05.10.05, 19:14
Dlaczego ludzie zdradzaja ? Napewno dlatego ze czegos komus brakuje w zwiazku
pomijajac mase innych powodow ale ..... czyz moralnie nie lepiej byloby
zakonczyc taki zwiazek w ktorym sie mecze a nie zdradzac?
Obserwuj wątek
    • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 05.10.05, 19:20
      Nie. Gdyz dla mezczyzny miec po pol kobiety ( z tych dwoch) to lepiej niz byc
      samym.
      • bebe80 Re: Zdrada 05.10.05, 20:15
        "Nie. Gdyz dla mezczyzny miec po pol kobiety ( z tych dwoch) to lepiej niz byc
        samym."-

        Czyli liczy sie tylko on? Jego potrzeby? A co z uczuciami tej drugiej osoby?Ten
        cholerny egoizm i brak zasad mnie przeraza
        • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 08:16
          bebe80 napisała:

          > "Nie. Gdyz dla mezczyzny miec po pol kobiety ( z tych dwoch)
          to lepiej niz byc
          > samym."-
          >
          > Czyli liczy sie tylko on? Jego potrzeby? A co z uczuciami tej drugiej osoby?
          Ten cholerny egoizm i brak zasad mnie przeraza.<

          To nie pchaj sie w takie uklady, lub odchodz sama.
          I nie p... glupot.
          Czlowiek jest istota spoleczna. Lepiej byc z KIMKOLWIEK, niz samemu.
    • switch2u Re: Zdrada 05.10.05, 19:51
      Ludzie nie kończą swoich związkow z wielu powodów, tak jak i z wielu powodów
      zdradzaja:( Mysle, ze w wielu wypadkach zdradzający nie podejmuja takiej
      decyzji ze strachu. Pozostawanie w takiej sytuacji jest dla mnie pójściem na
      łatwizne i brakiem odpowiedzialności.
      • pomidorowa5 Re: Zdrada 05.10.05, 20:39
        A ja mysle ze ostatnio jest na to jakas moda.... zdrada to normalka chleb
        powszedni.Oczywiscie nijak sie to ma do moich zasad. Zdrada w zwiazku to brak
        szacunku,milosci i lojalnosci.Coraz wiecej ludzi ma problem z monogamia
        • tropikalny_mis to nie tak 05.10.05, 23:32
          Zdradzaja zarowno mezczyzni jak i kobiety.Zgadzam sie ze to nie jest
          przyjemne,byc zdardzonym.Tylko ze w dziesiejszych czasach ludzie maja problemy
          psychiczne ze soba i brakuje im szacunku dla samych siebie.Jak iwec maja miec
          szacunke dla kogos innego.Inna sprawa ze czesto pomimoze pozornie z kims
          sa ,nie sa zbyt mocno zwiazani emocjonalnie z ta osoba,wiec nie widza problemu
          w "urozmaicaniu sobie zycia" ,nie majac z tym zadnych oporow
          emocjonalnych.Szczegolnie gdy nie sa w zwiazku formalnym.Zdradzany tez jakby
          prowokuje zdrade nie zdajac sobie z tego sprawy.Sa osoby ktre zmieniaja
          partnerow i sa nagminnie zdradzane,bez w wzgledu na to z kim sa.Wniosek stad
          jeden ze te osoby zdradzane przyciagaja do siebie pewien rodzaj partnera ktory
          bedzie ich zadradzal.Temat rzeka ,cos nakreslilem-problem pozostal.I bedzie
          istnial tak dlugo jak swiat istnieje ,wolna konkurencja i zmieniajace sie
          feromony i nasza ukryta pogon za zyciem pelna para,w ekstazie.To wszystko czyni
          nas potencjalnymi zdrajcami lub ofirami zdrady.Swiatem rzadzily zawsze
          pieniadze i sex ,byly jego sila napedowa(wedlug teorii Zigmunta Freuda.
          Oczywiscie sa pewne zasady jakby przestrzegane w imie rodziny,dzieci
          rodu,kultury i religii,interesow wspolnych.Sex jest ta sila ktora rozpala zmysly
          i jest tym lepszy im bardziej nieskrepowany i spontaniczny.Wymian moze byc
          jednorazowa lub wielo,a ilsc osob zamieszanych dowolna.Sa tez osoby ktore
          wymagaja od partnera lojalnosci i wiernosci i maja do tego prawo.Zyja wedlug
          pewnych zasad czystosci,i sa pewne ze nie sa zdradzane.
      • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 08:18
        Jeśli zdrada jest wynikiem braku miłosci, to nie ma się nad czym zastanawiać.
        Uczucie jest koniecznym powodem, by być z sobą. Brak uczucia - wystarczającym ,
        by się rozstać.
        • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 08:23
          mlesniewska napisała:

          > Uczucie jest koniecznym powodem, by być z sobą.
          Brak uczucia - wystarczającym ,
          >
          > by się rozstać.

          Ladnie i romantycznie piszesz, lecz:
          Swiat by dawno umarl, gdyby stosowal sie do Twoich zasad.

          Dla PONAD polowy ludzkosci, to chec stabilizacji i pragnienie posiadania
          rodziny i dzieci jest powodem, by byc razem, a nie milosc.

          Brak uczucia, troche zubaza zycie, ale najczesciej nie jest zadnym powodem
          do likwidacji wspolnej FIRMY zwanej rodzina.

