saqqara
17.09.02, 08:57
kible, albo zasr...ny albo zajety!
Takim oto textem uraczyla mnie wczoraj przed zasnieciem moja qmpela. na moje
zaspane "a dlaczego tak uwazasz" rzucila co nastepuje:
"....wiesz jak jest, majac trzydziesci pare lat, bedac singlem i probujac
spotkac jakiegos faceta albo trafiam na takiego, co jest sam, ale ma we lbie
sieczke lub wiory, albo na takiego co jest super, ten wymarzony, ale z
obraczka i ukochana kobieta na szyi. I teraz mam 2 wyjscia: albo probowac
sobie ulozyc zycie z maminsynkiem, tracac cale zycie na wykrzesaniu z niego
chociaz odrobiny czlowieczenstwa albo na stracie zgodzic sie na bycie "ta
trzecia" i co ty o tym sadzisz? "- spytala mnie. chyba sie nie doczekala, bo
ja akurat chrapalam w najlepsze....
no wlasnie.... czy trzydziestoparoletnia kobieta ma jeszcze szanse na
ulozenie sobie zycia? czy sa faceci, nie dzieci z mlekiem pod nosem, ale
normalni faceci w wieku odpowiednim, z ktorym taka kobieta chcialaby ulozyc
sobie zycie? czy nie ma innego wyjscia niz szukanie "czegos" z odzysku? a
moze trzeba zaczac szukac wsrod mlodszych? jeszcze wolnych, jeszcze
normalnych?
to jak? i prosze bez glupich komentarzy. bo bede gryzc;)