Dodaj do ulubionych

O spojlerach.

04.10.06, 13:19
Jaka jest wasza reakcja, kiedy ktoś zdradzi wam zakończenie filmu/książki? Ja
nienawidzę tego, nawet, jeśli książka nie jest kryminałem (wtedy to po prostu
zabijam wzrokiem), tylko opowieścią obyczajową. Nie znoszę wiedzieć, co
będzie, jak się skończy, zanim sama nie zobaczę. Natchnęła mnie, muszę
powiedzieć, Stella, która w wątku o Almodovarze chlapnęła wszystko, co jest
tajemnicą i ma się okazać. Całe szczęście, że już widziałam film.
Ale na przykład moja mama najpierw czyta zakończenie, żeby się dowiedzieć, kto
zabił, a mnie prosi, żebym jej opowiedziała cały film a potem i tak go ogląda
i się cieszy treścią. Dla mnie to jest zabranie całego uroku. A jej to
zupełnie nie przeszkadza. A jak jest z wami?
Obserwuj wątek
    • stella25b Re: O spojlerach. 04.10.06, 13:29
      Sorry. Nie chcialam, bo osobiscie tez nie lubie kiedy tajemnica zostaje
      wyjawiona za wczesnie. Na moja obrone mam jedynie to, ze prawie kazda krytyka
      tego filmu (zwlaszcza niemiecka) zawiera jego tresc.
      • noida Re: O spojlerach. 04.10.06, 17:19
        Nic nie szkodzi :) Tutaj akurat problem jest średni, to znaczy właściwie i tak
        się człowiek domyśla, co będzie.

        Dlatego też czytuję recenzje i krytyki dopiero po obejrzeniu filmu, bo
        recenzenci nader często mają zwyczaj pisać "no i jak już go zabił, to potem ma
        wyrzuty sumienia" i człowiekowi ręce opadają ;)
    • agni_me Re: O spojlerach. 04.10.06, 13:47
      Nie przeszkadza mi zupełnie co o książce/filmie dowiedziałam się przed. Także
      jeśli chodzi o treść, w tym "kto zabił". Zapominam przy pierwszym zdaniu/kadrze.
      Zresztą czytając o nieznanym mi dziele chyba automatycznie przestrajam uwagę,
      pomijając zupełnie w takim momencie nieistotne szczegóły. Wydawało mi się, że
      dobrze zapamiętałam co stella napisała o filmie. I rzeczywiście. Tyle, że
      uciekły mi odniesienia do fabuły. I musiałam wejść w wątek raz jeszcze, żeby
      zobaczyć co stella zdradziła.
    • mamarcela Re: O spojlerach. 04.10.06, 13:59
      Mnie spojlery wkurzaja tylko w trakcie czytania, czy oglądania tzn. jak ktos mi
      włazi i nachalnie chce uswiadomić, kto zabił. Spojlery przed konsumpcją danego
      tworu kultury traktuje tak jak Agni, czyli zupełnie do mnie nie docierają i
      natychmiast o nich zapominam.
      Zakonczenia najpierw nie czytam, ale nawet gdyby jakims trafem mi sie to
      zdarzyło pewnie i tak bym o nim zapomniała. Po przeczytaniu kryminału
      natychmiast zapominam, kto był mordercą, pamietająć jednoczesnie niemal całą
      fabułę. To chyba jakaś skaza genetyczna?! Albo insza niepełnosprawność?
    • nienietoperz Re: O spojlerach. 04.10.06, 14:04
      Zasadniczo nie znosze.
      Uwielbiam isc do kina na film, o ktorym zupelnie nic nie wiem.
      Jesli juz troche wiem, to ignoruje wszelkie dyskusje, recenzje, oceny, etc.
      (stad do watku o Volverze nie zajrzalem).
      Wasz
      NN
    • itek1 Re: O spojlerach. 04.10.06, 14:45
      Spojlery nie przeszkadaja mi, podobnie jak nie przeszkadzaja mi plotki nt.
      jakiejs osoby. Staram sie po prostu wyrobic opinie autonomiczna i aby to
      zrealizwac musze zignorowac o spojler/plotke. Gorzej, jezeli ktos probuje na
      sile cos mi udowodnic. Wtedy spojlerowiec/plotkarz mi przeszkadza.
    • nenella Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:22
      :) Kiedy byłam dzieckiem zawsze najpierw czytałam zakończenie kazdej ksiązki,
      zwłaszcza przygodowej, albo romansu ( a przepadałam za tymi gatunkami :)), bo
      chciałam wiedzieć, czy jest smutne, czy happy end. Jak nie było happy endu, to
      porzucałam lekturę, bo za bardzo by mnie wruzszyła, gdybym już się przywiązała
      do postaci. Poważnie, byłam strasznie przewrażliwionym dzieckiem, które płakało
      prawie przy kazdej dobranocce i musiałam dbać o swoją zbyt łatwą do naruszenia
      równowagę ducha :)))). Dobrze, że mi to przeszło, wyobraźcie sobie ile dobrych
      książek nie byłabym w stanie przeczytać do tej pory :).
    • beatanu Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:35
      Ponieważ prawie zawsze czytam coś o filmie, który mam zamiar obejrzeć i zawsze
      docieram do informacji na temat książki, za którą mam zamiar się zabrać,
      istnieje ryzyko, że gdzieś wciśnie się spojler, ale nie rozpaczam z tego
      powodu. Bo albo zdążę zapomnieć, albo... oglądam/czytam z wiedzą nabytą i
      wszystko jest jak zwykle... Przynajmniej jeżeli chodzi o beletrystykę.

      Bo od kilku lat (nie przypominam sobie, żebym robiła to wcześniej) cierpię
      na "ultima pagina nervosa" (uwaga! jednostka chorobowa i diagnoza średnio
      znana szerszemu gronu ;) Po prostu MUSZę (nawet przy czytaniu kryminałów), po
      wciągnięciu się w fabułę, przeczytać ostatnią stronę. Ale właśnie tylko
      ostatnią i najczęściej nic z tego nie wynika. I gdy do tej ostatniej strony w
      końcu, jak bozia przykazała, docieramm - odkrywam ją na "nowo". Nie potrafię
      tego teraz prościej wyjaśnić... Zamiast jednego przyżycia zakończenia książki
      mam niejako dwa. To pierwsze "oszukiwane", bardzo mgliste i w dużej
      mierze "nieprawdziwe". I to ostateczne, dość często zupełnie inne od tego
      pierwszego, "w domyśle".
      No takie mam małe zboczenie :)
    • formaprzetrwalnikowa Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:37
      jako dziecko czesto podczytywalam zakonczenie - zwlaszcza, kiedy suspens stawal
      sie niemozliwy do zneisienia ;-)
      obecnie nie. nawet jesli porzucam ksiazke w srodku, bo mnei znudzila, nie
      patrze na zakonczenie.
      z kryminalami mam dosc zabawna rzecz: generalnie mam genialna pamiec, ale nie
      do tego, kto zabil, zwlaszcza w ksiazkach mojej ulubiuonej Agathy Ch. w zwiazku
      z czym za kazdym razem kiedy czytam kolejny raz te sama ksiazke, albo ogladam
      film na jej podstawie nakrecony - nadal tak samo pochlaniaja mnie rozwazania,
      kto zabil a kto ukradl a kto jest tylko falszywym tropem.
      Lubie wiedziec, o czym bedzie film, na ktory sie wybieram, bo to generalnie
      decyduje o tym, czy w ogole sie wybieram, ale nie lubie wiedziec, jakie bedzie
      zakonczenie. dlatego tez kiedy tylko sie zorientowalam, ze stella wyjasnia, kto
      co i jak w Volverze, przestalam czytac watek.
      nie lubie spoilerow - because they spoil my fun ;-)
      • stella25b Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:40
    • skajstop Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:38
      Mnie to nie robi różnicy :) nawet gdy znam zakończenie, i tak śledzę losy
      bohaterów literackich czy filmowych z zainteresowaniem lub nie, wynikającym
      raczej z pytania "dlaczego" niż "kto".
    • brunosch Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:38
      nie lubię, gdy mi ktoś opowiada film (a zwłaszcza komedie "no wiesz taka scena,
      on wchodzi do auta, a tu wziuuuu! leci ten na koparce, no jakie śmieszne!") ale
      nie przeszkadza mi, gdy ktoś poinformuje, że cały film robi na ostatnią scenę. I
      rzeczywiście często tak jest - film jak film, a ostatnia scena zmienia wszystko.
      I dla niej warto przemęczyć się gapiąc w ekran.
      • stella25b Re: O spojlerach. 04.10.06, 15:41
        W obronie Stelli:
        Nie zdradzila problemu tylko jeden wazny szczegol.
        • formaprzetrwalnikowa w obronie stelli 04.10.06, 15:59
          w sumie to nie wiem, czy zdradzila problem - nie doczytalam
          ;)
          • kwiecienka1 Re: w obronie stelli 04.10.06, 16:51
            a ja nie doczytałam :)
            przeleciałam jeno po literkach, tak na szybko
            dopiero ten wątek sprawił, że wróciłam do jej postu i przzytałam dokładniej
            a co do spojlerów: nawet jeśli coś przeczytam lub usłyszę to i tak zapomninam...
            pozdrawiam
            Kwiecienka i Kisiel (pełniący obowiązki Obiadu)
    • wiksadyba1 Re: O spojlerach. 04.10.06, 16:33
      O czymś coś jest w sensie samej tematyki, podejścia, ogólnego zarysu fabuły
      etc. lubię się dowiedzieć, zwłaszcza jeżeli dane nazwisko nie ma u mnie żadnej
      rozpoznawalnej marki. Staram się korzystać z kilku źródeł naraz, w tym
      niepolskich (jeżeli chodzi o nierodzime filmy/książki, które stanowia gros
      mojej kultur-konsumpcji). Ale zdradzania zakończeń nie cierpię, chociaż sam
      padam często ofiarą własnej głupiej ciekawości:))
    • ash3 Re: O spojlerach. 05.10.06, 21:38
      Raczej mi to nie przeszkadza, chociaż nie lubie jakiegoś nachalnego opowiadania
      historii. Poza tym mam nawyk czytania recenzji, blurbów, notek etc, wiec godzę
      się z tym, że mogę się dowiedzieć za dużo o filmie czy ksiązce. Jednak
      oczekiwania, jakie wzbudza recenzja, sa niczym w porównaniu z rzeczywistością.
      Natomiast bardzo przyjemnie jest przeczytac książke czy obejrzeć film, o ktorym
      NIC się wcześniej nie dowiedziało (nawet czy jest "udany" czy nie); to specjalna
      przyjemność, bo nie ma się żadnych większych uprzedzen.
      Sama często powstrzymuję się przed zdradzaniem za dużo o tresci filmu czy
      książki, nawet gdyby rozmówcy poznanie jej nie przeszkadzało (a mialby zamiar
      poznać film/ksiazkę).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka