Dodaj do ulubionych

Herta Muller

24.01.06, 17:53
ktos może porekomendować? Bo troszkę dziś sobie o pani poczytałem i zda się
być interesująca, ale chiałbym usłyszeć jakies miłosne wyznanie zakochanego
czytelnika lub czytelniczki (albo przepojone nienawiścią) W księgarni mam
Króla i nie chciałem zaczynać od esejów autobiograficznych.
Ładnie proszę:)

P:)
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Herta Muller 24.01.06, 18:18
      ale Tobie juz chyba nie trzeba rekomendowac
      juz widac oznaki zainteresowania
      na pewno sprobujesz :)
      • braineater Re: Herta Muller 24.01.06, 18:20
        Kubi, nie bądź śfiń. Napisz coś więcej, będe dźwięczny.
        Na razie wiem, że surrealizm, ze poetycki język - i to mi pasi ale wiem też, że
        polityka i totalitaryzmy - a tego staram się unikać.

        P:)
        • kubissimo Re: Herta Muller 24.01.06, 18:24
          jak starasz sie unikac, to odradzam
          ale jak nie przeczytasz, to nie bedziesz wiedzial, czy przypadkiem nie
          zartowalem :)
    • beatanu Re: Herta Muller 24.01.06, 19:28
      braineater napisał:

      > ktos może porekomendować? Bo troszkę dziś sobie o pani poczytałem i zda się
      > być interesująca, ale chiałbym usłyszeć jakies miłosne wyznanie zakochanego
      > czytelnika lub czytelniczki (albo przepojone nienawiścią)

      Jak wróce do domu, albo jutro (bom teraz w pracy i zajeta:) to opowiem o moim
      zakochaniu i fascynacji i uwielbieniu itd. Chodzi o pania Müller.

      :-)
    • mamarcela Re: Herta Muller 24.01.06, 19:37
      No to ja napiszę tak - jak to nie czytałeś? Ty nie czytałeś? Herty Muller nie
      czytałeś?
      Wstyd jak beret, Brain, jak moherowy beret!
      A poważnie - przeczytaj chociażby dlatego, że twórczość tej pani znakomicie
      wpasowuje się w dyskusję o krytyce i Twoich, jak dla mnie, trochę herezjach o
      całkowitym oderwaniu twórczości od biografii pisarza. No właśnie!
      Nie wiem, czy będzie Ci się spodoba, ale spróbować musisz obligatoryjnie.
      Na zachętę - naturalizm z nutką surrealizmu, totalitaryzm i strach strasznie
      namacalny, a jednocześnie ukazany jako senny koszmar.
      I jeszcze jak dla mnie mocno kobieco w najlepszym tego słowa znaczeniu. :)
      życzę miłego czytania :))
      Ja zaczęłabym od Sercątka, ale musiałabym sie dłużejm zastanowić, czy aby na
      pewno. Króla nie znam.
      mamarcela, która znowu je. Jezu, co to będzie, jak te mrozy potrwają do
      marca.?
      • stella25b Re: Herta Muller 24.01.06, 20:59
        Ja, ktora lubie czytac biografie bylam zafascynowana "Der König verneigt sich
        und tötet", gdyz nie jest to wlasnie konwencjonalna autobiografia. W krotkich
        obrazach pokazuje Herta Müller swoja mlodosc pod rzadami Ceausescus
        przeplatajac je historiami jej zycia juz w Europie zachodniej, glownie w
        Niemczech. Ten dualizm obrazu, jezyka zreszta tez, zrobil na mnie niesamowite
        wrazenie. Ta ksiazka dla mnie to poprostu krzyk rozpaczy Müller, ktora probuje
        przedstawic swiatu system totalitaryzmu, wiedzac ze do konca nie zostanie
        zrozumiana.
    • beatanu Re: Herta Muller 25.01.06, 09:55
      Obiecałam o Hercie napisać i piszę, zaczynając od zacytowania samej siebie, z
      TWA :)

      Napisałeś Braineaterze tak:
      > I cóz Ci brochu na te rozpacz odpowiedzieć?
      > Dziś prawdziwych pisarzy juz nie ma?

      Na szczęście istnieją jeszcze prawdziwe pisarki :) O Hercie Müller wspominałam
      już wielokrotnie. Jej proza jest prawdziwa do bólu, a przecież to nie tylko
      historia kobiety, która większość swego życia spędziła w absurdalnej
      rzeczywistości Rumunii dyktatora C. Słowa-klucze, gęstość metafor, a
      jednocześnie jakiś wyłażący spomiędzy wierszy naturalizm. I poezja. Odklejone
      to czasami wszystko, ale niesamowicie przejmujące.

      To samo mogłabym napisać i dzisiaj, chociaż wtedy byłym po lekturze "tylko"
      1. Sercątka (strach, lęk, niepewność, poczucie zagrożenia, więzy przyjaźni
      mocniejsze niż...) 2. Niederungen (nie wiem czy na polski przetłumaczone,
      skoncentrownane impresje z rodzinnej wioski, literacki debiut pani M. Cudo!)
      3. Dziś wolałabym siebie nie spotkać (jak gdyby ciąg dalszy Sercątka)

      Później przeczytałam jeszcze zbiór opowiadań "Barfüssiger Februar" (brak
      polskiego przekładu) - ciągle w tym samym realistyczno-poetyckim stylu, i
      posiadające niespotykaną siłę eseje zawarte w zbiorze "Król kłania się i
      zabija". O Strachu i o Słowie. O fascynującym życiu języka tu i tam. Mocne,
      zwłaszcza dla kogoś, kto z nie-demokracji (chociaż absolutnie nie stawiam znaku
      równości między PRL-em a Rumunią, w której przyszło żyć Hercie Müller!)
      przeniósł się do demokracji właśnie i zaczął funkcjonować w innej
      rzeczywistości językowej...

      I czekam z niecierpliwością na "Lisa, który już wtedy był myśliwym" i
      zapowiedzianą na maj pozycję "Człowiek jest wielkim bażantem na tym świecie".

      I nie mogę sobie odmówić zacytowania pani Müller (byłam w ubiegłym roku na
      spotkaniu z nią w Sztokholmie. Boże, co za wspaniała kobieta!) - mniej więcej
      tak : "Nie wybieram tematów do pisania, to one mnie odszukują. Jeżeli człowiek
      nie ma takiego odczucia, to nie powinien pisać. Jest już wystarczająco dużo
      książek."

      Koniec wyznania miłosnego...

      :-)))


      • mamarcela Re: Herta Muller 25.01.06, 10:04
        Beato, a też uważasz, że od Sercątka najlepiej zacząć, bo jatak wczoraj
        napisałam bez zastanowienia i nie wiem, czy dobrze myslę?
        Lis świetny też.
        P:)
        • braineater Re: Herta Muller 25.01.06, 10:14
          Dzieki bardzo. Czyli raczej zostawie dziś parę złotych w księgarni. Wkrótce
          postaram sie cos machnąc, w temacie pani Muller.

          P:)
          • kubissimo Re: Herta Muller 25.01.06, 11:32
            pomimo tego, ze to totalitaryzmy feat. dramaty? ;)

            o Hercie pare miesiecy temu bardzo ciekawie napisal Witkowski na lamach
            zwierciadla. jak masz dostep do starszych numerow, to polecam
        • beatanu Re: Herta Muller 25.01.06, 10:31
          mamarcela napisała:

          > Beato, a też uważasz, że od Sercątka najlepiej zacząć, bo jatak wczoraj
          > napisałam bez zastanowienia i nie wiem, czy dobrze myslę?
          > Lis świetny też.
          > P:)

          Tak mi się zaczęło od Sercątka, i uważam, że to mocny (cholernie!) początek,
          ale zdecydowane dobry...

          Czekam więc na "Lisa" z jeszcze większą niecierpliwością :)
          • stella25b Re: Herta Muller 25.01.06, 10:47
            Moim zdaniem czytajac Müller nie jest wazne od jakiej ksiazki zaczniesz. W
            Polsce chyba najbardziej znane jest "Sercatko" i byc moze dlatego wlasnie jest
            tak zalecane jako poczatek z Herta. Müller jest bardzo popularna i warto tez
            poczytac wywiady z nia- jest ich dosc sporo.
    • ash3 Re: Herta Muller 25.01.06, 10:47
      O ile pamiętam... zaczęłam od Król kłania się i zabija. Hm, bo to są eseje. (Czy
      masz na myśli jakiś inny tytuł?)
      Zakochałam się. Od razu. Od pierwszych stron, od pierwszych poruszeń wyobraźni
      przez autorę. To taka ksiązka, która czytam i odkładam by pomysleć - pisze
      gęsto, mrocznie, bardzo... hm prawdziwie. HM zmusza do przypomnienia sobie
      zakamarków własnego dziecinstwa, jakiejs "własnej" wsi, gdzie spędzalismy
      wakacje, skrzypiącego łózka dziadka, wzorków na ścianie i całej tej dziwności
      świata (lub tych chwil, gdy TAK się to widzi). Bo to wszystko kiedyś widziałam i
      zapomniałam. To tez eseje o metaforze i języku, i oczywiście o władzy (ale mam
      wrażenie że HM schodzi kilka poziomów niżej opisując codzienne życie w reżimie -
      widzimy, jak władza przeżera tkanę metafor, przysłów, obrazów, którymi "się"
      myśli...) Czyli - taka ciekawa, ostra i oryginalna antropologia. Albo: to jakby
      np. HM odbyła swoje badania terenowe" i napisała dzieło "Basnie ludu rumuńskiego".
      • ash3 Re: Herta Muller 25.01.06, 10:50
        ash3 napisała:

        >. HM odbyła swoje badania terenowe" i napisała dzieło "Basnie ludu rumuńskieg
        > o".


        ... z tym że bada lud totalnie zmęczony i zycie wykrzywione przez reżim.
      • stella25b Re: Herta Muller 25.01.06, 10:56
        ash3 napisała:

        > O ile pamiętam... zaczęłam od Król kłania się i zabija. Hm, bo to są eseje.
        (Cz
        > y
        > masz na myśli jakiś inny tytuł?)
        > Zakochałam się. Od razu. Od pierwszych stron, od pierwszych poruszeń wyobraźni
        > przez autorę. To taka ksiązka, która czytam i odkładam by pomysleć - pisze
        > gęsto, mrocznie, bardzo... hm prawdziwie. HM zmusza do przypomnienia sobie
        > zakamarków własnego dziecinstwa, jakiejs "własnej" wsi, gdzie spędzalismy
        > wakacje, skrzypiącego łózka dziadka, wzorków na ścianie i całej tej dziwności
        > świata (lub tych chwil, gdy TAK się to widzi). Bo to wszystko kiedyś
        widziałam
        > i
        > zapomniałam. To tez eseje o metaforze i języku, i oczywiście o władzy (ale mam
        > wrażenie że HM schodzi kilka poziomów niżej opisując codzienne życie w
        reżimie
        > -
        > widzimy, jak władza przeżera tkanę metafor, przysłów, obrazów, którymi "się"
        > myśli...) Czyli - taka ciekawa, ostra i oryginalna antropologia. Albo: to
        jakby
        > np. HM odbyła swoje badania terenowe" i napisała dzieło "Basnie ludu
        rumuńskieg
        > o".
        >
        > Pieknie to napisalas Ash:)
        Mysle, ze porzez te opisy "normalnego" zycia w rezimie probuje HM przyblizyc
        zachodniemu czytelnikowi obraz duszy czlowieka, ktory musi to znosic. Rezimowi
        podporzadkowane sa mysli, slowa i czyny i najgorsze jest to, ze nie ma od tego
        ucieczki. A to jest wlasnie tak ciezkie do zrozumienia przez kogos, kto tego
        nie przeszedl.
        >
        >
      • mamarcela Re: Herta Muller off topic ekshibicjonistycznie 25.01.06, 11:36
        A propos tego, co napisała Ash
        przy okazji lektury H.M poczyniłam pewne przemyślenia natury ogólnej i doszłam
        do wniosku nie wiem, czy uniwersalnego (i na pewno nie za mądrego), ale z całą
        pewnością mnie dotyczącego. Otóż - w sytuacjach ekstremalnych: zagrożenia,
        lęku, bólu czas się spowalnia, aprzez głowę przelatuje ciąg pozornie
        niezwiązanych ze soba obrazów, ale także smaków, zapachów, często właśnie z
        dzieciństwa, z jakichs absolutnych zakamarków pamięci, albo i niepamięci. Nie
        wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja tak mam na pewno.
        "Przed oczami przelatuje całe życie" - piszą w książkach. Ale IMO to nie jest
        całe życie, to my podświadomie czepiamy sie myślą jakiegoś nmało istotnego
        szczegółu i on uruchamia cały ciąg skojarzeń. Taki rodzaj schizofrenicznej
        autohiponozy.
        Ja tak miałam przy obu porodach. Kiedy rodziłam syna myślałam o chrabąszczach.
        Może dlatego, że było to w maju, a chrabąszcze niby są majowe, chociaż tak
        naprawdę to najwięcej ich jest w lipcu. O chrabąszczach, które łapalilismy do
        butelek, bo mój dziadek dawał je kurom. Horror - ja wegetarianka. Przy okazji
        przypomniałam sobie miliony szczegółów, których pewnie nigdy bym sobie nie
        przypomniała, bo nigdy nie miałam potrzeby ich sobie przypominać. Nazwisko
        sąsiadów dziadka. Smak truskawek prosto z pola. Śmieszne przekręcane
        wyłączniki i jedwabny sznur przy łóżku, za który sie pociągało, kiedy się
        chciało zgasić światło. A potem się OMD musiałam pytać jak to naprawdę z tym
        moim porodem było.
        Podobnie było kiedy zostałam napadnięta na ulicy w piątym miesiącu ciąży
        zresztą. Cała akcja trawała kilka sekund - napastnika przegoniła duża grupa
        wychodząca z jakiejś imprezy - ale co ja sie wtedy namyślałam łomatko. I znowu
        o rzeczach, którymi w "normalnym " życiu po prostu się w ogóle nie zajmujemy.
        Moim zdaniem, pewnie sie mylę, bo bardzo osobiście do tego podchodzę, sposób
        pisania Muller oparty jest właśnie na takich dwóch obiegach myśli - oficjalnym
        i "autohipnotycznym", który uruchamiamy w sobie, żeby nie dać się zwariować w
        pewnych ekstremalnych sytuacjach, a od tych się w książkach HM roi.
        No.
        Swoją drogą ciekawa jestem, czy to jest kobiece, czy faceci też tak mają?
        A może tylko wybrańcy bogów? :))
        mamarcela, która poważnie zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem nie ma
        paranoi jakiejś
        • stella25b Re: Herta Muller off topic ekshibicjonistycznie 25.01.06, 19:15
          Wiesz Mmarcelo, ja mysle ze nie mozna porywnywac tego strachu, ktory Ty
          przezylas (rozumiem Cie doskonale, tez jestem matka 2 dzieci) ze strachem
          opisywanym przez Müller. Dla niej ten strach powiazany jest ze straszliwa
          samotnoscia, ktora wywodzi sie z niemozliwosci oparcia sie i zaufania drugiemu
          czlowiekowi. W tym systemie jestes sam, bo nie wiesz czy twoi przyjaciele nie
          sa juz twoimi wrogami.To skazenie systemem totalitarnym ciagnie sie za nia
          przez cale zycie i ona nie potrafi sie od tego uwolnic.
          • mamarcela Re: Herta Muller off topic ekshibicjonistycznie 25.01.06, 19:25
            Ależ ja nie porównuję.
            Ja naprawdę zupełnie o czym innym. :)
        • stella25b Re: Herta Muller off topic ekshibicjonistycznie 25.01.06, 19:40
          A to te retrospekcje i ten strach to nie to?

          bo ja to tak jakos odebralam...
          • mamarcela Re: Herta Muller off topic ekshibicjonistycznie 25.01.06, 20:10
            Nie moge długpo, bo dzieci wróciły.

            Nie oto chodzi, że ja siebie , czy swój strach w jakikolwiek sposób porównuję z
            pania Muller. No gdzieżbym śmiała? Począwszy od tego, że ona wielkąpisarką
            jest.
            Tylko p[o prostu polekturze Muler zaczęłam się zastanawiać i do powyższych
            wniosków osobistych doszłam.
            P:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka