griszah
11.08.06, 10:13
I znowu buszowanie po kanałach w późnych godzinach wieczornych (możliwe
dzięki słomianemu wdowiectwu) zagnało mnie na MEZZO gdzie natrafiłem na
występy dwóch facetów śpiewających jak kobiety. Pierwsze skojarzenie – to
chyba kastraci. No ale dzisiaj to chyba już kastratów operowych nie produkuje
się? Wysłuchałem z mieszanymi uczuciami wciąż niepewny co do możliwości
współczesnej kastracji (czego to ludzie nie zrobią dla kariery czasami). I
rano buch do netu – dowiaduję się o kontratenorach.
www.trubadur.pl/Biul_32/Roz_Lykowski.html
Rozjaśnia mi się też pewien fragment z „Carmina Burana”, w którym nie mogłem
zdecydować się co do płci wykonawcy.
Dziw nad dziwy panie dzieju!