Dodaj do ulubionych

Rozmarzony Stephen na Starówce ;)

14.07.06, 13:16
Tak w cyklu "Pośmiejmy się z siebie"... :))))

Dzisiaj, jak co piątek, od 11 siedzę w Itace. Ale wcześniej musiałem jechać
na Pragę, załatwić coś w jednym urzędzie... Sprawę załatwiłem nadspodziewanie
szybko, więc ok. 10 byłem już wolny. I miałem trochę czasu do
zagospodarowania.

Ponieważ jadąc do Itaki musiałbym i tak zahaczyć o Plac Zamkowy (dla
zorientowanych: jechałem od rejonu Zoo do centrum), a poranek był ładny i
przyjemny, postanowiłem po drodze zrobić sobie spacerek po Starówce. Ponieważ
dawno nie byłem na Starówce sam, zacząłem spacerować bardzo powoli, oglądać
sobie budynki itd.

No i tak chodzę sobie, patrzę, chłonę atmosferę (na Starówce rano jest
jeszcze względnie pusto i cicho) i generalnie odpływam w marzenia :), aż tu
nagle zaczepia mnie dziewczyna sprzedająca WiK (informator kulturalny). Pada
pytanie:

- Czy mówi pan po polsku?

Na to co nieco skołowany Stephen odpowiada oczywiście:

- Trochę...

Panna rzecz jasna w tym momencie nabrała przekonania, że ma do czynienia z
turystą - i dalej ciągnie:

- Do you speak English?

Na co Stephen:

- Yes!

Potem nastąpiła dalsza wymiana zdań, gdzie pani od WiKa po angielsku
oferowała Stephenowi owo pismo - zaś Stephen, też po angielsku, uprzejmie
dziękował...

:)))))))))))))))
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Rozmarzony Stephen na Starówce ;) 14.07.06, 13:25
      No cóż, ja już od jakiegoś czasu podejrzewałam, że Ty turysta, bo po polsku to
      kiepsko się wyrażasz;)


      Ale tak serio, to nieobce mi Twoje przeżycia. Tez mi się zdarza mocno
      rozmarzyć. Nie na Starówce, ale w najmniej przewidywalnych momentach i
      miejscach. Niestety mam problemy z powrotem na ziemię
      • stephen_s Re: Rozmarzony Stephen na Starówce ;) 14.07.06, 13:29
        > No cóż, ja już od jakiegoś czasu podejrzewałam, że Ty turysta, bo po polsku
        > to kiepsko się wyrażasz;)

        Hę??? ;)

        > Ale tak serio, to nieobce mi Twoje przeżycia. Tez mi się zdarza mocno
        > rozmarzyć. Nie na Starówce, ale w najmniej przewidywalnych momentach i
        > miejscach. Niestety mam problemy z powrotem na ziemię

        Ja bardzo lubię się rozmarzać :) Dziś na Starówce było tak spokojnie, że mogłem
        sobie wyobrazić, jak tam było 100 - 200 lat temu :)
      • stephen_s Natomiast... 14.07.06, 13:34
        ... jeszcze nie zdarzyło mi się tak rozmarzyć, bym zapomniał, jaki jest mój
        ojczysty język :)))
        • mamalgosia Re: Natomiast... 14.07.06, 14:50
          widocznie zawsze musi być ten pierwszy raz
    • grzespelc No to coś innego w opdobnym stylu 14.07.06, 13:54
      > - Do you speak English?
      >
      > Na co Stephen:
      >
      > - Yes!

      Grześ do Hiszpana:
      - Do you speak English?
      Na co Hiszpan:
      - Yes!
      Grześ: - Where is...? (nie pamiętam już, co)
      Hiszpan: Arriba, arriba, a derecha, blablablabla.......
      • stephen_s Re: No to coś innego w opdobnym stylu 14.07.06, 14:00
        Parę lat temu gościły u nas w domu Japonki. Dogadywałem się z nimi, ale nie był
        to żaden normalny język :) Porozumiewaliśmy się w absolutnie swobodnej
        mieszance angielskiego z niemieckim :)

        Co do Hiszpanów... Od kiedy usłyszałem, jak "zrozumiale" lektorka w hiszpańskim
        aquaparku zapraszała gości do zbierania się do wyjścia, straciłem kompleksy co
        do polskich "czytaczy" np. na dworcach. Hiszpanie mówią po angielsku
        przynajmniej tak samo źle :)
        • grzespelc Re: No to coś innego w opdobnym stylu 14.07.06, 14:06
          Hiszpanie mówią po angielsku
          > przynajmniej tak samo źle :)

          Właściwie to w mało którym kraju można rozmawiać po angielsku, jedyny wyjątek
          jaki znam to Holandia. Bo w takich Włoszech to nawet w Wenecji jedyne co
          policjant potrafi powiedzieć po angielsku to: "Zis is no camping!!"
          • kohei Re: No to coś innego w opdobnym stylu 14.07.06, 14:39
            > Właściwie to w mało którym kraju można rozmawiać po angielsku, jedyny wyjątek
            > jaki znam to Holandia. Bo w takich Włoszech to nawet w Wenecji jedyne co
            > policjant potrafi powiedzieć po angielsku to: "Zis is no camping!!"

            Jeszcze Skandynawia.
            Szukałem czegoś-tam w Bergen i, z braku kogo innego, spytałem jakiegoś żulika
            wystającego na rogu (swoją drogą rzadkie znalezisko, bo o żulika tam ciężko). I
            wytłumaczył mi całkiem przyzwoitą angielszczyzną.
            Z co najmniej kilkudziesięcu osób nie byłem w stanie porozumieć się tylko z
            jedną.
            • grzespelc Re: No to coś innego w opdobnym stylu 14.07.06, 22:59
              > Jeszcze Skandynawia.

              Nie wiem, bo tam nie byłem. Ale faktycznie, fama głosi że tam też jest dobrze z
              angielskim.
          • isma Re: No to coś innego w opdobnym stylu 15.07.06, 18:45
            Opowiadalam Wam, jak swego czasu podczas pobytu w Londynie natknelam sie na
            zabojadow, ktorzy usilowali sie w autobusie dowiedziec od tubylcow o droge?
            Oczywista w glowie im nie postalo, ze mogliby czynic to inaczej, niz po
            francusku, zas tubylcy, ze wzgledow wiecej niz oczywistych, nie zamierzali temu
            wyzwaniu sprostac. Wysililam wiec litosciwie a solidarnie swoja bardzo
            podstawowa znajomosc tegoz jezyka, i powiadam, ze pokaze im, gdzie musza
            wysiasc, zeby przesiasc sie autobus, ktory ich dowiezie w zadane miejsce.
            Francuzi, spokojniejsi, zaczeli sie wiec skupiac na podziwianiu widokow z okna -
            zaden z mijanych zabytkow nie wzbudzil wiekszego entuzjazmu, niz mijana
            elewacja z ogromnym napisem Credit Lyonnais ;-))).
            Tak wiec, moze istotnie kompleksow z powodu nieznajomosci angielskiego u
            rodakow powinnismy sie pozbyc...?
            • grzespelc Re: No to coś innego w opdobnym stylu 17.07.06, 07:46
              > Tak wiec, moze istotnie kompleksow z powodu nieznajomosci angielskiego u
              > rodakow powinnismy sie pozbyc...?

              Tak, powinniśmy się ich pozbyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka