chloe30
10.04.06, 09:36
Jak co wieczór wybrałam wczoraj garderobe na dzień następny (nie przespałabym
nocy, gdyby wsztsko, z majtkami i butami nie było gotowe) i postanowiłam
uprasować spódnicę.
Przed pierwszym ślizgiem żelazka tknęło mnie - spódnica z czasów rozmiaru 34,
dawno nie ubierana a ja mam te pięc kilo na plusie.
Więc uznałam, że trzeba najpierw przymierzyć i ewentualnie zaoszczędzić sobie
roboty.
I kurka weszłam bez problemu.
I tu pojawia się moje pytanie - jak to jest, że w część rzeczy wchodzę bez
problemu, w część się lekko nie dopinam a jeszcze części nie wsadzę na
dupę????
Dodam, że znakomita większość jest jednej firmy i w tym samym rozmiarze.
Ot, zagwozdka!