natasza020
22.05.06, 11:04
Trzy lata temu poznałam pewnego chłopaka nad jeziorem niespodziewanie zaczął
ukazywać pewną sympatię do mnie, ja oczywiście nie zwracałam uwagi na niego
gdyż uważała, że nie jest w moim typie. Ta znajomość się rozwijała aż do
czasu, kiedy złapał mnie za rękę chodziliśmy tak kilka minut, troszkę było mi
głupio, bo byłam ze znajomymi i nie wiedziałam jak się zachować. Po pewnym
czasie usłyszałam z jego ust „czy będę z nim chodzić” ja oczywiście odparłam,
że "nie" chciał wiedzieć, dlaczego ale nie chciałam mu powiedzieć, czemu by go
nie urazić. Niestety się nie poddawał wodził za mną oczami, uśmiechał się,
wpatrywał się we mnie jak w obraz, lecz ja go ignorowałam. Po jakimś czasie
zaprosił mnie z koleżanką do siebie by nauczyć go tańczyć, lecz z tym tańcem
był pic na wodę próbował mnie podrywać w swoim domu a ja nadal nic nie
zauważałam stwierdziłam, że jeżeli tak mu na mnie zależy to niech próbuje. Do
czasu, bo nasza znajomość
się skończyła ja skończyłam szkołę przestałam się widywać z koleżankami i
wyjeżdżać, na imrezki. Po jakimś czasie żałowałam, że nie jestem już z nim, że
nie dałam mu szansy teraz jest mi żal, że nie spróbowałam, ale czasu nie da
się cofnąć a ja nagle coś do niego czuję, mimo że dowiedziałam się, że się
żeni, bo zaliczył wpadkę z jakąś laską. Kiedy uświadamiam sobie że on będzie
miał dziecko zaczynam za nim płakać już nie pamiętam ile już łez wylałam w
poduszkę. Jedyne, co mnie podtrzymuje na duchu to, że utrzymujemy kontakt
przez SMS-y, pisze do mnie miłe SMS-iki aż do teraz, mam wrażenie, że on
jeszcze coś domnie czuje mimo tylu lat. Jak uważacie czy to jeszcze jest miłość?