokoju, milosci, sympatii i usmiechu.

                    > zrezygnowanie z obecności białych na terenach arabskich, odseparowanie
                    > arabskich enklaw w cywilizacji Zachodu

                    Mysle, ze akurat demonizowana obecnosc bialych w krajach arabskich ma malo do
                    rzeczy - nalezaloby nie tylko wycofac cywilizacje zachodnia z Zatoki, ale tez
                    zabrac stamtad telewizje, radio, Internet oraz wymazac wspomnienia bogatych
                    europejsko-amerykanskich miast. Przeciez tu w duzej czesci jak zwykle chodzi o
                    gleboka zazdrosc i nienawisc do tych, ktorzy maja lepiej. Tak samo jak podczas
                    rewolucji w Rosji robotnikom srednio chodzilo o to, zeby im sie poprawil status
                    zyciowy, zdecydowanie wieksza satysfakcje sprawialo zabijanie zepsutych
                    arystokratow i niszczenie ich dobytku. A zeby wszyscy mieli tak samo! A jak
                    mieli lepiej, to teraz popamietaja.

                    Ech....

                    Nienietoperz Konserwatywnie Nastawiony
        • nienietoperz Re: Zycie dopisalo nam sie do watku...... 08.07.05, 10:55
          Pare refleksji z okolicy zamachow - co prawda od naszego mieszkania jeszcze do
          Londynu 2 godziny, ale i tak na stacji King's Cross (najwieksze straty w
          ludziach) bywamy srednio raz na miesiac.
          Podstawowym wrazeniem jest brak zaskoczenia - to znaczy oczywiscie nikt (z
          wylaczeniem grupki organizatorow) nie oczekiwal wybuchow tego dnia i o tej
          porze, ale juz od dawna ludzie tu wiedza, ze kwestia zamachow to 'when not if'.
          Moze zabrzmi to dziwnie, ale czuc nawet pewne uczucie ulgi, zginelo nie tak
          wielu ludzi, akcja ratunkowa i transportowa przebiegla bardzo sprawnie, wszystko
          bylo tak jak byc mialo. Nie bez znaczenia jest tu brytyjska tradycja zmagania
          sie z irlandzkim ruchem niepodleglosciowym.

          Chcac nie chcac przypominaja sie dyskusje postmadryckie na temat bezpieczenstwa
          w Warszawie - czesto padalo tu stwierdzenie, ze W-wa moze spac spokojnie, to
          Londyn jest nastepny w kolejce. Teraz Londyn juz byl...
          Trzymajcie sie bezpiecznie
          nntpz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka