Dodaj do ulubionych

kwestia hazardu

10.12.05, 00:39
Ze swoej srony nadmienie, iz uwazam sie (i chyba jestem) za typa niespecjalnie
uzaleznionego od czegokolwiek (cnota w moim pojeciu opiera sie na umiejnosci
rezygnacji z pewnego typu przyjemnosci- zwlaszcza tych sprawiajacych
delikwentowi nieklamana przyjemnosc i nie wymagajacych zbyt duzego wysilku).
Jednakze kwestia hazardu stanowi dla mnie maly problemik intelektualny- nie
potrafie tego jednoznacznie zanegowac (a chcialbym- mialbym spokoj:)), ustawic
w hierarchii jako czegos abolutnie nie do przyjecia, gorszego od takiego
np.mozolnego zdobywania funduszy, gromadzenia kapitalu na super zbozne cele &
gorszacego.
Z drugiej strony, nie moge zaprzeczyc, ze smiesza mnie wyznania szanownej
Tesciowej, odnosnie satysfakcji ze zdobycia w ramach loterii recznika i
patelni:)))
Jaki jest stosunek szanownych Trupkow do kewstii hazardu i podniet z tym
zwiazanych?? Czy jestescie amatorami tego typu rozrywekm (uzywek)??
Jesli nie, to co Was powstrzymuje i dlaczego??
Obserwuj wątek
    • braineater Re: kwestia hazardu 10.12.05, 15:11
      do tego, by zostać hazardzistą, trzeba chyba niekwestionowanej i niepodważalnej
      wiary we własne szczęście - przynajmniej na to wskazuja wszystkie literackie i
      filmowe źródła. Bez tej cechy, hazardzista chyba się nie uda. A ja, jako żem
      pozbawiony takiej wiary (choć generalnie farciarz:), na hazardzistę nie nadaję
      się zupełnie. Całe zajęcie wydaje mi sie nudne, i tak mocno uzależnione od
      przypadku, że kompletnie bezsensowne. Oczywiście miłoby było, po skresleniu
      iluś tam kolejnych numerków zainkasować parę dużych baniek, ale niestety, takie
      rzeczy przydarzają sie tylko Innym:).
      Bynajmniej jednak nie oznacza to, że jestem jakiś szczególnym orędownikiem
      pracy w poczie czoła, by zarobic na swoje przyjemności. Co to, to nie:)

      P:)
      • ash3 Re: kwestia hazardu 14.12.05, 09:17
        braineater napisał:

        > do tego, by zostać hazardzistą, trzeba chyba niekwestionowanej i niepodważalnej
        >
        > wiary we własne szczęście - przynajmniej na to wskazuja wszystkie literackie i
        > filmowe źródła.
        >
        Moim zdaniem jest jeszcze jedna rzecz: przyjemność odgadywania przypadku.
        Poczucie mocy, gdy wydaje się, że znaleźliśmy klucz do tego przypadku. To ma coś
        wspólnego z obstawianiem np. przyszłych stanów na giełdzie po tym, jakie są
        skłonnosci inwestycyjne np. słabszych graczy. Chcę też powiedziec, że pewne
        źródło literackie kreslilo ciekawą analogię miedzy fascynacja przypadkiem, grą
        na giełdzie, rzutem kostką (Francuz, modernizm).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka