diabollo
25.06.06, 17:28
"W czasie wydarzeń Poznańskiego Czerwca'56 do szpitala Raszei przywożono
rannych w czasie demonstracji i walk na ulicach miasta. Co roku, w niedzielę
poprzedzającą 28 czerwca, w rocznicę wydarzeń, odprawiana jest tam Masza w
intencji ofiar.
- Wtedy był komunizm, teraz jest liberalizm i relatywizm moralny, który chce
wpleść się w naszą rzeczywistość, ma swoje odcienie w jakichś rodzajach
masonerii. Chcielibyśmy, żeby polska była katolicka, żeby była światłem
oświecającym inne narody Europy - mówił abp Przykucki"
całość:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3440380.html
Wygląda na to, że najwyżsi dostojnicy Kościoła żyją w jakimś oderwaniu od
rzeczywistości. Aby twierdzić, że Polska jest krajem libralnym (gdzie
najlepiej wygrywa się wyobory populizmem socjalnym albo nacjonalistycznym,
albo religijnym, krótcy bliźniacy wynaleźli nowy patent i wygrali populizmem,
który jest mieszaniną wszystkich wymienionych, za co niktórzy krótszego
bliźniaka obwołali geniuszem), no więc twierdzić takie idiotyzmy i jeszcze
sugerować, że za wszystkim stoi masoneria (gdyby JPII nie zabronił to pewnie
mielibyśmy i Żydów), trzeba albo żartować, albo stracić rozum.
No i jeszcze ta wizja "katolickiej Polski" jako światło oświatlające inne
narody Europy...
A wyznam szczerze, że nie podejrzewam pana Przykuckiego o poczucie humoru.
I oto tacy otyli i majaczący faceci, znajdujący się w całkowitym oderwaniu od
zwykłego życia w kraju, jak ten pan Przykucki są postrzegani i cytowani przez
media jako najwyższe autorytety moralne, jako przywódcy duchowi w Polsce.
Gdyby to nie było takie straszne, to by było bardzo śmieszne.
Kłaniam się nisko.