          Pomysl nad slowem: przyzwoitosc.
          • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 08:33
            co ma tu przyzwoitość do roboty?
            co ma piernik do wiatraa? a kamizelka do fraka?
            Romantycznie? może tak. Nie wyleczyłam sie jeszcze z tego , choć okolicznosci
            próbują mnie na to uodparniać. Ale zawsze gdzieś zostaje wiara w sprawcza moc
            miłości, uczucia. O, naiwności.
            • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 08:36
              mlesniewska napisała:

              > co ma tu przyzwoitość do roboty?
              > co ma piernik do wiatraa? a kamizelka do fraka?
              > Romantycznie? może tak. Nie wyleczyłam sie jeszcze z tego , choć okolicznosci
              > próbują mnie na to uodparniać. Ale zawsze gdzieś zostaje wiara w sprawcza moc
              > miłości, uczucia. O, naiwności.

              Nie jestes naiwna.
              Pragniesz tylko byc, jak kazdy/a z Nas, po tej lepszej stronie Swiata i Swiatla.
              Ja tylko uczciwie przyznaje, ze wiekszosci sie to nie udaje.
              A mimo to zyja. I niekiedy nawet wydaje im sie, ze sa szczesliwi.
              • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 08:40
                Szczęście, ideał, absolut... jakby tego nie nazwać. Nie wierzę w osiągnięcie
                tego. Mogą chwile małe, ale...
                Dla jednych szczęście to nieszczęścia, które nas ominęły.
                Dla innych szczęście to doskonałość w każdej dziedzinie życia. Ja raczej pod
                tym drugim się podpisuję.

                a miało byc o zdradzie.
                Zdrada to też brak lojalności wobec partnera.
                • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 08:47
                  mlesniewska napisała:

                  > Szczęście, ideał, absolut... jakby tego nie nazwać. Nie wierzę w osiągnięcie
                  > tego. Mogą chwile małe, ale...
                  > Dla jednych szczęście to nieszczęścia, które nas ominęły.
                  > Dla innych szczęście to doskonałość w każdej dziedzinie życia.
                  Ja raczej pod tym drugim się podpisuję.
                  >
                  > a miało byc o zdradzie.
                  > Zdrada to też brak lojalności wobec partnera.<

                  - Niekoniecznie.

                  Tak, wiem. Piszemy o czyms innym, niz byc mialo.
                  Nie ryzykuj igrania (i grania) z koncepcja, ze szczescie,
                  to doskonalosc w kazdej dziedzinie zycia.
                  To koncepcja dla geniuszy (tez zreszta dosc ryzykowna).

                  Szczescie dla Ciebie, to harmonia i zrownowazenie celow.
                  • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 08:53
                    Ale osiągnięcie jednego szczytu sprawia, że zaczynasz widzieć kolejny, wyższy.
                    I znów masz cel. Znów dążysz do 'szczęścia'. Apetyt rośnie.... Tak więc
                    doskonałość to stan nie do osiągniecia. Takie moje płaskie filozofowanie.
                    • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 09:00
                      Wiem to wszystko. Tylko traktuj to jedynie jako czesc (zawodowa)
                      Twojej Drogi Zyciowej, a nie sens Twego pobytu na tej Planecie.
                      Jezeli sprobujesz realizowac w prywatnym zyciu te koncepcje, to sie spalisz.
                      A wiem, ze masz takie sklonnosci.
                      Ciagle zapominasz, lub nie doceniasz harmonii.
                      • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 09:12
                        czasem jak nocny motyl lecę wprost do ognia;)) może się poparzę, a może
                        ogrzeję. Rzucam się na głęboką wodę z nadzieją, że nie utonę. Ale to jest
                        zawsze ryzyko.
                        Jakos nie walczę ze swoją naturą.
                        • ochrona.srodowiska Re: Zdrada 06.10.05, 09:18
                          Do tej pory raczej szczescie Ci sprzyjalo. Ale wiecznie tak byc nie musi.
                          Nie mowie o walce z natura. To przeciez byloby byz sensu.
                          Jak najbardziej nalezy "folgowac" wlasnej naturze.
                          Przeciez sam tak robie.
                          Poddajac ja jednak kontroli umyslu, czyli szukajac zawsze Zlotego Srodka.

                          hey, uciekam do zajec.
                          • mlesniewska Re: Zdrada 06.10.05, 09:20
                            :)))))
    • mlesniewska Re: Zdrada - da się wybaczyć???? 06.10.05, 08:15
      bo ja na pewno nie zapomniałabym. Ale czy da sie wybaczyć. Uznać że było,
      minęło, żyjemy razem dalej. Nie tak, ze nic sie nie stało, inaczej, ale razem.
      Czy da się znów zaufać???
      • barberitta Re: Zdrada - da się wybaczyć???? 06.10.05, 11:42
        Nie:)))
      • bebe80 Re: Zdrada - da się wybaczyć???? 06.10.05, 12:04
        Zapomniec sie nie da wybaczyc tak chociaz gdy sie zerwie nic zaufania i zechce
        sie ja ponownie zwiazac zawsze powstanie supelek.Obawa zawsze pozostaje ze ktos
        moze zrobic to jeszcze raz wiec to takie zycie w lęku ....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka