Dodaj do ulubionych

Ile macie zwierząt?

05.05.06, 13:23
I jakich? Bo ja chwilowo z domu, w którym były 2 psy, 2 koty, królik i rybki
(o okolicznych "zaprzyjaźnionych" sójkach i gołębiach nawet nie wspomnę)
przeniosłam się do takiego, w którym jest tylko królik. W związku z tym łażę
po forach typu "oddam kota" i adoptowałam już w myślach chyba z 10 kociaków,
a na psy nawet nie patrzę. Kuszą mnie myszki, szynszyle, a nawet ptaszki,
takie śmieszne czarne, z czerwonymi dziobami. Jakieś doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 13:31
      mialem zeberki (smieszne male ptaszki z czarno-bialymi paskami na szyi), mialem
      nimfy (papugi z czubkiem, troche wieksze od falistych), rybki (rozne), swinke
      morska (niestety dlugo nie pozyla) i kota
      teraz mam alergie :///

      bardzo polecam nimfy i koty
      niekoniecznie w zestawie ;)
    • eeela Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 13:33
      Nie mam zadnych doswiadczen z ptaszkami o czerwonych dziobach.
      Na wlasnosc posiadam kota (a on mnie). Niestety, jest w chwili obecnej na
      przechowaniu u Macierzy mojej, poniewaz nie moge trzymac zwierzat w akademiku.
      Zyje jednak nadzieja, ze jak sie troche normalniej tu urzadze, przywioze ja ze
      soba (nota bene - moj nick forumowy jest wziety od jej imienia).
      Macierz moja oprocz przechowywanej tymczasowo Eli posiada psa, jeszcze jednego
      kota oraz kroliczyce Kazimiere, ktora ostatnio porodzila osmioro potomstwa. Moja
      Smarkata Siostra natomiast posiada konia o imieniu Szafran.
    • beatanu Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 13:47
      Jeżeli chodzi o ilość, to biję wszystkich na głowę:))

      Zakładając, że każdy ul zamieszkuje "tylko" 30 000 pszczół (w lecie ilość
      pracownic może dochodzić do 50 000) i mnożąc to przez uli pięć mam od 150 do
      250 tysięcy zwierzątek przydomowych. To na wsi/w lesie.

      W mieście żyjemy pod jednym dachem z niejakim Kockiem, kotem rasy
      niewiadomojakiej, klasycznym burasem ogromnym.

      O ptaszkach nie wiem nic. Ale za to mogę długo o roślinkach :)
      • kubissimo Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:06
        ale pszczoly to sie na roje liczy :P
        • beatanu Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:18
          kubissimo napisał:

          > ale pszczoly to sie na roje liczy :P

          A ja na sztuki liczę :) Popieram rozwój indywidualności wsród żyjątek na ziemi
          kimkolwiek by te żyjątka nie były...

          O, przed chwilką wleciała do pokoju osa. Jedna. (mam nadzieję, że zaraz wyleci)
          • kubissimo Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:30
            mam nadzieje, ze wszystkim nadalas imiona ;)
            • beatanu Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:37
              kubissimo napisał:

              > mam nadzieje, ze wszystkim nadalas imiona ;)

              No dobrze, poddaję się. Mam (na spółę z mężem w dodatku) pięć rodzin pszczelich
              (stan na ubiegły tydzień, bo z takimi indywidualistkami w kupie to nigdy nic
              nie wiadomo)

              O imionach: jak słusznie zauważył Griszah w tytule postu - wszystkie pszczółki
              nazywają się Maja, a trutnie Gucio. Królowa jest Królową.
              • griszah Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:41
                No - już Królową to mogłabyś nazwać jakoś - Elżbieta I, Wiktoria, Jadwiga,
                Beatrycze czy jakoś tak.
                • beatanu o Królowych 05.05.06, 14:44
                  griszah napisał:

                  > No - już Królową to mogłabyś nazwać jakoś - Elżbieta I, Wiktoria, Jadwiga,
                  > Beatrycze czy jakoś tak.
                  Pewnie bym mogła, ale ja ich w tej słębionej, bzyczącej masie nie rozpoznaję :(
      • griszah Pszczółka Maja 05.05.06, 14:24
        Pszczoły będą zaliczone pod warunkiem, że rozróżniasz pojedyncze osobniki i
        każdą jakoś nazwałaś ;).
        Ja żadnego zwierzaka nigdy nie miałem i nigdy nie nalegałem na rodziców żeby
        coś kupili bo ... mam brata bliźniaka ;))). I raczej mieć nie będę bo żonka
        jest uczulona na sierść a ja jestem za mało systematyczny żeby wyprowadzać,
        karmić, czyścić klatki itp.
    • braineater Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 13:48
      kot x 4 pci mięszanej, acz sterylnej i o inklinacjach gejowskich
      pies x 2 pci zmiennej
      były:
      rybki - piranie (po 3 ch miesiacach na 4 piranie przypadały 3 oczy
      szczur albinos - zginał w walce z cyberprzstrzenia (zeżarła a raczej próbował,
      kabel zasilania)
      świnki morskie w liczbie kilku - padły ze starości
      a w zamierzchłych czasach były inne rozliczne psy i koty (te drugie w liczbie
      do 6 stałych i kilku przychodnich)

      P:)
      Myszki, jak szczury niekłopotliwe są w hodowli, a ptaki maja te wade że drą
      ryja.:)
      • noida Te ptaki z czerwonymi dziobami 05.05.06, 13:52
        to albo właśnie zeberki albo to:
        www.foto.papuzki.webd.pl/galeria/ostrosterki/ostrosterki.html
        Albo jeszcze coś innego, czego zdjęcia jeszcze nie znalazłam ;)
    • formaprzetrwalnikowa Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:09
      ja nie mam zadnych, ale ma ten pan, z ktorym mieszkam (czy mezczyzn
      udomowionych mozna zaliczac do zwierzat domowych? tubylcy maja fajne slowo:
      pets). otoz ten pan z ktorym mieszkam ma rybki, slimaki i glony w akwarium w
      graciarni, do ktorej ja w ogole nie zagladam i w ogole nie chce slyszec, ze
      cokolwiek w niej zyje (i na dodatek sie -o, zgrozo!- rozmnaza). domek aktualnie
      zamieszkiwany jest malutki, wiec odpieram wszelkie proby wprowadzenia kolejnych
      zwierzatek domowych. wystarczy mi, ze tzw living room zameiszkiwany jest przez
      rozmnazajace sie w zastraszajacym tempie na podlodze i polkach Gazetniki, po
      katach - Skarpetowce Parzyste i Nieparzyste, po szufladach - Szpargalarze, a na
      tzw mojej kanapie Inne Klamoty, o pladze Plytowcow Kompaktowych (oj, wcale nie
      takie kompatkowe, okropnie duzo miejsca zajmuja) nie wspomne. A na domar zlego,
      Ten Pan niedawno oswiadczyl, ze wkrotce zamieszka z nami, W KUCHNI!!!,
      motocykl. Motocykl! W kuchni!!
      I jak tu zyc i kota nie dostac?
      ;)
      • eeela Re: Ile macie zwierząt? 06.05.06, 11:21
        A jak wkrotce? Czy juz zamieszkal?
    • chihiro2 Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:31
      Cale dziecinstwo mialam jednego psa, kundelka czarnego, b. fajnego
      indywidualiste. Umarl, gdy bylam na studiach. Teraz moi rodzice maja nowego
      pieska, suczke, mloda jeszcze, maciupenka, ktora wyglada jak gremlin (pamieta
      ktos taki glupi film?) - ma na imie b. ambitnie: Zazenka (od "zazen" -
      praktukyjacy zen).
      Ja nie mam zadnych wlasnych zwierzat i nie chce miec. Pracuje, moj chlopak
      studiuje, podrozujemy czasem, nie mialby kto sie zajac zwierzatkiem. A z
      domowych toleruje tylko psy, czyli stworki wymagajace duzo regularnych spacerow.
      • kubissimo Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 14:52
        w ten weekend poznalem psa, ktory wyglada dokladnie jak gremlin (tzn w tej
        brzydkiej wersji)
        pies ma schizofrenie lingiwstyczna, bo mieszka na Wegrzech, jego wlascicielkami
        sa dwie Szwedki, razem z nimi mieszka Amerykanin, do ktorego na dlugi weekend
        przyjechali przyjaciele z Polski. biedna psina :)
    • 3promile Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 15:00
      Wychowałem się w blokowisku - oboje rodzice pracowali, więc o czworonogu nie
      mogło być mowy - pies by się męczył, a koty budziły w matce paniczny strach, tak
      więc skazany byłem na ryby. Hodowałem je ponad dwadzieścia lat, dochodząc do
      ogólnego litrażu w liczbie 1200, a teraz mam kilkuletnią przerwę i nie mogę się
      doczekać jakiegoś większego mieszkania, żeby te upragnione parę metrów
      sześciennych wody pomieścić.
      Na razie jest kot, a dokładniej to kotka. Wredna sopocka dziwka z niej, ale
      niech jej tam będzie na zdrowie...
    • kwiecienka1 Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 16:01
      :(
      Matka nienawidzi zwierząt, więc w domu nigdy ich nie było...
      teraz mogłabym związać się z jakimś kotkiem, ale ze względu na tryb życia chyba
      nie byłby to dobry pomysł...
      pozdrawiam
      Kwiecienka Niepocieszona
      (ale jak już się ustatkuję to na pewno będzie kotek albo nawet kilka)
    • eva.68 Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 16:01
      Koty szt. 2. Para to chyba mieszana. Mały jeszcze trudny do identyfikacji a był
      tylko 1 i nie było do czego porównać. :)
      Jak byłam mała bardzo chciałam mieć psa, na co rodzice nie wyrażali zgody.
      Teraz urosłam i psa mieć nie chcę. Przynajmniej w mieszkaniu. W domu z ogrodem
      to i owszem, mogłabym mieć.
      Koty są dla leniwych. Więc dla mnie w sam raz. :)
      Miałam jeszcze (do niedawna) papugę nimfę a raczej papuga nimfa. Strasznie
      rozdarty był. Ale jak pojawił się kotek mały papug się wyprowadził. Z korzyścią
      dla wielu stron. :)
    • ben-oni Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 17:01
      Jedna kotka dwuletnia co to ma z głowy kocury bo sterylizowana. Adopotowana i
      adaptowana ze wsi do miasta. Ale na wakacje dostaje swą porcję wsi i dwa
      miesiące poluje na ptaki.
    • staua Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 17:35
      Nie mam. U rodzicow mialam kota, chomika i myszke japonska.
      Bardzo bym chciala miec kota i psa i chyba na jesieni bede w stanie zrealizowac przynajmniej jedno z
      tych marzen. Moj maz nie chce kota, ale ostatnio sie zgodzil, pod warunkiem, ze kot nie bedzie mu
      przszkadzal w niczym (uwazam, ze zgoda to pierwszy krok, a potem juz polubi kiciusia, jak sadzicie?).
      W Rumunii ma trzy psy.
      • mamarcela o przeciwnikach kotów 05.05.06, 17:50
        Znam co najmniej kilku wielbicieli psów, a przeciwników kotów, którzy pod
        wpływem kontaktów z tymi ostatnimi stali sie zapalonomi kociarzami (chociaz
        niekoniecznie sie do tego przyznają). Gorzej jest z tymi, co w ogóle zwierząt
        nie lubią (to sa po prostu dziwne osobniki), ale jesli mąż ma psy w domu to i
        kicię pokocha (udając oczywiście, że brońcie bogi!).
        Mam teraz podobną sytuacje w domu - córka ostentacyjnie gardzi nowym kotem
        ("gdybym ja umarła to też byś sobie zaraz nowa córkę wzięła", ale kiedy nikt
        nie widzi głaszcze ja i pieści.
        Inna sprawa, że kocica jest aspołeczna i nie zawsze sie głaskac pozwala.
        A tak naprawdę to kocha tylko psa i jemu pozwala na wszystko.
        P;-)
        • staua Re: o przeciwnikach kotów 05.05.06, 18:06
          Zdecydowanie, lubi zwierzeta, zwlaszcza psy, tylko kotow nie (ale nigdy zadnego nie mial, ani nie byl w
          bliskich kontaktach z kims, kto ma, po prostu wyniosl to z domu). Mysle, ze jest nadzieja.
          • eva.68 Re: o przeciwnikach kotów 05.05.06, 19:40
            Nadzieja jest. Mój mąż też wyniósł z domu niechęć do kotów. Dobry kot to marwty
            kot i takie tam. :) A teraz... Miewa odruchy ale ogólnie się przyjaźnią.
            :)
    • staua Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 17:36
      Poza tym lubie jeszcze zwierzeta nieudomowione, a milutkie z wygladu, np. wiewiorki, szopy, oposy.
      Chyba jednak nie da sie ich oswoic (podobno Pawlikowska-Jasnorzewska miala wiewiorke, ale na pewno
      nie szara).
      • jottka Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 18:03
        szopy sie dają udomawiać, tyle że to bardzo wymagający przyjaciele:) jest taka
        piękna książeczka 'hultaj' sterlinga northa, kanadyjskiego zoologa, o frapującej
        przyjaźni z tytułowym hultajem praczem (lata 1 wojny)

        liczne oswojone wiewiórki miewał mój dziadek, tyle że on był leśniczym i znajdy
        znosił do dom, gdzie mieszkały w specjalnym futrzanym rękawie, a potem głównie
        za kołnierzem dziadkowego munduru, o czym ze zgrozą relacjonowała babcia

        o oposach nic nie wiem bliższego, ale z powieści bodaj durrella pamiętam, że
        niektóre gatunki są udomawiane przez indian

        jeże domowe w domu hodowała moja ciotka

        no i jeszcze som wydry:) ale to już dla koneserów
        • staua Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 18:12
          Jezy tutaj nie widuje, w Warszawie moj Tata i jego przyjaciel mieli po jezu przez jakis czas (przyniesli
          sobie z tzw "laczek" (łączek). Musze oswoic jakas wiewiorke na poczatek, szopow sie troszke boje, sa
          dosc silne (kiedys nakrylam jednego, jak buszowal w kurniku mojej owczesnej gospodyni w
          ciemnosciach, przestraszylismy sie oboje i on tak na mnie skoczyl, uciekajac, ze o malo mnie nie
          przewrocil). Wydr tez musialabym szukac. Kiedys czytalam ksiazke dla dzieci o kims, kto mial tchorze
          (nie fretki na futro, ale wlasnie dzikie tchorze z lasu, w domu). Nie pamietam, oczywiscie, tytulu...
          • jottka Re: Ile macie zwierząt? 05.05.06, 18:27
            chwilke, z oswajaniem wiewiórek to ty może zaczekaj, chyba że jesteś specjalista
            od małych zwierząt:) w sensie dziadek był fachowiec i tylko kompletne sieroty, i
            to w róznym wieku, wprawnie ratował, a ty przecież nie zabierzesz malucha mamie
            wiewiórce, a z kolei takie przesadnie sie zaprzyjaźniające mogą byc chore, jak
            wiadomo

            szop z książki northa był chowany od bardzo małego, dorosłe mogą być groźne, to
            wysoce inteligentny drapieżca, tylko tak puchato wygląda

            no a poza tym amerykanie hodują skunksy, tylko nieco spreparowane chirurgicznie:)

            a nie starczy ci kilka małych kotków?:) w celu socjalizacji męża weź sobie
            małego kociaka (a jeszcze lepiej dwa), takiego, co go sami wychowacie, bo
            dorosły i na pół zdziczały kocur może być zbyt trudny dla człowieka nastawionego
            na nie
            • mamarcela apropo groźnych zwierząt miejskich 05.05.06, 18:36
              To przez ostatnich kilka dni moje mieszkanie było okupowane przez ogromnego na
              wpół zdziczałego kocura, ktory wchodził po drzewie na balkon i łaził po
              parapetach. Wyglądało to dość makabrycznie - żbik za oknem. Prawdopodobnie
              przychodził z wizyta do kotki zwanej szczurem (z poowodu z kolei małości swej).
              Trzeba było szczelnie zamykać okno i balkon, bo kocur przejawiał agresję wobec
              psa (skąd inąd dużego, ale głupiego iłagodnego), który wychowany z kotami uważa
              się chyba w ogóle za kota i do każdego "pobratymca" pcha głupi ryj.
              Oczywiście wszyscy domownicy zgodnie narzekali na dzikiego lokatora balkonu,
              ale nikt nie chciał go przegnać, bo to przecież taki śliczny kot!
              P:-)
              • staua Hurra! 08.05.06, 17:25
                Mihai wczoraj w kuchni zobaczyl "cien myszy przemykajacej po podlodze" i jego entuzjazm w sprawie
                kota wzrosl zauwazalnie!
                • jottka Re: Hurra! 08.05.06, 20:49
                  cie nie chce zniechęcać, ale jeśli idzie o pozbycie sie tych małych przyjaciół,
                  to lepiej zainwestować w łapki czy coś takiego, bo znam koty, które, owszem,
                  lubią zapolować na myszkę w celu pobawienia sie nią, ale potem zostawiają nieco
                  tylko poturbowaną ofiarę np. w spiżarni, a same oddalają sie do ciekawszych zajęć:)


                  poza tym myszy roznoszą różne choroby, na które niekoniecznie należy kota
                  domowego narażać, ale jeśli już, to musisz zacząć poszukiwać kociaka po łownej
                  mamusi:) mój kocur wprawdzie nie ma okazji do polowania na myszy, ale jego mama
                  nie tylko myszy i ptaszki do domu znosiła, lecz i świeże parówki - sama ich nie
                  jadała, ale dokładała sie do kosztów utrzymania rodziny, pies chętnie spożywał


                  a jeszcze poza tym mogłabyś kupić jakąś futrzaną myszkę-zabawkę i w odpowiednich
                  porach ukradkiem rzucać jej cień na ściany - szybciej kociaka dostaniesz:)
                  • staua Re: Hurra! 08.05.06, 20:52
                    Jak juz kot bedzie, to brak skutecznosci w sprawie myszy chyba nie spowoduje wyrzucenia go na bruk
                    - przynajmniej na to licze.

                    > a jeszcze poza tym mogłabyś kupić jakąś futrzaną myszkę-zabawkę i w odpowiednic
                    > h
                    > porach ukradkiem rzucać jej cień na ściany - szybciej kociaka dostaniesz:)
                    Dobry pomysl
                    • jottka Re: Hurra! 08.05.06, 20:57
                      staua napisała:

                      > Jak juz kot bedzie, to brak skutecznosci w sprawie myszy chyba nie spowoduje
                      wyrzucenia go na bruk


                      jeśli zacznie przynosić hamburgery na kolacje, to twój mąż powinien dac sie
                      przekonać:)


    • ash3 Re: Ile macie zwierząt? 06.05.06, 11:20
      Nie mam żadnego. Ale siostra miala kanarka - miłe zwierzątko, towarzyskie,
      płochliwe, trelujace, niewymagające. No i świetnie adaptuje się do warunków
      blokowych.
      • monikate Re: Ile macie zwierząt? 06.05.06, 22:21
        Wychowałam się w domu z psem.
        Przechodziłam przez manie chomików.
        Teraz mam blisko 9-letnią kotkę, niestety choruje mi od pewnego czasu.
    • marquis Żadnych... 07.05.06, 00:15
      CZasem sobie myślę, że fajnie byłoby mieć kota, ale nigdy się nie zdecyduję na
      zwierzaka. Kiedyś miewałem - jako dzieciak - rybki, kanarki, pieska: wszystkie
      zwierzątka pozdychały (tylko bez snucia domysłów!!! nie "pomogłem" im!!!)

      Marquis, chyba znowu w nastroju do forumowej aktywności :)))
      • samica1 Re: Żadnych... 07.05.06, 02:11
        marquis napisał:
        > Marquis, chyba znowu w nastroju do forumowej aktywności :)))

        Natomiast samica1, kiedy sobie poczyta, nie czuje sił do podjęcia aktywności, a
        tym bardziej pisania długiego postu.

        Dwa żółwie o skłonnościach lesbijskich i chart, też suka.
        Co było, żyło, jadło, pomieszkiwało, a z różnych, hm, przyczyn odeszło... Cóż,
        w niebie zapraszam do prywatnego zoo:)


    • blue.berry Re: Ile macie zwierząt? 08.05.06, 09:00
      posiadam psa
      sztuk jeden - metrycznie:) - dog de bordeaux
      wagowo - około 10 sztuk - dajmy na to jamników? (ile waży jamnik?)
      emocjonalnie - jakieś całe stado makaków lub smutnych fok
      kłopotliwie - mała klinkia zwierząt
      :)
      jak ktos jeszcze jakims cudem go nie widział to zapraszam:)
      www.molosy.pl/galeria/search.php?search_user=BlueBerry
      • stella25b Re: Ile macie zwierząt? 08.05.06, 09:56
        Obecnie nie ma w domu zadnej gadziny ale za mlodu to byly chomiki, ryby, psy.

        A propos szynszyli to kiedys opiekowalam sie taka w czasie urlopu kolezanki.
        Szynszyla byla rodzaju meskiego i zwala sie Felix ale posiadala pseudonim
        Chinchi i tak wszyscy sie do niej zwracali. Miala piekna, wielka klatke i
        sexpuppe (pluszowy maly slonik). Codziennie okolo 9 rano Chinchi uprawial sex
        ze swoim slonikiem. Zycie milosne szynszyl bylo wtedy dla mnie niezwykle
        fascynuajce.
    • quarantina trochę off lub aut 08.05.06, 10:03
      Czy ktoś z Was kiedykolwiek widział na własne oczy, żeby właściciel psa
      posprzątał po nim kupę na trawniku, chodniku itd.? Bo ja nie.
      Kiedyś zrobię eksperyment: sama zrobię kupę na chodniku i nie posprzątam.
      • itek1 Re: trochę off lub aut 08.05.06, 10:07
        W PL nie widzialem. IMO cecha najbardziej specyficzna polskich miast w
        porownaniu z zachodnimi sa wolnostojace zwierzece kupy w ilosci bardzo
        znacznej. Dotyczy to bez wyjatku wszystkich miast: malych, srednich, duzych,
        przemyslowych czy uzdrowiskowych.
        • stella25b Re: trochę off lub aut 08.05.06, 10:43
          Jestem swiadkiem koronnym takiego sprzatania kup- w Niemczech bardzo popularne.
          • quarantina Re: trochę off lub aut 08.05.06, 10:46
            Właśnie, w Niemczech, w USA, to normalne. U nas, niestetyż, nie. Czytałam w
            jakimś brukowcu, że gdzieś w cudownej krainie (chyba to były stany) ktoś
            założył park dla psów, ogrodzony teren, na którym moga robić wszystko to co
            chcą. U nas musimy dzielić się piaskownicami z psami. Biedne psy.
            • kwiecienka1 Re: trochę off lub aut 08.05.06, 11:01
              hmmm, właśnie staram sobie przypomnieć kiedy po raz ostatni widziałam psią kupę
              na chodniku... dawno...
              nie żeby było idealnie i ktoś sprzątał po swoich pupilkach, ale przynajmniej
              kupy są na trawnikach, nie na chodniku (=nie można w nie wdepnąć, choć tyle)

              ostatnio moje osiedle wogóle przechodzi jakąś ekstremalną metamorfozę - kładą
              nowy asfalt na drodze (zaczęli w sobotę... o 6 rano, serio, i pracują prawie
              cały czas), mamy już nowiuśkie chodniki, krzewy zostały pięknie podcięte,
              drzewa poobcinane wczesną wiosną zazieleniły się symetrycznie, plac zabaw
              został wzbogacony o nowe atrakcje - zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem
              Ktoś Ważny się do nas nie wybiera...
              pozdrawiam
              Kwiecienka Spisek (lub Rychły Przejazd Jakiegoś Ministra) Podejrzewająca
      • beatanu Re: trochę off lub aut 08.05.06, 10:58
        quarantina napisała:

        > Czy ktoś z Was kiedykolwiek widział na własne oczy, żeby właściciel psa
        > posprzątał po nim kupę na trawniku, chodniku itd.?

        W Szwecji widuję codziennie.

        W Krakowe każde wyjście z małotelnią córką no 1 do parku zabaw zaczynałam od
        wyjmowania kup kocio/psich z piaskownicy (dziecię rannym ptaszkiem było i
        chciało iść "lobić baby" zaraz po wschodzie słońca, więc w tym podgórskim (od
        Podgórze - dzielnica Krakowa) parku byłyśmy zazwyczaj pierwsze. Do "odkupiania"
        miałam nawet specjalną łopatkę :)

        A ze swoją kupą na chodniku nie eksperymentuj, wsadzą Cię za obrażanie uczuć
        jakichś :(
        • ben-oni Re: trochę off lub aut 08.05.06, 11:20
          "Dzień świra" mi się skojarzył.... he, he.
      • blue.berry Re: trochę off lub aut 08.05.06, 11:09
        ja sprzatam po swoim psie. z tym ze tylko tam gdzie pozniej sprzatniete kupsko
        mam gdzie wyrzucic. kompletny brak koszy na smieci uznaje ze kompletne
        zwolnienie z jakiegokolwiek sprzatania.
      • beatanu jeszcze raz out of topic... 08.05.06, 11:20
        ...chociaż też o zwierzątku :)

        Już po raz drugi dzisiaj wleciał do pokoju (i wyleciaj przy mojej pomocy, bo
        zainteresował się nim kot) trzmiel kamienik (Bombus lapidarius)

        www.rutkies.de/hummel/Bombus%20lapidarius%20-%20Steinhummel%2004.jpg
        Czyż nie jest piękny?

        • olahabe Re: jeszcze raz out of topic... 08.05.06, 23:35
          Kupiłam dziecku 2 papużki. Są śliczne, gdyby tylko się nie ruszały i nie
          skrzeczały. Nie mogę się skontaktować, bo nie widzę po ich oczkach, gdzie
          patrzą.Nieprzyjemna taka rozmowa. W mojej rodzinie wszyscy hodują psy, tzn.
          kiedyś dziadek, babcia, rodzice, a teraz moja mama, więc po 30 latach obcowania
          z kundelkami o przeróżnych i zazwyczaj nadmiernie wyrazistych charakterach,
          przysięgam, że nigdy w moim domu psia łapa nie postanie i żaden zgubiony kłak
          nie pobrudzi moich tapicerek. Może po prostu nie lubię psów a przez te
          wszystkie lata to wypierałam?
          • daria13 Re: mój pies jest dziwny jakiś, 15.05.06, 19:20
            albo nie jest dziwny, tylko ja nie mam doświadczenia z psami, jako wieloletnia
            (od dziecięctwa wczesnego)kociara. Mianowicie Frodo (tak się nazywa, a co?)
            jest beznadziejnie zakochany w staruszce, jamniczce szorstkowłosej. Jako młody
            mężczyzna (ma 4 lata) w moim pojęciu powinien raczej zainteresować się
            przepiękną, blond, wręcz złotowłosą goldenretriweką sąsiadów, panienką o trzy
            miesiące od niego młodszą, zgrabną i powabną, a ten głupek nawet na nią nie
            spojrzy, tylko siedzi w oknie i czatuje na tamtą leciwą damulę, która nie
            raczyła go nigdy obdarzyć choć spojrzeniem, nie to co złotowłosa. Fordo na
            widok staruszki zaczyna skamleć, a po pewnym czasie to skamlenie przechodzi w
            basowe wycie, takie smętne i cichutkie. Normalnie pies płacze. Nic z tego nie
            rozumiem. Pytanie do znawców psów: czy psy nie mają oczu, nie mają gustu w tych
            sprawach? Na czym to polega?
            Polecam się i pozdrawiam:)
            • 3promile Re: mój pies jest dziwny jakiś, 15.05.06, 19:21
              Są dwie możliwości:
              1/ Kompleks Edypa
              2/ Gerontofilia
              • jottka Re: mój pies jest dziwny jakiś, 15.05.06, 20:06
                etam, rasistka jesteś, uczucie nie zna granic ni kordonów - mój pies swego czasu
                jako młody i ponętny koker zakochał sie bezgranicznie w piętnastoletniej
                naówczas pekińczycy:) i stanowili oddaną parę przez 7 lat, aż do momentu
                odejścia rudej damy


                ponadto znany mi jest przypadek skomplikowanego trójkąta - on, półtoraroczny
                jamnik szorstkowłosy, zakochał sie gwałtownie w pięcioletniej rotweilerzycy,
                którą usiłował dopaść za wszelką cenę, nie bacząc na kwiki otoczenia. ona jednak
                odtrącała jego awanse, gdyż była zakochana szaleńczo w ośmioletnim ratlerku,
                przyznajmy szczerze, paskudnym szczurem na drżących nóżkach - i ten układ trwał
                dobre dwa lata, póki jamnik nie wyprowadził sie daleko stamtąd, a ratlerek nie
                zszedł z przyczyn naturalnych


                zapewne ukochana twojego froda ma liczne zalety, których gruboskórnym ludzkim
                okiem nie jesteś w stanie dostrzec:(
            • kwiecienka1 Re: mój pies jest dziwny jakiś, 16.05.06, 12:37
              czy psy nie mają oczu, nie mają gustu w tych sprawach?
              -> no chyba nie, ale ludzie też raczej nie :)
              beznadziejne zakochanie przychodzi nieproszone i jest z definicji głuche na
              ostrzegawcze wrzaski głosu rozsądku i tak zwane normy społeczne
              (powinien/powinna raczej zainteresować się...)
              też nie wiem na czym to polega
              również poszukuję znawców tematu (mogą być jednocześnie znawcami psów)
              ech, życie...
              pozdrawiam
              Banalnie Filozofująca i Beznadziejnie Zakochana Kwiecienka
              • daria13 Re: mój pies jest dziwny jakiś, 16.05.06, 13:25
                Masz rację Kwiecienko. Jeśli u ludzi normy wyglądu i powabu są tak odmienne, to
                skąd możemy wiedzieć, kto jest pociągający dla psa:))) Ale ta jamniczka jest
                naprawdę stara i nieciekawa:)
                Pozdrawiam, ściskam i szczęścia życzę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka