Gość: leziox
IP: *.arcor-ip.net
21.09.02, 01:33
Kiedy jest dzień,nie ma jej przy mnie.Ona jest taka ulotna,słabo widoczna
w promieniach słońca.Gdy nadchodzi zmierzch,wybiera się do mnie z wizytą.Ale
nie chce ode mnie nic,nie chce rozmawiać,nie chce kolacji,chce tylko ze mną
spać.
I choć odwlekam pójście do łóżka,mając do załatwienia setki nieważnych
spraw,ona cierpliwie na mnie czeka,nie skarżąc się ani słowem,że tak długo
trwa jej oczekiwanie.
Nie powie,abym się pośpieszył,nie robi mi wyrzutów.Ona ma czas,bo wie,że i
tak do niej przyjdę.Prędzej czy później będę jej jedynym tej nocy.
Wiemy to oboje.Bez możliwości wyboru kładę się do łóżka.Ona przytula się do
mnie,a potem zasłuchana w moje myśli,bierze mnie w posiadanie.Przewracamy się
oboje, kopiemy pościel,zrzucamy kołdrę z siebie.Klnę czasami jej
zaborczość,wyzywam ją od ostatnich w chwili zwątpienia i pytam,po co sobie
mnie wybrała.A ona,dyskretnie uśmiechnięta,znowu nie mówi nic i kładzie się
na mnie całym ciężarem,kolejną noc nie dając mi usnąć.Wie,że jej nie
kocham.Czy ona mnie kocha?Może.Tym swoim przedziwnym uczuciem milczącej
kobiety.
Bezsenność,moja najwierniejsza kochanka.