broch 26.07.05, 20:11 43.8 Celsjusza (111 Fahrenheit). Kto da wiecej? :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dr.krisk a ile wilgotnosci? 26.07.05, 20:25 Bo u mnie tylko 108 Fahrenheita, ale z kolei 98% wilgotnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: a ile wilgotnosci? 26.07.05, 20:42 Boze... U mnie "tylko" 94, wilgotnosc 70%, a i tak wytrzymac nie mozna. Broch, gdzie Ty jestes w CA, pewnie wiedzialam, ale juz nie wiem... samo poludnie? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: a ile wilgotnosci? 26.07.05, 21:48 wilgotnosc niska dzieki Bogu 44%, Gdzie jestem? Ciagle Georgia (czekalem az Aska skonczy szkole, po wakacjach leci z Polski prosto do L.A.), wlasnie zwijam reszte manatkow i wysylam do L.A. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: a ile wilgotnosci? 26.07.05, 22:03 Aha... W L.A. mam kilkoro znajomych (sa na forum dla naukowcow, choc Ty przestales tam zagladac). Moj maz zastanawial sie nad Georgia, bo tam jest Complex Carbohydrate Research Center i w lecie bedzie nowy nabor na tenure track, ale na razie zdecydowal sie na Boston. Tam nie jest az tak goraco :-) ale za to w zimie jest naprawde zimno... (oczywiscie nie dlatego sie zdecydowal, ale dlatego, ze bylo to stosunkowo latwe, moj maz wysilac sie nie lubi i zawsze dzieki wrodzonej inteligencji wykonuje calkiem dobrze program minimum, ale nic ponadto, chyba, ze w sporcie :-)) Wracajac do tematu, to ja juz w tej siedemdziesiecioprocentowej wilgotnosci nie moge oddychac i budze sie rano (bo na noc wylaczamy klimatyzacje, ktorej nie lubie do spania) o czwartej, bo musze zmienic pozycje na pionowa. Koszmar. Florydy najwidoczniej bym nie zniosla... Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: a ile wilgotnosci? 26.07.05, 22:42 Pod wzgledem klimatycznym Kalifornia to rewelacja: w zimie zawsze o.k. 19C, w lecie srednio 25C, drugi w kolejnosci jest Oregon (dla mnie), bardzo polska pogoda, (ludzie myla Washington z Oregonem pod wzgledem ilosci deszczu, Oregon wyglada lepiej niz Polska). Staua, z mojego niewielkiego doswiadczenia odradzalbym "male" stany (S. Carolina, Georgia, Alabama, Mississippi, Louisiana, i na polnocy Dakoty, itp) wylacznie stany wschodnie lub zachodnie. Wyrwac sie (z dziury) jest duzo trudniej. Zycie tanie ale dynamika zarobkow kiepska. W Twoich okolicach do mieszkania (i pracy) wolalbym New Jersey (te wszystkie Bedminstery itp: bardzo male, bardzo ekslkuzywne z bardzo dobrymi pesjami(jesli sie umie zakrecic)). Na Florydzie tylko Key West, obowiazkowo. Ewentualnie (ale tylko ewentualnie :)) St. Petersburg. Stany poludniowe maja tylko jeden atut: niesamowicie cieple Atlantyk/Zat Meksykanska. Bylbym zapomnial: Panama City czyli MTV Summer na zywo :))) Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: temperatura sie ustalila 27.07.05, 10:48 A ja jade do Norwegii w sobotę i będę spać w namiocie a tam temperatura w nocy około 12-13 stopni. Hurra! Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: temperatura sie ustalila 27.07.05, 14:07 he, he a dzisiaj ma byc jeszcze cieplej. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: a ile wilgotnosci? 27.07.05, 17:44 Pozostane chyba przy wybrzezach (Boston na zawsze to fajna perspektywa), chyba, ze maly stan bylby stanem, gdzie zostane (albo moj maz) Department Chair (mglista i niepewna przyszlosc) :-) Chociaz Stony Brook sam w sobie tez jest dziura... Bardzo lubie czytac o stanach poludniowych, jednak po obejrzeniu filmu (kolejna komedia) "Sweet Home Alabama", nie jestem pewna, czy nadaje sie do zycia tam (M. twierdzi, ze on jak najbardziej). Teraz znajoma dostala tenure tracka wlasnie w Alabamie, jest to Hinduska, ktora ostatnie piec lat co najmniej spedzila z dzieckiem tutaj, podczas gdy jej maz byl w Kalifornii, teraz beda razem, to na pewno tez atrakcyjny powod do przeprowadzki. To widze, ze jestes zadowolony, ze zamieniasz Georgie na LA? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: a ile wilgotnosci? 27.07.05, 18:08 Tak, ciesze sie ze zmiany. Lubie Kalifornie, i lubie L.A. Stany poludniowe to troche inna dziura niz male miasteczko w stanie New York :) Jesli lubisz czytac/ogladac filmy o stanach poludniowych to zobacz "A Love Song for Bobby Long". Rzecz sie toczy w New Orleans (i okolicach), to jest takie Poludnie, ktore lubie (niestety tylko na filmach). J. Fonda (urodzona w Georgii) kiedys powiedziala ze Poludnie to jest Trzeci Swiat (straszna chryja sie zrobila). Moim zdaniem w jakims sensie ma racje. Odradzam. Odpowiedz Link Zgłoś
daria13 Re: centralna Polska 27.07.05, 20:10 Właśnie obejrzałam prognozę pogody i jak na Polskę to od jutra też nieźle; w piątek 35 st.C, ale u nas nie ma zwyczaju podawać informacji o wilgotności, więc chyba nie jest tak źle jak u Was. A nawet na pewno nie jest tak źle. Bądźcie dzielni i wytrwajcie, nie ma innego wyjścia, albo przyjeżdżajcie na ten czas do kraju rodzinnego, tu wszystko umiarkowane, no może poza nastrojami;) Pozdrawiam współczująco:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: centralna Polska 27.07.05, 20:19 W Polsce zdecydowanie nie jest tak wilgotno...tutaj wlasnie ta wilgotnosc jest problemem, sama generalnie lubie cieplo, w Rumunii temperatury w sierpniu oscylujace w okolicy 40 st. C mi nie przeszkadzaja, ale tam jest "normalnie", tzn. raczej sucho, tutaj natomiast czasem para wodna z powietrza sama sie skrapla, taka "mzawka" znikad. Mowie Ci, trudno to opisac, dla mnie to byla jedna z wiekszych roznic po przyjezdzie tutaj. Ale jest to duzy plus dla cery (mam b. sucha skore i mialam w Europie noturycznie spierzchniete usta, tutaj ten problem zniknal). Drugim plusem jest zanik alergii na pylki, chyba kiedys o tym wspominalam, trwa juz trzecie lato i bardzo sobie to chwale. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: a ile wilgotnosci? 27.07.05, 20:15 Chetnie obejrze ten film, bo go nie znam, nawet nie slyszalam o nim... Wielki urok rzucilo na mnie Savannah z "Polnocy w ogrodzie dobra i zla" i tak sobie wyobrazam te "dobra" strone poludnia. Moj szef (Amerykanin) kiedys w rozmowie na temat, gdzie ktos taki jak ja moglby mieszkac w USA, powiedzial " Nie macie problemu, zeby mieszkac na poludniu, bo jestescie BIALI". To dla mnie wyznaczylo problem :-) Choc, oczywiscie, nie mam pojecia, ile w tym racji, z innymi opiniami tego rodzaju sie nie spotkalam. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: a ile wilgotnosci? 27.07.05, 20:39 Savannah i Charleston to chyba jedne z najpiekniejszych miast Stanow. ze zwisajacym spanish moss z drzew. Sam urok i czar. Kazdemu kto jest nawet na krotko w U.S.A. polecam oba miasta do zwiedzania. Wiesz w kwestiach rasowych, wypowiadac sie nie lubie, ale moje poglady zmienily sie od kiedy okazalo sie ze equal opportunity 0znacza 50% kolorowych na uniwersytetach (nawet jesli nie maja wyksztalcenia), faworyzowanie dzieci kolorowych w szkolach itd itp. Daria, troche zazdroszcze, upalne lato w Polsce zawsze podobalo mi sie (tzn w miescie wspolczuje, ale nad jeziorami, w lasach sama poezja). Moze w przyszlym roku, kto wie? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: a ile wilgotnosci? 27.07.05, 21:08 A ja mam wlasnie bardzo zdolna czarna studentke :-) bardzo ja poza tym lubie i odnioslam chyba sukces nauczycielski, bo ona miala stypendium na lato, byla bardzo niesmiala i cichutka, ale udalo jej sie zrobic niezly wynik (malutki projekt, ale go skonczyla) i zostanie najprawdopodobniej takze na nastepny rok akademicki ze mna. Ale zgadzam sie z Toba, ze tutaj te przywileje mniejszosciowe prowadza czasem do absurdu. Zwiedze na pewno i Charleston, i Savannah, jak tylko nastepny urlop nadejdzie... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Minorities.... 27.07.05, 21:26 To chyba nie jest taka prosta sprawa z tymi preferencjami dla czarnych Amerykanow (troche sie na to lapia rowniez Hispanic, ale to glownie o czarnych chodzi). Bo z jednej strony: glupio i niesprawiedliwie, ze za wzgledu na kolor skory masz przywileje, ale z drugiej strony widzialem jak mieszkaja i z jakich srodowisk wywodza sie np. moi studenci. Nie zeby jakies kryminalne, bron boze, ale bieda. Amerykanie robia co moga, aby utworzyc cos w rodzaju czarnej klasy sredniej, i moze im sie to uda.... czego im zycze oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Minorities.... 27.07.05, 23:51 1) nie odmawiam Czarnym inteligencji, nie odmawiam pracowitosci. 2) Ale system powoduje ze nie trzeba sie uczyc wystarczy nie byc bialym. W sumie uwazam to za demoralizujace. Podobnie jak z punktami za pochodznie w Polsce. Nie ma osoby ktora cenilaby rzecz otrzymana za darmo. Wiem, wiem tracimy potencjalnie tylu Mozartow... Ale czy naprawde? Przy masowym dostepie do wiedzy/szkol nie widze jakos niezwyklego przyrostu ilosci osob wybitnych w Polsce. Moja kolezanka dostala punkty za pochodzenie. Dostala tyle, ze wlasciwie sam egzamin byl tylko formalnoscia. Nie mniej dziewczyna zdala egzamin tak dobrze ze i bez punktow preferencyjnych dostalaby sie na studia. Innymi slowy jak chcesz do dostaniesz sie na studia. Osoby (w Polsce) z malych miasteczek chodza do szkol o nizszym poziomie. dostaja sie na studia dzieki ekstra punktom, ich pozim przez cale studia jest nizszy, potem mamy kiepskich inzynierow, lekarzy itp. Bardzo niewielki procent z tych co dostali ekstra punkty wykorzystalo szanse. Wiekszosc z tych co ta sznse wykorzystala, dostalaby sie na studia i bez punktow. To samo jest tutaj w Stanach. Osobiscie nie wierze ze taka "pomoc" daje cos dobrego. Nie twierdze ze metoda bezpunktow preferencyjnych jest sprawiedliwa, uwazam jednak ze ma wiecej wad niz zalet. Podobalo mi sie wystapienie B. Cosby. Uwazam ze trzeba na wszystko zapracowac. Boje sie rownosci, stad krok do stwierdzenia, ze T. Cruse, czy panny Hilton to osoby malo rozgarniete. Dlaczego oni maja a ja nie? Czy nie byloby sprawiedliwiej i zabrac im, rozdac ciezej pracujacym, madrzejszym? Nie, ja jestem przeciwny rownosci. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Minorities.... 28.07.05, 16:01 Mnie tez sie podobalo jego wystapienie. Nie wiedzialam, ze w Polsce caly czas sa punkty za pochodzenie. To by tlumaczylo ilosc koszmarnych osob na pierwszym roku moich studiow (ktore jednak wykruszyly sie jakos - w wiekszosci). Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Minorities.... 28.07.05, 16:15 nie wiem czy jeszcze sa punkty za pochodzenie. Chodzilo mi o ich szkodliwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Minorities.... 28.07.05, 16:21 Moze nie ma, ale teraz pomyslalam, ze tym samym w zasadzie jest przyjmowanie na studia na podstawie swiadectwa maturalnego, stare przeciez zalezaly od poziomu szkoly, a na warszawska chemie przez lata nabor odbywal sie w ten sposob. Tylko, ze ta szkodliwosc objawia sie chyba tylko na samym poczatku, bo przeciez juz na egzaminach w trakcie studiow nie ma takiego podzialu i wszyscy sa oceniani tak samo, wiec jesli ktos, kto dostal sie za punkty, nie wykorzysta tej szansy i nie zacznie sie uczyc tak samo, jak reszta, to i tak odpadnie, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Minorities.... 28.07.05, 16:54 Ta szkodliwosc to chyba nie tylko poczatek szkoly. Jesli na wydzial przyjeto 98% ludzi o slabym wyksztalceniu to sa dwie opcje wyrzucic te 98% poniewaz egzamin byl za trudny, lub obnizyc poziom (co np regularnie robi sie w Stanach, poniewaz szkoly maja obowiazek utrzymywac parytet rasowy i jesli rownowaga zostanie zachwiana, to wladze uniwersytetu maja powazne problemy) egzaminu. W zwiazku z tym nie odpadnie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Mam jednak watpliwosci... 28.07.05, 17:06 Podzielam oczywiscie wasze zastrzezenia co do zasady parytetu rasowego/spolecznego itp. (to chyba nigdy nie daje spodziewanych rezultatow). Zastanawiam sie jednak co nalezaloby robic aby pomoc w awansie spolecznym mlodym ludziom? Moze zamiast fundowac im miejsca na studiach, zapewnic dobre szkoly podstawowe i srednie? Zapewnic stypendia? Dofinansowac szkolnictwo - zwlaszcza to podstawowe, kiedy w zasadzie decyduje sie kto kim zostanie w przyszlosci? Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Mam jednak watpliwosci... 28.07.05, 17:19 oczywiscie, ze tak... tyle ze parytet latwiejszy i (teoretycznie) mniej kosztuje. Pomaganie nie jest rzecza prosta, ile osob chcialoby zakasac rekawy, zgodziz sie na nizsze pensje oddajac czesc na rozwoj szkolnictwa itp? Uwazam tez ze filozofia szklanych domow (i Baryki) rowniez jest bledna, poniewaz malo wydajna, idealistyczna. Faktycznie skuteczne wyrownanie poziomu zycia i wyksztalcenia wymagaloby z jednej stony duzych wyrzeczen (od bogatszych i lepiej wyksztalconych) oraz duzo wysilku, samozaparcia (od chcacych osiagnac lepsze cos tam). W praktyce obie strony ida po najmniejszej linii oporu, nie ma wiec szans na prawdziwy sukces. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Ano tak.... 28.07.05, 17:32 broch napisał: > W praktyce obie > strony ida po najmniejszej linii oporu, nie ma wiec szans na prawdziwy sukces. No tak - politycy wola podlizywac sie wyborcom, wykazujac sie "niebywalymi osiagnieciami" w realizacji polityki spolecznej... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk A ja tam lubie Poludnie.... 27.07.05, 20:42 To znaczy - nie mam wielkiego porownania z innymi czesciami Stanow, ale jakos podoba mi sie na Florydzie. Lubie leniwy styl zycia, domy z gankami (slynny "porch"), agresywna przyrode.... jakos mi pasuje. Fakt - jest wilgotnie jak diabli, ale przy pomocy whisky mozna to zniesc. Oczywiscie nalezy zaakceptowac fakt lazenia caly czas w koszuli z mokra plama na plecach, jak tez koniecznosc wypijania do galona wody dziennie. Moglbym tu chyba mieszkac sobie. Kupilbym zaraz lodke, kajak, motocykl, trucka.... cos dla mnie! A Luizjana bardzo mi sie podoba - niezle cajunskie jedzenie (na przyklad). Ja w ogole lubie rozne zadupia. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: A ja tam lubie Poludnie.... 27.07.05, 21:09 Porches sa takze na moim zadupiu :-) Domy w stylu New England je maja jak najbardziej... Doktorze, a nie rozwazasz zamieszkania na dluzej? Ile czasu tam spedzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Re: A ja tam lubie Poludnie.... 27.07.05, 21:20 staua napisała: > Porches sa takze na moim zadupiu :-) Domy w stylu New England je maja jak najba > rdziej... > Doktorze, a nie rozwazasz zamieszkania na dluzej? Ile czasu tam spedzisz? Oj - za kilka miesiecy juz wracam do kraju ojczystego..... Wiesz, juz za pozno na definitywne przenosiny. Po prostu - za stary jestem. Nie chodzi tu wcale o fizyczna strone starosci, ale o takie psychiczne zniechecenie do aktywnosci intelektualnej. Musialbym sie nauczyc dobrze mowic po angielsku.. a mi sie nie chce. Ale bardzo chetnie powroce znowu. Lubie Stany. KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: A ja tam lubie Poludnie.... 27.07.05, 22:59 A ja z Mainz donosze, ze nad Renem temperatura wzrasta i jutro ma byc znow ponad 30°C. Mieszkam akurat w najcieplejszym miejscu Niemiec i najbardziej winnym;) Juz Rzymianie docenili ten lagodny klimat i jak zasadzili winogrona tak do dzisiaj sie je tutaj uprawia, produkujac z nich wspaniely Dornfelder. W czasie mojej podrozy po Stanach zawitalam takze do Savannah. W porownaniu z innymi mastami Stanow jest piekne. Zwiedzilam takze fort Pulaskiego to tez gdzies w okolicach Savannach a z pd Karoliny przywiozlam sobie przepiekne muszle zlepience, eh ale mnie na wspomnienia wzielo. Teraz uciekam dalej pakowac walizy. Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: scorcher 28.07.05, 13:02 ale nam wykrakaliście... dziś już w całej Polsce jest ponad 30 stopni Celsjusza (w Katowicach 35) wiem, wiem, u was w Ameryce o wiele więcej, ale my nie jestesmy do tego biologicznie przystosowani - Polak to raczej do deszczu pasuje, no i narzekać ma na co... to teraz się wygupię ze swoim pytaniem, ale już od wczoraj mnie męczy tu wyznam (uprzedzając), iż fizyka jest mi całkowicie obca, więc pytanie będzie z zakresu szkoły podstawowej: jak wilgotność jest Polsce? jak to się ma do tej w Stanach? u nas nie ma w zwyczaju podawania takich informacji, w prognozie pogody raczej supiają się na ciśnieniu, żeby meteopaci mieli dokładne informacje kiedy narzekać z góry dziekuję za odpowiedź i pozdrawiam wszystkich tęskniących do temperaur skandynawskich Kwiecienka Szwecję & Norwegię z Rozrzewnieniem Wspominająca Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: scorcher 28.07.05, 14:48 "dziś już w całej Polsce jest ponad 30 stopni Celsjusza (w Katowicach 35) wiem, wiem, u was w Ameryce o wiele więcej" Nie idzie o to ze wiecej, jedynie o to ze strasznie. :) Wiesz na Twoje pytanie o wilgotnosc trudno dac jednoznaczna odpowiedz: Stany to nieco mniej niz polowa kontynentu i w dalszym ciagu sa wieksze od Europy. To znaczy ze sa tu miejsca najsuchsze na swiecie (Dolina Smierci) oraz bardzo wilgotne (Floryda, czesc Louisiana, Georgia oraz niezwykly wybryk natury, najbardziej na polnoc wysuniety Rain Forest (Olympic Park w stanie Washington, gdzie woda non stop leci z drzew. Naprawde fantastyczne). Czyli wilgotnosc od 0% do 100%. Wilgotnosc faktycznie dokucza w wypadku niskich temperatur (pamietam zimy we Wroclawiu gdy 0C czulo sie jak -10C ze wzgledu na wilgotnosc) oraz w wypadku wysokich temperatur gdy czesto wychodzac na dwor czujesz sie tak jakbys weszla to lazni. 100% wilgotnosci wystepuje b czesto na Florydzie, rowniez w Georgii ale zdarza sie i na polnocy np w Nowym Jorku. Wiesz mnie sie wydawalo ze o wilgotnosci w czasie prognozy pogody po Dzienniku telewizyjnym byla mowa? Moze teraz sie zmienilo, a moze po prostu nikt na takie informacje nie zwraca uwagi? Odpowiedz Link Zgłoś
noida Re: scorcher 28.07.05, 18:12 Taka informacja na pewno jest podawana czasami w pogodzie w radiu, zdaje się Pin, ale też chyba i w Trójce. Nie chcę strzelać, ale wydaje mi się, że wilgotność powietrza np. w Warszawie rzadko przekracza 60%. Obecnie w Katowicach wilgotność powietrza wynosi ok. 46%. W ogóle to jak chcesz wiedzieć co i jak to wejdź na tę stronę, tutaj wszystko jest: www.stronameteo.go-longhorn.net/index.php?page=phpw/view.php Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Re: scorcher 28.07.05, 18:38 dzięki za odpowiedź teraz mam przynajmniej punkt odniesienia kiedy czytam np. "wilgotność 90%" tak wogóle, podoba mi się ten wątek - dzięki niemu przyswoiłam sobie też nowe angielskie słówko "scorcher" (upał, skwar?), które postaram się zapamietać (zapamiętam na pewno, bo z wami sobie skojarzę...) pozdrawiam Kwiecienka Odpowiedz Link Zgłoś
dr.krisk Zrob sobie Floryde w domu! 28.07.05, 21:38 Droga kwiecienko - zrob sobie Floryde w mieszkaniu (tym latwiej, ze jak piszesz, male to mieszkanko..)!!! W tym celu nalezy: - nastawic na kuchni garnki z woda, zeby dobrze naparowac i ogrzac mieszkanie. - zamknac szczelnie okna, zaslonic wetylacje, uszczelnic szpary w drzwiach. - wlaczyc ogrzewanie: tzw. sloneczko. - ubrac sie w klapki, szorty i T-shirt; - zaczac odzywiac sie hamburgerami; - w mieszkaniu zapuscic jakies kasliwe mrowki oraz grzechotnika.... I wtedy czujemy sie jak na Florydzie!!! KrisK Odpowiedz Link Zgłoś
kwiecienka1 Floryda w weekend 28.07.05, 23:30 Obiecuję spróbować :-))) A co z: - Disney World - aligatorami - Jebem Bushem? Floryda bez nich?! Jakoś nie mogę sobie wyobrazić... pozdrawiam Kwiecienka z Bojowym Zadaniem na Weekend ps huragan w mieszkanku chyba potrafię sobie zrobić, a przynajmniej jego efekt :-))) K. Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Floryda w weekend 29.07.05, 00:44 odp: - aligatora możesz wypożyczyć z ZOO - w celu zorganizowania DW polecam zaprosić wszystkie dzieci z okolocy, koniecznie poniżej 10-tego roku życia - z Bushem nie wiem, ale może Kaczyńscy by wystarczyli? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: scorcher 29.07.05, 18:59 broch napisał: > 43.8 Celsjusza (111 Fahrenheit). > Kto da wiecej? :) Nie dam więcej ale dam mniej :) W Szwecji środkowej jeszcze jako tako - ok. 20-24 stopni, ale na północnym zachodzie, w górach po raz pierwszy od jakiegoś czasu (zimy?) ostrzeżono przed spadkiem temperatury do 0 stopni C... ( nocy) Pan meteorolog w radiu ubolewał, bo - jak słusznie zauważył - ciągle jeszcze mamy lipiec... A pamiętam jak parę ładnych lat temu wędrwowaliśmy po górach w krótkich spodenkach w 25-stopniowym upale i zjeżdżaliśmy na pupach po zlodowaciałym śniegu... Ale za to jak pada - a pada teraz duuuużo - to jest już nie tyle wilgotno, co mokro :) Pozdrawiam serdecznie ! Odpowiedz Link Zgłoś