nekroskop88
24.03.06, 14:30
Na cmentarzu żydowskim odbywa się pogrzeb małego dziecka. Nad otwartym grobem
stoi matka i zawodzi:
- Kochany syneczku, jak staniesz przed obliczem Stwórcy wyproś u niego dużo
pieniędzy dla twoich rodziców i szczęśliwą starość. I wybłagaj u Wiekuistego,
żeby twoje dwie siostry mogły być zaopatrzone w duży posag, a twoi bracia
Natan i Dawid, żeby dostali za żony dobre, ładne, pobożne i posażne panny. A
twojego najstarszego brata Chaima, żeby zwolnili z wojska. I poproś Jehowę,
żeby twój kochany wujek Abram wreszcie wyzdrowiał...
Obok zawodzącej matki stoi oparty o łopatę grabarz. Kiedy litania próśb
ciągnie się w nieskończoność, grabarz trąca zawodzącą kobietę i mówi:
- Paniusiu kochana, jak się ma tyle interesów do Pana Boga, to się nie posyła
takiego małego dziecka, tylko się idzie samemu.