Dodaj do ulubionych

W jaki sposób słuchacie muzyki?

09.11.05, 12:11
Wiemy już mniej więcej czego słuchamy, bo na ten temat było już kilka wątków.
Interesuje mnie teraz, w jaki sposób słuchacie. Jak, to znaczy: głośno,
cicho, w słuchawkach, czy bez, przy goleniu, sprzątaniu, zmywaniu, w
samotności czy odwrotnie.
Ja nie potrafię słuchać czegoś co lubię, robiąc coś innego. Nie potrafię na
przykład sprzątać i słuchać, albo czytać i słuchać. Muzyka przeszkadza mi w
robieniu czegoś innego. Aby słuchać, muszę usiąść i zacząć słuchać. Lubię też
słuchawki, bo lubię słuchać głośno. Bardzo też przeszkadza mi muzyka w
knajpach. Idę z kimś na kawę, żeby porozmawiać na neutralnym gruncie i z
ledwością słyszę swój własny głos. Nie mówiąc o repertuarze.
:)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 12:24
      Jak nałogowiec, po kilkanaście godzinn dziennie i praktycznie wszędzie.
      Słuchawki na komunikację miejską, winamp i fatalne kolumny w pracy, komputer i
      mocno poustawiany sprzęt w domu. Mocno skupiając sie nad tym, czego w danym
      momencie chcę słuchać, ostro kombinując, jak dopasować sobie muzykę do
      aktualnego zajęcia, albo zajęcie do muzyki. Bardzo głosno kiedy pisze, bo
      wtedy, gdy mam w tle jakąs agresywną muzykę, typu Sonic Youth czy Venetian
      Snares, albo jakiś rozłomotany jazzowy temacik, mogę sie kompletnie wyłaczyć,
      wyciszyć i pomysleć. Dośc głośno kiedy czytam, bo wtedy muzyka jest kolejnym
      izolatorem od świata - a o systemie doboru muzyki pod kątem lektur juz kiedyś
      pisałem na FK, tylko linki znaleźć nie potrafię.
      W dużym skupieniu, kiedy słucham czegos pierwsze dwa, trzy razy - wtedy raczej
      nie robie niczego innego, tylko słucham. I skacząc, wyjąc i pląsając jesli cos
      szczególnie mi się podoba :)

      P:)
      • nienietoperz Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 15:04
        Czytajac forum, GW w sieci, piszac maile, a przede wszystkim techujac - przez
        sluchawki proste.
        W domu - raczej niezbyt glosno, chyba, ze jest wyrazna potrzeba zaladowania
        akumulatorow (i zona poza mieszkaniem). Niestety bardzo rzadko robiac wylacznie
        to, najczesciej przy okazji innych domowych aktywnosci.
        Czytajac - bardzo rzadko, raczej niechetnie.
        Na zywo - kiedy tylko sie da.
        • mamarcela Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 15:17
          Wiem, że wyjdę na okrutnego prostaka i nieuka, ale co to znaczy "techować"?
          Jako osoba lubiąca wiedzieć zguglowałam to Twoje Toperzu "techując" i wyszło
          mi, że to coś z grami komputerowymi ma wspólnego. Gry komputerowe obce mi nie
          są i biernie (jako matce syna), i czynnie, ale jako żywo pojecie to dla mnie
          nowe. Oświeć mnie proszę, bo lubię być oświecona.
          mamarcela jaśnie nie-oświecona niestety

          "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
          • nienietoperz Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 15:29
            Ha, mamarcela jako niemal mtyczka z techowaniem bylaby sie zapewne zetknela,
            gdyby drogi losu niezbadane z prostej mtycznej autostrady Jej nie zrzucily. Z
            grami komputerowymi jako takimi zdaje sie to wspolnego nic nie ma, ale z cptrami
            jak najbardziej. Idzie o to, ze jest nam mtykom jako kascie spolecznej ogolne
            uwielbienie do Worda absolutnie obce, jako, ze Word paskudny nie dosc, ze nie
            chce pieknych wzorkow produkowac, to jeszcze zlosliwie od razu pokazuje na
            ekranie od razu to, co pozniej sie na kartce papieru wydrukowac ma. W zwiazku z
            tym poslugujemy sie zazwyczaj jednym z czlonkow pieknej rodziny urzadzen zwanych
            Tex, Latex, Ams-Latex, czy jeszcze inaczej. Techy wszelkie sa darmowe, formulki
            przerozne tworza nieomal samodzielnie, myszki nie kaza wcale uzywac i pozwalaja
            wpisywac tekst bez ryzyka, ze ktos pozamtyczny zrozumie o co chodzi.
            Probka mojej tworczosci aktualnej (600 linii od piatku):

            \begin{deft}
            A \emph{compact quantum group} is a pair $(\alg, \Com)$, where $\alg$ is a
            unital $C^*$-algebra,
            $\Com:\alg \to \alg \ot \alg$ is a unital, *-homomorphic map which is
            coassociative:
            [ (\Com \ot \ida) \Com = (\ida \ot \Com) \Com]
            and $\alg$ satisfies the quantum cancellation properties:
            [ \overline{\Lin}((1\ot \alg)\Com(\alg) ) = \overline{\Lin}((\alg \ot
            1)\Com(\alg) )
            = \alg \ot \alg. ]
            \end{deft}

            W podziekowaniu za truwaje i tizanierki
            skromne techowanie MM oferujac
            NN
            • dr.krisk Pytanie poboczne... 09.11.05, 15:41
              Znajoma pani fizyk teoretyczna zaskoczyla mnie kiedys (i zawstydzila...)
              glaszac publiczna pochwale owego potwornego TEX-a. Ze tylko takie niezguly
              komputerowe jak ja posluguja sie Wordem, itp.
              Wytlumacz mi, nie2toperzu mily, czy wy czerpiecie z poslugiwania sie TEX-em
              jakas perwersyjna przyjemnosc????
              Z gory uprzejmie dziekuje za odpowiedz.
              KrisK
              • nienietoperz Re: Pytanie poboczne... 09.11.05, 15:58
                Przyjemnosc czerpiemy perwersyjna i nie tylko :-)
                Widzisz, mi jest strasznie zal tych, ktorzy musza mycha najechac na font 12,
                kaza urzadzeniu sformatowac cos w sposob a, a ono robi b, nie mowiac juz o
                uzywaniu obrzydlistwa zwanego Microsoft Equation.

                Poza tym to troche tak jak z upadkiem magii w XIXwiecznej Anglii.
                Nienietoperz
                z Susanna Clarke, Joanthanem Strange i Mr Norrellem.

                P.S. Moge Cie pocieszyc, ze nie ma milosc/nienawisc do TeXa nic wspolnego z
                bystroscia komputerowa. Nienietoperzowa, bylo nie bylo przez 8 godzin dziennie
                informatyk, wysmiewa sie z techowej mtycznej balwochwalczosci bez przerwy.



                --
                This is parrot no more.
            • mamarcela Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 15:55
              Piękne dzięki Toperzu, że precyzyjne wyjaśnienie.
              Dalej będzie o tym, jak gugiel może wprowadzić w błąd niemal światłego
              człowieka. Bo ja się tego znaczenia techowania nie tylko niemal co do joty
              domysliłam, ale chyba nawet po prostu to znaczenie znałam (gdzieś tam w
              podświadomości), ale głupia w gugiel wrzuciłam i ten wstręciuch mnie tak
              zbajerował, że już nic nie wiedziałam.
              "kiedy techując do destro ma tylko parę ghuli i boi się z bazy wyjść"
              "Techowanie - jest wtedy gdy gracz, zamiast budować na początku słabe jednostki,
              od razu ulepsza budynki i trenuje mocniejsze jednostki."
              Jakoś słabo mi to guglowe tłumaczenie z Toperzem, albo raczej jego bytem
              wirtualnym, korespondowało, ale któż zna tajne życie Toperzy.
              Pozdrawiam:)
              mamarcela, która już nie wierzy guglom

              "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
              • quarantine Toperzu, 09.11.05, 18:02
                Nigdy wcześniej nie spotkałam się z Texem, Toperzu. Oczywiście wrzuciłam w
                google i znalazłam strasznie długi opis. Czy mogę Ciebie zapytać po prostu o
                parę rzeczy?
                Jak praktycznie to wygląda? Piszesz tekst w jakimś edytorze, a potem dopiero
                formatujesz? Czy od razu używasz jakichś makr?
                • nienietoperz Kwarantynko, 09.11.05, 18:19
                  spiesze z wyjasnieniami. Piszesz w czymkolwiek, np. w Windowsowym notatniku czy
                  Unixowym pico (sa tez oczywiscie ambitniejsze urzadzenia, ktore troche
                  ulatwiaja wklepywanie tekstu). Struktura tekstu jest pomiedzy programem a
                  tekstem edytorowym - to znaczy mozesz tworzyc makra typu
                  \newcommand{\r}{rybka}, i dalej uzywac w tekscie \r, mozesz tez pisac rybka
                  cierpliwie.
                  Oczywiscie mozesz tez zadeklarowac chec uzywania przeroznych pakietow przez
                  kogos uprzednio napisanych.
                  Potem kompilujesz to sobie, otrzymujesz mase bledow, usuwasz 5 oczywistych,
                  kompilujesz, dostajesz mase-5, bledow etc.. W koncu kiedy juz sie skompiluje (to
                  jest skadinad wlasciwa dzialalnosc Texa), otrzymujesz plik z potencjalnym
                  wydrukiem w formacie DVI, mogac go sobie potem zPSic albo zPDFic. Jesli Cie to
                  dokladniej interesuje, moge podrzucic Ci na maila przykladowy plik napisany
                  texowo + plik PSowy, ktory dostajesz po skompilowaniu. Bedzie niestety mtyczny.
                  Zreszta tak powaznie do czystej obrobki klasycznego tekstu chyba nikt TeXa nie
                  uzywa.
                  Uklony,
                  nntpz
                  • dr.krisk Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 18:25
                    Wyzszosc tego potwornego programu polega (wg. mnie) na urodzie tworzonych za
                    jego pomoca wyrazen matematycznych. Niestesty, Wordowy Equation Editor to
                    czyste nieporozumienie - najwyrazniej jednak Microsoft wypial sie na
                    jajoglowcow i nie zamierza nic poprawiac.
                    Oczywiscie, bez sensu jest uzywanie TEX-a do edycji dokumentow tekstowych, ale
                    jak ktos musi zapisac rownanie z wielu nawiasami, calkami, itp - to TEX daje
                    znacznie lepsze rezultaty.
                    Ja jednak, jako osobnik leniwy, przystalem na ewidentna ohyde moich publikacji.
                    A co sie bede.....
                    • broch Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 18:34
                      1) smierc pico, niech zyje vi!
                      2) TEXa do Worda trudno porownywac. Przeznaczenie inne. Od tego jest DTP
                      • nienietoperz Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 18:41
                        Osobiscie pico zbyt wiele nie uzywalem, ale bylo za to zrodlem nietaktu
                        towarzyskiego. Moj promotor przy ognisku oddawal sie gloszeniu wielkosci pico i
                        przewagi nad innymi edytorami unixowymi. Probowalismy go zgodnie przekonac w
                        imieniu mlodszego pokolenia, ze nie ma nic mniej wygodnego. Martin odrzekl na
                        to, ze swietnie pamieta dwa wyraznie gorsze i mniej nowoczesne edytory. Nie
                        moglem sie powstrzymac od uwagi, ze chyba pamieta je z wczesnych lat 70tych.
                        Alez byla to obrazona mina...

                        Nienietoperz
                        z KWrite i okazjonalnie z Emaxem
                      • dr.krisk Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 18:47
                        broch napisał:

                        > 1) smierc pico, niech zyje vi!
                        Matko jedyna.... przypomniales mi vi-aja..... pamietam.....
                        Nawet osiagnalem w nim pewna bieglosc, jednak jak pojawily sie normalne edytory
                        (tzn. takie nie wymagajace jednoczesnego wcisniecia kombinacji pieciu klawiszy,
                        rozmieszczonych maksymalnie daleko na klawiaturze) - z ulga zrezygnowalem.

                        Najwyrazniej jestem beznadziejnie banalny: lubie proste i nieskomplikowane
                        rzeczy. Musze to dzis wieczorem przemyslec (Kentucky Gentleman bourbon).
                        • quarantine Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 18:55
                          Ja pamiętam jakiegoś chewritera i Word Perfecta dla DOS. Word Perfect zresztą
                          wcale, wcale.
                          • dr.krisk Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 19:03
                            A tak - chiwriter mu bylo. Duzo w nim pisalem... A taki TAG, co zly byl?
                            Natomiast Amipro wyciskalo lzy z kamienia: dzialalo nieprzewidywalnie...
                            Ech, mlodosci spedzona nad gumowa klawiatura ZX Spectrum i przed monitorkiem
                            Neptun 156....
                          • broch Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 19:05
                            dzisiaj uzywam vi z przyzwyczajenia. Czesto z reszta nie ma GUI i tyle.
                            Pod GUI albo Kate albo StarOffice (Oo.org ma wyrazne klopoty z bardziej
                            skomplikowanymi tablicami/bazami danych)

                            chiwritera pamietam i oczywiscie WP (5.2 to moim zdaniem najlepszy edytor
                            tekstowy dla srodowiska MS).

                            Ale mialo byc o muzyce. Lubie sluchac wszedzie, czasem dzieki muzyce kolejny raz
                            "czytam" jakas powiesc ktora nieodmienie kojarzy mi sie z okreslona kompozycja.
                            Oczywiscie slucham muzyki dla muzyki. Dla mnie oba rodzaje sluchania sa niezbedne.
                            • quarantine Re: Jeszcze o TEX-ie... 09.11.05, 19:14
                              To co napiszę jest straszne, ale prawdziwe. Płytę, którą polubię, słucham
                              baaardzo długo. Najpierw oswajam się z nią. Słucham ulubionego kawałka w kółko,
                              potem zaczynam słuchać mniej ulubionego, który po pewnym czasie wysuwa się na
                              prowadzenie. Tak oswajam całą płytę. Potrafię słuchać jednej płyty kilka, tak
                              to jest nienormalne, kilka miesięcy. Stąd każda płyta kojarzy mi się z jakimś
                              kawałkiem życiorysu. Potem wracam sporadycznie.
                              :)
                  • quarantine Re: Kwarantynko, 09.11.05, 18:53
                    Dziękuję Toperzu:)
    • dr.krisk Solennie.... 09.11.05, 19:20
      Coraz bardziej przeszkadza mi tzw. podklad muzyczny - w restauracjach,
      sklepach, itp. Zazwyczaj jest zbyt glosny, no i muzyka taka sobie.....
      A jak poprosze zeby cokolwiek ciszej, to zdziwione miny.

      Lubie natomiast sluchac radia. Po prostu - wieczorem wyciagnac sie na wyrku z
      jakas szklaneczka na podoredziu i jakims Sibeliusem sie ponapawac. Albo jak
      spiewa Loreena McKennit. Zreszta cokolwiek, byle gliglalo po duszy.
    • jenny_s Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 09.11.05, 20:02
      Muzyki najchętniej słucham z bocznego balkonu, bo lubię sobie przy okazji
      popatrzeć na małe rytuały orkiestry. Jak urocza oboistka Ola w przerwach między
      klejnymi zadęciami przedmuchuje ustnik, jak kotlarz zamyśla się głęboko i
      zawsze się zastanawiam czy zdąży się obudzić na grand finale, jak altowiolistka
      delikatnie wygładza smyczkiem partyturę. Oznacza to właściwie tyle, że rzadko
      skupiam się całkowicie i nie mogę się oprzeć pozasłuchowemu percypowaniu.

      Skupiam się za to w domu, nie wiem do końca dlaczego tak jest, ale zawsze w
      nocy i zawsze przy otwartym oknie. Dźwięk się wtedy jakoś inaczej rozkłada i
      specyficznie przenika z chłodnym powietrzem. Jest takie 55 sekund w pierwszej
      części koncertu skrzypcowego D Brahmsa, które prawdopodobnie cała okolica zna
      na pamięć. Na szczęście sąsiadów mam wyrozumiałych.

      A Emmy Kirkby i Stereo Total słucham w wannie, bo moja łazienka ma niebywałą
      akustykę i fajnie się śpiewa z przytłumionym załomem ściany "playbackiem".
    • beatanu Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 10.11.05, 01:32
      Ostatnio jestem głównie zdana na słuchanie muzyki słuchanej przez córki. W
      porywach mamy podobne upodobania muzyczne (szwedzki pop-rock niezależny ciut na
      przykład)i wcale mi nie przeszkadza, że na okrągło leci ostatnia płyta Kenta
      czy Cardigansów. Ale przy innej, bardziej ostrej albo w jakiś inny sposób dla
      mnie niestrawnej muzyce proszę o 1. ścieszenie 2. założenie słuchawek.

      Nie potrafię czytać słuchając muzyki. Tzn owszem - prasę, forum, ewentualnie
      coś popularnonaukowego - ale nie literaturę piękną... To trochę tak, jak gdybym
      do oglądanego filmu stwarzała sobie dodatkową ścieżkę muzyczną.
      Do prawie każdej innej działalności intelektualnej potrzebuję ciszy.
      Najczęściej.

      Nie jeżdżę na rowerze ze słuchawkami, nie biegam z nimi ani po mieście ani po
      lesie. Wygląda na to, że coraz mniej muzyki w moim życiu :(

      Najbardziej lubię zamknąć się w sypialni i dość głośno słuchać płyty wybranej
      odpowiednio do nastroju. Tylko jakoś rzadko oddaję się takim przyjemnościom.
      Nie wspomnę już o zarzuconym prawie zupełnie zwyczaju uczęszczania do
      filharmonii lub chociażby do najbliższego kościoła na jakiekolwiek słuchanie
      muzyki na żywo... Czasami idę na koncert orkiestry, w której gra młodsza córka.
      Entuzjazm tych młodych ludzi tuszuje techniczne niedociągnięcia...

      Kilkanaście lat temu odkryłam, ile radości potrafi sprawić mycie okien przy
      dźwiękach Koncertów Brandenburskich. Uskuteczniam więc Bacha wymachując
      ścierką, tylko, że ja myję okna mniej więcej raz na dwa lata...

      Beata okrywająca ze zgrozą, że muzyka z jej dnia codzinnego zanika (pojawiają
      się za to rymy częstochowskie :)

      Dobranoc!

      • mamarcela Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 10.11.05, 09:12
        Ze mną jest podobnie jak z Beatą. Niestety. Coraz częściej przyjemność
        słuchania ciszy zastępuje przyjemność słuchania muzyki. Z wyraźną ulgą wyłączam
        radio w pokoju córki natychmiast gdy wydali się do szkoły. Radia w ogóle od lat
        nie lubię (podobnie jak telewizji)- muzyka poszatkowana na kawałki, a w
        przerwach jakieś wrzaskliwe komentarze i co najgorsze reklamy brrr. Tego typu
        radio mnie wręcz boli. U córki muzyka "leci" na okrągło - przeważnie antyradio.
        Na szczęście dziecko nr1 ma całkiem przyzwoity gust muzyczny (Coldplay, REM,
        Red Hoci, U2, Oasis itd)- tu będzie dygresja pocieszająca dla Darii - nawet
        żywione we wczesnym dzieciństwie bałwochwalcze wręcz uwielbiebnie dla zespołu
        Kelly Family i późniejsze dla MTV - jej go nie pozbawiły. Ale nawet całkiem
        niezła muzyka połączona z dźwiękami wydawanymi non stop przez dziecko nr2
        ("średniowieczne" dźwięki z komputera, okrzyki bojowe lub inne odgłosy walki z
        urojonym przeciwnikiem oraz gadanie na okrągło) a także z normalnymi odgłosami
        domu (w tym pies i kot zadymiarz) powodują, że kiedy już wszystko ucichnie
        cisza często wygrywa z muzyką. Albo przyjemność obejrzenia w spokoju filmu.
        Ale jak już coś się do mnie przyczepi to już na okrągło jak u Quarantine -
        ostatnio Joanna Newsom (dzięki Brain!)
        Aha jeszcze jedno wobec dość dużych zasobów muzyki często, kiedy już zdecyduję
        się posłuchać czegoś tylko dla siebie, zachowuję się jak typowy osioł w żłobie -
        nie potrafię się zdecydować. Podobnie mam zresztą z filmami.
        A kiedy pracuję słucham najczęściej Bacha lub Mozarta - najbardziej zgrane,
        znane na pamięc kawałki, albo np. jakieś jazzowe samby.
        Pozdrawiam
        mamarcela z antonio carlosem i janem sebastianem dzisiaj
        • braineater mamo 10.11.05, 09:36
          skoro Joasia podchodzi, to zaryzykuję kolejną polecankę: Devendra Banhard,
          najlepiej płytka najnowsza Cripple Crow, która dla mnie, prócz tegorocznej
          Biork jest po prostu płytą roku. Podobne nieco klimaty jak u Newsomowej, tyle,
          że bardziej nawiązujące do bluesowych korzeni i duzo bardziej energetyczne. Jak
          od długiego czasu jakos nic w czym gitary grały mi nie podchodziło, to tak
          Banhard mnie wziął szturmem i rozłożył na łopatki.
          Możesz też spróbować Cocorosie, które już Beatka zachwalała, bo na Noah's Ark
          udziela się zarówno Joanna jak i Devendra, a siostrzyczki z Coco, tez mają
          sporo do pokazania. Jak idzie o hamerykańska muzykę, to oprócz hiphopowych
          produkcji z AntiCon-u, chyba najciekawsze rzeczy, jakie się tam dzieją.
          A na listopad to już latino dietę wypadałoby zmienić. Nie Antonio Carlos, tylko
          Astor Piazzola, teraz najlepszy w odbiorze. Maria de Buenos Aires i byle do
          wiosny:) Ewentualnie jakaś Astrud Gilberto, ale to jak bardzo zimno sie zacznie
          robić.

          P:)
          • mamarcela Re: mamo 10.11.05, 10:59
            Cocorosie znane też kiedyś sesja nad rzeką Ob (nawiasem mówiąc, czy ktoś wie z
            kogo to cytat?) będące, ale w tych klimatach wyparte przez Joasię N.
            Astrud słuchana na zmianę z Antonio Carlosem, bo przecież oni to niemal jedność.
            Astor Piazzola takoż.
            Za hip-hopem i r&b nawet hamerykańskim nie przepadam en mass (mogą być
            pojedyncze kawałki), bo to nie moje pokolenie, a nadto zbyt kakafoniczne.
            Z Bjork to najbardziej ostatnio Medulla.
            No, az tą Devendrą to mnie waćpan załatwiłeś - dodawałam Banhard, dodawałam,
            guglowałam, guglowałam (chociaż już nie wierzę guglom) i nic. W końcu
            poleciałam po Devendrze i co się okazało, że to Banhart jest.
            A tak już zupełnie off topic - najbardziej paszczakowaty z 17latków imieniem
            J., który jest łowcą obciachów wszelakich i chętnie się ze mną nimi dzieli (bo
            ja też lubię!) donióśł mi ostatnio o istnieniu w necie najbardziej jego zdaniem
            obciachowego radia "Wesoły Hanys". To nie wiem a propos czego, ale mi się
            skojarzyło - Paszczaki i Katowitz.
            Pzdr.
            mamarcela niebawerm z devendrą banharT!
            • mamarcela nie miejsce tu na polecanki, ale jednak 10.11.05, 11:49
              zacierros.webpark.pl/
              Nie wiem, czy to znacie, ale ponieważ niemal wszyscy lubią Kazika, a listopad,
              jak wiadomo, "niebezpieczna dla Polaków pora" i smutna, to na rozweselenie
              polecam Zaciera i jego jaja.
              Uwaga to nie jest polecanka stricte muzyczna!
              mamarcela, która odszedła w dal
              • beatanu Re: nie miejsce tu na polecanki, ale jednak 10.11.05, 11:59
                Ha! Musiałam sobie wysłuchać pioseneczki pt. W szpitalu w Nowej Hucie i japa mi
                się ucieszyła i duczyczka też. A za oknem świeci słońce i za chwilę na takowe
                wychodzę (chociaż tak naprawdę to wybieram się po nowohucku na pole :)

                Beata radosna i Mamarceli wdzięczna!
              • mamarcela uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 14:33
                Zapomniałam dodać, że ta moja jesienna polecanka zawiera miejscami treści mocno
                nieprzyzwoite, chociaż moim zdaniem ich użycie jest akurat tam dość
                uzasadnione. Tę informację dodaję na wypadek, gdyby jakaś wrażliwa osoba
                słuchając losowo wybranej mp-3 stwierdziła, że mamarcela pornografię na TWA
                propaguje.
                mamarcela pornograficzna mimo woli

                "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
                • beatanu a propos słonia 10.11.05, 14:41
                  Nie tyle o nieprzyzwoitych fragmentach chciałabym ile o sygnaturce Twojej
                  Mamarcelo... Od wczoraj mnie nurtuje.
                  Czy z kontekstu wynika w jakiego typu syrenach ten osobnik od dziecięctwa
                  gustuje? Takich wyjących bardziej, czy takich dorodnych warszawskich (bo mniej
                  dorodne syrenkami zwane...)

                  Cały czas mi to po głowie chodzi.
                  Wiesz coś na ten temat?

                  B
                  • mamarcela Re: a propos słonia 10.11.05, 14:53
                    Zaraz Ci opowiem o tym skąd się te syreny do mnie przyczepiły, bo to opowieśc
                    długa i chmielewskiej mowy wymagająca. Ale zanim to uczynię zaspokój proszę
                    moją ciekawość, co do łosi. Za Tobą chodzą syreny, a za mną łosie w Szwecji.
                    Wczoraj bowiem telekspres doniósł, że dwa pijane łosie płci obojga
                    sterroryzowały dom opieki. Konkretniej nie była to para sensu stricto, ale
                    matka i syn. Czy coś Ci o tym wypadku wiadomo?
                    mamarcela, która troche pomiesza w garnku i już siada do syreniej opowieści

                    "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
                    • beatanu o pijanych łosiach 10.11.05, 16:02
                      Nie słyszałam, ale przeczytałam w sieci.

                      svt.se/svt/jsp/Crosslink.jsp?d=22620&a=483200&from=rss
                      Najbardziej wzruszyła mnie notatka pod obrazkiem, że łoś na zdjęciu nie ma nic
                      wspólnego z treścią artykułu...

                      Policja zaalarmowana przez personel domu opieki w Sibbhult w północnej Skanii
                      przybyła na odsiecz. Za pierwszym razem udało się policjantom przegonić
                      nietrzeźwe łosie, które objadły się wcześniej sfermentowanymi jabłkami-
                      spadałkami. Drugim razem sytuacja była groźniejsza. Dziarskie łosie stawiały
                      opór i poddały się dopiero po przybyciu komandosa z psem.

                      Chef policji Bengt Hallberg zamiast odstrzału zwierząt proponuje dokładne
                      zbieranie spadających z jabłoni owoców.

                      :-)
                      • dr.krisk dzieki! 10.11.05, 16:48
                        Obsmialem sie.. wspaniala wiadomosc. Juz widze te losie, jak trzymajac sie pod
                        pachy odchodza chwiejnym krokiem ryczac zgodnie jakas losiowa piesn pijacka. A
                        prosze zwrocic uwage, ze to matka z dzieckiem byli!
                        Okropne pijaki w tej Szwecji....
                        Od razu mi sie moj kiepski ostatnio humor poprawil.
                        KrisK
                        • mamarcela Re: dzieki! 10.11.05, 17:23
                          W Szwecji dzieci-łosie pochodzące z rodzin patologicznych nie są obejmowane
                          opieką państwa, lecz brutalnie szczute psami. A gdzie społeczeństwo
                          obywatelskie, gdzie opieka państwa nad najbardziej pokrzywdzonymi, gdzie prawo,
                          gdzie sprawiedliwość? Nieszczęsnym łosiom pozostaje tylko ucieczka - 300 mil do
                          nieba w praworządnej i sprawiedliwej Polsce - państwie jak wiadomo solidarnym
                          nawet z pijanymi łosiami.
                          mamarcela kochająca łosie (od dzieciństwa)

                          "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
                  • mamarcela Od dzieciństwa lubiłem syreny 10.11.05, 17:53
                    Droga Beato, juz dzieci nakarmiwszy oraz zwierzyne domową śpieszę, aby
                    zaspokoić Twoją ciekawość w temacie syren.
                    Osobnik ten, kryjący sie pod nickiem Sławcio (czyli prawdopodobnie Sławomir)
                    najbardziej lubi syreny wodne (nie wyjące i nie warszawskie) - takie, co to
                    zamiast nóg ogon mają, cudnie śpiewaja i mężczyzn, którzy sie przypadkiem
                    znaleźli w pobliżu, wodzą na pokuszenie. Szczególnie gustuje w syrenach
                    filmowych (bo to kinoman jest) począwszy od disneyowskiej Arielki, poprzez
                    Daryl Hannah w filmie "Plusk", a na czym skończywszy to nie wiem, bo moja
                    wiedza o syrenach aż tak daleko nie sięga. Opowieśc jego o miłosci do syren
                    jest prawdopodobnie niezwykle wzruszająca, ale niestety już to pierwsze zdanie
                    właśnie owo "Od dzieciństwa lubiłem syreny." wprawiło mnie swoją
                    abstrakcyjnością w takie paroksyzmy śmiechu, że w żaden sposób nie potrafiłam
                    się w dalszą część jego wypowiedzi wczuć z zaangażowaniem, którego z pewnością
                    była godna. Cóż podła i obrzydliwa baba ze mnie! Na szczęście inni się wczuli,
                    bo mu odpowiedzieli. I właśnie z jednej z odpowiedzi pochodzi cytat, który
                    walczy o palmę pierszeństwa z tamtym, za mianowicie: "Bycie syreną ma swoje
                    plusy i minusy chociaż nigdy nią nie byłam." I jak tu nie kochac syren.
                    mamarcela, która też nigdy nie była syreną, niestety - mimo tych minusów

                    "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
                • braineater Re: uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 14:45
                  Zacier jest cudny - od momentu jak kupiłem jakąs pierwszą kasetę jeszcze jestem
                  zakochany
                  Teraz mam ich 5 i nie ma kawałka, który by mi sie nie podobał:)
                  Z tego typu rockowo kabaretowych jazd, acz tym razem dużo lepszych mzuycznie,
                  polecam zespół Starzy Singers, największych mistrzów w masakrowaniu polszczyzny
                  i pisaniu kompletnie odklejonych tekstów:)

                  Na zachętę 3 liryki frywolne:

                  ATAKI
                  A taki z lekka małomówny i nie nosił on zegarka, zawsze taki cichutki git
                  brukselka, duża warga. Leczył impotencję zawzięcie okadzając genitalia dymem ze
                  spalonego penisa jeża. Aż wreszcie się doigrał, zaprószył ogień w lesie, nie
                  przeszły żadne kanty złapany inflagranti.

                  NIEMA DZIDZI
                  W tym pueblo strach się bać gdy kamorra kasę trzeba dać buksowanie czujesz w
                  żyłach tu likeru się nie pija finita la komedyja. Podstaffowa sytuacja ściemka
                  w oczach gut wibracja jazda lekka lekki blues nie ma dzidzi w Santa Cruz finita
                  la komedyja.No buffallo today niema dzidzi... Mesalina ma luesa już nie daje
                  kilka dni nas jest sześciu machy dwa niema dzidzi pierwszy burcham ja. Noł
                  buffallo tudej niema dzidzi.

                  SONYA BRAGA
                  Sonya Braga całkiem naga z jednym gościem się bawili. Ona była taka zgrabna a
                  on kawał cielska. Jeden facet to zobaczył i się spóźnił na dwudziestą na pociąg
                  do Nasielska. A ten gościu jak ryzował tylko się sypały wióry potem zawsze jej
                  płacił rewersem do góry, bo wierzył w zabobony i różne tam takie- nieźle
                  majstrował tym swoim ptakiem. Przemoc, krew, morderstwa i zabijanie, ja tam
                  wolę obejrzeć niezłe ryzowanie. Wypić bronksa lubię przecież też zresztą. A co
                  bardziej lubię - dis is de kłeszczon.

                  do tego brutalne gitarowanie, bardzo specyficzny wokal i klasyczne 3 minutowe
                  kompozycje:)
                  Sam Mjut, jak powiedziałby pewien Miś


                  P:)
                  • daria13 Re: uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 16:27
                    Brainy, ratuuuunku!!!! Co to ma być? Tobie to się naprawdę podoba????
                    Muzyki muszę słuchac na okrągło. Pierwszy ruch rano to włączenie radia,
                    nastawionego na radio PIN lub Radio Jazz. W pracy zestaw płyt, radio
                    internetowe odbiera tragicznie. Po powrocie do domu znowu radio, które jest
                    umiejscowione centralnie w kuchni, w której koncentuje się nasze życie.
                    Wieczorem słuchamy często muzyki z Cyfry, bo tam sa tematycznie podzielone
                    stacje, dla nas najlepszym i niajmniej toksycznym i dekoncentującym gatunkiem
                    jest jazz klasyczny, bo taki smooth jazz potrafi być czasami okropnie
                    cukierkowy.
                    Jedyną w zasadzie czynnością, przy której muzyka mi przeszkadza jest czytanie
                    książek.
                    Czasami marzę też o ciszy, o jakiej pisała Mamarcela, ale chwile samotności w
                    domu zdarzają mi się nader rzadko, niestety.
                    Pozdrawiam:)
                    • mamarcela Re: uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 16:40
                      Dario, o co to ratunku? O Zaciera? Czy o fragmenty cytowane przez Braina. Otóż
                      Zacier mi się też podoba, a te teksty Braina też mnie podnieciły do tych
                      Starych Singers (sama nazwa cudna).
                      Twoje dzieci też jazzu klasycznego słuchają?
                      Pozdrawiam

                      "Od dzieciństwa lubiłem syreny"
                    • braineater Re: uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 17:44
                      Tak
                      Naprawde mi sie to podoba
                      a w połaczeniu z muzyką
                      wręcz zachwyca
                      i nic
                      na to
                      nie po
                      radzę:)

                      P:)
                      • daria13 Re: uwaga treści nieprzyzwoite! 10.11.05, 19:42
                        "Ratunku!" odnosiło się do tekstów zamieszczonych. Ja wiem, że strasznie
                        zacofana jestem, ale mnie to jakoś nie bierze. Może z muzyką...???
                        A żebyście nie myśleli, że ja taka straszna purystka i dewotka jestem, to Wam
                        tylko powiem, że podoba mi się proza Bukowskiego. Tak, tak, Charlesa, a co?
                        Jeśli chodzi o słuchanie muzyki przez dzieci, to muszę powiedzieć, że sprawa
                        jest prosta, bo Kubuś nie znosi żadnej muzyki (słownie żadnej), ale
                        przyzwyczaił się do tego, że muzyka sączy się cały dzień. Natomiast Julka jest
                        jak papużka i z reguły podoba jej się większość tego, czego my słuchamy. Oboje
                        jedynie cierpią, kiedy urządzamy poranki symfoniczne w weekendowe
                        przedpołudnia, bo muzyki poważnej jeszcze nie akceptują za bardzo.
                        W następnej odsłonie humorystyczna historia a propos:)
                        • daria13 Re: Humorystyczna opowieść 10.11.05, 20:29
                          Podczas ostatniego urodzinowego przyjęcia Kuby (same twardziele z klasy;) mąż
                          nieopatrznie włączył dość głośno Bacha. W jednej sekundzie w salonie pojawił
                          się purpurowy z wściekłości Kuba i zaraz za nim Julka ze straszną pretensją, że
                          robimy dziecku kosmiczny obciach. Mąż nie mógł zrozumieć, o co im właściwie
                          chodzi, ale ostatecznie zgodził się odłożyć słuchanie Bacha na później:)
                          Julka jazz lubi umiarkowanie, ale jedną z jej ulubionych ostatnio płyt jest Doo-
                          bop Milesa Davisa. Ostatnio ma też fazę na Sade. Z muzyki znacznie mniej
                          poważnej słucha czasami Sistars, czym ja też nie gardzę w ostateczności,
                          natomiast nie możemy się spotkać przy ostatnim Fiszu, bo ja chyba jeszcze nie
                          dojrzałam;) Polskiego klasycznego hip-hopu nikt w naszej rodzinie nie trawi.
                          Z zazdrością czytałam, że Twój synek słucha muzyki i ma swoje ulubione zespoły,
                          bo ja czasami się zastanawiam, czy Kuba kiedykolwiek polubi muzykę i jestem
                          bardzo ciekawa kiedy to nastąpi. Noideczko kochana - Ty znasz wielu chłopców w
                          tym wieku, czy nielubienie muzyki to wtedy norma?
                          A czego słucha Twoja córka Mamarcelo?
                          Tak na marginesie; gdzie byłaś Noido, jak Cię nie było? Zdawało mi się, że
                          Twoja katorżnicza praca dobiegała ostatnio końca.
                          Pozdrawiam serdecznie:)
    • kanarek2 Odbior sztuki jako doswiadczenie spoleczne 11.11.05, 05:37
      Przyszlo inne. Czas, gdy muzyka albo byla wspoluczestnictwem/wspolodbiorem,
      albo nie bylo jej wcale, minal. Moglo to byc spiewanie w izbie, karczmie,
      muzykowanie w gronie przyjaciol czy rodziny wzorem Schuberta i wielu przed i po
      nim, czy cwiczenie piesni wielkopostnych (co jednak robia i dzis na Podhalu).

      Mija tez czas wspolnego czytania ksiazek na glos, niech to bedzie kolejny
      odcinek Ogniem i Mieczem przy stole po kolacji w swietle lampy naftowej, wciaz
      nieskazitelnego Pana Tadeusza, czy Muminkow. Sztuke przezywa sie dzis samotnie.
      Integracje zastapily najszczelniejsze sluchawki.

      Latem mam okna otwarte, wieczorami dobiega muzyka od sasiadow, i czesto jest to
      koncert na skrzypce Brahmsa. Czasem Jauchzet Bacha; Kirkby? Szalchetne tlo
      zmierzchu, wspolny mianownik paru wlascicieli otwartych okien, lubie owe
      momenty uwspolnionej muzyki. Czuje sie jednoczesnie i gosciem, i Bachem, i kims
      kto podgladaja przez szparke w oknie.

      Filharmonia. Tam to wlasnie muzyka staje sie tradycyjnym przezyciem
      wspolnotowym. Moje ulubione miejsce jest na parterze, dosc blisko sceny. Dobrze
      stamtad widac dziewczyne siedzaca na bocznym balkonie; wychylona lekko
      przyglada sie oboistce przedmuchujacej ustnik, altowioliscie wygladzajacemu
      kartki partytury koncem smyczka, czy zamyslonemu fagociscie, ktory na pewno
      zbudzi sie na koncowe tutti.

      Orkiestra stroi instrumenty, chwila ciszy, wychodzi maestro Wit.
      • agni_me Mój Drogi, 11.11.05, 09:27
        [agni do kanarka, tu i teraz]

        bogowie moi! i ty tu?! ale jak to?! ;-)

        No dobra, chciałam coś napisać o ryszq, ale uratowała cię końcówka (znaczy
        ustnik)
      • braineater Re: Odbior sztuki jako doswiadczenie spoleczne 11.11.05, 15:56
        Ide na koncert.
        Siadam wygodnie lub w kącie staję by móc sobie spokojnie posłuchać.
        Przede mną inni ludzie, za mną również.
        Gadają.
        Jedzą.
        Gadają coraz głośniej.
        Zaczynają spiewać.


        Wychodzę.
        Albo słucham muzyki i po to przylazłem na koncert, albo przylazłem sobie
        pogadać pośpiewać - ale to równie dobrze mogę zrobić w domu.


        P:)
      • quarantine Re: Odbior sztuki jako doswiadczenie spoleczne 11.11.05, 20:57
        Zastanawiam się nad tym co napisałeś kanarku. Zastanawiam się, czy rzeczywiście
        filharmonia jest miejscem wspólnotowego przeżywania muzyki. Według mnie
        wspólnotowe przeżywanie to takie, o którym wspomniałeś na początku swojego
        listu; uczestniczenie w muzyce razem z innymi ludźmi. Zastanawia mnie, czy
        słuchanie koncertu w fotelu filharmonii, gdzie jeden człowiek siedzi obok
        drugiego, zazwyczaj nawet się nie znając, gdzie reakcja na muzykę jest raczej
        wyważona i nie na miejscu jest spontaniczne klaskanie w nieodpowiednich
        momentach (myślę o muzyce poważnej), gdzie każdy zatopiony jest we własnych
        myślach, czy takie słuchanie muzyki jest przeżyciem wspólnotowym. Sądzę, że
        jeśli chodzi o koncerty, najbardziej wspólnotowe są jazzowe jamy, gdzie jakość
        tworzona jest tu i teraz, a publiczność żywo na nią reaguje.
        • kanarek2 Re: Odbior sztuki jako doswiadczenie spoleczne 12.11.05, 05:45
          quarantine, od paru dlugich chwil szukam stosownej formy odpowiedzi,
          zawierajacej moja akceptacje jazzu, zdziwienie swiezoscia twojego postu,
          niesmialosc wynikajaca z tego ze cie nie znam i nie wiem czy nie wezmiesz zartu
          za kpine, czy mojej odpowiedzi zbyt serio.

          Dobry jazz. Ostatni raz pare lat temu, Zbyszko Jaremko to sax najwyzszej klasy,
          najwyzszej powiadam, gral z niewidomym pianista (Kruk?) w gownianym barze
          Barbados vis a vis Teatru Wielkiego, piec stolikow na krzyz. Wspolnota jazzowej
          jamy wyrazala sie w paplaniu podczas, przed, i po, piciu piwa itd. A - potem
          jeszcze w Tygmoncie, dwie wspolforumowiczki zapewne pamietaja do dzis muzykow.
          Wygladalo na to ze maja sporo dobrych checi, ale nie szlo wytrzymac.

          Jest taka pulapka: jezeli ktos wlozyl krawat czy dobry zakiet, i siedzi
          spokojnie nie klaszczac co chwila, to on na pewno nic nie czuje bo nie i juz.

          Niedawno skonczyl sie konkurs szopenowski, finalowy koncert Blechacza byl
          przezyciem wspolnotowym dla publicznosci liczniejszej od czegokolwiek co
          zdarzylo sie w zyciu jazzowym w Polsce. I glebszym. (Posmarkalismy sie owczas
          razem z A. pewno niemal w tym samym momencie, mimo dzielacych nas godzin lotu,
          wiec nie zaprzeczaj mi, prosze).

          Jesli chcesz znalezc roznice miedzy jazzem a klasyka to znajdziesz; znajdziesz
          tez podobienstwa; to nie jest na jeden post. Glebokosci wspolnoty nie mierzysz
          tym czy dzis wieczor sluchaliscie sobie Bacha czy Getza.

          Pozdrawiam,
          k.
    • kawa_malinowa Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 11.11.05, 09:54
      Do czytania - coś znanego. Do siedzenia w sieci moze być coś jeszcze nie
      zbadanego, do sprzątania i gotowania (czasami trzeba) też. Generalnie -
      dobieram sobie muzykę do nastroju, przez co czasami wpędzam się w ewidentnego
      doła, ale już nie będę. :)
      Za to czasami miewma ochotę posłuchać muzyki w ciemnościach. Nie, nie przed
      snem, ale tak świadomie zgasić światło i włączyć na przykład kilka utworów
      Kaczmarskiego - wtedy można poczuć coś naprawdę niesamowitego.

      A co do zbyt głośnej muzyki: "Za głośno? Co jest za głośno? Tylko cisza. Cisza,
      w której się człowiek rozpada jak w próżni."
      Wybaczcie, mam nastrój na kiepskie książki..
      k.
      • daria13 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 11.11.05, 10:47
        Co do słuchania cichego i głośnego, to u mnie trochę dziwacznie bywa. Ukochanej
        rockowej kapeli, czyli Toola słucham niezbyt głośno, a najchętniej po dwóch,
        trzech piffkach na słuchawkach i wtedy miewam coś na kształt odlotu, bo Tool
        mimo ciężkiego brzmienia, miewa odjechane fragmenty. Ma zresztą też swoją
        filozofie, coś o oczyszczaniu się poprzez łzy (wybaczcie ale już nie pamiętam
        szczegółów). Natomiast muzyki poważnej lubię posłuchać dość głośno, a już operę
        bezwzględnie. Muszę słyszeć jej bezmiar i ogrom (oczywiście nie z każdym
        kompozytorem aż tak). Ale generalnie nie lubię zbyt głośnej muzyki, a z
        niektórych sklepów w centrach handlowych muszę wręcz uciekać, bo nie dość, że
        muzyka tam strasza, to jeszcze puszczona na full. Koszmar.
        Czasami mi smutno, że tak często profanuje się muzykę, że sama traktuje ja
        instrumentalnie puszczając cały dzień szemrzące radio, ale chyba już się
        uzależniłam od tego szmeru.
        Pozdrawiam:)
    • kwiecienka1 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 12.11.05, 06:33
      Kwiecienki nieco spóźnione wyznania:
      czytając wasze posty zamyśliłam się chwilkę ażeby odgrzebać w pamięci te chwile
      gdy tak po prostu słuchałam muzyki... oj, chyba zbyt odległa to przeszłość była
      bo nawet nie pamiętam :-((( na codzień po prostu słucham radia lub włączam
      jakąś płytę, ale nie skupiam się na słuchaniu - pracuję, czytam, sprzątam, po
      domku biegam, prasuję - już chyba wogóle nie potrafię przysiąść na chwilkę i
      spuścić powietrze, ciągle gdzieś i po coś pędzę...
      źle,źle,źle - wiem, jutro będę trochę wolna (i sama w domu) to sobie nadrobię
      różne przyjemności...
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Pierwszą Sobotnią Kawą
      • marquis Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 12.11.05, 11:01
        Wstałaś o szóstej??? W sobotę? ;-)
        • kwiecienka1 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 12.11.05, 14:09
          ekhm, jakby to tu napisać...
          dziś wstałam o 5:30 i zaraz po tym wpisie popędziłam na roboty...
          skończyłam o 13:30 i teraz idę spać :-)))
          a w następną sobotę też wstanę dość wcześnie bo zachciało mi się studiować w
          Krakowie...
          pozdrawiam wszystkich mających wolne łikendy
          Kwiecienka na Dobranoc
    • kawa_malinowa obsesyjny :) 12.11.05, 19:25
      do takiego doszłam wniosku.
      Potrafię całymi dniami słuchać jednej piosenki - tak miałam, kiedy daaawno
      odkryłam, np. "Stairway to heaven" (ale to był skrajny, trwający kilka tygodni
      przypadek :)). Ale słuchanie całymi dniami jednego kawałka - to prawie norma.
      Chociaż są piosenki, które uwielbiam, ale po dziesiątym przesłuchaniu pod rząd
      mam ochotę tłuc talerze, na przykład: "I just don't know what to do with
      myself" the White Stripes....

      Dzisiaj mam nastrój na "You'Re The One That I Want" z Grease, na przykład.
      Posłucha ktoś ze mną?


      serdecznosci
    • blue.berry Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 12.11.05, 19:43
      nie przywiazuje do sluchania muzyki jakiegos wielkiego afektu. byc moze dlatego
      ze jestem 1000% wzrokowcem.
      ale po zastanowieniu moge powiedziec tak:
      najlepiej muzyki slucha sie w samochodzie (oczywiscie o ile ma sie dobry
      sprzet). nie ma to jak bardzo wczesnie rano zapakowac sie w car i wyruszyc w
      trase z przyjemnym celem na koncu, majac kolo siedzenia zgrabny pakiecik plyt.
      nic nie przeszkadza, telefony nie dzwonia, sasiedzi nie halasuja, widoki za
      oknem zmieniaja sie. tak samochod to najlepsze miejsce do sluchania muzyki. do
      sluchania ze zrozumieniem:))
      a generalnie.
      a generalnie to mam tak ze jesli pojawi sie cos w czym sie zakocham (np
      tradycyjnie w nowym Moby'm czy Tori Amos bo ja prostak muzyczny jestem i
      Rachmaninowa nie slucham:) ani jazzu) to plyta ta co sie w niej zakocham leci w
      tz. kółko. przez miesiac. albo i dluzej. i wtedy inna muzyka nie jest mi do
      szczescia potrzebna:))
    • kwiecienka1 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 12.11.05, 22:07
      :-)))
      Kawo, ja też tak mam!
      ostatnio obsesyjnie słucham " Du erkannst mich nicht wieder" niemieckiej grupy
      Wir sind Helden - od tej piosenki staram się zacząć dzień i (prawie) zawsze z
      nią idę spać :-) zobaczymy jak długo...
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Obsesją Niewielką
    • brunosch Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 13.11.05, 02:25
      Po prostu włączam Radio RMF Classic i mam co chcę. Buczy sobie z niewyszukanego
      sprzętu. Jest muzyka poważna, filmowa, jazz. Nie znoszę "muzyki towarzyszącej",
      wizja, że mam się opleść kablami i w tej postaci jechać autobusem do firmy (jak
      niektórzy to robią) - mnie akurat przeraża. z drugiej strony - potrafię długie
      dnie nie włcząć niczego. Kocham ciszę.
    • ash3 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 13.11.05, 13:44
      Różnie. Na ogół słucham radia (dwójka). Radio sobie gra od rana (to w wolne
      dni), a ja nasłuchuję i "robie głosniej" gdy jest moja ulubiona audycja lub
      jakas ciekawa muzyka. Gdy widzę, że przestaję słuchać, wyłączam radio albo
      przełaczam na płyty.
      Czasem zdarza się, że słucham jednej płyty do przesytu - w kółko, dość głosno,
      siedzac i słuchając po prostu. Potem moge znów nie słuchać tej muzyki przez pół
      roku.
      Ostatnio wyjęłam kupione kiedys słuchawki bezprzewodowe i kupiłam świeże
      baterie. Przydadzą się wkrótce. Ale na ogół słucham bez słuchawek.
      Czasem przychodzi chętka na okreslony typ muzyki i wtedy jest najprzyjemniej jej
      posłuchać. To takie jakby uzupelnianie niedoboru;-) (podobnie jak z odsłuchaniem
      jednej, dwóch płyt w kółko wiele razy).
      A jeszcze o ciszy w domu: bardzo lubie od jakiegos czasu po powrocie do domu być
      w zupełnej ciszy (no, względnej, odgłosy miasta i inne). Bardzo to odprężajace,
      oczyszczające, wracam do siebie.
      Nadstawiam tez chętnie ucha, gdy zdarzy się np. w autobusie, ze radio w kabinie
      kierowcy zagra strasznie stary i uroczy przebój - miło sobie go posłuchac w
      takim troche oderwaniu od kontekstu, niespodziewanie.
      Walkmana (i nowszych tego typu) nie uzywam i nigdy właściwie się do niego nie
      przyzywczaiłam.
      Muzyke w knajpach zapamiętuje b. rzadko: najczęściej wtedy, gdy przeszkadza albo
      gdy puszczą coś naprawdę miłego, oryginalnego.
    • marquis Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 13.11.05, 14:24
      Różnie i prawie wszędzie. Przy okazji lubię nucić, bynajmnije nie pod nosem
      (coby mi się głos rozgrzewał), czasem powymachiwać rękami (jeśli akurat
      klasyka). Na żywo to tylko opera (rzadziej filharmonia), bo na koncerty nie
      chodzę. Aha, w operze nie nucę, nie śpiewam, nie wymachuję kończynami ;-)

      W knajpach lubię jak coś przygrywa (ale nie tak strasznie głośno, jak się
      najczęściej zdarza), rzadko jednak jest to coś, co odpowiadałoby moim gustom (no
      np. stare francuskie piosenki, swing, ragtime, jazz tradycyjny, ale również
      jakies współczesne subtelne brzmienia elektroniczne, jakiś np. acid jazz,
      chillout itp. - ja tam się w tym nazewnictwie już pogubiłem ;).


    • kwiecienka1 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 13.11.05, 23:34
      RMF Classic....
      też bym chciała... albo nie umiem znaleźć, albo nie można odbierać w Katosach :-
      (( a może jednak można? Braineater, wiesz coś o tym?
      wiem, że mogę przez internet, i tak robię czasami (nawet teraz), ale do tego
      muszę być... sama w domu (niestety)
      pozdrawiam
      Kwiecienka & Leopold Mozart
      • braineater Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 14.11.05, 09:11
        tylko sieć niestety
        jesteśmy skazani na 2-jkę i to tyle jeśli idzie o klasykę przez eter
        To samo z radiem jazz:(

        P:)
      • brunosch rmf classic 14.11.05, 10:28
        niestety, Katowice są poza zasięgiem www.rmfclassic.pl/
        Bo chyba z Krakowa nie doleci a jak doleci, to pewnie bardzo słabo. ale zawsze
        zostaje sieć.
        • aaneta Radio Klasyka? 14.11.05, 13:56
          Nie wiesz przypadkiem, gdzie się podziało? Bo mi go bardzo brakuje, buuuu :(
          • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 14:07
            od tego jest internet, ja slucham rmf classic w Stanach
            • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 14:35
              Brochu, jak zwykle jesteś bardzo miły i jak zwykle Twoja odpowiedź jest bardzo
              wyczerpująca i precyzyjna.
              "Od tego", tzn. od czego? Od słuchania, od szukania czy jeszcze od czegoś
              innego? Bo słuchanie Radia Klasyka jest akurat w internecie niemożliwe, w eterze
              ostatnio zresztą też, a informacji żadnych nie znalazłam - gdybym znalazła, to
              bym nie pytała.
              A czy jakość dźwięku w internecie Cię zadowala? Bo mnie nie, ale to zupełnie
              inny temat.
              • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 15:26
                Nie zamierzalem byc obcesowy, zapomnialem dodac na koncu emotikonow w celu bycia
                nie :))

                Z kontekstu wynika ze "od tego" to od sluchania radia.
                Dlaczego sluchanie radia (RFM Classic) w internecie jest niemozliwe?

                "Bo słuchanie Radia Klasyka jest akurat w internecie niemożliwe,.."
                Prosze, nie mow mi co jest mozliwe a co nie :))))
                Z reszta wlasnie slucham.

                RFM classic
                www.rmfclassic.pl/rmfclassic.asx
                Lub na stronie www.rmfclassic.pl/
                w lewym gornym rogu, pod linia menu: Repertuar| Encyklopedia muzyki | ...
                przycisk: "SŁUCHAJ NAS w internecie"

                Jakosc (1)? Coz pamietam mono wylacznie, z reszta wiele klasycznych nagran jest
                zachowanych w wersji mono. Tylko dlatego iz bylo mono (i tak zostanie) nie
                zamierzam zrezygnowac z Feuchtwangera i paru innych :))

                Jakosc (2)? stereo/mono odtwarzanie zalezy od:
                a) karty dzwiekowej (obecnie dobra karta dzwiekowa bije na leb stacjonarne
                odtwarzacze, przyzwoita/tania dorownuje sredniej klasy sprzetowi domowemu)
                b) glosniki/subwoofer dobre patrz wyzej
                c) oczywiscie nie sadze aby ktos kupowal multimedia dla sluchania jednej stacji,
                ale nowsze komutery sa dzisiaj niezle zaopatrzone (choc generalnie nastawione na
                gaming, mozna jednak znalezc systemy specyficznie skierowane do odbiorcy muzyki)

                Milego sluchania.
                • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 15:55
                  Radio Klasyka i RMF Classic to zupełnie różne stacje.

                  A co do jakości dźwięku, to wydaje mi się, że mam niezłą kartę dźwiękową,
                  problem bierze się chyba z szybkości transferu, ale tu sobie głowy nie dam
                  uciąć. Inny problem to ten, że mam w domu tylko jeden komp, intensywnie
                  użytkowany przez moje dzieciątka, więc radia słucham z reguły z sieci kablowej,
                  przez tuner, wzmacniacz i kolumny, dlatego radio przez internet mnie specjalnie
                  nie urządza.
                  • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 16:10
                    info wzialem z postu kol Brunona:
                    "niestety, Katowice są poza zasięgiem www.rmfclassic.pl/
                    Bo chyba z Krakowa nie doleci a jak doleci, to pewnie bardzo słabo. ale zawsze
                    zostaje sieć."
                    Nie wiedzialem ze to rozne stacje.

                    Normalnie slucham stacji z muzyka (rozna, wlaczajac klasyczna) w Stanach.
                    Najlepszy (moim zdaniem) jest NPR.
              • eva.68 Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 15:59
                Dlaczego napisałaś,że słuchanie w internecie jest niemożliwe? W ogóle czy z
                powodu niezadowalającej jakości? Wcześniej nie słuchałam, ale natychmiast
                postanowiłam wypróbować, kliknęłam na linkę i zadziałało. A że jakość kiepska
                to fakt. Do tego przerywana. ;-) W internecie do tej pory słuchałam radia tylko
                w MusicMatch Jukebox (www.musicmatch.com) i tam jakość bez zarzutu, ograniczona
                możliwościami sprzętowymi li i jedynie.
                • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 16:17
                  Jak przeczytasz dokładnie mój post, łącznie z tytułem, to dowiesz się dlaczego :)
                  • eva.68 Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 16:20
                    Doczytałam się natychmiast po wysłaniu. Dzięki za uwagę.
                    :-)
                    • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 16:35
                      Ale namieszałam, he, he...
                      A co do jakości dźwięku, to przyznasz chyba, że to żadna przyjemność słuchać
                      czegoś takiego, zwłaszcza ze względu na to przerywanie, ale nie tylko. Może na
                      bezludnej wyspie i bez discmana...
                      • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 16:51
                        na post kolegi Brunona (o RMF Classic) odpowiedzialas zalami dotyczacymi innej
                        stacji :)))
                        • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 19:37
                          Owszem, ale zauważ, że zmieniłam tytuł postu, i potem konsekwentnie używałam
                          nazwy Radio Klasyka.
                          Wracając do jakości dźwięku, to nie mam nic przeciwko dźwiękowi mono (np. prawie
                          wszystkie nagrania Callas są mono i wcale mi to nie przeszkadza), natomiast nie
                          mogę się przekonać do dźwięku cyfrowego w ogóle. Chodzi mi o barwę, o brak
                          pewnych częstotliwości, i obawiam się, że tego nawet najlepsza karta dźwiękowa
                          ani subwoofer nie załatwią, bo to jest kwestia techniki przetwarzania i
                          przesyłania dźwięku. Właśnie mnie moje dziecko uświadomiło, że dźwięk RMF
                          Classic w internecie ma postać strumienia o prędkości 32 kb/s, a przywoita mp3
                          powinna mieć 256 kb/s. Przykro mi, ale dla mnie to jest po prostu ruskie radio,
                          jak mawiał mój kumpel, zapalony elektronik i audiofil.
                          • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 20:09
                            1) zmiana tytulu postow niewiele daje, poniewaz (jak widac) czytelnicy zalozyli
                            ze odnosi sie do stacji rmf z muzyka klasyczna. Mniejsza z tym
                            2) nie kb/s tylko kbps
                            kb/s kilobytes/sec, - transfer na sec
                            kbps - bitrate - ilosc pamieci fizycznej potrzebna do przechowywania utworu
                            muzycznego

                            Krystian Zimerman byl jednym z pierwszych muzykow na swiecie ktory dokonal
                            cyfrowego nagrania. Zgodnie z Jego opinia, po raz pierwszy mial mozliwosc
                            uslyszec to, czego przy nagraniach analogowych nigdy uslyszec nie mogl (ze
                            wzgledu na ograniczenia techniczne zapisu analogowego)
                            Poniewaz zakladam iz 98% uczestnikow tego forum uzywa windows, w zwiazku z czym
                            slucha muzyki przez WMP ktore obecnie uzywa formatu wmv9/10 czyli minimum 128kbps
                            CD-quality, odpowiada 44.1 kHz w 128 kbps stereo, innymi slowy, gdzie problem?
                            Chyba iz mowa o zakresie znacznie wyzszym poza zasiegiem przecietnego ucha.

                            Oczywiscie sa stacje ktore nadaja muzyke nizszej jakosci, ale swierdzenie:
                            "przywoita mp3 powinna mieć 256 kb/s."
                            swiadczy o tym ze spokojnie mozesz sluchac muzyki radiowej bez wiekszych
                            strat... poniewaz 256kbps streaming dotyczy video.
                            • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 22:10
                              No to najpierw co nieco do posłuchania:
                              www.radioaktywne.pl/
                              Proponuję porównać jakość dźwięku przy 32 i 256 kbps. Dla mnie różnica jest
                              uderzająca.

                              A w przedostatnim numerze Hi-Fi i Muzyka jest napisane, że standardowa jakość
                              zapisu w formacie mp3, przy którym jakość dźwięku jest tak dobra, że większość
                              ludzi nie odróżni pliku mp3 od oryginału zapisu na płycie, to 192 kbps.

                              Nagrania Zimermana, o których wspominasz, nie były w formacie mp3, jak sądzę.
                              • broch Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 23:16
                                maksymalny zapis mp3 to 320 Kbps = wielkosc pliku odpowiada wav. Przy kompresji
                                12:1 128kbps odpowiada jakosci zapisu na CD. Dzisiaj wiekszosc stacji nadaje
                                stream plikow 128kbps (co jak wspomnialem jest rezultatem wmv9)
                                Poniewaz za mp3 odpowiada Fraunhofer, wiec tutaj referencja:
                                www.iis.fraunhofer.de/amm/techinf/layer3/index.html
                                tabela MPEG Layer-3 (= mp3)
                                jakosc CD = 128kbps
                                sluchanie radio AM = 32kbps (oraz mono zapis Caruso, Callas itp)
                                a FM = 64kbps
                                Radia sluchasz mam nadzieje?

                                Nawisem mowiac stream w formacie mp3 jest dla Windows Media Player nie do
                                odtworzenia bez ekstra codecs, w zwiazku z tym iz Polska jest zdominowana przez
                                MS, podstawowy streaming format to asf Microsoftu, nie mp3 (uzywany przez cale
                                Polskie Radio online: PRI i PRII oraz PRIII, RMF/FM itp), MP3 jest w Polsce
                                uzywany dosc rzadko (jak w wypadku www.radioaktywne.pl)
                                • aaneta Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 11:40
                                  Dzięki za informacje i linka, dokształciłam się teoretycznie, bo do tej pory nie
                                  wgłębiałam się w ten temat - nie miałam takiej potrzeby, skoro nieczęsto mi się
                                  zdarza słuchać muzyki siedząc przy kompie.

                                  Ale w dalszym ciągu twierdzę, że jakość dźwięku RMF Classic w internecie jest
                                  fatalna - to, co napisałeś i co ja sama doczytałam, wyjaśnia tylko, dlaczego tak
                                  jest, ale nie zmienia stanu faktycznego.

                                  A dlaczego masz nadzieję, że słucham radia? Czy ma to dla Ciebie jakieś
                                  znaczenie? ;) Czy chodzi Ci o to, że jeśli akceptuję jakość dźwięku tradycyjnego
                                  radia, to nie powinnam marudzić w kwestii radia przez internet? Jeśli tak, to
                                  powtórzę, że tradycyjnego radia słucham przede wszystkim przez tuner, wzmacniacz
                                  i kolumny, zaś sygnał mam z kablówki, i to jest minimalny poziom jakości
                                  dźwięku, który mi odpowiada. Zdarza mi się też słuchać przenośnego odbiornika
                                  typu kombajn (radio, magnetofon i odtwarzacz CD w jednym), z wbudowanymi marnymi
                                  głośniczkami, ale to tylko wtedy, kiedy nie mam innej możliwości (np. w kuchni),
                                  bo to doprawdy niewielka przyjemność.
                                  • broch Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 13:10
                                    Wlasnie, jesli sluchasz muzyki przez radio, to faktycznie przez komputer tez
                                    "ujdzie" oczywiscie zakladajac (oprocz przyzwoitej karty dzwiekowej) przyzwoity
                                    system naglasniajacy.

                                    Male zastrzezenie:
                                    bardzo dokladna analize jakosci mp3 i gdzies to jest na internecie jak znajde,
                                    to tez dam linka:
                                    1) sluchawki pozwalaja na odroznienie jakosci 128kbps od 192kbps, w normalnym
                                    nie-akustycznym mieszkaniu odpada jesli slucha sie bez sluchawek.
                                    2) kobiety nie sa w stanie rozroznic zmiany jakosci miedzy 192kbps a 256kbps
                                    (tak jak mezczyzni maja klopoty z kolorami, co nawiasem mowiac ma uzasadnienie
                                    ewolucyjne)
                                    3) wydaje sie iz dzisiaj najlepsza jakosc dzwieku w wypadku kompresji uzyskuje
                                    sie sluchajac plikow typu:
                                    ogg lub AAC
                                    ogg popularny format unix'owy
                                    AAC - domyslny format Apple'a (np seria iPod)
                                    • mamarcela Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 13:22
                                      Czy ktoś może mi szybko - zanim ja rozbiorę kompa - odpowiedzieć na pytanie,
                                      gdzie mam szukać przyczyny awarii następującej - dziecię moje nr1 podłączyło
                                      (nie po raz pierwszy) swoją maszynkę do słuchania mp3 do kompa i od tej pory
                                      (czyli od dzisiaj rano) żaden dźwięk z internetu pochodzący nie jest
                                      odtwarzany. I maszynka i karta dźwiękowa firmy creative więc zawsze grało, a
                                      dzisiaj chciałam porównć jakości, o których pisze Aneta i nic z tego.Co jest?
                                      A poza tym szybkie pytanie skoro jest spec to po co szukać, jak "rozpakowywać"
                                      te AAC, ogg i inne, żeby jak najmniej stracić na jakości do formatu mp3 -
                                      odtwarzacz przenośny.
                                      Dzięki przepiękne z góry

                                      "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                      • broch Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 13:57
                                        mowiac szczerze, nie mam windows pod reka ale zaczalbym od prostego restartu
                                        komputera. Jesli nie pomoze to bede sie staral znalezc co innego.

                                        Zasada z jakoscia jest taka:
                                        im mniej kompresji tym wyzsza jakosc -> czyli im wiekszy skompresowany plik tym
                                        lepiej (= tym mniejsze ciecia b. wysokich i b. niskich tonow)
                                        mp3 najwyzszej jakosci bez wzgledu na plec to 192kbps, jesli slucha tylko
                                        chlopiec to teoretycznie 256kbps z zastrzezeniami. wiekszosc nowoczesnej muzyki
                                        nie uzywa takiej skali rejestrow no i na minidysku zmiesci sie 3/6x mniej utowrow.
                                        Test: zapisz ten sam utwor (jak najszersza skala) w 128kbps, 192kbps 256kbps i
                                        zrob slepa probe:
                                        popros dziecie aby zagralo w przypadkowej kolejnosci oryginalne CD oraz
                                        wszystkie trzy formaty, skompresowany "przezroczysty" utwor to Twoj limit.
                                        Kolejno zrob takie doswiadczenie z dzieckiem i masz Twoj wynik. Jesli dziecko
                                        plci meskiej to oczekuj lepszego wyniku niz Twoj.



                                        Mozliwosc zapisu wysokiej jakosci zalezy przede wszystkim od karty dzwiekowej.
                                        Creative ma na koncie profesjonalne karty i popularne (rowniez niskiej jakosci
                                        ale za to tanie) obecnie najlepsza (moim zdaniem) domowa karta jest Creative
                                        X-Fi XtremeMusic (w Stanach ~$100), nieco gorsze ale tansze to Audigy2 ZS oraz
                                        Revolution 7.1, Kupowanie tej jakosci karty bez dobrej klasy glosnikow nie ma
                                        sensu oczywiscie.
                                    • aaneta Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 13:38
                                      Ad 1) Jeśli dźwięk z kompa, to tylko przez słuchawki, przyzwoite.

                                      Ad 2)
                                      a. Skoro już poruszyłeś ten temat, to bardzo interesowałoby mnie to uzasadnienie
                                      ewolucyjne, bo nic na ten temat nie wiem. Nie nabijam się.
                                      b. Nawet jeżeli nie potrafię rozróżnić 192kbps i 256kbps, to na pewno rozróżniam
                                      32kbps i 192kbps, i to jest tu istotne.

                                      Ad 3) Nie wiem, czy te formaty są dla mnie dostępne, więc raczej mnie nie
                                      interesują.
                                      • broch Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 14:35
                                        ad1) w tej sytuacji wszystko zalezy od karty dziwkowej
                                        ad2) zart. Nie mam pojecia dlaczego mezczyzni sa uposledzeni w dziedzinie
                                        kolorow a kobiety w sferze dzwiekow.
                                        ad3) tez nie wiem
                                        • mamarcela Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 14:55
                                          A propos różnic w słuchaniu. Posiadam dzieci obupłciowe, ale nie są one żadnym
                                          miernikiem, a raczej byłyby miernikiem fałszywym, bowiem dziecko nr1 płci
                                          żeńskiej jest średnio muzykalne, natomiast nr2 płci męskiej jest muzykalne
                                          bardzo. Co zresztą nie dowodzi chyba żadnych różnic ewolucyjnych, a jedynie
                                          można byłoby to za pomocą prostej genetyki objaśnić. :)

                                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                          • broch Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 15:43
                                            "a jedynie można byłoby to za pomocą prostej genetyki objaśnić"
                                            Nobel gwarantowany
                                            • mamarcela Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 15:53
                                              Toteż nie mówię, że ja mogłabym. :) Skądże znowu. Tylko jak moja rodzina
                                              muzykalna, tatusia niemuzykalna to chyba jakoś się ma do tego, że dzieci
                                              muzykalne różnie. Czy też nie? Nie ma genu muzykalności? Czy może jesteśmy na
                                              tropie odkrycia czegoś nowego? A co ma do tego ewolucja i przewaga ucha
                                              męskiego nad żeńskich? Znam przecież niemuzykalnych chłopców i całkiem
                                              muzykalne dziewczynki. tatus np. dzieci mych kompletnie niemuzykalny.
                                              No, dobra poddaje się. :) Za głupiam na to. Trudno.
                                              i tak pozdrawiam

                                              mamarcela bez szans na Nobla, niestety. Przynajmniej nie z genetyki.

                                              "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                              • broch Re: Radio Klasyka? 15.11.05, 16:54
                                                zdolnosc slyszenia dzwiekow nie oznacza muzykalnosci niestety. A Nobla zawsze
                                                powalczyc mozna :))

                                                Ewolucja to zart (tzn zartowalem, poniewaz nie mam pojecia jaka jest zaleznosc),
                                                faktycznie genetyka z ewolucja ma tak wiele wspolnego ze pewnie istnieje jakis
                                                uzasadnienie dla tego typu roznic.
                                    • braineater @ formaty 15.11.05, 14:09
                                      z moich polecanek
                                      .ape
                                      wymaga swojej własnej plajerki - Monkey Audio, ale da sie również ściągnąc
                                      plugi zarówno do Foobara, jak i Winampa.
                                      Nietoperzem nie jestem, ale róznice między .ape a .mp3 nawet na 320 w VBR,
                                      słyszę.
                                      Zastrzeżenie - pliki jakies 20-30% większe

                                      polecam.
                                      • mamarcela Re: @ formaty 15.11.05, 14:20
                                        Fajnie, ale jak z tego zrobić mp3, żeby na małe cacko weszło, które nie jest
                                        ipodem?
                                        Ciekawostka - to, co sie zrobiło chwilowo z moim komputerem jest przedziwne -
                                        jest to komp stary, któty słuzy li i jedynie do netu, karta w nim dźwiękowa też
                                        stara i do tej pory słuchanie na nim muzyki nie było nijak mozliwe, bo net
                                        przerywał. Toteż nikt nie słuchał. Są inne urządzenia. A tu masz - dziecko cos
                                        zrobiło i dźwięki z netu niesłyszalne, oggi w ogóle nie chcą działać, za to mp3
                                        hulają bez nijakiego przerywania. Doprawdy nie wiem, czy to naprawiać?

                                        mamarcela zadziwiona

                                        "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                                        • braineater Re: @ formaty 15.11.05, 14:28
                                          sprawdź na stronie producenta tego małego cacka, co na szczęscie nie jest i-
                                          podem (najbardziej przereklamowaną ze wszystkich plajerek:), czy udostępniają
                                          firmware do obsługi plików zapisanych w .ape (może tez byc opisane jako Monkey
                                          Audio). Jesli jest to pobierz, jeśli nie ma, to cóż - mój sytem polecam - czyli
                                          to czego słucham non-stop mam w dwóch kopiach - na dysku w .ape i na płytkach
                                          w .mp3. Sprawdza się tez jako system sprawdzanie, co ci sie naprawdę podoba, a
                                          co było chwilowa fascynacją.

                                          braineater, fanatyczny zwolennik Creative ZEN player'a w miejsce paskudnej
                                          applowej mydelniczki:)
                                          P:)
                                          • mamarcela Re: @ formaty 15.11.05, 14:34
                                            Ale czym to przerabiasz z ape na mp3, żeby najmniej stracić?
                                            To cacko to też creative jeno, że MuVo.
                                            Pzdr.
                                            mamarcela zadziwiona, że susan vega spiewa z tego kompa bez żadnych zakłóceń.
                                            Jejku, jak miło.

                                            "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                            • braineater Re: @ formaty 15.11.05, 14:41
                                              nie przerabiam z .ape na .mp3, bo to powoduje straty. W drugą stronę już
                                              częściej - z .mp3 na .ape, ale tylko pod warunkiem, że .mp3 jest w co najmniej
                                              256. Natomiast przerabiam wszystkie audio na .ape i swym niewprawnym uchem
                                              faktycznie słysze lepszy dźwięk, niż w tym samym audio skonwertowanym do .mp3,
                                              nawet 320 VBR. Ale może tylko sobie wmawiam (na tym zresztą chyba polega
                                              audiofilia, że cżłowiek sobie wmawia że słyszy dźwięki których nie ma - albo to
                                              schizofrenia była...?)

                                              P:)
                                              • broch Re: @ formaty 15.11.05, 14:54
                                                roznica miedzy ogg (vorbis) a mp3:
                                                delphi.scholz.dk/articles/vorbis_vs_mp3/
                                                do czasu gdy nie zobacze podobnej analizy ape uznaje to za teorie. Na niekorzysc
                                                przemawia mala popularnosc formatu = nie testowany faktycznie.

                                                ogg mozna odtwarzac przez Rio oraz iRiver (oba odtwarzaja mp3 i wav oczywiscie)
          • mamarcela Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 15:15
            Otóż Aneto według moich informacji to najpierw radio klasyka kupiła agora, a
            później niestety
            wirtualnemedia.pl/document.php?id=437392
            sic transit gloria

            mamarcela żałobna

            "od dzieciństwa lubiłem syreny"
            • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 15:35
              Dzięki, Mamarcelo.
              A jeszcze łudziłam się nadzieją, że to może chwilowo, że może się fale w eterze
              poplątały albo coś... Ale ja naiwna jestem... Po co komu takie radio... Kto
              słucha takiego nudziarstwa... I to w Warszawie...
              A Agora kupiła już dawno, parę lat temu, tyle że wtedy to jeszcze była inna Agora...
              :(((
              • brunosch Radio Klasyka? 14.11.05, 22:31
                Jak by Ci to powiedzieć...
                Radio Klasyka ostro pikowało w dół. zaczęło się niewinnie, od nadawania coraz
                krótszych fragmentów, szatkowania gatunkowego, potem już było tylko gorzej.
                Zapanował tzw crossing - czyli "nowoczesne" aranżacje (główie komputerowo
                generowane) znanych utworów. Wyglądało to tak, że w tle któraś z symfonii
                Mozarta, na to nałożona "sekcja rytmiczna" robiona na keyboardzie, najczęściej w
                jakimś latynoamerykańskim stylu, jeszcze bliżej gitarka, klaskanko i nawiedzony
                fajansiarz wykrzykujący po hiszpańsku "por fawor, seniorita, ole, ole! maniana,
                los tortillas et consortes!" Tego nie dało się słuchać.
                Potem, dla ratowania sytuacji przyjęli dwie rozchichotane sikoreczki - do dziś
                pamiętam - nazywały się Kasia i Ula (tak się przedstawiały!) jedna z nich miała
                cudny, knajacki akcent rodem z serca Pragi. One dwie zabawiały słuchaczy
                opowiadaniem wiców, które na onecie były kilka dni wcześniej. Mało tego.
                Komentowały ten dowcip, komentowały, a na koniec perlystym śmiechem wybuchały.
                W porównaniu z RMF Classic - gorsze niż pleśń i musztarda.
                • aaneta Re: Radio Klasyka? 14.11.05, 23:05
                  W tym samym czasie, co Kasia i Ula, które produkowały się tylko z samego rana,
                  był też Aleksander Laskowski o pięknym głosie. Wtedy właśnie zaczęłam słuchać
                  Radia Klasyka, a było to dokładnie trzy i pół roku temu.
                  Ostatnio było dużo gorzej, bo nie było już żadnych autorskich audycji, tylko
                  pani, która, zapowiadając, śpiewała zamiast mówić, ale panią się ściszało, a
                  słuchało się tylko muzyki. Muzyka nie była może zbyt wyszukana, ale milutka,
                  kiedykolwiek włączyłam, dało się słuchać, co było naprawdę miłe, bo nie zawsze
                  mam czas, żeby zastanawiać się nad wyborem płyty, na którą mam ochotę, potem ją
                  wyszukiwać, wkładać do odtwarzacza, włączać itd., często chciałabym po prostu
                  włączyć radio i od razu usłyszeć coś, co mi nie przeszkadza, i żeby tak było
                  zawsze, kiedy się zdarzy taka sytuacja. Żadne inne radio nie spełnia tego
                  warunku - Dwójki mogę słuchać tylko wybiórczo, tzn. wybierając audycje, z RMF
                  Classic jest, niestety, gorzej, bo tu tylko niektóre utwory mi się podobają, a
                  zapowiedzi nie podobają mi się w ogóle.
    • kwiecienka1 Re: W jaki sposób słuchacie muzyki? 14.11.05, 16:03
      wiem, że RMF Classic jest dostępne w Krakowie, ale myślałam, że może jakoś do
      Katowic dolatuje, tylko że ja nie potrafię złapać...
      o możliwości słuchania przez internet wiem (i tak własnie słucham, czasami),
      ale, jak pisałam, jest to u nas w domu problem, hmm, logistyczno-
      światopoglądowy...
      nikogo spośród domowników, niesety, do słuchania "bezsensownego rzępolenia &
      brzdękania" nie mogę przekonać :-((( mam tu najmniej do powiedzenia...
      pozdrawiam
      Kwiecienka bez Głosu na Forum Rodzinnym
    • kawa_malinowa nowość 14.11.05, 19:13
      Kolega wczoraj na kawie wspominał, że słuicha muzyki w sposób dość
      filozoficzny. Wrzuca do WinAmpa wszystko co ma na kompie, daje "losowo" i
      zadaje pytanie. Piosenka następna jest na nie odpowiedzią :)

      Nawet nie wiecie, jakich ciekawych rzeczy można sie dowiedzieć. Siedzę u
      przyjaciółki, popijamy kawkę, jemy cukierki, (cenzura) i wpatrujemy się w
      monitor jak w Boga. A kumpel pytał na przykład, czy Bóg istnieje....

      Optymistyczna aż do przesady :)
      k.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka