Dodaj do ulubionych

Z serii: Buszując po kablówce - Opera

11.08.06, 10:13
I znowu buszowanie po kanałach w późnych godzinach wieczornych (możliwe
dzięki słomianemu wdowiectwu) zagnało mnie na MEZZO gdzie natrafiłem na
występy dwóch facetów śpiewających jak kobiety. Pierwsze skojarzenie – to
chyba kastraci. No ale dzisiaj to chyba już kastratów operowych nie produkuje
się? Wysłuchałem z mieszanymi uczuciami wciąż niepewny co do możliwości
współczesnej kastracji (czego to ludzie nie zrobią dla kariery czasami). I
rano buch do netu – dowiaduję się o kontratenorach.
www.trubadur.pl/Biul_32/Roz_Lykowski.html
Rozjaśnia mi się też pewien fragment z „Carmina Burana”, w którym nie mogłem
zdecydować się co do płci wykonawcy.
Dziw nad dziwy panie dzieju!
Obserwuj wątek
    • aaneta Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 11:12
      Ale podobało Ci się? Bo to dość kontrowersyjny temat, ciekawy, ale pod wzlędem
      estetycznym różnie z głosami kontratenorowymi bywa, to znaczy nie wszystkie i
      nie wszystkim mogą się podobać. Ja przekonałam się dopiero do Philippe
      Jaroussky'ego, jest rewelacyjny. I uroczy, ale to już inna historia :)
      • griszah Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 12:39
        Nie znam się na operze zupełnie ale dla uszu laika takiego jak śpiewali dobrze.
        To zresztą były bardzo trudne utwory, które zmuszały wykonawców do
        niesamowitych głosowych wygibasów a oni sobie nieźle radzili. Ale faktycznie to
        zagadnienie dosyć kontrowersyjne.
        • jakotakot Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 14:16
          Kontratenor jest jedynym glosem operowym, ktory przyprawia mnie o dreszcze. Nie
          od parady oni sobie kiedys te klejnoty obcinali :-). A ten tu jest dobry na
          zachete dla sceptykow :
          www.andreasschollsociety.org/discography1.htm#N12
          • griszah Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 16:20
            Podejrzewam, że sami sobie nie obcinali tylko ktoś im w tym pomagał (raczej bez
            ich zgody). To powinno być "głupich pytaniach": jaki jest fizjologiczny związek
            pomiędzy posiadaniem genitaliów u faceta a zdolnością do śpiewania
            cienkim/kobiecym głosem - jakieś hormony czy co? Czy gdybym (rozważam
            teoretycznie) zechciał się pozbyć moich to miałbym potencjalną szansę zostać
            nowym Farinellim?
            • jakotakot Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:00
              Obciete (nawet teoretycznie) klejnoty nie sa gwarancja sukcesu. Musialbys
              jeszcze miec osobowosc rock star. A z hormonami - Bingo!!
            • skajstop Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:06
              griszah napisał:

              > Podejrzewam, że sami sobie nie obcinali tylko ktoś im w tym pomagał (raczej
              > bez ich zgody).

              Nie, to się odbywało dobrowolnie, ci chłopcy chcieli zrobić karierę, a byli na
              tyle młodzi, że często nie dostrzegali drugiej strony tego medalu. Co zresztą
              dobrze pokazuje film "Farinelli, ostatni kastrat".

              > To powinno być "głupich pytaniach": jaki jest fizjologiczny związek
              > pomiędzy posiadaniem genitaliów u faceta a zdolnością do śpiewania
              > cienkim/kobiecym głosem - jakieś hormony czy co?

              No tak. Stawiam na testosteron.

              > Czy gdybym (rozważam teoretycznie) zechciał się pozbyć moich to miałbym
              > potencjalną szansę zostać nowym Farinellim?

              Za późno. Pozostaje ci jedynie normalna kariera śpiewaka lustrzanego :-)
              • mamarcela Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:14
                Wielu chłopców przed okresem dojrzewania spiewa cieniutkkimi sopranami -
                słychac to w chórach chłopięcych. Później nadchodzi mutacja i sopraniki trafia
                szlak.
                POtencjalnych kastratów wybierano własnie pośród tych najlepiej rokujacych
                sopranistów.

                Skaju, dlaczego rozwiewasz tak brutalnie marzenia Griszaha?!
                • skajstop Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:16
                  Samcza solidarność, Mamarcelo :) on sobie wyobraża karierę, tłumy u stóp, a
                  tu... no sama wiesz, co leży u stóp :D
              • jakotakot Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:14
                Albo prysznicowego!
                A Farinelli to chyba nie do konca dobrowolnie tenteges dal sobie ciachnac, bo
                mi sie jakies zdziwione wybudzenie z uzywkowego stuporu przypomina - chiba, ze
                zle pamietam, bo to dawno bylo. Obejrze sobie jeszcze raz.
                • skajstop Re: Z serii: Buszując po kablówce - Opera 11.08.06, 19:17
                  Użyli opium do znieczulenia. Ale najpierw była szkoła, i decyzja ojca i samego
                  dzieciaka. I tak było w znanych mi pzypadkach, co nie oznacza, iż były same
                  dobrowolne przypadki. Ale jednak rekrutacja nie była przymusowa. Wyszkolony
                  kastrat w tamtych czasach to był KTOŚ!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka