Dodaj do ulubionych

wieczorynka 2 :))

19.01.03, 23:13
- Co jest? –chłopak wyjrzał przez okno i nerwowo strzelił palcami. –
Nie da się czytać! – cisnął książkę w kąt i wyjrzał przez okno. Jego bunt był
śmieszny i ojciec zaśmiał się mrużąc oczy.
- Spójrz na to, jak na las, - zaczął – przyjemna zielona plama
poprzetykana słonecznymi promieniami...
- Przecież to jest las! – matka szczególnie mocno zaakcentowała
słowo „jest”. Jej rzeczowe spojrzenie i spokojne, opanowane ręce na
kierownicy samochodu zdradzały, że nie rozumie pojęcia „fantazje”, czy
marzenia. Wszystko było łatwe do wytłumaczenia i żadne „zielone plamy” nie
interesowały jej.
- Ojciec..?
- No?
- I... co tą plamą? – syn wyraźnie zainteresował się opowieścią ojca. –
Co dalej?
- Synu, - matka nie dała za wygraną, – co czytasz? Czy to lektura?
- Phi, też coś! – zniecierpliwił się mały i wyjrzał za okno
- Synu! Zadałam ci pytanie. – matka próbowała go wciągnąć do rozmowy,
ale chłopca zainteresował ptak siedzący na drzewie i już co innego miał w
głowie.
- Ojciec! Co to?! – jedną ręką zapukał w szybę, a drugą nerwowo
przegarnął włosy. Ojciec wyjrzał za okno i roześmiał się.
- Dzięcioł! Czego was uczą teraz na tej przyrodzie? – a potem znowu się
zaśmiał.
- Nie rozumiem mój drogi, z czego tu się śmiać. Nasz syn rośnie na
ignoranta, a ty...
- Nie przesadzaj. – mruknął ojciec i uśmiechnął się do syna. Matka
zacisnęła wargi i dodała gazu.
- Musisz tak pędzić? – mruknął ojciec – lepiej byś przystanęła,
pokazałbym mu to, co zna tylko z książek. – jego prośba trafiła w
próżnię. „Nawet na mnie nie spojrzał... jak zwykle. Czy ja coś mam do
powiedzenia?” pomyślała matka. Nagle on spojrzał na nią i wykrzyknął:
- Zatrzymaj auto! – drgnęła, a samochód szarpnął.
- Proszę? – chłód i opanowanie matki nie zdradzały napięcia, jakie ją
nagle opanowało. –Dlaczego?
- Muszę mu pokazać świat. Przecież nie chcemy mieć ignoranta. – dodał z
nagłym błyskiem w oku. Już nie krzyczał, uśmiechał się tylko jakoś dziwnie i
patrzył na nią w zamyśleniu.
- Mój drogi...... – zaczęła, ale ojciec nie dał jej dokończyć.
- Zatrzymaj! – jego stanowczy głos powodował, że nie miała ochoty
sprzeciwiać mu się. Coś jednak zmuszało ją do pytania:
- Co chcesz mu tu pokazywać?
- Zieleń! Naturę! Ptaki! Drzewa! – „Jego emocje udzieliły się i matce”
pomyślał mały przyglądając się im spod przymkniętych powiek.
- Ależ mój drogi... – próbowała oponować.
- Zieleń, ta głębia i chłód i piękno, symbol nadziei i kolor dający
wytchnienie całemu ciału naszemu, naszym umęczonym oczom i umysłom!!! -
podekscytowany wyrzucał z siebie słowa, jak pistolet maszynowy, a matka
porażona jego wybuchem przyhamowała i zatrzymała samochód na poboczu.
- Chodźmy! – krzyknął ojciec. Syn posłusznie ruszył, rzucając po drodze
na siedzenie książkę.
Matka mimochodem sięgnęła po nią i spojrzała na okładkę. „ Co też ten mały
czyta? Poezje?”. Przekartkowała książkę a z pomiędzy kartek wypadł bilet
autobusowy. „Jak mogłam zapytać czy to lektura!”. Wysiadła z auta i zawołała:
- Zaczekajcie! – zamknęła drzwi („znów jestem rzeczowa i sztywna, do
diabła!”) i pobiegła za nimi. Ojciec i syn obejrzeli się z uśmiechem. Ojciec
pokiwał ręką, a ona ruszyła biegiem. Dopędziła ich i wciąż zadyszana zapytała:
- Weźmiecie mnie ze sobą, czy to tajemna wyprawa mężczyzn? –
uśmiechając się nieśmiało. „A może wcale się nie zmieniła, tylko jest ...”
zastanowił się ojciec odgarniając jej z oczu kosmyk włosów.
- Chodź! – powiedział ciepło i wyciągnął do niej rękę.
Powoli ruszyli w las trzymając się w trójkę za ręce. Szept ojca brzmiał jak
część muzyki, jaką kołysał ich las, ich wielka zieleń poprzetykana
promieniami słońca.


czyli jak sie domyslacie wrocilam do domku :))
kolorowych snow zycze :))
Obserwuj wątek
    • melinek Re: wieczorynka 2 :)) 20.01.03, 18:35
      Masz talent literacki.
      :))
      • ulalka Re: wieczorynka 2 :)) 20.01.03, 20:37
        (ulalka pogrzebala nozka w ziemi, spuscila skromnie oczeta i przygryzla
        paluszek... usmiechajac sie z wdziecznoscia :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka