Dodaj do ulubionych

Po co były ....

14.04.06, 18:24
Po co były ciche wyznania?
Po co była słodycz twych ust?
Jaki sens miały nasze spotkania?
Skoro dziś zmieniłeś gust!?
Po co było zawracać głowe?
Po co było zabierać czas trzeba było powiedzieć odrazu ze rozstania nadszedł
czas...!!!!


znalezione w sieci
Obserwuj wątek
    • kynos2 Re: Po co były .... 15.04.06, 00:27
      Bez urazy,ale masz chyba kompleks niższości.

      W głębokim średniowieczu mawiali:

      "stat rosa pristina nomine,nomina nuda tenemus"

      Musisz się z tym pogodzić baby.

      ----

      Liberate te ex inferis
      • fantka Re: Po co były .... 15.04.06, 07:27
        To temat...tylko.
        Akurat nie mój. Ja miałam inny problem...
        • fantka Re: Po co były .... 17.05.06, 18:29
          Po co były ciche wyznania?
          Po co była słodycz twych ust?
          Jaki sens miały nasze spotkania?
          ....................
          Po co było zawracać głowe?
          Po co było zabierać czas
          trzeba było powiedzieć od razu
          że ......................!!!!
    • misbaskerwill Re: happysad 18.05.06, 11:40
      wszystko jedno

      Ostatni raz widziałem Cię
      Zaraz przypomneę sobie gdzie
      To bylo chyba na mieście
      Chwaliłaś się biletem do Szwecji
      To że stałem z boku juz nie liczylo się
      A miało być tak pięknie
      Miało nie wiać w oczy nam
      I ociekać szczesciem
      Mialo byc 100lat 100lat
      Ostatni raz pisałem że
      Pamiętam była jeszcze zima
      Że tylko to, no wiesz liczy sie
      Że zaufanie to taka czarna świnia
      W dzień jest w nocy nie ma
      A miało byc tak pieknie
      miało nie wiać w oczy nam
      i ociekać szczęściem
      miało byc sto lat sto lat
      Miało być tak pieknie
      miał sie nam nie kurczyć świat
      ale przede wszystkim
      miało być 100LAT 100LAT
      • misbaskerwill Re: happysad 18.05.06, 11:45

        No i sztandarowy utwór tego zespołu... Kto nie zna, niech wejdzie na
        happysad.art.pl. Ja trochę wyszedłem z obiegu, więc dopiero wczoraj to
        usłyszałem...I tak mnie złapało, że do pierwszej w nocy sobie to grałem i
        śpiewałem... A jak się ex spodobało... Serio, myślałem, że jest zła, bo nagle
        przyszła, a ona pyta - "co to, co to? Twoje?" I znowu potem płakała, a ja frajer
        znowu ją pocieszałem... do czwartej nad ranem. Cholera, nie o tym tu miało być.
        Ale piosenka jest super:-)


        zanim pójdę

        Ile jestem ci winien
        Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń
        Ale kiedy wszystko już oddam czy
        Będziesz szczęśliwa i wolna ty
        Ale zanim pójdę chcialbym powiedzieć ci że
        Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
        To też nie diabeł rogaty
        Ani miłość kiedy jedno płacze
        A drugie po nim skacze
        Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
        Ani róże ani całusy małe duże
        Ale miłość kiedy jedno spada w dół
        Drugie ciągnie je ku górze
        Ile jestem ci winien
        Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń
        Ile były warte nasze słowa
        Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa
        Ale zanim pójdę chcialbym powiedzieć ci że
        Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
        To też nie diabeł rogaty
        Ani miłość kiedy jedno płacze
        A drugie po nim skacze
        Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
        Ani róże ani całusy małe duże
        Ale miłość kiedy jedno spada w dół
        Drugie ciągnie je ku górze

        • fantka Re: happysad 18.05.06, 21:39
          Misiu!
          I co z tego pocieszania wyszło?
          • misbaskerwill Re: happysad 19.05.06, 11:41
            ciekawska:-))))
            Wyszedł wielki kac, z którym walczę drugi dzień.
            I wyjdą pewnie okrutne konsekwencje - pozbędę się jej wreszcie z domu, będę aż
            tak twardy, bo mam tego naprawdę dosyć!!!
            • fantka Re: happysad 19.05.06, 18:09
              Misiu!
              A naprawdę tego chcesz?
              Czy po prostu zraniony jesteś za bardzo ?
              • misbaskerwill Re: czy naprawdę... 20.05.06, 15:14
                ...tego chcę?
                Tak - moja decyzja opiera się na intuicji i rozumie.
                Nie na sercu, bo zbyt potłuczone jest:-)
                Na intuicji - chyba od pierwszej chwili wiedziałem, co mogę w takiej sytuacji
                zrobić... Dowiedziałem się za dużo, i całokształt sytuacji wskazywał
                jednoznaczne rozwiązanie...
                Na rozumie - myślę o tym od 2 miesięcy i każdy dzień utwierdza mnie w moim
                postanowieniu. Ostatnio już nie, bo już bardziej się chyba nie da.
                Tylko jednej parze kolegów opowiedziałem od początku do końca o wszystkim, po
                czym oni już też nie mieli wątpliwości co do mojej decyzji.
                Więc sprawa jest bolesna, ale bardzo jednoznaczna, w przeciwieństwie do
                większości podobnych sytuacji.
                Tym bardziej mam do siebie pretensje o słabą wolę i głupotę, jaką ostatnio
                wykazałem.
                A propos słabej woli - wracam do pracy, czas nadrobić te ostatnie 2 miesiące...
                Już od poczatku tygodnia obiecuję sobie, że nie zajrzę na to forum dopóki nie
                skończę... Ale w zasadzie jeszcze nie zacząłem, to może dlatego:)
                • fantka Re: czy naprawdę... 20.05.06, 15:25
                  Ja chwiałam się przez kilka lat :(
                  i po decyzji też się chwiałam :(
                  i po formalnym rozwiązaniu :(
                  już myślałam ze moja choroba jest śmiertelna :(
                  moje serce (fizyczne) nie wytrzymało tego :(

                  Po co to piszę?
                  Po to zeby uzmysłowić innym,
                  że decyzję trzeba podjąć i już potem się nie chwiać.
                  Huśtawka jest bardzo niebezpieczna,
                  chyba że ktoś nieczuły ;)
                  • misbaskerwill Re: czy naprawdę... 20.05.06, 15:35
                    podpisuję się obiera rękami i nogami...
                    "Twardym bądź jak Roman Bratny".
                    A jak szacunek do siebie rośnie, jak się uda wytrwać:)))

                    fantka: miast męczyć oczy przy kompie chodź na Juwenalia.
                    Przy rondzie Jazdy Polskiej koło Polibudy są teraz koncerty i imprezy. Idę
                    zobaczyć co to takiego "vypsana fixa" - zespół z Czech. Potem Hey, Kult Fun
                    Lovin' Criminals. Na Agrykoli Kayah & Myslovitz (chyba 3 rok z rzędu ta para tam
                    występuje:)). W zeszłym roku byłem tam nawet ze swoim rocznym maluchem (do
                    Myslovitz nie doczekaliśmy, ale Pidżama Porno mu się za to podobała - chyba, że
                    mylę imprezy:)). Piszę to po to, by ukrócić ew. wymówki - jak się chce, to się
                    da radę:-)))
                    Już chyba grają, to lecę:-) Robota nie zając...
                    • fantka Re: czy naprawdę... 20.05.06, 15:44
                      Leć i baw się dobrze :)
                      Ja dzisiaj mam pracę w domu
                      i tu z doskoku,
                      dla relaksu :)
                      • misbaskerwill Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:09
                        Ledwo wyszedłem, a tu jak zaczęło lać...
                        Optymistycznie dobiegłem aż pod budynek Inżynierii Lądowej, to dopiero zaczęło
                        się oberwanie chmury z piorunami...
                        A teraz po raz pierwszy w życiu siedzę w skarpetkach i suszę gatki w pracy:-)))
                        Bóg pokarał za lenistwo:)
                        • fantka Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:14
                          hihihi
                          w samych skarpetkach?
                          • misbaskerwill Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:16
                            no nie w samych... jeszcze mam na sobie koszulkę, bo byłem w bluzie:-)

                            A Ty co masz w tej chwili na sobie???????????????

                            Nie, zaraz, to chyba nie to forum:-)))))
                            • fantka Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:18
                              ja?!
                              co mam na myśli?!
                              a jak myslisz?!
                              ;-)
                              • fantka Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:20
                                hihihi
                                Czytać nie umiem ;)
                                • misbaskerwill Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:21
                                  • fantka Re: pierd*lony optymizm... 20.05.06, 16:22
                                    jeszcze hihoczę
                                  • misbaskerwill :-) 20.05.06, 16:22
                                    Obie odpowiedzi mi się podobają...
                                    Może faktycznie lepiej pewne sprawy pozostawić jedynie myślom:-)))
                                    • fantka Re: :-) 20.05.06, 16:23
                                      głodnemu.....
                                      ;)
                                      • misbaskerwill Re: :-) 20.05.06, 16:24
                                        no właśnie:)
                                        Apetyt należy hamować:)))
                                      • fantka Re: :-) 20.05.06, 16:25
                                        może czekoladkę?
                                        • fantka Re: :-) 20.05.06, 16:27
                                          misbaskerwill napisał:

                                          > no właśnie:)
                                          > Apetyt należy hamować:)))

                                          A niby dlaczego?
                                          apetyt to motor rozwoju ;)
                                          • misbaskerwill Re: :-) 20.05.06, 16:33
                                            z czekoladką to muszę bardzo uważać...
                                            Od długiego czasu nie zażywam - boję się tego "afrodyzjaku" (choć przecież taki
                                            silny niby nie jest i podnosi czasem na duchu).
                                            Po drugie - ex zawsze twierdziła, że opuszczeni robią się grubi. A ja jeszcze
                                            trochę schudłem - wyrównał się ładnie brzuszek przed wakacjami:-)
                                            Gdybym jeszcze poćwiczył to by chyba zzieleniała z zazdrości...:)
                                            Ale ostatnio się opuściłem - nie golę się (bo obiecałem sobie coś najpierw
                                            skończyć w pracy), nie używam absolutnie wszystkich kosmetyków, nie wylewam na
                                            siebie pół tony perfum (przypomnij sobie wątek "pies ogrodnika" - zrozumiesz, po
                                            co to robiłem:)).
                                            Oj, to była dłuuuga dygresja - moja najsilniejsza grafomańska strona:)
                                          • misbaskerwill Re: :-) 20.05.06, 16:35
                                            z tym "motorem"...
                                            Chyba masz rację, ale należy go odpowiednio ukierunkować...
                                            A z tym miałem zawsze problemy - ze zwrotem wektora, nie z długością:)

                                            No i znowu wyszło dwuznacznie...
                                            Ale za to skarpetki już prawie suche:)
                                            • fantka Re: :-) 20.05.06, 17:17
                                              Skaczemy po forach...
                                              Gdzie było o tym "psie ogrodnika" ?
                                              ;)
                                              • misbaskerwill Re: :-) 20.05.06, 17:21
                                                Moje "drugie forum" - Rozwód i co dalej?...
                                                ciut mniej wesołe, ale ten wątek był bardzo wporzo:
                                                "Sposób na mężczyznę..." Autor: 1madzia (ost. wpis 18.05.06)
                                                Warto:-)
                                                • fantka Re: :-) 20.05.06, 17:24
                                                  zaraz poczytam
                                                  ja tam też bywam często,
                                                  ale wiecej czytam niż piszę
                                                  • fantka Re: :-) 20.05.06, 17:30
                                                    długi wątek
                                                    początek kiedyś czytałam
                                                    spodobała mi się szczególnie wypowiedź:
                                                    """""
                                                    tricolour 14.05.06, 23:43
                                                    Można z żoną się rozwieść, separować - proszę bardzo. Jedyny warunek spokoju
                                                    większości facetów, to żeby po tym rozwodzie żona płakała, chorowała, żyła w
                                                    biedzie i samotności.

                                                    Gdy exi uda się być szczęśliwą, zauważoną, niezależną, to większośc gości jasna
                                                    cholera bierze z zazdrości, że ich "rzecz" jest taka fajna i może trafić w cudze
                                                    łapy, przy których jeszcze bardziej wypięknieje.

                                                    Taka wredna konstrukcja... wstyd przyznać. Szczęściem nie u wszystkich."""""
                                                  • misbaskerwill Re: :-) 20.05.06, 17:31
                                                    taaak.
                                                    Jest tam parę perełek, i to na tyle zabawnych, że "zapamiętałem", że to z tego
                                                    forum:)
                                                  • fantka Re: :-) 20.05.06, 17:48
                                                    fakt
                                                    jestem po lekturze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka