Dodaj do ulubionych

romans z szefem...

02.02.06, 09:26
opinie, własne doświadczenia, korzyści, straty...Możecie coś na ten temat
powiedzieć?
Moja historia zaczęła się dziać...
Obserwuj wątek
    • gosiak_75 Re: romans z szefem... 02.02.06, 09:33
      jeśli jest wolny? to nie widziałabym przeszkód, chyba same korzyści.

      Znam z obserwacji, relację: naczelnik wydziału - pracownik, pracownik ma same
      korzyści, robi co chce, na wiele spraw ma pozwolenie, przychodzi na 9 wychodzi
      o 15-ej, bierze urlop kiedy mu się podoba, rano szefowa tylko informuje "M nie
      przyjdzie dziś bo..."
      • gosiak_75 Re: romans z szefem... 02.02.06, 09:37
        "-" przebywanie 24/dobę z tym samym człowiekiem
        "-" przenoszenie problemów z pracy do domu
        "-" jak już będzie po romansie, reszta pracowników będzie okrutna
    • malmoni20 Re: romans z szefem... 02.02.06, 09:34
      u mnie niemożliwy bo kobiety mnie nie pociągają, są korzyści, ale jak nie
      wypali to mogą być straty i to duże, ja bym sie dziwnie chyba czuła w takiej
      sytuacji :)
    • villamos Re: romans z szefem... 02.02.06, 09:50
      Doświadczeń nie mam, ale intuicja podpowiada koszmary - owszem, jestem w stanie
      wyobrazić sobie np. wspólną firmę. Ale relacja romantyczno-służbowa? Brrr.

      Wiem, nie można przekreślać człowieka, jak jest szefem :). A może da się to
      utrzymać w totalnej tajemnicy? Sympatia innych będzie zawsze przeciwko (i
      przed, i w trakcie, a najbardziej "po").
      • gosiak_75 Re: romans z szefem... 02.02.06, 09:53
        A może da się to
        > utrzymać w totalnej tajemnicy? Sympatia innych będzie zawsze przeciwko (i
        > przed, i w trakcie, a najbardziej "po").

        Tajemnica? a co to takiego, u mnie nic się nie ukryje, każdy o każdym wie,
        ciągle krążą po korytarzach ploty mniej lub bardziej sprawdzone.
    • queen_sindel Re: romans z szefem... 02.02.06, 10:35
      Odradzałabym.
      Nie chodzi tu o plotki, bo pojawiają się nawet kiedy nie ma nic na rzeczy...
      Taki układ dodaje obciążeń w pracy - szczególnie emocjonalnych.
      Ale to oczywiście tylko moja opinia i doświadczenia. Może być inaczej niż w moim
      przypadku.

      Pozdrawiam i życzę samego dobrego
      • niqaab Re: romans z szefem... 02.02.06, 10:58
        Jeżeli to tylko zabawa, chwilowa chęć sprawienia sobie radości, to lepiej
        odpuścić i bawić się gdzie indziej. Jeśli z kolei to coś poważniejszego i jest
        szansa na odwzajemnienie to warto powalczyć. Tylko nie afiszować się z
        uczuciami i związkiem w pracy. Niech gadają, ale nie mając pewnosci.
        • daisy7733 Re: romans z szefem... 02.02.06, 11:01
          Ja z kolei odradzam stanowczo. Nie wazne czy beda gadac czy nie, moim zdaniem
          to po prostu niezdrowa sytuacja. Ale oczywiscie moge sie mylic ;)
    • ludzik_ta pewnie częste 02.02.06, 11:01

      nierówne szanse, zależność...
      na biurku? ;)
      • malmoni20 Re: pewnie częste 02.02.06, 11:04
        zalezy jak duże biurko, moze być ciekawie ;)
      • gosiak_75 Re: pewnie częste 02.02.06, 11:04

        > na biurku? ;)

        chyba nie wygodnie, twardo,
        PS. nie sprawdzałam w praktyce :)
    • olowa Re: romans z szefem... 02.02.06, 14:21
      w moim przypadku można mówic tylko o tajemnicy i to wielkiej...a cała ta
      konspiracja(powodowana wieloma czynnikami)dodaje smaczku...
      • ludzik_ta a nie będziesz mieć 02.02.06, 17:00

        poczucia schizofrenności sytuacji, gdy czasem będziesz "Krasnalkiem", a oficjalnie panią Matyldą? :) I nie będziesz mogła w firmie mówić do niego "Żuczku".
        • olowa Re: a nie będziesz mieć 03.02.06, 09:01
          ...takie życie...dla pewnych chwil warto żyć, przecież tylko te właśnie dziwne
          historie są warte zatrzymania się na moment i poczucia, że mimo całego zła tego
          świata zdarzają się chwile, gdy coś szepcze do ucha, że bywa miło...
          • ludzik_ta Tak mi się jakoś przypomniała 03.02.06, 09:15


            Pati Yang "By było słodko...by było słodko..."
            Cała płyta "Jaszczurka" to jakby historia romansu.
            Duszny klimat, niespełnienie, smutek. Ufność. Niepotrzebna.

            "może zapomni po mnie przyjść...może zapomni..."

            Posłuchaj, jeśli nie znasz.

            P.S. Osobiście uważam, że to są erzatze. Ale nie potępiam.
            Warto wiedzieć, że jest coś więcej.
    • beautiful.day.monster Opinie, własne doświadczenia, korzyści, straty... 03.02.06, 09:20

      Masz bardzo, wręcz wybitnie emocjonalne podejście do sprawy. :)

      Opinie wyrobisz sobie sama i usłyszysz na pewno, to z doświadczenia.

      Korzyści – podwyżki, premie, jednym słowem godziwa zapłata za godziwą pracę

      Straty – no cóż może stracisz męża, ale chyba ci na nim za bardzo nie zależy,
      to i nie wiadomo czy strata niezamienni się w korzyść.

      Wróć ... inaczej.
      Same korzyści.

      Niech się dzieje.......
      • ludzik_ta :) 03.02.06, 09:23


        Jesteś dziś w bardzo bojowym nastroju :)
        Jak żołnierzyk :)
        • beautiful.day.monster J@ki t@m bojowy n@strój :)) 03.02.06, 09:36

          Monster w duszy jest p@cyfistą :)
          • ludzik_ta Naczytałeś się 03.02.06, 09:44

            S@motności w sieci :))

            kicz, ale niektóre pomysły ładne, np. głuchoniema Natalia, szybka, impulsywna, subtelna...

            Hm :)
            • beautiful.day.monster Nie naczytałem 03.02.06, 10:06

              czyt@łem "W SIECI" :)))
              • ludzik_ta sam jesteś małpa :P 03.02.06, 10:29

                kojarzę coś, ale dziś słabo z kojarzeniem
                zostanę sam :)
      • olowa Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 12:15
        żadne podwyżki, żadne premie...i nie wiem, co nazywasz godziwą pracą, bo jeśli
        romans to dla Ciebie tylko synonim łóżka (czy biurka jak sugerowali inni) to
        jesteś w błędzie drogi mój moralisto...Podejrzewam, że ani Ty, ani nikt inny
        nie będzie w stanie uwierzyć, że nie ma to nic wspólnego z pracą..ale nie w tym
        rzecz żeby przekonywac kogokolwiek do czegokolwiek...
        Skąd wiesz, że nie zależy mi na mężu...? masz monopol pewnie na takie sprawy.
        Żyj sobie słodko...
        Niech się dzieje...
        • beautiful.day.monster Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, straty 03.02.06, 12:24
          a w rzeczywistości czyste uczucie, z szefem w oderwniu od pracy, bez łóżka i
          dotego podejrzewasz że nie tylko ja, ale i nikt inny nie będzie w stanie w to
          uwierzyć. To po co się w ogóle o to pytasz?

          Fakt, tak postawione pytanie(jak w tytule)świadczy, że wybitnie zależy ci na
          mężu, a zbierasz tylko opinie?

          To zbieraj dalej...
          • olowa Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 12:26
            twoja mi napewno nie jest potrzebna
            • malmoni20 Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 12:30
              jak sie taki temat rozpoczyna na forum, to trzeba sie spodziewać także
              krytycznych wypowiedzi, a jak nei chcesz słuchać krytyki to nei rozpoczynaj
              wątków tego typu :)
              • olowa Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 12:38
                tak jest
                • mumuja Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 12:57
                  a może szefem został mąż?
                  Ot, takie małe urozmaicenie?
                  • beautiful.day.monster Albo.. 03.02.06, 12:59
                    mężem został szef?
                    • olowa Re: Albo.. 03.02.06, 13:16
                      żona szefa?
                      • beautiful.day.monster Re: Albo.. 03.02.06, 13:20
                        ... szwagier żony szefa teścia z trzeciego małżeństwa :)
                        • olowa Re: Albo.. 03.02.06, 13:29
                          po sześciu romansach
                          • beautiful.day.monster Re: Albo.. 03.02.06, 13:31
                            w pracy :)
                            • olowa Re: Albo.. 03.02.06, 13:35
                              z szefem
              • villamos Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 13:30
                Malmoni, zgodzę się z Tobą i nie zgodzę. Monsterowi wolno mówić, co o takiej
                sytuacji sądzi, a olowie wolno się nie zgadzać. I tu się zgadzam.

                Nie zgadzam się co do nie otwierania wątków w obawie przed krytyką. Jest
                różnica między krytyką zachowań, a krytyką osób [których do tego nie znamy].
                Wątki są po to, by dyskutować, nie by słuchać wyzwisk pod swoim adresem. Tyle :)
                • villamos Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 13:33
                  c.d. jest różnica między pierwszymi parunastoma wypowiedziami, które może nie
                  są przyjemne, ale są do tematu, a słowami "masz", "możesz", "ci (...) nie
                  zależy". Bez komentarza :)))
                • olowa Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 13:33
                  pięknie...mam wrażenie, że wziąłeś mnie w obronę...dziękuję.
                  Krytyka uderzająca w krytykowanego powoduje dość dokuczliwe odczucia
                  • villamos Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 13:40
                    nie bierz tego do siebie, bronię tego co znam, czyli zasad :), Ciebie nie
                    znam :). Tak, w krytyce łatwo czasem utożsamić swoje emocje ze swoim zdaniem.
                    • olowa Re: Opinie, własne doświadczenia, korzyści, strat 03.02.06, 13:45
                      rozumiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka