Dodaj do ulubionych

problem sercowy....pomozcie......

23.08.05, 19:29
jesli przezyliscie podobna sytuacje prosze napiszcie...

on ma 28 lat, ja 20, oboje jestesmy nieszczesliwie zakochani, ja w nim...
rok temu zakochal sie w kobiecie ktora powiedziala mu stanowcze nie,(juz pare
m-cy temu) wie ze nie ma zadnej szansy i ze musi zapomniec, ale nie umie....
poprzednim razem zakochal sie 10 lat temu, i przez te 10 lat nie mial
dluzszego zwiazku, caly czas myslal o tej pierwszej i wszystkie do niej
porownywal... potem dowiedzial sie ze tamta jest mezatka, jakos zapomnial, no
i pojawila sie ta druga..
a ze mna...bardzo dobrze sie rozumiemy i znamy (rok,ale wiemy o sobie naprawde
duzo) ...pare dni temu mnie pocalowal, ale dzien pozniej przeprosil,
powiedzial to bylo w pewien sposob szczere,ale nie milosc, ze nie umie o
tamtej zapomniec...nie wiem co robic, czy powinnam po prostu zapomniec o nim,
czy czekac i liczyc ze on zapomni o tamtej..... czy mezczyzni umieja sie
zakochac w kobiecie ktora ich pierwsza pokochala, ktora wylozyla im prawie
serduszko na talerzu?
czy mezczyzni potrafia sie przekonac do milosci, czy jesli do mnie nie czul
nic od pierwszego wejrzenia to nie mam szans....?
co robic, dac mu czas czy postawic sprawe jasno, tylko ze chce sie z nim
przyjaznic nawet jesli to nie bedzie zwiazek, nie chcialabym urwac konaktu...
sprawa komplikuje sie tym bardziej ze jest cudzoziemcem, mieszkal pare
miesiecy w polsce, ale juz nie....ja bede studiowac w jego kraju przez rok,ale
dopiero za rok....

nierealne,ale jestem w nim zakochana... prosze napiszcie mi jakies rady, czy w
waszych oczach to ma przyszlosc, czy mezczyzni z taka przesloscia moga sie
racjonalnie zakochac, przekonac do milosci?
Obserwuj wątek
    • neita33 Re: problem sercowy....pomozcie...... 23.08.05, 19:42
      zawsze istnieje jakaś szansa,tylko pytanie czy Ty
      potrafisz czekać latami,wiernie jak pies(bez obrazy)
      aż On się odkocha i zapomni.
      Trudno powiedzieć czy warto,Ty wiesz to najlepiej :-)
    • aniolek_dk Re: problem sercowy....pomozcie...... 23.08.05, 19:43
      Powiem ci, ze kiedys bylam w podobnej sytuacji. To dzialo sie w liceum, bardzo
      pokochalam kolege z klasy, ale od samego poczatku wiedzialam ze ona kocha inna.
      Spedzilismy razem wiele cudownych wieczorw, wiele sie sobie zwierzalismy, on
      czesto mi opowiadal o uczuciu, ktore ma do pewnej Ani, ktora to w tym czasie
      bylam z innym ktorego bardzo kochala. Mielismy ze soba wiele wspolnego i dobrze
      nam bylo razem, ale ja zawsze wiedzialam, ze dla niego ta jedyna i idealna
      pozostanie Ania. Meczylam sie tak przez trzy lata i nigdy nie doszlo do tego,
      ze bylismy razem. On zlamal mi serce a Ania jemu, bo tez nigdy z nia nie byl.
      Z mojego doswiadczenia moge ci poowiedziec, ze to strata czasu. Bo ja w tamtym
      okresie zylam zludzeniami i nadzieja. Moje nadzieje rosly szczegolnie gdy
      spedzalismy dluzszy czas ze soba, ale co z tego, jak on nigdy nie mogl o niej
      zapomniec.
      Gdyby nie to, ze wyjechalam za granice pewnie nigdy nie zapomnialabym o nim.
      Teraz nawet czasem mysle sobie o nim, jak sie ma, bo wiem ze tez ma trudnosci z
      zakochaniem sie. Ja znalazlam sobie tu kogos i to byl moj jedyny lek na to by
      sie z niego wyleczyc.
      Moja rada to zapomnij, zyj nadal swoim zyciem, bo mlodosc mija nie ublaganie...
      • michal1984a Re: problem sercowy....pomozcie...... 23.08.05, 20:26
        "Odsun" sie od niego niech poczuje ze Cie traci , przestan pisac smsy , wysylac
        sygnaly czy tam gadac godzinami na gg , wspomnij o jakims chlopaku ktory Ci
        sie zaczol podobac itd i daj mu troche czasu jak zlapie przynate to dobrze a
        jak nie to daj spokuj bo to nie ma sesu .PS na mnie to podzialalo(tyle ze ona
        na serio mnie odpuscila) moze Tobie tez sie uda .
        Powodzenia :)
    • viosenka1 Re: problem sercowy....pomozcie...... 24.08.05, 13:27
      dzieki za rady :)
      chyba latwo mi pojdzie odsuniecie sie od niego, nie wiem czemu ale powoli
      zaczyna mi byc wszystko jedno, nie widze sensu o niego walczyc i nie mam na to
      sily...

      nawet odczuwam pewna zlosc na niego, za jego sytuacje, za to idealistyczne
      podejscie, jakze nierealne...no i w sumie zwiazek z kims kto ma 28 lat i nigdy
      nie mial dluzszego zwiazku nie jest latwy, tacy nadal wierza ze zwiazki moga byc
      tylko idealne, a jak cos nie tak idzie to sadza ze to nie "to" ....prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka