Dodaj do ulubionych

¿recenzja?

17.07.06, 19:59
nie wiem, czy jestescie na liscie mailingowej serwisu szwedzka.pl
ja jestem i ostatnio dostalem od nich maila z linkiem do ich strony z
recenzjami, z konkretna wskazowka, zeby przeczytac recenzje "ze
skandalicznego tłumaczenia powieści "Underdog" Torbjörna Flygta"
kliknalem, przeczytalem i tak sie zastanawiam, na ile to jest jeszcze
recenzja (bo o samej ksiazce nie wiem prawie nic), a na ile gnojenie
wyjatkowo kiepskiej tlumaczki i o co tak naprawde chodzi?
czy o to, zeby zniechecic czytelnika do czytania tej ksiazki, bo tlumaczka ja
zmasakrowala, czy przede wszystkim o to, zeby tak dowalic tej kobiecie, zeby
juz nigdy w zyciu sie nie lapala za tlumaczenie literatury, a skupila sie na
instrukcjach obslugi lokówki?
ja rozumiem, że autor recenzji ma prawo byc poirytowany tlumaczeniem,
zwlaszcza jezeli zna oryginal i ma do niego jakis sentyment, ale czy ma sens
pisanie recenzji tylko i wylacznie na bazie wytykania strona po stronie
bledow gramatycznych i merytorycznych oraz ingerencji w tlumaczony tekst?

wiem, ze tlumacz moze ksiazke podniesc o kilka poziomow (przykladem moze byc
Zofia Chądzyńska), albo kompletnie zniszczyc. sam wiele razy zzymalem sie nad
jakims wymeczonym przekladem, ale ale mimo wszystko mam dziwne odczucia po
lekturze tej recenzji :/
Jezeli autor recenzji wie lepiej (raz po raz pokazuje, ze coś nie powinno byc
przetlumaczone tak, tylko inaczej), czemu sam sie nie wezmie za tlumaczenie?

dla chetnych link do recenzji ("Rybka piłka wali konika"):
www.szwedzka.pl/recenzje.html
Obserwuj wątek
    • skajstop Re: ¿recenzja? 17.07.06, 20:08
      Nie jesteśmy na liście, ale żeśmy się parę razy nadzwyczaj ostro z panem
      recenzentem (zarazem tłumaczem) ścięli na "Wydawnictwa i ich obyczaje".
      I jak widzę, nadal zachowuje sie on jak... chciałem tu wpisać jakiego zwierzaka,
      ale bym stworzenie obraził.

      Merytorycznie to on ma rację, niestety, bo błędy znalazł straszne. Ale to się
      nadaje na tekst polemiczny, felieton albo coś, ale w życiu nie jest recenzją...
      i wyczuwam w tym pewne podteksty :)

      Skajstop
      <sam ciężko doświadczany czasem :D>
      • beatanu Re: ¿recenzja? 19.07.06, 13:05
        skajstop napisał:

        > Nie jesteśmy na liście, ale żeśmy się parę razy nadzwyczaj ostro z panem
        > recenzentem (zarazem tłumaczem) ścięli na "Wydawnictwa i ich obyczaje".

        Też na liście nie jestem, ale ze względów różnych na stronę zaglądam. Z
        wymienionym panem dyskutowałam raz na FK (bo już wtedy dokopywał tłumaczce,
        wtedy jeszcze bezimiennej, chodziło o ten sam tekst, więc trudno nie
        podejrzewać osobistych urazów), wymienionego pana nie znam osobiście, ale znam
        wystarczająco sporo osób, z którymi zetknął się w sposób średnio miły w RR,
        środowisko polskich tłumaczy literatury szwedzkiej nie jest aż tak ogromne...
        Hmmm. Czytając tę "recenzję" czułam się nie tyle - jak Kubissimo - nieswojo, co
        po prostu zażenowana...

        Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem...
        Nie, nie jestem przeciwniczką wytykania błędów tłumaczy, podkreślania marności
        przekładu itp. Ale gdzieś wyczuwam różnicę między rzeczową oceną a brutalnym
        napadem osobistym.

        I czasami mam wrażenie, że pan recenzent, tak bardzo walecznie propagując
        literaturę szwedzką w Polsce, czyni jej (literaturze) niedźwiedzią przysługę.
        Amen.
        • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 13:23
          Potwierdziłaś mi w zasadzie to, co o tym człowieku wiem. I co dostrzegłem w tej
          niby-recenzji.
          A najgorsze, że prawdopodobnie masz rację w najważniejszym punkcie: że tym samym
          psuje w ogóle obraz tej literatury w iczach czytelników...
          • jottka Re: ¿recenzja? 19.07.06, 13:40
            skajstop napisał:

            > Potwierdziłaś mi w zasadzie to, co o tym człowieku wiem.


            wiecie co, rozumiem, o czym piszecie:) ale mam wrazenie, ze za bardzo patrzycie
            na ten tekst przez pryzmat szeroko znanych zalet kolegi, a tu należałoby je
            pominąć na chwilę - to nie jest jednak recenzja, tylko ocena przekladu, a jako
            taka sie broni. beata, ty masz możliwość doświadczalnie sprawdzić, czy pan pp ma
            rację, bo jesli tak, to i tak za łagodnie napisał.


            polski rynek przekładowy, że sie tak wyrażę, jest w straszny wręcz sposób
            tknięty plagą miernych, złych i skandalicznych przekładów z najrózniejszych
            dziedzin. porządnych redaktorów brak w jeszcze większym stopniu, a efekt jest na
            ogół traktowany jako czyn o niskiej szkodliwości społecznej:( takich tekstów jak
            omawiany boleśnie brakuje - mam w porywach do czynienia ze studentami filologii
            na warsztatach translatorskich (nieliterackich) i nieprawdopodobnie kulawa
            polszczyzna jest normą + zdziwienie w oczach 'a o co chodzi?', przeciez nie beda
            sie uczyc polskiego, bo polska jezyk znac kazdy
            • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 13:48
              Jottko,

              to będzie kwestia, w której sie nie zgodzimy. Albowiem - spójrz poniżej -
              napisałem, że prawdopodobnie merytorycznie Paweł ma rację, co z bólem przyznaję.

              Niemniej, tekst ukazał się w dziale "recenzje". Nie jest to recenzja - chyba nie
              bedziemy o tym dyskutować, prawda?
              Po drugie, coś mi się wydaje, że akurat w tym przypadku Paweł wali jak w bęben w
              bezpośrednią konkurencję. To mniej więcej tak, jakbym ja wziął książkę autora z
              konkurencjnego w tej mojej niszy wydawnictwa i napisał nie recenzję, tylko
              litanię błędów stylistycznych, gramatycznych etc.

              I mnie się to nie podoba. Dostrzegam konflikt interesów.
              • jottka Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:04
                skajstop napisał:

                > Jottko,
                >
                > to będzie kwestia, w której sie nie zgodzimy. Albowiem - spójrz poniżej -
                > napisałem, że prawdopodobnie merytorycznie Paweł ma rację, co z bólem przyznaję


                z bólem, że ma racje, czy z bólem, bo przekład niedobry?:)



                > Niemniej, tekst ukazał się w dziale "recenzje". Nie jest to recenzja - chyba
                nie bedziemy o tym dyskutować, prawda?


                z tym sie, rzecz jasna, zgadzam, ale w granicach prawa:) o ile chodzi o recenzję
                powieści, to tak, ale - nie macałam całej tej strony, ale gdzies kiedyś (nie
                wiem, czy tam, czy na forum) kolega szwedzka pisal o publikacjach recenzji
                przekładów, a do tej kategorii omawiany tekst sie bez wątpienia zalicza.



                > Po drugie, coś mi się wydaje, że akurat w tym przypadku Paweł wali jak w bęben
                > w bezpośrednią konkurencję. To mniej więcej tak, jakbym ja wziął książkę
                autora z konkurencjnego w tej mojej niszy wydawnictwa i napisał nie recenzję,
                tylko litanię błędów stylistycznych, gramatycznych etc.
                >
                > I mnie się to nie podoba. Dostrzegam konflikt interesów.



                tu bym polemizowała - w podobnym duchu zresztą dyskutowałam na forum tłumaczenia
                ('czy to jest etyczne'), w skrócie powtórzę. on nie napisał, że tłumaczka jest
                kochanką wydawcy i dlatego dostała zlecenie, które skopała beznadziejnie, bo
                jest glupia, koniec wypowiedzi. wtedy świństwo byłoby jawne i niedyskutowalne -
                ale on dokonał oceny przekładu, o ile mogę sądzić, zgodnie z regułami sztuki
                (cytaty, wskazane błędy, wyjaśniona natura błędu). mamy do czynienia z rzadkim
                językiem, fachowców niewielu, więc znowu dobrze, że to zrobił.


                do publicznej oceny publikacji prawo ma każdy, a porównanie z oceną książki
                niszowej przez pryzmat błędów stylistycznych jest cokolwiek chybione - gdyby
                ktoś pod szyldem uniwersytetu warszawskiego napisał książkę, w której by
                dowodził łamaną polszczyzną, że słońce porusza sie ruchem wahadłowym wokół
                ziemi, to pierwsi by sie astronomowie z innych uczelni rzucili, choć przecież o
                koledze to tak nie wypada:) i czepiliby sie słusznie merita, a w omawianym
                przypadku meritum jest jakość przekładu.

                żle pojęta solidarność zawodowa to co innego niż konflikt interesów, tu sie
                powinno wstydzić wydawnictwo tego nieszczęsnego 'underdoga', a nie inny tłumacz,
                oceniający to, na czym sie zna.
                • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:15
                  jottka napisała:

                  > z bólem, że ma racje, czy z bólem, bo przekład niedobry?:)

                  Napiszę wprost: z podwójnym bólem, bo uważam, że przekład jest niedobry, ale też
                  z bólem, bo dostrzegam w tym mściwą satysfakcję Pawła, a niejednokrotnie
                  obserwowałem, że właśnie takie gnojenie ludzi sprawia mu dużo przyjemności. Co
                  zresztą w tej "recenzji" jest zauważalne.

                  > z tym sie, rzecz jasna, zgadzam, ale w granicach prawa:) <dalej ciachnąłem>

                  Bronisz straconej sprawy. Nagłówek strony brzmi "Recenzje".

                  A co do konfliktu interesów, niepotrzebnie idziesz w solidarność zawodową lub
                  jej brak. Przeczytaj sobie ostatni akapit tego tekstu. To jest uwaga jednego
                  wydawcy o drugim wydawcy. No wybacz... wyobrażasz sobie, że Mieczysław
                  Prószyński, wydawca, publicznie mówi, że Tadeusz Zysk, wydawca, wydaje gnioty w
                  beznadziejnych tłumaczeniach?

                  Ale coś widzę, że się w tej sprawie nie porozumiemy ;-D

                  PS. A gdzie jest to forum tłumaczy? Chętnie zobacze, co się tam pisze, ale
                  pojęcia nie mam, gdzie to. Jakąś linkę podasz? :)
              • braineater Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:16
                Skaj:
                nie byłbys pierwszy w tej niszy. To jest np cała szkoła Dukaja, który recenzje
                kazda praktycznie traktuje jako okazję do pokazania, czemu inni pisarze sa
                gorsi niz Jacek Dukaj i czemu on, lepiej od tłumaczy, wie jak powinno się
                tłumaczyć SF. Przy cąłym szacunku do Dukaja jako pisarza, tak Dukaj recenzent
                to jest koszmar.

                Jottka
                - postaram się sprawdzić gdzie to, ale może uda Ci sie dotrzeć do tego tekstu
                jakimis innymi kanałami, ale w jednej z LnŚ z lat 70tych jest na kilkadziesiat
                stron rozpisany artkuł Roberta Stillera, będacy polemika z nikim innym, jak
                Januszem Korwinnem Mike (Mikką?), ktory to JTKM nadesła podówczas redakcji
                swoje tłumacznie wiersza, juz nie pamietam jakiego, bedące konkurencyjnym i
                według JKM lepszym niz tłumaczenie tego samego poematu w wykonaniu Stillera,
                które publikowane było ciut wczesniej. I w tym tekście, przy którym to, co
                linkował Kubu, jest szczytem taktownych wskazań uchybień w pracy tłumacza,
                Stiller jedzie równiutko po wszystkich błędach poczatkujacych tłumaczy
                literatury pieknej, mimochodem jakby sprowadzając pretensje JKM'a do żalów
                licealistki co dostała mierny za klasówkę z angola. Jeden z chyba wazniejszych
                tekstów o tłumaczeniu jaki ukazał się w Polsce, warto poczytać. I trochę
                własnie recenzja tłumaczenie Underdoga wynika z takiego widzenia pracy
                tłumacza, którego nikt chyba w tym kraju nie ceni - czyli rzetelnego,
                kompentntnego, opartego na znajomości języków i talencie. Więc z jednej strony
                ok, atak personalny mozna było sobie darować, ale z drugiej strony, jak nie
                będzie takich tekstów, to w końcu zostaniemy skazani na licelistów, ktorzy za
                12 zet od strony przetłumacza wszystko i wydawców dochodzacych do wniosku, że
                tłumaczenie jest złe, bo zrobione zbyt skomplikowanym językiem.

                P:)
                • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:20
                  Brain
                  - w sprawie Dukaja, oczywiście masz rację, żresztą może wiesz, że i ja pisywałem
                  recenzje. Przestałem w chwili, gdy wydawnictwo przyjęo mi pierwszą książkę, bo
                  uznałem, że inaczej wpadnę w oczywisty konflikt interesów.

                  - co do odpowiedzi Jottce, masz rację w tym sensie, że takie teksty są
                  potrzebne. Tylko pisane bez takiej złej emocji, jaka z tego tekstu emanuje - i
                  publikowane nie jako recenzje, tylko jako normalna publicystyka. Dla mnie wtedy
                  byłoby ok, słowem bym sie nie czepnął :-)
            • beatanu Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:04
              jottka napisała:
              > wiecie co, rozumiem, o czym piszecie:) ale mam wrazenie, ze za bardzo
              patrzycie
              > na ten tekst przez pryzmat szeroko znanych zalet kolegi, a tu należałoby je
              > pominąć na chwilę - to nie jest jednak recenzja, tylko ocena przekladu, a jako
              > taka sie broni. beata, ty masz możliwość doświadczalnie sprawdzić, czy pan pp
              ma rację, bo jesli tak, to i tak za łagodnie napisał.

              Pan PP rację ma (niestety, chciałoby się powiedzieć, no po prostu strasznie
              trudno mi abstrahować od jego osoby :(
              Wytyka błędy na tyle drobiazgowo, że mam wrażenie, że sam zna tekst na pamięć...
              I wszystko fajnie, i wszystko OK, tylko że:
              a) ten pan sam jest tłumaczem i zamieszcza tę niby-recenzję na stronie swojej
              firmy... Nie wiem, może tylko ja to wszystko opacznie rozumiem - ale szalenie
              łatwo można odnieść wrażenie, że pan PP jest cacy i bez grzechu (jako tłumacz).
              A pani tłumaczka książki "Underdog" jest jak najbardziej be. Niewłaściwe forum -
              to mój zarzut.

              b)podejrzewam, że błędy translatorskie (choć pewnie nie w takim zagęszczeniu)
              jestem w stanie znaleźć chyba w każdym przekładzie. Również własnym. Również w
              pana PP. Również w przekładach innych, nawet najwspanialszych tłumaczy (tym
              między innymi zajmowaliśmy się na warsztatach translatorskich w trakcie
              studiów:)

              c) o znajomości języka polskiego nie wspominam, bo to banał.
              • jottka Re: ¿recenzja? 19.07.06, 14:33
                no skojarzenia ze stillerem to sie same narzucają:) aczkolwiek nie znam
                przekładów pana pp, żeby ocenić, na ile translatorsko może sie mierzyć z wzorcem

                ostatniego akapitu o wydawcy nie zauważyłam, ale jak skoncze to zlecenie, co go
                zrobic nie moge, to natychmiast odnajde ten tekst i przeczytam z uwagą, po czym
                sie odniose:)

                tu linek do tlumaczen:

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10100&w=45394504&v=2&s=0

                a poza wszystkim - przede wszystkim bruździ nam fakt znajomości, że tak powiem,
                z kolegą szwedzką:) jednakowoż prawa do krytyki mu to nie odbiera, bo do tego
                działa już na tak niszowym rynku, że - jak braineater napisał - jeśliby milczał,
                to już w ogóle jesteśmy skazani na tkwienie w ciemnocie. no ale to o wydawcy
                jeszcze musze zobaczyć


                beata, opanuj sie:) wiele błędów tam zacytowanych ma psi obowiązek wyłapać jeśli
                nie tłumacz przy sprawdzaniu własnego tekstu przed wysłaniem, to już na 100%
                redakcja, tyle że tej tam zapewne nie było. poza tym wiadomo, że nikt nie jest
                doskonały, że różni ludzie różne rzeczy będą tłumaczyli inaczej, ale jakaś
                granica istnieje, a tu najwyraźniej została przekroczona.

                ja bym powiedziała, że wydawca underdoga sam sie podłożył i on sie jednak przede
                wszystkim wstydzić powinien
                • mamarcela Re: ¿recenzja? 19.07.06, 15:08
                  ja osobiście mam dylemat moralny, bo z jednej strony to wszystko, co wyżej
                  Beata, Kubu i Skaj, z drugiej faktycznie powinno się piętnować takie kfiatki, a
                  jeszcze z trzeciej to, abstrahując od moich osobistych uczuc w stosunku do
                  pana "recenzenta", chyba jednak bardziej cenię jawny "pojazd" po konkurencji,
                  albo jawne chwalenie własnego dzieła, wydawnictwa itd. niz to , co uprawiaja
                  niektórzy twórcy chociażby na FK - przebieranie się w coraz to nowe nicki i
                  udawanie zachwyconych czytelników, albo inne tego typu sztuczki, w tym również
                  obrzydzanie konkurencji.
                  P;-)
    • braineater Re: ¿recenzja? 17.07.06, 20:08
      Oprócz tego, że nie zdołał pan recenzent słowa powiedziec o książce, to w
      przynajmniej jednym miejscu czepai się bez sensu, bo walenie konika doskonale
      funkcjonuje w polszczyźnie i to nie tylko u tych z mikropenisami:) Ale od
      ksiązki mnie odstraszył, to fakt, choć krązyłem dookoła niej w księgarniach.
      Jakby to było w pismie o grach komputerowych, to wyladowałoby w
      recenzjach 'spolszczeń', znaczy w recenzjach polskich lokalizacji gier,
      natomiast na pewno nie w recenzjach i opisach samej gry:)

      P:)
      • staua Re: ?recenzja? 17.07.06, 20:49
        To ciekawe, bo spotkalam sie (takze na FK) z bardzo pozytywnymi opiniami nt. "Underdog"
        (podejrzewam, ze osoby wyglaszajace te opinie czytaly ksiazke po polsku) i tez wokol niej krazylam, ale
        nie kupilam, ciekawa jestem, czy warto wobec tego kupic tlumaczenie ang. (wyszlo w 2001 i raczej jest
        antykwaryczne). Moze tak zrobie.
        Mecza mnie takie gierki, jak ta ze "Szwedzkiej", czasem mam wrazenie, ze niektorzy walcza
        wyjatkowo personalnie, nawet w sprawach profesjonalnych. Kto wie, o co tak naprawde chodzilo, moze
        ktos inny chcial to tlumaczyc i nie udalo mu sie.
      • jottka Re: ¿recenzja? 17.07.06, 20:56
        nieno, recenzja książki to to nie jest, ale nie takie chyba było zamierzenie
        autora? to jest klarowna ocena przekładu, a że jest on - jak wynika z tekstu -
        taki wincy straszny, to i napisana adekwatnie. zresztą trudno napisać coś
        gorszego niż przytoczone próbki przekładu:)


        szczególnych podtekstów bym sie nie dopatrywała (nawet jeśli kolega szwedzka
        łkał w poduszkę, że nie jemu przekład zlecili:), ocen przekładu przez przykłady
        u nas brakuje i to dobrze, że ktoś konkretnie wykazał, na czym skandaliczność
        tego tłumaczenia polega. takich harcowników z wszelkich języków u nas ci
        dostatek, a traktuje sie ich z przymrużeniem oka z uwagi na jakoby niską
        szkodliwość społeczną - jakiś czas temu zakwitła na forumksiążki dyskusja
        porażonych czytelników polskich tłumaczeń 'morderstw w midsomer', niechlujnych i
        spaskudzonych.

        efekt żaden, ponieważ pojawiający sie tam kolega redaktor sie obraził za
        czepliwość zamiast podziwianie piękna intrygi, a radosna część czytelnictwa
        uznała, że to nieładnie siem czepiać, bo przecież wszyscy na pewno mieli dobre
        chęci - za to w księgarni otworzyłam sobie bodaj ostatni tomik i przeczytałam,
        że jakaś pani 'nie zdoła już dziś upiąć włosów do góry'. w związku z czym
        omówienia przekładów podobne do cytowanych to ja witam chętnym sercem i jeszcze
        koledze płaszcz potrzymam, jak będzie łobuzów kopał:)
      • monikate Re: ¿recenzja? 20.07.06, 13:39
        Łojezu, szwedzka, jaki Ty marudny jesteś. Upierdliwy znaczy. Człowieku, czasem
        trzeba umieć odpuścić; niezależnie od tego że masz rację, będą Twoich słusznych
        racji słuchać kamienie na pustkowiu... bo ludziska nie zdzierżą.
    • iluminacja256 Re: ¿recenzja? 17.07.06, 20:46
      Może być i tak, ze wydawnictwo starym zwyczajem zabawiło sie w zbierankę i
      facet łudził się, ze przetłumaczy całość , bo tłumaczył kawałek . A potem
      oczywiscie wydawnictwo dało to komuś innemu, a gość miał już prawie całą
      książke porozpracowywaną :) I po prostu go cholera wzieła:) Oczywiscie, to nei
      jest recenzja i to powinno być opublikowane jako list do tłumacza, czy coś w
      tym stylu, a nie recenzja. Niemniej jednak takie rzeczy sa potzrebne,
      zwłaszcza, ze jesli tekst jest angielski to każdy sam może sobie poszukac i
      porównać, natomiast ze szwedzkim to już tzreba wierzyć na słowo.
      • staua Re: ?recenzja? 17.07.06, 20:51
        Bez przesady, nie trzeba. Umiejetnoscia tlumacza musi byc tez znajomosc jezyka polskiego, na ogol
        bardzo latwo jest wyczuc, czytajac, ze tlumaczenie jest zle, nawet nie znajac jezyka oryginalu.
        • kubissimo Re: ?recenzja? 17.07.06, 21:36
          mnie tam uczono, ze umiejetnoscia tlumacza ma byc PRZEDE WSZYSTKIM doskonala
          znajomosc jezyka, na ktory sie tlumaczy
          • jottka no 17.07.06, 21:58
            lepiej jest, jak zna oba:)

            a na powazniej, to absolwenci rozmaitych filologii czesto uwazaja, ze nad
            polszczyna nie ma co pracowac, bo przeciez po polsku mowic kazdy moze, efekty
            widziem


            ps jako osobnikowi leniwemu klawiatury mnie sie nie chce przelaczac i dlatego
            ogonki zjadlo:)
          • staua Re: ?recenzja? 17.07.06, 22:34
            Otoz to.
            • jottka Re: ?recenzja? 17.07.06, 22:46
              czy ty potwierdzasz moje lenistwo? już przełączyłam:(
              • staua Re: ?recenzja? 17.07.06, 23:36
                Nie, to bylo do Kubissimo (zobacz drzewko)
              • staua Re: ?recenzja? 17.07.06, 23:37
                Bo sama uzywam ang. klawiatury, wiec nie przyszloby mi do glowy pouczac kogos :-)
    • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 19:52
      szwedzka.pl napisał:

      No i wróciłeś, Paweł w stylu, który potwierdza, że jesteś złośliwy i rozmawiać
      to ty nie umiesz, za to przepełnia cię jakaś niepojęta nienawiśc do wszystkich,
      którzy mają odmienne od twego zdanie. Gdybyś nie wiedział, opinię, że to ty
      rozwalasz "Wydawnictwa i ich obyczaje", wyraziło bardzo wiele osób.

      Ale do rzeczy:

      > Do tego fałszowałeś moje wypowiedzi

      Dowód nadający się do przedstawienia sędziemu poproszę, albo uznam, że jesteś
      pospolitym oszczercą, właśnie takim, jakim bywałeś na "Wydawnictwa..."

      > Twój argument w tej dyskusji (wyraźnie nie masz się do czego przyczepić), że
      > opublikowałem tekst w złym dziale jest śmieszny. To jest moja strona i bez
      > problemu mogłem stworzyć nowy dział i nazwać go "Analizy tłumaczeń". Czego
      > wtedy byś się przyczepił? Że czcionka za mała albo za duża?

      Nie żyj urojeniami, tylko czytaj, co napisałem. A napisałem, że nie podoba mi
      się, że ten tekst udaje recenzję, mimo że nią nie jest. W sensie merytorycznym
      przyznałem ci rację - prawdopodobnie tłumaczenie jest tragiczne. I owszem,
      imaginuj sobie, że gdybyś to inaczej sygnował i gdzie inziej umieścił, nie
      czepiłbym sie - znajdziesz posta z taką moją właśnie wypowiedzią.

      > Konflikt interesów to jest na styku działalności publicznej i prywatnej, a nie
      > na wolnym rynku. Pokazanie (pod nazwiskiem, a nie jako opinia rzekomych
      > konsumentów), że produkt konkurencji jest badziewny, nie jest sytuacją
      > konfliktu interesów.

      Mogę to skomentować jedynie wzruszeniem ramion, skoro nie rozróżniasz konfliktu
      interesów od korupcji.
      Skoro sam pzyznajesz, że to twoja strona i nie widzisz niczego złego w
      krytykowaniu przez ciebie konkurencji, to trudno. Mam jednak pytanie: jesteś
      właścicielem, współwłaścicielem, akcjonariuszem tej Fundacji? Inaczej mówiąc,
      czerpiesz jakiekolwiek zyski z jej działalności? Bo jeśli tak, to nic cię nie
      usprawiedliwia.

      Nawiasem, na "tłumaczach", jak widzę, też jakaś dziewczyna miała podobne
      wątpliwości.

      > Wydarłaś wtedy klapkę,

      Jak widać, kultury nie tylko wobec mnie ci brakuje. Co każdy oceni we własnym
      zakresie.

      Pozdrawiam -
      Skajstop Mały Człowieczek
      • szwedzka.pl Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:14
        Podziwiam skajstop, jak swędzą cię paluszki, żeby odpisywać na moje posty.
        Rozumiem, że kilkakrotna deklaracja z forum "Wydawnictwa", że ze mną nie
        dyskutujesz, dotyczyła tylko forum "Wydawnictwa", bo ty oczywiście jesteś
        słowny i z gęby cholewy nie robisz.

        skajstop napisał:
        >Gdybyś nie wiedział, opinię, że to ty
        > rozwalasz "Wydawnictwa i ich obyczaje", wyraziło bardzo wiele osób.

        Tak, pamiętam. Poza tobą jeszcze ajtra, dwoje wybitnych pisarzy, którym
        nadepnąłem na odcisk i którzy nie mogli ścierpieć, że byle tłumacz lepiej od
        nich orientuje się w niuansach prawa autorskiego i kruczków stosowanych przez
        wydawnictwa w umowach.

        > > Do tego fałszowałeś moje wypowiedzi
        >
        > Dowód nadający się do przedstawienia sędziemu poproszę, albo uznam, że jesteś
        > pospolitym oszczercą, właśnie takim, jakim bywałeś na "Wydawnictwa..."

        <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
        f=11943&w=36748156&a=37188073>Dowód jest tutaj</a>

        > Nie żyj urojeniami, tylko czytaj, co napisałem. A napisałem, że nie podoba mi
        > się, że ten tekst udaje recenzję, mimo że nią nie jest.

        Jest recenzją tłumaczenia.

        > prawdopodobnie tłumaczenie jest tragiczne.

        Prawdopodobnie. Widzę, skajstopku, że nie możesz ścierpieć, jak musisz przyznać
        mi rację.

        > Mogę to skomentować jedynie wzruszeniem ramion, skoro nie rozróżniasz
        konfliktu
        > interesów od korupcji.
        > Skoro sam pzyznajesz, że to twoja strona i nie widzisz niczego złego w
        > krytykowaniu przez ciebie konkurencji, to trudno.

        Sprawdź sobie, co to jest konflikt interesów, bo masz wyraźne problemy ze
        zdefiniowaniem tego pojęcia. Krytykowanie konkurencji jest normalnym elementem
        gry rynkowej. W typowym dla siebie stylu pominąłeś moją uwagę, że jednocześnie
        tę książkę sprzedaję i publikuję pozytywne recenzje innych książek konkurencji.
        Ale nawet jakbym tego nie robił, to sprawa jest czysta: jasne jest, kto napisał
        recenzję i czytelnik ma święte prawo uznać, że jest to tylko walka, żeby
        wykończyć konkurencję, a tłumaczenie jest genialne. Ale rozumiem, że w twoim
        przekonaniu czysta sytuacja to jest tylko wtedy, jak "niezależny" dziennikarz
        publikuje pozytywną recenzję twojej książki w "niezależnej" gazecie, w której
        ("niezależnie" od całej sytuacji) twoje wydawnictwo zamieszcza reklamy. Albo
        jak gazeta obejmuje patronat nad twoją książką, mimo że w redakcji pies z
        kulawą nogą nie przeczytał książki, a wszystko załatwiał dział reklamy, a
        czytelnikom robi się wodę z mózgu, że im się tę książkę obiektywnie poleca.
        Natomiast, jakby recenzję napisał pod nazwiskiem inny pisarz, to byłby to,
        według ciebie, konflikt interesów. Sam się pochwaliłeś, że tego nie robisz.
        Tylko szkopuł w tym, że w twoim przypadku nie wiemy, czy to prawda, bo
        wstydzisz się ujawnić swoje nazwisko. W moim przypadku każdy ma pełną
        informację i nie musi mi wierzyć na słowo.

        >Mam jednak pytanie: jesteś
        > właścicielem, współwłaścicielem, akcjonariuszem tej Fundacji? Inaczej mówiąc,
        > czerpiesz jakiekolwiek zyski z jej działalności? Bo jeśli tak, to nic cię nie
        > usprawiedliwia.

        Widzę, że o prawie dotyczącym fundacji masz takie samo pojęcie, jak o prawie
        autorskim. Fundacja nie ma właścicieli ani akcjonariuszy. Jestem fundatorem i
        prezesem fundacji. Tego, że sam prowadzę wydawnictwo i wydaję książki nigdzie
        nie ukrywam, a nawet jakbym chciał, to by się nie dało, bo KRS jest jawny i
        powszechnie dostępny. Zysków, niestety, nie czerpię, bo wydawanie szwedzkich
        książek i prowadzenie księgarni z tak wąską ofertą (tylko szwedzkie książki)
        jest deficytowe (bilans Fundacji również jest jawny, więc możesz sobie
        sprawdzić, że więcej do niej wpłaciłem, niż wypłaciłem).

        > Nawiasem, na "tłumaczach", jak widzę, też jakaś dziewczyna miała podobne
        > wątpliwości.

        Dobry jesteś, skajstop. O tym, że dokładnie _wszyscy_ rozmówcy z tamtego wątku
        mieli zdanie odmienne, już nie wspomnisz.
        Dla staua: właśnie z forum tłumaczenia trafiłem tutaj, jottka wspomniała, że
        toczy się tu dyskusja. Ale oczywiście wzorem innych "kulturalnych" nie
        pomyślisz, że jest inne wyjaśnienie, jak tylko dla mnie niekorzystne i
        wygłaszasz je, nie mając ku temu żadnych podstaw.

        > > Wydarłaś wtedy klapkę,
        >
        > Jak widać, kultury nie tylko wobec mnie ci brakuje. Co każdy oceni we własnym
        > zakresie.

        Zadziwiające, że o kulturę upominają się ludzie, którzy sami nią nie grzeszą.
        Już wykasowałeś wątek z Wydawnictw, gdzie tak po chamsku napadłeś na czarnabę,
        że dziewczyna pewnie ze łzami w oczach wycofała się z forum, że teraz robisz za
        magistra elegancji? Przypiąłeś się do mnie tu na forum i oczekujesz, że będę
        traktował cię w białych rękawiczkach?

        Przepraszam, Beata, za klapkę, wydawało mi się to dość łagodne, ale widzę, że
        zostało odebrane jako drastyczne.

        Paweł Pollak (dla tych, którzy nie potrafią wcisnąć linku i sprawdzić, jak się
        nazywam).
        • szwedzka.pl Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:17
          Jeszcze raz link, bo źle wpisałem:
          Dowód jest tutaj

          • mamarcela Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:42
            szwedzka.pl napisał:

            > Jeszcze raz link, bo źle wpisałem:
            > Dowód jest tutaj

            Przepraszam, na co dowód, bo nie rozumiem? Nacisnęłam ten link i trafiłam na
            przydługi post, w którym forumowicz o nicku Szwedzka.pl posługując się chwytami
            socjotechnicznymi, erystyką i co tu ukrywać chamstwem usiłuje zrównać z ziemią
            forumowicza o nicku Skajstop. Dla mnie laika nic więcej z tego linka nie
            wynika. Ale może się mylę?!
            >
        • skajstop Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:44
          szwedzka.pl napisał:

          > Podziwiam skajstop, jak swędzą cię paluszki, żeby odpisywać na moje posty.

          Powiem wprost: rzygać mi się, chce jak ci mam odpisywać, ale dla porządku, to ty
          przyszedłeś na to forum i odniosłeś się do moich wypowiedzi, wywołując mnie do
          tablicy, a nie odwrotnie.

          A twój dowód tyle wart, ile ty sam. Koniec rozmowy w tym temacie.
          • szwedzka.pl Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:48
            >ale dla porządku, to ty
            > przyszedłeś na to forum i odniosłeś się do moich wypowiedzi, wywołując mnie do
            > tablicy, a nie odwrotnie.

            To może jeszcze dla zupełnego porządku dodam, że te twoje wypowiedzi były mało
            wybrednymi wypowiedziami na mój temat.

            • braineater Panie Pawle 19.07.06, 23:03
              , jak generalnie zgadzam się z Pana recenzją, czy też krytyką tłumaczenia
              Underdoga i wierzę, że jest miejsce na takie teksty i że sa one potrzebna, tak
              personalna wojenka podjazdowa, którą stara się Pan przeprowadzić na tym akurat
              forum, jest cokolwiek nie na miejscu - szczególnie zabawa w ujawnianie danych
              personalnych. Wszyscy tu wiemy, kim jest Beatanu i większośc z nas wie kim jest
              Skajstop, ale, być może zaskakujaco dla Pana szanujemy ich prawo do
              prywatności, tak samo jak, przynajmniej ja, szanuję Pana ekchibicjonizm i
              precyzyjne dookreslenie się personalne. Sam Pan zdecydował się na tę konwencję,
              czyli ujawnienie się nie tylko z nicka, więc powinien Pan przyjąć wszystkie
              konsekwencje z tym związane, niekoniecznie próbując narzucać je osobom, które
              wyraźnie chcą pozostać anonimowe. Gdyby nie to, że Pana tekst w pierwszym
              poście, w którym ujawnia Pan dane Beatynu, jest merytoryczny i że zawiera Pan w
              nim obronę swojego stanowiska wobec tłumaczenia "U', to bez wahania bym go
              usunął za złamanie podstaw forumowej netykiety. Prosiłbym jednak o unikanie
              tego typu wjazdów w kolejnych postach, bo któryś z grupy adminów TWA może po
              prostu Pana zabanować uniemozliwiwiając Panu dalszy udział w dyskusji.

              Pozdrawiam
              Marceli Szpak
    • beatanu Pawle, 19.07.06, 20:00
      dziękuję Ci niezmiernie za sklasyfikowanie mnie w tak przepełniony kulturą
      osobistą sposób :)
      Od dzisiaj już wiem, do której grupy feministek należę, bo jeszcze do dzisiaj
      żyłam w niepewności.

      Czujesz coś w rodzaju satysfakcji? Bo ja nie...
    • agni_me jedno wrażenie 19.07.06, 20:42
      szwedzka.pl napisał:

      Widzę, że znalazłem ciekawą dyskusję. :-) Podziwiam polską mentalność. Jak
      widać, Polak nie jest w stanie uwierzyć, że motywem demaskowania fuszerki może
      być chęć demaskowania fuszerki, tylko oczywiście muszą się za tym kryć względy
      osobiste. Polaków nie irytuje, że ktoś wyprodukował bubla i naciąga ludzi na
      blisko 40 złociszy za tego bubla, tylko fakt, że ktoś śmiał o tym napisać. A
      jak Polak jeszcze tego kogoś nie lubi, to już w ogóle jest granda.

      Przepraszam, miałam wrażenie, że podpisuje się pan Pollak, nie - Polak. Ale
      może mi się tylko wydaje.
    • noida Za przeproszeniem- odwal się od Beaty! 19.07.06, 20:57
      To, że Ty może masz klapkę nie oznacza, że inni też ją mają. W nosie mam, co
      napisałeś w tej recenzji i co napisali inni na jej temat. Do Beaty masz się tak
      nie odzywać i już. Trochę kultury.
      • mamarcela Re: Za przeproszeniem- odwal się od Beaty! 19.07.06, 21:08
        noida napisała:

        > To, że Ty może masz klapkę nie oznacza, że inni też ją mają. W nosie mam, co
        > napisałeś w tej recenzji i co napisali inni na jej temat. Do Beaty masz się
        tak
        > nie odzywać i już. Trochę kultury.

        Brawo Noido!
        A Twoje Kolego Szwedzka personalne uwagi na temat Skajstopa i Beaty niestety
        potwierdzają to, w co ja w naiwności swojej nie chciałam początkowo uwierzyć.
        Jakkolwiek nie byłabym Ci wdzięczna za ostrzeżenie mnie przed kupieniem źle
        tłumaczonej książki to jednakowoż postuluję na przyszłość używanie dobrych
        obyczajów.

        >
        >
    • aaneta Re: ¿recenzja? 19.07.06, 21:19
      szwedzka.pl napisał:
      > tylko oczywiście muszą się za tym kryć względy
      > osobiste.

      No to teraz już wiemy, że się nie kryły żadne względy osobiste, tylko pospolite
      chamstwo.

      A zarówno Beata, jak i Skajstop, nie ukrywają na tym forum swojej tożsamości,
      więc, pominąwszy fakt, że kompletnie nie ma to związku ze sprawą, Twoje zarzuty
      wobec nich są bezpodstawne. Już nie wspomnę o tym, że nie ma tu zwyczaju, ani
      tym bardziej konieczności, przedstawiania się z imienia i nazwiska. Ty tutaj
      zresztą też tego nie zrobiłeś.
      • staua Re: ?recenzja? 19.07.06, 21:22
        Nie mowiac juz o tym, ze nigdy przedtem nie byles na tym forum, a widocznie skanujesz fora pod
        wzgledem wlasnej popularnosci.
      • szwedzka.pl Re: ¿recenzja? 19.07.06, 22:29
        aaneta napisała:
        > A zarówno Beata, jak i Skajstop, nie ukrywają na tym forum swojej tożsamości,

        Tak? To jak się nazywają, bo nie mogę tego na tym forum znaleźć?

        > więc, pominąwszy fakt, że kompletnie nie ma to związku ze sprawą, Twoje
        zarzuty
        > wobec nich są bezpodstawne. Już nie wspomnę o tym, że nie ma tu zwyczaju, ani
        > tym bardziej konieczności, przedstawiania się z imienia i nazwiska.

        Oczekuję od osób, które nie ograniczają się dyskusji merytorycznej, tylko
        atakują mnie personalnie (a to robi zarówno skajstop, jak i Beata), że będą
        miały cywilną odwagę się przedstawić.

        >Ty tutaj
        > zresztą też tego nie zrobiłeś.

        Przepraszam, nie pomyślałem, że zajrzenie na stronę z recenzją, gdzie jest
        podane moje nazwisko, może przekraczać czyjeś możliwości intelektualne. Nazywam
        się Paweł Pollak.

        • staua Re: ?recenzja? 19.07.06, 22:43
          Mnie sie wydaje, ze to, ze Ty chcesz sie przedstawic w Internecie, nie upowaznia Cie do podawania
          nazwisk innych osob bez pytania, czy mozesz. My znamy ich nazwiska, ale to forum jest otwarte, a
          ludzie maja prawo do animowych wypowiedzi w sieci, nawet krytycznych wobec czyichs recenzji.
          • szwedzka.pl Re: ?recenzja? 19.07.06, 22:59
            staua napisała:
            > ludzie maja prawo do animowych wypowiedzi w sieci, nawet krytycznych wobec
            czyi
            > chs recenzji.

            Ani skajstop, ani Beata nie krytykowali recenzji - wtedy niech mają sobie takie
            nicki, jakie chcą - tylko zaatakowali mnie personalnie, skajstop wypowiadając
            się o moim charakterze, a Beata sugerując, że mam coś do tłumaczki, choć nie
            miała na to żadnych dowodów i podając w wątpliwość jakość moich tłumaczeń, choć
            nie widziała ich na oczy.

            W ogóle zdumiewa mnie, nie po raz pierwszy, liczba "odważnych" w Internecie,
            którzy lubią pouczać innych, choć w kwestii merytorycznej nie mają nic do
            powiedzenia (tu przykład noidy chyba najbardziej jaskrawy). Jedyną merytoryczną
            krytyczną wypowiedzią na temat recenzji była wypowiedź Braineatera - do której
            się odniosłem grzecznie i merytorycznie i jest mi obojętne, kto to jest, skoro
            dyskutuje ze mną o sprawach rzeczowych. Ale jak ktoś atakuje mnie personalnie i
            mało go obchodzi, co napisałem, a jego głównym problemem jest, że napisałem to
            właśnie ja, to uważam, że powinien mieć cywilną odwagę się przedstawić, bo
            inaczej przypomina to obrzucanie błotem zza węgła albo wypisywanie oszczerstw
            na murach.

            • aaneta Re: ?recenzja? 19.07.06, 23:41
              Oprócz tego, CO się pisze, ważne jest też, JAK się pisze. Twój ton jest dla mnie
              nie do przyjęcia, i nie wmawiaj nam, że chodzi Ci tylko o kwestie merytoryczne,
              a w pozostałych kwestiach odpłaciłeś się tylko pięknym za nadobne. Dziękuję za
              to, że się przedstawiłeś, doceniam to, nie widzę jednak powodu, żebym miała
              zrobić to samo, nikomu do niczego w tym miejscu nie jest to potrzebne, podobnie
              jak dane personalne kogokolwiek innego. Mam nadzieję, że nigdy już nie będę
              miała okazji czytać równie ohydnych wypowiedzi, jak Twoje. Żegnam ozięble.
            • mamarcela Re: ?recenzja? 20.07.06, 00:08
              Ok. Jestem czepialska i upierdliwa, ale skoro nie dostałam odpowiedzi na
              pytanie, co mianowicie miał udowodnić link kierujący do wypowiedzi pana
              Szwedzka.pl na forum WiO, zadam jeszcze jedno.
              A mianowicie, czy to nie jest przypadkiem naginanie faktów i insynuowanie
              innych?
              Beatanu napisała:
              "podejrzewam, że błędy translatorskie (choć pewnie nie w takim zagęszczeniu)
              jestem w stanie znaleźć chyba w każdym przekładzie. Również własnym. Również w
              pana PP. Również w przekładach innych, nawet najwspanialszych tłumaczy."
              Szwedzka.pl napisał:
              "a Beata sugerując, że mam coś do tłumaczki, choć nie miała na to żadnych
              dowodów i podając w wątpliwość jakość moich tłumaczeń, choć nie widziała ich na
              oczy."

              Beatanu podejrzewa, ale Szwedzka.pl wie, że Beatanu poddaje w wątpliwość i wie
              także, że Beatanu nie widziała na oczy.
              Sofistyka? Socjotechnika? Erystyka?

              A tak w ogóle to na maksa zabawna sytuacja. Już już byłam w ogródku i miałam
              zamiar napisać do Beaty i Skajstopa: "Czego sie faceta czepiacie?", kiedy nagle
              tenże facet zjawił się we własnej wirtualnej osobie i udowadnił in expressis
              verbis, że przysłowie o nożycach po raz kolejny stało się ciałem.
              Albo nawet jeszcze bardziej.
              • szwedzka.pl Re: ?recenzja? 20.07.06, 00:50
                mamarcela napisała:
                > Ok. Jestem czepialska i upierdliwa, ale skoro nie dostałam odpowiedzi na
                > pytanie, co mianowicie miał udowodnić link kierujący do wypowiedzi pana
                > Szwedzka.pl

                Przepraszam, że nie odpowiedziałem, ale nie rozumiem dlaczego mam tłumaczyć
                sprawy oczywiste: skajstop napisał, że wypowiedziałem się negatywnie o książce,
                której nie widziałem na oczy i że taką samą wartość mają pewnie inne moje
                wypowiedzi. Jak wyjaśniam w poście (innym, bo skajstop świadomie wprowadzał ich
                w błąd) nie wypowiadałem się negatywnie o książce, a jedynie twierdziłem (na
                podstawie opisu), że nie zawiera informacji, które mogą podeprzeć jego tezę i
                domagałem się, żeby, jeśli się mylę, te informacje podał. Przestudiuj sobie
                cały wątek, jeśli nie rozumiesz tego postu.

                > A mianowicie, czy to nie jest przypadkiem naginanie faktów i insynuowanie
                > innych?
                > Beatanu napisała:
                > "podejrzewam, że błędy translatorskie (choć pewnie nie w takim zagęszczeniu)
                > jestem w stanie znaleźć chyba w każdym przekładzie. Również własnym. Również
                w
                > pana PP. Również w przekładach innych, nawet najwspanialszych tłumaczy."
                > Szwedzka.pl napisał:
                > "a Beata sugerując, że mam coś do tłumaczki, choć nie miała na to żadnych
                > dowodów i podając w wątpliwość jakość moich tłumaczeń, choć nie widziała ich
                na
                >
                > oczy."
                >
                > Beatanu podejrzewa, ale Szwedzka.pl wie, że Beatanu poddaje w wątpliwość

                Zawsze można napisać, że się 'podejrzewa' że X jest głupi i wtedy nie jest to
                podawanie w wątpliwość inteligencji X-a.

                > wie także, że Beatanu nie widziała na oczy.

                Wynika to jednoznacznie z jej wypowiedzi. Jeśliby przeanalizowała dowolne
                tłumaczenie (moje czy innego renomowanego tłumacza) nie 'podejrzewałaby', że
                może być w nim choćby jedna setna błędów popełnionych przez Jasińską. Na co
                zresztą zwróciła jej uwagę jottka. Nikt mający pojęcie o tłumaczeniu (i
                praktyce wydawniczej) nie przyczepi się do tłumacza o kilka błędów, nawet
                rażących. Profesor Neuger przetłumaczył w 'Ogrodzie' Florina Wielki Czwartek
                jako Tłusty Czwartek, i co z tego. Nie zmienia to faktu, że to tłumacz
                genialny, a taki czeski błąd powinien wyłapać redaktor, ale redaktor nie znał
                szwedzkiego. Natomiast Beacie umiejętność oceny wyraźnie przesłonił fakt, że
                darzy mnie niechęcią.

                > A tak w ogóle to na maksa zabawna sytuacja. Już już byłam w ogródku i miałam
                > zamiar napisać do Beaty i Skajstopa: "Czego sie faceta czepiacie?"

                Co tylko dowodzi faktu, że moje odczucia były całkiem uzasadnione. Wchodzę na
                forum, gdzie dwie osoby, które meritum mojej recenzji średnio interesuje (Beata
                nawet poproszona jako osoba znająca szwedzki o ocenę, czy wskazane przeze mnie
                błędy rzeczywiście są błędami, nie odpisała), prowadzą sobie pogawędkę,
                opluwając moją osobę, pan skajstop dzieli się wrażeniami do jakiego zwierzęcia
                mnie nie porówna, bo by je obraził, a pani Beata jaki to ma szeroki krąg
                znajomych w jakimś RR, które wiedzą, jakim to jestem wstrętnym typem. Przykro
                mi, może Ty uważasz, że jak ktoś na Ciebie pluje, to należy pokornie twierdzić,
                że deszcza pada, ale ja nie mam takiego zwyczaju i uważam, że mam pełne prawo
                ostro takim osobom odpisać.

                Paweł
            • staua Re: ?recenzja? 20.07.06, 00:49
              Nadal nie sadze, zebys cokolwiek, co napisales, usprawiedliwialo podawanie w Internecie danych innych
              osob, niezaleznie od tego, czy sadzisz, ze te osoby powinny sie ujawnic. Moga to zrobic same, nie
              robia, ich sprawa.
              Co do "odwaznych" w Internecie: nie trafiles, akurat tak sie sklada, ze na tym forum w ogromnej
              wiekszosci znamy sie i lubimy, co nie przeszkadza nam dyskutowac, ale nikt tu nie broni
              przypadkowych "nickow" tylko swoich przyjaciol (jesli juz broni czegokolwiek procz wlasnych
              przekonan).
              Podanie wlasnego nazwiska moze dwadziescia lat temu mialo znamiona odwagi cywilnej (swoja droga,
              bardzo wiele podciagasz pod pojecie odwagi lub tez "odwagi"), kiedy mozna bylo za odmienne poglady
              skonczyc bardzo zle. Teraz jakos specjalnej odwagi do tego nie potrzeba, niektorzy natomiast wrecz
              sie z tym narzucaja, uwazajac byc moze, ze ich nazwisko nie jest dostetecznie naglosnione publiczne w
              inny sposob. Podawanie zas nazwisk innych ludzi komus bez ich zgody tez jakos kojarzy mi sie niemilo
              (ach, ta trauma z czasow komuny) z przeszloscia.
              W rzeczywistosci wirtualnej nicki funkcjonuja jak nazwiska, znasz kogos stad, wiesz, co pisze, i tyle.
              Beatanu to beatanu, Skajstop to Skajstop, nie rozumiem, po co komu wiecej, to jakis pojedynek na
              nazwiska?
              • szwedzka.pl Re: ?recenzja? 20.07.06, 01:12
                staua napisała:
                > Nadal nie sadze, zebys cokolwiek, co napisales, usprawiedliwialo podawanie w
                In
                > ternecie danych innych
                > osob, niezaleznie od tego, czy sadzisz, ze te osoby powinny sie ujawnic.

                Po poście Braineatera rozumiem niezrozumiały dotąd dla mnie zarzut. Ja nie
                podawałem, tylko zadałem pytanie, które pozostawione bez odpowiedzi nie
                ujawniało prawdziwego nazwiska. Dotąd nie miałem pojęcia, kim jest Beatanu.

                > W rzeczywistosci wirtualnej nicki funkcjonuja jak nazwiska, znasz kogos stad,
                w
                > iesz, co pisze, i tyle.
                > Beatanu to beatanu, Skajstop to Skajstop, nie rozumiem, po co komu wiecej, to
                j
                > akis pojedynek na
                > nazwiska?

                Rzeczywistość wirtualna jest częścią normalnej rzeczywistości. Dopóki rozmówca
                ogranicza się do kwestii merytorycznych, nie ma sprawy. Jeśli jednak rozmówca
                mnie opluwa, niech bierze odpowiedzialność za swoje słowa. Sugerowanie zarówno
                przez Beatę, jak i skajstopa, że moja recenzja była wynikiem osobistych
                animozji, jest na granicy zniesławienia i niech taka osoba będzie gotowa
                ponieść konsekwencje (nawet sądowe) tego, że narusza czyjeś dobre imię, a nie
                chowa się za wygodną gardą anonimowości.

                A może jednak porozmawiamy o meritum? Zdecydowanie bardziej niż wyjaśniać, że
                nie jestem wielbłądem, wolałbym podyskutować o tłumaczeniu pani Jasińskiej czy
                w ogóle o kondycji przekładów. Co sądzisz o tej recenzji? Co sądzisz o takich
                wydawcach? Jak oceniasz, jaki procent ogółu przekładów stanowią takie fuszerki?
                Jak czytasz książkę, interesuje cię, kto to przetłumaczył? Czy ocen przekładów
                mogą dokonywać laicy (znający język) czy powinni tylko zawodowi tłumacze?

                Paweł
                • staua Re: ?recenzja? 20.07.06, 01:29
                  Recenzja mi sie nie podoba ze wzgledu na jej ton, bo zgadzam sie z Braineaterem, ze takie krytyczne
                  glosy sa potrzebne, niemniej jednak wszystko mozna napisac lepiej lub gorzej, z wieksza lub mniejsza
                  klasa, grzeczniej lub mniej grzecznie (lub bardziej dosadnie). Recenzje tez. Sam to na pewno wiesz
                  zreszta. Dlatego pewnie czesc osob tutaj (ja tez) myslala o animozjach, bo po prostu niezadowolenie z
                  przekladu bez osobistej urazy mozna sobie wyobrazic (i widac jest to naturalne, skoro sporej liczbie
                  osob sie narzucilo) napisane inaczej. Milo, ze to pomylka, jednak Brain przywolal przyklad Stillera i nie
                  bez powodu.
                  Jak pisalam, nie czytalam tej ksiazki, choc mialam ochote, teraz juz po polsku sobie odpuszcze; na
                  tlumacza zwracam uwage, ale wielu nie znam, jednak gdy podoba mi sie czyjes tlumaczenie, to staram
                  sie te osobe zapamietac. Drazni mnie glownie kostropata polszczyzna, pomijanie fragmentow czy
                  odniesien do jezyka lub kultury, ktore nie sa mi znane, sila rzeczy wplynie na moje zrozumienie tekstu,
                  ale niekoniecznie na ocene tlumaczenie, bo po prostu nie bede wiedziala, co zostalo pominiete,
                  prawda? Zatem wytkniecie czegos takiego w recenzji to plus.
                  Moze rzeczywiscie zalozenie odrebnego dzialu z recenzjami tlumaczen jest dobrym pomyslem, wtedy
                  nikt sie nie pomyli i nie pomysli, ze to recenzja ksiazki (oczywiscie, czytajac te recenzje nie ma sie co
                  do tego watpliwosci, ale kliknac na link mozna, majac ochote dowiedziec sie wiecej o ksiazce, nie o
                  tlumaczeniu - chyba, ze Twoim zamiarem bylo w ten sposob wlasnie zwabic do niej wiecej
                  czytelnikow). Zainteresowalo mnie tez, ze nadal (mimo uwagi na czerwono) masz te ksiazke w
                  ksiegarni, czy ksiegarnia nalezy do Ciebie, czy tylko wchodzi sie do niej z Twojej strony? Bo przeciez
                  nie musialbys chyba jej w ogole sprzedawac?
                  Przy okazji: czy znasz tlumaczenia tej ksiazki na jakies inne jezyki i mozesz cos o nich powiedziec?
                  Interesuje mnie glownie angielski (najlatwiej w mojej sytuacji dostepny, ale moze byc tez niemiecki lub
                  wloski), czy warto szukac tlumaczenia na ten jezyk?
                  • szwedzka.pl Re: ?recenzja? 20.07.06, 02:03
                    staua napisała:
                    > Recenzja mi sie nie podoba ze wzgledu na jej ton,

                    Ma prawo. Ja tak po prostu piszę, uważam, że ostre sformułowania zapadną lepiej
                    w pamięć, a nie zginą w papce masy recenzji. Inna sprawa, że byłem nieźle
                    zirytowany tą fuszerką, bo temu tłumaczeniu nawet do określenia słabe brakuje
                    lat świetlnych.

                    > Jak pisalam, nie czytalam tej ksiazki, choc mialam ochote, teraz juz po
                    polsku
                    > sobie odpuszcze; na
                    > tlumacza zwracam uwage, ale wielu nie znam, jednak gdy podoba mi sie czyjes
                    tlu
                    > maczenie, to staram
                    > sie te osobe zapamietac. Drazni mnie glownie kostropata polszczyzna,
                    pomijanie
                    > fragmentow czy
                    > odniesien do jezyka lub kultury, ktore nie sa mi znane, sila rzeczy wplynie
                    na
                    > moje zrozumienie tekstu,
                    > ale niekoniecznie na ocene tlumaczenie, bo po prostu nie bede wiedziala, co
                    zos
                    > talo pominiete,
                    > prawda?

                    Otóż to. Rzetelnej oceny tłumaczenia można dokonać tylko siadając i porównując
                    strona po stronie z oryginałem. Abstrahując od wiedzy, niewielu ma na to czas i
                    ochotę, stąd recenzji oceniających tłumaczenie w ogóle nie ma.

                    > Moze rzeczywiscie zalozenie odrebnego dzialu z recenzjami tlumaczen jest
                    dobrym
                    > pomyslem, wtedy
                    > nikt sie nie pomyli i nie pomysli, ze to recenzja ksiazki -
                    chyba, ze Twoim zamiarem bylo w ten sposob wlasnie zwabic do niej
                    > wiecej
                    > czytelnikow).

                    Nie, czytelnicy zwalili się na hasło, że skandaliczne tłumaczenie, normalnie
                    recenzje szwedzkich książek niewielu interesują. Umieściłem tekst w tym dziale,
                    bo w ogóle nie przyszło mi do głowy, że może pojawić się zarzut, że to nie
                    recenzja. Omawiam po prostu jedyny aspekt książki interesujący z punktu
                    widzenia polskiego czytelnika.

                    >Zainteresowalo mnie tez, ze nadal (mimo uwagi na czerwono) masz t
                    > e ksiazke w
                    > ksiegarni, czy ksiegarnia nalezy do Ciebie, czy tylko wchodzi sie do niej z
                    Two
                    > jej strony? Bo przeciez
                    > nie musialbys chyba jej w ogole sprzedawac?

                    Księgarnia, jak pisałem, należy do mnie. Książki, oczywiście nie musiałbym
                    sprzedawać, ale przyjąłem zasadę, że udostępniam zainteresowanym możliwie wiele
                    tytułów z literatury szwedzkiej bez względu na ich dochodowość czy jakość. Z
                    tym, że o złej jakości lojalnie uprzedzam. Ktoś może chcieć kupić tę książkę z
                    innych powodów, powiedzmy na przykład na zajęcia z techniki przekładu. Dlatego
                    też zarzuty o konflikcie interesów są śmieszne i świadczą o złej woli
                    formułującego takie zarzuty, bo jeśliby wziąć mnie za krwiożerczego
                    kapitalistę, to pobieżny przegląd mojego serwisu, musiałby prowadzić do
                    wniosku, że jak na krwiożerczego kapitalistę jestem kompletnym idiotą. Nie
                    zarabiam na tym, jest to moje hobby, na które na szczęście mogę sobie pozwolić,
                    a jednocześnie umożliwia mi wykonywanie ulubionej pracy - znudziło mnie w końcu
                    chodzenie po prośbie po wydawnictwach, żeby wydali jakąś książkę.

                    > Przy okazji: czy znasz tlumaczenia tej ksiazki na jakies inne jezyki i mozesz
                    c
                    > os o nich powiedziec?
                    > Interesuje mnie glownie angielski (najlatwiej w mojej sytuacji dostepny, ale
                    mo
                    > ze byc tez niemiecki lub
                    > wloski), czy warto szukac tlumaczenia na ten jezyk?

                    Spojrzałem pobieżnie i tłumaczenia na angielski ani na niemiecki nie widzę. Na
                    angielski szwedzkiej tłumaczy się malo, ale na niemiecki powinno być. Włoski
                    przekracza moje umiejętności. O jakości przekładów nic ci nie powiem, aż tak
                    dobry nie jestem :-) Ale na włoski nazwisko Katia de Marco gwarantuje dobre
                    tłumaczenie.

                    Paweł
                    • staua Re: ?recenzja? 20.07.06, 02:38
                      Jest po angielsku (Amazon Marketplace) ale nie wiem, kto tlumaczyl. Chwilke - sprawdze.
                      • beatanu Staua! "Underdog" po niemiecku 20.07.06, 13:00
                        nazywa się "Made in Schweden. Schweden Roman."
                        Przekładu dokonał Paul Berf, który na swoim koncie ma co najmniej kilkanaście
                        szwedzkich powieści współczesnych. W ubiegłym roku dostał nagrodę Szwedzkiej
                        Akademii dla najlepszego tłumacza literaury szwedzkiej, co najprawdopodobniej
                        gwarantuje dobrą jakość przekładu :)

                        Miłej lektury!

                        • staua Re: Staua! "Underdog" po niemiecku 20.07.06, 16:23
                          Dziekuje - chyba jednak bede musiala poprzestac na angielskim, bo najlatwiej mi je bedzie kupic... I
                          tlumacza poznam dopiero, jak kupie (w necie).
                          Nazwisko Dorfa zapamietam, moze przyda mi sie w przyszlosci...
                          • stella25b Re: Staua! "Underdog" po niemiecku 20.07.06, 16:51
                            staua napisała:

                            > Dziekuje - chyba jednak bede musiala poprzestac na angielskim, bo najlatwiej
                            mi
                            > je bedzie kupic... I
                            > tlumacza poznam dopiero, jak kupie (w necie).
                            > Nazwisko Dorfa zapamietam, moze przyda mi sie w przyszlosci...


                            A w Amazonie bez problemu:
                            www.amazon.de/exec/obidos/tg/detail/offer-listing/-/3404264304/all/ref=ufu_lmi_/302-8484480-6122416
                            • staua Re: Staua! "Underdog" po niemiecku 20.07.06, 17:10
                              W niemieckim, dla mnie z wysylka bedzie drozej niz z amerykanskiego, gdzie mam wysylke za darmo. I
                              dluzej.
                              Poza tym, nie oszukujmy sie, po angielsku przeczytam tez szybciej.
                • staua jezcze o wydawcy 20.07.06, 01:30
                  Bardzo mnie zszokowala informacja, ze wydalo to jedno z moich ulubionych wydawnictw, co prawda
                  czytam wydane przez nich glownie ksiazki polskich autorow, mimo to jednak bardzo mnie to zdziwilo.
                  Czytalam z tej serii tylko "Kobiete ze sniegu", bez zastrzezen dot. tlumaczenia.
                  • stella25b Re: jezcze o wydawcy 20.07.06, 11:34
                    Z jednej strony jestem wdzieczna za ostrzezenie przed kupnem owej ksiazki. W
                    koncu ile to razy juz sie czlowiek wkurzyl, ze kupil jakis bubel ktory byl
                    zdrowo reklamowany. Uwazam, ze przed zly przeklad ksiazki, niestety w
                    najwiekszej mierze szkodzi jej autorowi, ktory w takim przypadku ma najmniej do
                    powiedzenia. Ja jestem "za" wylapywaniem kiepskich przekladow ale nie lubie i
                    nie popieram uwag czy aluzji do osoby tlumacza. Wydaje mi sie, ze po skonczeniu
                    tlumaczenia, ksiazka powinna sie znalezc w rekach paru ludzi z redakcji,
                    ktorych zadaniem jest wylapanie wlasnie takich bledow przed oddaniem jej do
                    druku. Dlatego tez nie rozumiem, dlaczego owa "recenzja" skupila sie jedynie
                    na "niszczeniu" tlumacza a nie na krytyce obowiazkow redaktorow. Nie tylko
                    tlumacz jest winny tym wszystkim bledom.

                    Wyjatkowo nie lubie i nie toleruje prywatnych wycieczek stad z wyjatkowym
                    niesmakiem odnosze sie do tej dyskusji.
    • kubissimo reaktywacja :) 17.10.06, 00:11
      pan Paweł się nie poddaje i napisał kolejny tekst o tym złym tłumaczeniu (bad,
      bad, bad translation!). Najbardziej podoba mi sie to jego zdziwienie, ze jak
      to? Przeciez wyraznie napisal, ze tlumaczenie jest niedobre, a mimo to wydawca
      nie oddal ksiazki na przemial? :)

      cudowna calosc:
      www.szwedzka.pl/underdog.html#wielka
      • skajstop Re: reaktywacja :) 17.10.06, 09:56
        Biedny królik...
    • aaneta suplement 23.11.06, 09:13
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_061123/kultura/kultura_a_9.html
      • skajstop Re: suplement 23.11.06, 12:25
        To i tak lepsza recenzja niż w Newsweeku, gdzie go strasznie zjechali. W sumie
        wypada tę książkę przeczytać abo co? Akurat wiem, ile recenzje potrafią mieć
        wspólnego z tkstem :-)
      • noida Re: suplement 23.11.06, 13:05
        Autorowi tej recenzji należy się kop w dziób. Kto normalny zdradza w recenzji
        zakończenie KRYMINAŁU??
      • kubissimo Re: suplement 23.11.06, 13:14
        czy tlumacze zawsze zaczynaja wlasna dzialalnosc od kryminalow?
        Myslalem, ze casus Mikolajewskiego byl odosobnionym przypadkiem, a tu prosze...

        ciekawe kogo pan autor bedzie obwinial za kiepskie recenzje, skoro nie moze
        winy zrzucic na tlumacza? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka