Dodaj do ulubionych

Mili moi....

21.12.05, 20:46
zamiast zyczeń swiatecznych a wlasciwie nie zamiast, tylko moze w innej
formie, chcialam sie z wami podzielic moim ulubionym ksiazkowym fragmentem.
pozostajac w swiatecznym temacie:)) wybaczcie ze jest bardzo okrojony -
najchetniej przepisalabym cala ksiazke. ale mysle ze i tak wiekszosc z Was
dobrze to zna. wiec zeby nie przedluzac, dodam jeszcze ze bardzo sie ciesze z
poznania Was wszystkich bo jestescie fantastycznymi ludzmi. z swiatecznymi
calusami...

„Paszczak zszedł po schodach, otworzył drzwi i krzyknął gniewnie:
- Nudzicie mnie tym waszym spaniem, a Wigilia się zbliża, może nadejść
dosłownie w każdej chwili!
(...)
- Mamusiu! Zbudź się! – zawołał Muminek przerażony - Stało się coś
strasznego! To się nazywa Wigilia!
(...)
Idąc po mokrych śladach Paszczaka weszli na strych, a potem na dach domu.
Niebo było błekitne jak zwykle. Ale cała dolina pokryta była mokrą watą, góry
i drzewa, i rzeka, i cały dom. I było zimno, jeszcze zimniej niż w kwietniu.
- To to nazywają Wigilią? – spytał Tatuś Muminka zdziwiony.
- Ależ, Tatusiu, to śnieg. – powiedział Muminek
(...)
- A więc obudziliście się? No, nareszcie – powiedziała ciotka Paszczaka
ciągnąca świerk na sankach. – Postarajcie się o choinkę, zanim się ściemni.
_Ale po co?… - zaczął Tatuś Muminka
(...)
Wdomu Mama zmiotła śnieg z werandy, przygotował pasy ratunkowe i aspierynę,
strzelbę Tatusia i gorące okłady. Bo przecież nigdy nic nie wiadomo… Na samym
brzegu kanapy siedziało malutkie leśne stworzonko i piło herbatę.
- Proszę, o to choinka – powiedział Tatuś. – Gdybyśmy tylko wiedzieli, do
czego ona ma służyć. Gapsa twierdzi, że trzeba ją ubrać.
(...)
- A może ty wiesz, jak ubiera się choinkę? – zapytał Muminek. Leśne
stworzonko zaczerwieniło się gwałtownie i szepnęło – Ładnymi rzeczami.
Najładniej jak się tylko umie. Tak słyszałem…
(...)
Wynieśli więć zaraz choinkę przed dom i osadzili mocno w śniegu. Następnie
zabrali się do przybierania jej od góry do dołu wszystkimi ładnymi rzeczami,
jakie tylko mieli. Udekorowali ją muszlami, które latem zdobiły grządki
kwiatów, i naszyjnikami z pereł Panny Migotki. Zdjęli kryształowe wisiorki z
żyrandola w salonie i zawiesili je na gałęziach, a na samym szczycie
umieścili jedwabną róże, którą Mama Muminka dostała od Tatusia. Wszyscy
znosili, co mieli najładniejszego, by ubłagać niepojęte moce zimy.
Kiedy choinka była gotowa, minęła ich znowu ciotka Paszczaka.
- Spójrz na naszą choinkę! – zawołał Muminek.
- Coś podobnego! – wykrzyknęła – Wyście zawsze byli dziwni.
(...)
Nisko w dolinie we wszystkich oknach zaczęły zapalać się światła. Świeciło
się pod drzewami i z każdego gniazda wśród gałęzi, migocące płomyki świec
biegały w pośpiechu poprzez zaspy śnieżne.
(...)

Muminek wyszedł z domu i zebrał wszystkie świece, jakie mógł znaleźć.
Następnie powtykał je w śnieg wokół świerka i zapalił ostrożnie, jedną po
drugiej, aż wszystkie zapłonęły, by przebłagać ciemność i Wigilię. Powoli w
dolinie zalegała zupełna cisza: zapewne wszyscy wrócili do swoich domów i
siedzieli czekając na niebezpieczeństwo, które miało nadejść.
(...)
Po czym wszyscy razem usiedli na śniegu u czekali na katastrofę. Czas mijał,
ale nic się nie działo. Tylko małe leśne stworzonko wyjrzało zza drewutni.
Przyprowadziło z sobą wszystkich swoich krewnych i przyjaciół swoich krewnych.
- Przyjemniej Wigilii – szepnęło.
- Jesteś pierwszy, który uważa, że Wigilia może być przyjemna – powiedział
Tatuś. – Wcale się nie boisz, co będzie, kiedy nadejdzie?
- Przecież już jest – szepnęło leśne stworzonko i usiadło w śniegu ze swoimi
krewnymi. – czy można popatrzeć? Macie taką prześliczną choinkę.
- I tyle jedzenia – dodał jeden z krewnych.
- I prezentów – dodał inny.
Zaległa zupełna cisza. Świece paliły się nieruchomym płomieniem wśród
łagodnej nocy, a małe stworzonko i jego krewni siedzieli bez ruchu.
(...)
- Proszę, to wszystko należy do was. – powiedział Tatuś.
Weszli na werandę i schowali się pod stołem. Ale nic się nie stało. Małe
leśne stworzonka na dworze jadły, piły. otwierały paczki z prezentami i
bawiły się jak nigdy w życiu. W końcu wdrapały się na choinkę i
poprzyczepiały płonące świece wszędzie na gałęziach.
- Ale na szczycie powinna jednak być duża gwiazda. – powiedział stryj leśnego
stworzonka.
- Tak uważasz? – odparło, patrząc z namysłem na czerwoną, jedwabną różę mamy
Muminka. – Co za różnica, skoro i tak wiadomo, o co chodzi.
- Róża miałaby być gwiazdą? – szepnęła Mama Muminka – Przecież to niemożliwe!
Spojrzeli w górę na niebo, odległe i czarne, ale niewiarygodnie pełen gwiazd,
tysiąc razy liczniejszych niż latem. A największa z nich wisiała prosto nad
wierzchołkiem ich choinki.
- Jestem trochę śpiąca – powiedziała Mama Muminka. – I nie mam już sił
zastanawiać się nad tym, co to wszystko ma znaczyć. Ale wygląda na to, że
wszystko idzie dobrze.
- W każdym razie nie boję się już Wigilii – powiedział Muminek – Paszczak i
Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.
I weszli do domu, żeby spać dalej w oczekiwaniu wiosny.
Obserwuj wątek
    • stella25b Re: Mili moi.... 21.12.05, 21:40
      Jagodzianko:) Uwazam pomysl za wspanialy i pisze...

      Wiersz ten pochodzi z tomiku "Msza na wilczym groniu" autorstwa mojego starego
      przyjaciela Mirka Bochenka, z ktorym nie widzialam sie prawie 20 lat i nie wiem
      co sie z nim obecnie dzieje. Wyjezdzajac do Niemiec podarowal mi 2 swoje tomiki
      wierszy z dedykacja "(...)abym dobrze sie czula tam gdzie moze i zabraknac
      czegos polskiego".
      Dzieki TWA nie brakuje.

      Koleda pracowita pochodzi z cyklu 4 koledy beskidzkie

      Koleda pracowita

      A gdy Jezus lezal ubrany w serdaczek
      ksiezyc wzial go na rece jak na srebrna tace

      i uniosl przez rozne stoki i pagorki
      do dziupli pewnej znajomej wiewiorki

      ktora miala oczy jak brazowy guzik
      a w dziupli orzechow caly tuzin.

      Wiec jedli je skorupki odkladajac w lapke
      pelni smutku i skupienia

      bo czego jak czego lecz nigdy nie braknie
      twardych orzechow do zgryzienia
    • beatanu Jagódko Borówkowa! 21.12.05, 21:42
      Przeczytalam. Wzruszylam sie. Dziekuje!

      Gdy Tove Jansson zmarla cztery lata temu nie moglam powstrzymac lez... Nie
      wiem, czy jest jakis inny pisarz/pisarka, który /-a wywarla na mnie wiekszy
      wplyw i w dziecinstwie i w zyciu doroslym... Cale szczescie, ze pozostawila po
      sobie tyle wspanialosci. I cale szczescie, ze nam przypomnialas kilka
      fragmentów :)

      Beata juz prawie w swiatecznym nastroju ale ciagle jeszcze w pracy...




      • yanga Re: Jagódko Borówkowa! 23.12.05, 18:35
        Przed każdymi świętami kołacze mi się po głowie ten fragment z Muminków, a w
        tym roku może bardziej niż kiedykolwiek. Nawiasem mówiąc już dawno miałam
        pomysł takiej antologii opisów Wigilii w literaturze. Ale dziś nikt nie chce
        wydawać antologii, bo to tyyyle roboty, tyyyle oddzielnych umów, tyyyle
        negocjacji z różnymi agentami, a przecież równie dobrze można zarobić na innych
        książkach. A przecież - jaki to byłby świetny prezent! Owszem, ukazał się
        ostatnio zbiór opowiadań gwiazdkowych, wydany przez Prószyńskiego, zawiera
        utwory Wiśniewskiego, Szwai, Grocholi... Kto lubi, niech kupuje i czyta.
    • beatanu Re: Mili moi.... 23.12.05, 15:37
      blue.berry napisała:

      > zamiast zyczeń swiatecznych a wlasciwie nie zamiast, tylko moze w innej
      > formie, chcialam sie z wami podzielic moim ulubionym ksiazkowym fragmentem.

      A ja niedługo znikam sprzed komputera i dlatego chciałabym wkleić tekst
      piosenki, która od ponad trzydziestu lat powraca co roku jak bumerang i
      niewykluczone, że już jej macie dosyć... Można się naigrywać z naiwnego tekstu
      i z niewyszukanej warstwy muzycznej, ale mnie ta piosenka Lennona, idola z lat
      młodości do dzisiaj wzrusza prostotą, świeżością i starym jak świat, ale ciągle
      aktualnym przesłaniem :)

      So this is Christmas
      And what have you done
      Another year over
      And a new one just begun
      And so this is Christmas
      I hope you have fun
      The near and the dear ones
      The old and the young

      {Refrain}
      A very merry Christmas
      And a happy New Year
      Let’s hope it’s a good one
      Without any fear

      And so this is Christmas War is over
      For weak and for strong If you want it
      For rich an
      d the poor ones War is over
      The road is so long Now
      And so happy Christmas War is over
      For black and for white If you want it
      For yellow and red ones War is over
      Let’s stop all the fight Now

      {Refrain}

      And so this is Christmas War is over
      And what have we done If you want it
      Another year over War is over
      And a new one just begun Now
      And so happy Christmas War is over
      I hope you have fun If you want it
      The near and the dear one War is over
      The old and the young Now

      {Refrain}

      War is over if you want it
      War is over now

      *************

      I żeby tak nie do końca patetycznie...

      Wspaniałego nicnierobienia, wypoczynku przedniego z książką lub bez, ale przede
      wszystkim z bliskimi i ukochanymi.
      I jak najwięcej powodów do radości - i tych zupełnie maciupeńkich i tych
      ogromnych - w nowym roku! Twaczowej starszyźnie i twaczej młodzieży. Zyczy Beata
      • daria13 Re: Mili moi.... 24.12.05, 15:45
        Ja też Wam najmilsi życzę wszystkiego najlepszego: wspaniałych prezentów,
        ciepła i spokoju, tudzież radości i umiarkowanego obżarstwa i nadziei, że mimo
        wszystko będzie lepiej, choćby nic na to nie wskazywało.
        Pozdrawiam wszystkich najserdeczniej i najcieplej:)
        Daria

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka