Dodaj do ulubionych

Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy,

19.10.06, 08:58
ciekawe inicjatywy. Egzorcyzmy, propozycja zakazu nauczania teorii ewolucji w
szkołach, propozycja rejestracji par mieszkajacych razem, kary za
nieprawidłowe nazwanie święta kościelnego...
wiadomosci.onet.pl/1420422,327,item.html
Nie mam siły nawet się dziwić
M.
Obserwuj wątek
    • kora3 Wiesz co Maiko? 19.10.06, 11:01
      Istatnio przeczytałam wśród smysów przychodzących do "Szkla Kontaktowego" taki
      jeden: "Chyba w domu wariatów jest normalniej" o z przykroscią stwierdzam, ze
      calkiem realne iż ów widz moze mieć racje. W domu wariatów bowiem sa jeszcze
      jacyś lekarze, dyrekcja przynajmniej podająca sie za normalną :) Tymczasem u
      nas na scenie politycznej i społecznej jest taki dom wariatów, gdzie rządza owi
      wariaci ...Niedobrze sie dzieje ...
      • gumpel stary dowcip mi przypomniałaś Koro ... 19.10.06, 21:00
        Jeden z moich ulubionych.

        "O panu Kazimierzu"

        Pan Kazimierz, pensjonariusz domu wariatów, siedzi sobie przy oknie i patrzy
        jak ogrodnik nawozi truskawki. W pewnym momencie otwiera okno i pyta się
        ogrodnika:
        "Przepraszam, a co Pan robi?"
        Ogrodnik z typową dla ogrodników prostotą, w dodatku wiedząc, że ma do
        czynienia z pensjonariuszem domu wariatów postanawia odpowiedzieć najprościej
        jak umie:
        "A posypuję truskawki gównem, panie Kazimierzu".
        Hmmm ... zadumał się pan Kazimierz:
        "A po co pan to robi ?" - pyta dalej -
        "Żeby truskawki były smaczniejsze" - trzymając się wcześniej przyjętych
        standardów rozmowy z wariatem odpowiada ogrodnik.
        Odpowiedź wprowadza pana Kazimierza w stan jeszcze większego zadziwienia.
        "Wie pan, ja w tym celu posypuję truskawki cukrem" - stwierdza nieśmiało pan
        Kazimierz - "No, ale wie pan ... ja ponoć jestem pierdolnięty" -konkluduje ...
        :-))
        G.
        • stephen_s Boskie :))))))))))))))) (n/t) 20.10.06, 00:04

        • kora3 Re: stary dowcip mi przypomniałaś Koro ... 20.10.06, 09:25
          znałąm to, ale i tak mnie rozwaliło :)
      • maika7 Re: Wiesz co Maiko? 20.10.06, 07:24
        > Chyba w domu wariatów jest normalniej" o z przykroscią stwierdzam, ze
        > calkiem realne iż ów widz moze mieć racje. W domu wariatów bowiem sa jeszcze
        > jacyś lekarze, dyrekcja przynajmniej podająca sie za normalną :)

        Nie ma racji :-( Ani tam, ani nigdzie podawanie się za normalnych nie gwarantuje
        normalności :-( Ale, ale zaczyna mi sie podobac spojrzenie, w ktorym kadra
        zdradza objawy opętania a "widzowie" zachowuja pewna dozę "normalności" :-)) W
        koncu naleze do widzów :-)))

        Z utęsknieniem czekam na zmianę dekoracji. Hm... na lepszą zmiane dekoracji...

        :-)
        M.

    • grzespelc Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 11:40
      > nieprawidłowe nazwanie święta kościelnego...
      > wiadomosci.onet.pl/1420422,327,item.html

      OO, a własnie założyłem temat na głównym. Cóz, dzisiaj nie można nazwać Święta
      Zmarłych Swiętem Zmarłych, za chwilę nie będzie mozna papieża nazwać papieżem, a
      potem to pewnie policjanta trzeba będzie witać zawółaniem "SZczęść Boże"...
      • a000000 Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 12:25
        Grzesiu:

        oficjalnie czyli zgodnie z prawdą, NIE OBIEGOWO!!!:

        1 listopada mamy święto WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH - w kościele kolor biały -radosny,
        2 listopada - Święto Zmarłych - w kościele kolor fioletowy - pokutny

        Może najwyższy czas, aby obywatele wiedzieli, o czym mowa?????
        • grzespelc Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 12:44
          > oficjalnie czyli zgodnie z prawdą, NIE OBIEGOWO!!!:
          >
          > 1 listopada mamy święto WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH - w kościele kolor biały -radosny,
          >
          > 2 listopada - Święto Zmarłych - w kościele kolor fioletowy - pokutny

          Polska jest państwem świeckim i święta kościelne to nie to samo, co państwowe.
          Państwo świeckie nie zna pojęcia "święty", więc nie wydaje mi sie, zeby można
          było oficjalnie używać tej nazwy. A ponieważ niewątpliwie czcimy zmarłych, można
          używać nazwy "święto zmarłych". Nikt w każdym razie mi nie będzie mówił, jak mam
          mowić.
          Howgh!
          • stephen_s Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 12:45
            > Polska jest państwem świeckim i święta kościelne to nie to samo, co państwowe.
            > Państwo świeckie nie zna pojęcia "święty", więc nie wydaje mi sie, zeby można
            > było oficjalnie używać tej nazwy.

            Ale przecież 1 listopada to święto kościelne, nie państwowe, więc o co chodzi?
            • monikaannaj Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 13:48
              oj stefan, ales sie czepił. Grześ po prostu nie wyobraza sobie ze "dzień wolny
              od pracy" nie jest świetem.
      • stephen_s No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 12:34
        Wic w tym, że 1 listopada naprawe NIE JEST Świętem Zmarłych. :))

        Natomiast, jak pisałem na głównym forum - karanie dziennikarza za popełnienie
        tego typu pomyłki, jest absurdem.
        • grzespelc Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 12:45
          No to czym jest?

          • stephen_s Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 12:47
            Świętem Wszystkich Świętych. To jest święto kościelne i tak się poprawnie
            nazywa. To, że powszechnie nazywa się je Świętem Zmarłych, nic tu zmienia. Tak
            samo, jak to, że 24 grudnia nazywa się Gwiazdką, nie zmienia tego, że tak
            naprawdę jest to Wigilia Bożego Narodzenia.
            • a000000 Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 13:21
              Ależ Grzesiu, możesz sobie prywatnie nazywać jak chcesz. Tylko potem nie miej
              pretensji, gdy stajesz się w grupie niezrozumiany.... Chyba pamiętasz, że celem
              porozumienia się trzeba spełnić warunek ROZUMIENIA znaczenia słów.

              A dziennikarze, w swerze publicznej, powinni stosować prawidłowe nazwy.
            • grzespelc Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 13:31
              Ponieważ dla mnie słowo święty jest "puste" i nie oznacza nic, a mam je
              świętować, bo w końcu to święto państwowe, to w końcu co mam świętować, bo
              jeszcze cześć dla zmarłych rozumiem, ale to czy ktoś jest świętym, czy nie, nic
              a nic mnie nie obchodzi.
              • stephen_s Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 13:35
                Ale przecież to nie jest święto państwowe!
                • monikaannaj Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 13:46
                  I tu dopiero widac katoland w całej krasie - katolskie swięto, a wolne mają
                  wszyscy. Szczyt nietolerancji i antysemityzmu.
                • grzespelc Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 14:06
                  Jak nie jest, kiedy jest?
                  Byłeś kiedyś 1.11 w pracy? Ja nie.
                  • stephen_s Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 14:59
                    Grześ, wedle tej logiki to również i Boże Narodzenie jest świętem państwowym.
                    Przecież to bzdura...

                    Wszystkich Świętych to święto kościelne, na które państwo daje dzień wolny. Nie
                    czyni to tego święta świętem państwowym i naprawdę, jako niechrześcijanin nie
                    musisz go obchodzić.
                    • lynx.rufus Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 15:14
                      tak to wlasnie jest, jak sie mowi nieprecyzyjnym jezykiem.
                      nie jestem pewien, czy istnieje ustawowa definicja 'swieta', napewno jednak jest
                      ustawowa definicja 'dnia wolnego od pracy'. zawiera ja ustawa z dnia 18 stycznia
                      1951r. o dniach wolnych od pracy (Dz. U. z 1951r., 4, poz.28, z późn. zm.).
                      najbardziej aktualna liste dni przyjeto w dniu 28 kwietnia 1990 roku. sa to:
                      1. dni:
                      * 1 stycznia - Nowy Rok,
                      * pierwszy dzień Wielkiej Nocy,
                      * drugi dzień Wielkiej Nocy,
                      * 1 maja - Święto Państwowe,
                      * 3 maja - Święto Narodowe Trzeciego Maja,
                      * pierwszy dzień Zielonych Świątek,
                      * dzień Bożego Ciała,
                      * 15 sierpnia - Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny,
                      * 1 listopada - Wszystkich Świętych,
                      * 11 listopada - Narodowe Święto Niepodległości,
                      * 25 grudnia - pierwszy dzień Bożego Narodzenia,
                      * 26 grudnia - drugi dzień Bożego Narodzenia,

                      2. niedziele

                      Nie da sie ukryc, ze czesc tych dni to swieta koscielne. chociazby pkt. 2.

                      gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
                      • a000000 Re: No wiesz, Grześ :) 19.10.06, 16:04
                        co do 15 sierpnia - jest to równocześnie państwowe święto wojska polskiego.
                        • fnoll Re: No wiesz, Grześ :) 20.10.06, 02:22
                          no właśnie, i to raczej z powodu wojska mamy wtedy wolne
    • diabollo Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 20:34
      maika7 napisała:

      > ciekawe inicjatywy. Egzorcyzmy, propozycja zakazu nauczania teorii ewolucji w
      > szkołach, propozycja rejestracji par mieszkajacych razem, kary za
      > nieprawidłowe nazwanie święta kościelnego...
      > wiadomosci.onet.pl/1420422,327,item.html
      > Nie mam siły nawet się dziwić
      > M.

      Wprawdzie sam jestem emigrant (taki trochę jak z koziej dupy trąba), ale Rodacy,
      nie popadajcie w przygnębienie. PISiaki przeminą, Giertychy przeminą, Lepper
      przeminie, a cyrk polityczny będzie się dalej kręcił bardziej lub mniej rozsądnie.

      Pamiętacie ile radości dawało wydzieranie się na całe gardło:
      "Przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i radziecki"?

      Uszy do góry, PISS już się skończył, im dłużej się teraz kompromituje tym
      bardziej zapadnie w niebyt.

      Kłaniam się nisko.
      • maika7 Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 21:30
        Jak "uszy do góry" skoro kazdy dzień przynosi nowe niespodzianki??
        I to takie, których w przypływie wyrafinowej fantazji by mi nie przyszły do
        glowy :-)))

        Uszy po sobie i na emigracje w głąb. Przeczekać...
        M.
        • diabollo Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 22:47
          maika7 napisała:

          > Jak "uszy do góry" skoro kazdy dzień przynosi nowe niespodzianki??
          > I to takie, których w przypływie wyrafinowej fantazji by mi nie przyszły do
          > glowy :-)))
          >
          > Uszy po sobie i na emigracje w głąb. Przeczekać...
          > M.

          Droga Maiko,

          Wiem, że nie mam żadnego moralnego prawa do wysuwania takich postulatów, chyba
          lepiej w ten sposób:

          "Róbmy swoje! Róbmy swoje, bo jeżeli ciut się chce, drobiazgów parę się uchowa:
          kultura, sztuka, wolność słowa, kochani, róbmy swoje, może to coś da, kto wie?"

          Czcigodna Kora3 jest świetnym dziennikarką - robi swoje. Tak samo Isma, Nauma
          (polska gospodarka nigdy nie miała się lepiej), Fnoll, Stephen, Bja, napewno też
          Ty i Fan_Gazety. Rzeczywistość to nie Mali Bliźniacy, Roman G. czy Andrzej L.;
          rzeczywistość to ta miła pani w sklepie, gdzie codziennie robicie zakupy.
          Już wiele razy cytowałem pana Hołdysa, który słusznie zauważył, że "politycy to
          margines społeczny".
          Margines, który próbuje zawłaszczyć rzeczywistość.

          Uszy do góry.

          Kłaniam się nisko.
          • maika7 Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 20.10.06, 07:18

            > "Róbmy swoje! Róbmy swoje, bo jeżeli ciut się chce, drobiazgów parę się uchowa:
            > kultura, sztuka, wolność słowa, kochani, róbmy swoje, może to coś da, kto wie?"

            :-)) Przywowałes mojego ulubionego "pana Wojtka" :-))
            No własnie na tym polega moja emigracja :-)) Panów G i spółkę staram się nie
            wpuszczać do mojego domu, chociaz usiłuja sie doń wedrzeć.

            > Czcigodna Kora3 jest świetnym dziennikarką - robi swoje. Tak samo Isma, Nauma
            > (polska gospodarka nigdy nie miała się lepiej), Fnoll, Stephen, Bja, napewno też
            > Ty i Fan_Gazety. Rzeczywistość to nie Mali Bliźniacy, Roman G. czy Andrzej L.;
            > rzeczywistość to ta miła pani w sklepie, gdzie codziennie robicie zakupy.

            Rzeczywistość to tez mali Bliźniacy ze świtą :-( Ale - masz rację, wazniejsza
            jest "rzeczywistość połączeń face to face" - siateczka wymiany uśmiechu i ciepła
            pomiędzy realnymi spotykanymi na drodze osobami.


            > Już wiele razy cytowałem pana Hołdysa, który słusznie zauważył, że "politycy
            to margines społeczny".
            > Margines, który próbuje zawłaszczyć rzeczywistość.
            >
            > Uszy do góry.

            Jeszcze poczekam (= poemigruję), odetchnę kiedyś, jak czasy przestaną być
            "ciekawe", a staną sie zwyczajnie nudne. Przyklapniete uszy w moim przypadku to
            chyba nawet korzystniejsza wizualnie sytuacja ;-)))

            :-)
            M.
      • grzespelc Re: Emigracji wewnetrznej cd. - ciekawe czasy, 19.10.06, 23:12
        > Pamiętacie ile radości dawało wydzieranie się na całe gardło:
        > "Przeżyliśmy potop szwedzki, przeżyjemy i radziecki"?

        Wersja na dziś: "Przeżylismy trzy zabory, przeżyjemy dwa kaczory".

        Masz rację, dzięki za wlanie odrobiny otuchy.
    • fnoll zwei potvoren, die kleine kaczoren 20.10.06, 02:49
      to tylko nieudana dobranocka na enerdowskiej licencji ;)

      zaraz będzie kaczor donald, dokładnie ten sam, co na gumach balonowych
      • maika7 Re: zwei potvoren, die kleine kaczoren 20.10.06, 07:19
        > to tylko nieudana dobranocka na enerdowskiej licencji ;)
        >
        > zaraz będzie kaczor donald, dokładnie ten sam, co na gumach balonowych


        Czy może być już coś nie z drobiu??????

        M.
        • fnoll Re: zwei potvoren, die kleine kaczoren 20.10.06, 13:49
          jest jeszcze romantyczny koń, tyle że on raczej zejdzie z planu

          poza tym dziad borowy, staropolski diabeł, który uparcie tkwi w szczegółach,
          oraz gadający olej - magiczne kuriozum, ale panie mają do niego słabość na ogół

          prosimy nie odchodzić od obornika, za chwilę dalszy ciąg programu

          ;)
          • maika7 Re: zwei potvoren, die kleine kaczoren 21.10.06, 18:51
            Gdzie jest dobro, które zwycięża zło? Gdzie głupi, ale szlachwetny i prawy
            Jasio??? Albo Gerda (żeby ciut feminizmu wnieść), ktorej trud przynosi
            przywrócenie do życia zlodzonego Kaja??

            Bajki sie dobrze konczyły...
            M.
    • maika7 Mój "ulubieniec" ma nowe pomysly... 21.10.06, 18:48
      www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3694199.html
      Wczoraj opisaliśmy edukacyjny spot wyborczy LPR, w którym szkolna brama zamyka
      się przed tzw. trudną młodzieżą. Grzeczne dzieci na tak wyczyszczonym szkolnym
      podwórku wita minister edukacji Roman Giertych: "Polską szkołę można zmienić.
      Uwierzmy w to" - mówi. Psycholog społeczny prof. Rafał Ohme komentował: - Spot
      przynosi najpierw ulgę: dzieci w szkole będą już bezpieczne. Ale potem pojawia
      się pytanie: a co zrobić z tymi, które zostały za bramą?

      Wczoraj MEN dało na to odpowiedź. - Mamy gotowy projekt szkół dla młodzieży
      niedostosowanej społecznie - mówi wiceminister edukacji Sławomir Kłosowski. -
      Agresja takich uczniów uniemożliwia często prowadzenie lekcji i prowadzi do
      tego, że młodzież, która celowo przychodzi do szkoły, nie ma szans korzystania z
      procesu dydaktycznego.

      Nowe placówki MEN określa mianem Ośrodków Wsparcia Wychowawczego. Trafić ma do
      nich młodzież "zagrożona niedostosowaniem społecznym" lub "niedostosowana
      społecznie". Co to znaczy? MEN wczoraj skąpiło szczegółów, ale resort ujawnił,
      że będzie kilka kryteriów oceny. Uczeń trafi na czarną listę, jeśli m.in.:
      przywłaszczy sobie jakąś rzecz na terenie szkoły, zaczepi nieznajomego bez
      powodu, zniszczy sprzęt szkolny, uniemożliwi prowadzenie lekcji, będzie groził
      nauczycielowi, zmusi kogoś do czynności upokarzających, pobije kogoś, zostanie
      zatrzymany przez policję do wyjaśnienia, będzie przez policję notowany.

      Kłosowski: - Kryteria będą uszczegółowione. Nie będzie tak, że Jaś raz zniszczy
      ławkę i od razu idzie do ośrodka.

      A co Jasia czeka w ośrodku? Lekcje pod okiem psychologa. Najwyżej 15-osobowe
      klasy. Stypendium nagroda za dobre zachowanie. Dodatkowe pozalekcyjne zajęcia i
      hobbystyczne kluby - bo MEN chce organizować wychowankom także czas wolny - w
      przymusowych internatach.

      O tym, czy uczeń trafi do ośrodka, będzie decydowała specjalna komisja
      psychologów i pedagogów powołana w każdym powiecie. Wniosek do komisji będzie
      pisał dyrektor szkoły, jeśli uzna, że któryś z uczniów nadaje się do ośrodka. Co
      zrobić w sytuacji, kiedy rodzice ucznia się na to nie zgodzą? Na to pytanie
      wiceminister Kłosowski nie chciał odpowiedzieć jednoznacznie: - Prowadzimy
      ustalenia z resortem sprawiedliwości - mówi.

      - Jedyna droga to sądowe ograniczenie praw rodzicielskich - mówi prof. Marian
      Filar z UMK. - Wystarczy, że do ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich
      zostanie wprowadzony środek wychowawczy w postaci takiego ośrodka specjalnego z
      internatem. Ale skierowanie tylko przez urzędników, bez pośrednictwa sądów? To
      prawnie niedopuszczalne.

      Ile będzie takich szkół - nie wiadomo. MEN chce je zorganizować w 2008 r., po
      wcześniejszym rozpoznaniu, w których powiatach jest największe zapotrzebowanie.

      Min. Giertych wczoraj tak komentował w mediach kontrowersje wokół edukacyjnych
      pomysłów LPR: - Osoby, które utrudniają prowadzenie lekcji, biją kolegów,
      szantażują lub wymuszają, powinny być eliminowane z normalnego procesu
      edukacyjnego. Jeżeli z powodu zbytniej troski o te 2 czy 3 proc. młodzieży
      trudnej uniemożliwimy normalną edukację pozostałym, będzie to błąd, za który
      zapłacimy, bo edukacja jest największą szansą młodego człowieka.

      wrrr...
      M.
      • forumisko ba, ale czy mu się uda? 21.10.06, 21:59
        Widać że czegoś sensownego ten człowiek chce i że bierze się do roboty. Brawo!
        • maika7 żartujesz? 22.10.06, 09:25
          Forum, powiedz, że zartujesz ...

          M.
          • diabollo Re: żartujesz? 22.10.06, 09:41
            maika7 napisała:

            > Forum, powiedz, że zartujesz ...
            >
            > M.

            Oj, czcigodna Maiko, on nie żartuje, może tylko troszeczkę prowokuje.
            Przecież ktoś musiał głosować na LPR, skoro ten dostał się do sejmu.

            Kłaniam się nisko.
            • forumisko Re: żartujesz? 22.10.06, 10:26
              Ja nie głosowałem na LPR ale po prostu nie mam uprzedzeń.
              • maika7 uprzedzeń? 22.10.06, 10:41
                > Ja nie głosowałem na LPR ale po prostu nie mam uprzedzeń.

                Forumisko, jak Ci sie podobaja wstepne kryteria wyłaniania "zagrożonych
                niedostosowaniem społecznym"?

                cyt:
                Trafić ma do
                nich młodzież "zagrożona niedostosowaniem społecznym" lub "niedostosowana
                społecznie". Co to znaczy? MEN wczoraj skąpiło szczegółów, ale resort ujawnił,
                że będzie kilka kryteriów oceny. Uczeń trafi na czarną listę, jeśli m.in.:
                przywłaszczy sobie jakąś rzecz na terenie szkoły, zaczepi nieznajomego bez
                powodu, zniszczy sprzęt szkolny, uniemożliwi prowadzenie lekcji, będzie groził
                nauczycielowi, zmusi kogoś do czynności upokarzających, pobije kogoś, zostanie
                zatrzymany przez policję do wyjaśnienia, będzie przez policję notowany.


                Podejrzewam, że przy odrobinie dobrej woli i troski ze strony wychowawców, to
                prawie każdy z nas mógłby sie znaleźć w szkole z internatem oferujacej
                psychologa, stypendia za dobre zachowanie (jakie???) i kólka zainteresowań.

                M.
                • a000000 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 11:37
                  maika7 napisała:
                  >
                  > Podejrzewam, że przy odrobinie dobrej woli i troski ze strony wychowawców, to
                  > prawie każdy z nas mógłby sie znaleźć w szkole z internatem oferujacej
                  > psychologa,

                  Nie masz racji. Podany przez Ciebie opis to objawy patologii i demoralizacji.
                  Jestem zdania, że dla uratowania beczki miodu - łyżkę dziegciu należy odizolować.

                  Taki "niedostosowany" uczeń potrafi rozsadzić klasę i sprowadzić wielu
                  rokujących na manowce. Kiedyś już tu pisałam: przed wojną były takie ośrodki
                  odosobnienia dla młodzieży bardzo trudnej, często z marginesu społecznego. Jeden
                  taki nawet znam z opowieści- w Chyrowie. Każdy uczeń miał SWOJEGO anioła stróża,
                  takie oko które zawsze widziało. To był ośrodek zamknięty - sami musieli
                  pracować na roli na własne wyżywienie. Ja ze względów oczywistych tego nie
                  pamiętam, ale starsze osoby z mojej rodziny opowiadały o tym z zachwytem - jak
                  to uliczny bandzior po latach wracał jako wartościowy obywatel z zawodem
                  wyuczonym odpowiednim do umiejętności.

                  Kilka dni temu TVN wyemitował film zrobiony przez ucznia ukrytą telefoniczną
                  kamerą - z zachowania jednego chłopca na lekcji religii. Wyglądało to na
                  opętanie przez złe moce - on nawet głową walił w drzwi. Ale niektórym dzieciom
                  sie podobało. Czy tak ma wyglądać nasza szkoła? Takie dzieci wychowanie? Uważam,
                  że klasy integracyjne są doskonałe w wypadku dziecka kalekiego - NIGDY łobuza
                  czy chorego psychicznie.

                  Nie jest prawdą, że dobre dzieci mają dobry wpływ na jedno dziecko zaburzone.
                  Ale jest prawdą, że to zaburzone niszczy słabą i potrzebującą prowadzenia w
                  pożądanym kierunku niedojrzałą psychikę dzieci dobrych.
                  • jurek_s Złe dzieci, dobre dzieci... 22.10.06, 11:57
                    a000000 napisała:


                    > Nie jest prawdą, że dobre dzieci mają dobry wpływ na jedno dziecko zaburzone.
                    > Ale jest prawdą, że to zaburzone niszczy słabą i potrzebującą prowadzenia w
                    > pożądanym kierunku niedojrzałą psychikę dzieci dobrych.


                    Nie wiem, Azerko, skąd u Ciebie tak kategoryczne twierdzenia. Ani to pierwsze
                    nie zawsze jest nieprawdą, ani to drugie - nie zawsze nią jest.

                    Gdy chodziłem do siódmej klasy powszechniaka dostaliśmy właśnie takiego
                    "zaburzonego" koleżkę, który wył na lekcjach, gadał sobie głośno do siebie,
                    w nieskrępowany sposób łaził po klasie, przynosił jakieś ohydztwa i rozrzucał
                    pod ławkami, itp. Nie podobało się nam to, więc Darek (bo tak miał na imię)
                    spotkał się (na początek) z klasowym ostracyzmem. Nikt z nim nie gadał, nikt go
                    nie zapraszał do wspólnych zabaw, nikt go nie wybierał do drużyn piłki nożnej.
                    Na początku to pomogło, trochę się uspokoił, ale nie na długo, po jakimś czasie
                    zrobił się jeszcze gorszy i jeszcze bardziej agresywny - nic do niego nie
                    trafiało: ani prośba, ani groźba. Nic. Nasza wychowawczyni, (którą bardzo
                    lubiliśmy za jej złote serce) była już bliska rozstroju nerwowego. Wówczas,
                    extremis malis extrema remedia, przydybaliśmy go w ciemnej szatni, gdzie dostał
                    porządny wp....ol, a przy kolejnej recydywie "zaburzeń" w klasie - kolejny,
                    jeszcze porządniejszy. I, wyobraź sobie, chłopak zgasł jak świeczka. Na lekcjach
                    siedział już cichutko, nawet czasami zadania domowe odrabiał... Nawet ocenę ze
                    sprawowania miał pozytywną (za co, zresztą nigdy nam nie podziękował :-) )
                    Tak było już do końca szkoły podstawowej.

                    A więc, jak widzisz - dobre dzieci też coś, w takich przypadkach, mogą. :))
                    • a000000 Re: Złe dzieci, dobre dzieci... 22.10.06, 12:42
                      czyli potwierdzasz, że użycie siły wobec niepokornego - pomaga?
                      • jurek_s Re: Złe dzieci, dobre dzieci... 22.10.06, 15:37
                        a000000 napisała:


                        > czyli potwierdzasz, że użycie siły wobec niepokornego - pomaga?

                        No pewnie. Zwłaszcza wobec takiego, co tylko siłę szanuje. Gdy za pomocą siły
                        zdobędzie się już jego szacunek, wtedy dopiero można próbować dobroci.
                        Bo jedynie dobrocią ze strony kogoś, kogo szanuje, nie będzie pogardzał.
                        • a000000 Re: Złe dzieci, dobre dzieci... 22.10.06, 17:45
                          jurek_s napisał:

                          > a000000 napisała:

                          > > czyli potwierdzasz, że użycie siły wobec niepokornego - pomaga?
                          >
                          > No pewnie. Zwłaszcza wobec takiego, co tylko siłę szanuje. Gdy za pomocą siły
                          > zdobędzie się już jego szacunek, wtedy dopiero można próbować dobroci.
                          > Bo jedynie dobrocią ze strony kogoś, kogo szanuje, nie będzie pogardzał.

                          NIESTETY. I to jest prawda wiekuista.
                          No i co w tym świetle robić z muzułmanami i innymi siłę miłującymi?

                  • maika7 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 11:58
                    > Nie masz racji. Podany przez Ciebie opis to objawy patologii i demoralizacji.
                    > Jestem zdania, że dla uratowania beczki miodu - łyżkę dziegciu należy odizolować.

                    Azerko, nie wiem czy sie dobrze rozumiemy, ale kryteria niedostosowania
                    "ujawnione" są cokolwiek śmieszne - szczególnie kilka:
                    gdy uczeń
                    - przywłaszczy sobie jakąś rzecz na terenie szkoły

                    czy trzeba go izolować? Nie ma innych metod wychowawczych?

                    - zaczepi nieznajomego bez powodu,

                    ?? tego kompletnie nie rozumiem....

                    - zniszczy sprzęt szkolny,

                    może może go naprawic i może to może byc sposobem na wychowywanie??

                    - uniemożliwi prowadzenie lekcji,

                    zamykac, czy może najpierw sie zainteresować dlaczego?

                    - będzie groził nauczycielowi,

                    może po prostu zgłosic na policję?

                    - zmusi kogoś do czynności upokarzających,

                    ? nie ma innych sposobów na reakcje tylko szkoła z internatem?

                    - pobije kogoś,

                    pół gimnazjum mnojej corki powinno z miejsca znaleźć się w proponowanym ośrodku.
                    No i pobije - dośc szeroki termin...

                    - zostanie zatrzymany przez policję do wyjaśnienia,

                    a jesli wyjasnienie wykaze niewinnośc zatrzymanego?

                    będzie przez policję notowany

                    - jak i za co?

                    Azerko, nie zrozum, że chcę chronić lobuzow. Po prostu te kryteria sa nieco
                    "odjechane" moim zdaniem. No i jakos słabo wierze w moc resocjalizacji
                    wszysykich "niedostosowanych", a zamkniete osrodki kojarzą mi sie z gorszymi
                    jeszcze patologiami niz otwarte. Ale moze jestem uprzedzona. Ostatnio na sam
                    widok obu panow G. uciekam w najdalszy kąt swojego ja :-)

                    M.


                    • a000000 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 12:46
                      Bądź spokojna Maiko, za przypadkowe wzięcie koledze ołówka nikt do więzienia nie
                      idzie.

                      Odrzuć uprzedzenia wobec Giertycha - zastanów się nad problemem coraz
                      powszechniejszej demoralizacji młodzieży.
                      Ja też na widok tych panów gęsiej skórki dostaję - ale to wcale nie oznacza, że
                      uważam ich wszystkie pomysły i propozycje za funta kłaków niewarte - aż tak
                      uprzedzoną to ja nie jestem. Do nikogo. Na zasadzie co jest dobre, to i sam
                      diabeł nie zepsuje.
                      • maika7 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 17:23
                        > Bądź spokojna Maiko, za przypadkowe wzięcie koledze ołówka nikt do więzienia
                        nie idzie.

                        Pomysły Młodszego pana G. ciągle krąża wokól problemu jak wychowac prawą, karną,
                        zdyscyplinowaną, mająca na ustach hymn i patriotyczne hasła młodzież. Oczywiście
                        nosząca mundurki i na widok starszego stającą na bacznośc. Niedyskutujaca,
                        niemyslaca, nietwórczą - karną! KOSZMARNĄ

                        Wytłumacz mi co to znaczy "zaczepiac kogos bez powodu" - wymyka się to mojej
                        percepcji... i nie wiem dlaczego to jest takie straszne, że trzeba tego kogos
                        izolowac od reszty...

                        > Odrzuć uprzedzenia wobec Giertycha - zastanów się nad problemem coraz
                        > powszechniejszej demoralizacji młodzieży.

                        Azerko, coraz powszechniejszej demoralizacji społeczeństwa - jesli już - dorosli
                        nie sa mniej zdemoralizowani od mlodzieży.... Może dla nich tez jakieś izolacje
                        ?? I aniłów stróżów... Przeciez jeden zdemoralizowany dorosły jest chyba gorszy
                        od jednego zdemoralizowanego mlodzienca (szczególnie gdy jest wychowawcą
                        młodzieży). Pan RG - jakos nie widzi tu problemu. Pan RG zapracowal sobie na
                        utrate mojego obiektywizmu względem niego - nie umiem już podchodzic do niego
                        bez uprzedzen - nawet się nie staram.

                        > Ja też na widok tych panów gęsiej skórki dostaję - ale to wcale nie oznacza, że
                        > uważam ich wszystkie pomysły i propozycje za funta kłaków niewarte - aż tak
                        > uprzedzoną to ja nie jestem. Do nikogo. Na zasadzie co jest dobre, to i sam
                        > diabeł nie zepsuje.

                        O, toś optymiszmu nieco wlała w moje serce :-) Myślalam, ze jesteś raczej
                        zdania, że diabeł coraz bardziej psuje - tak i wynikalo z lektury Twoich
                        postów. Świat ku upadkowi zmierzać miał, a tu nie :-) Miło.


                        Zniecierpliwiona przedłużającym sie panowaniem Określonych Typow w Ministerstwie
                        Edukacji. I ich indolenctwem...
                        M.
                        • a000000 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 18:17
                          Maiko, to jest wielka sztuka wychować dzieci na prawych i szanujących innych a
                          jednocześnie twórczych i ciekawych świata. Bo jak narazie to widzę jedynie
                          asertywnych - czyli: bezczelnych. I coś z tym należy zrobić - aby młodzież nie
                          była bardziej zdemoralizowaną od dorosłych właśnie.


                          >Świat ku upadkowi zmierzać miał, a tu nie :-) Miło.



                          A FIGA z makiem z pasternakiem, właśnie że zmierza......

                          DRAMAT KRWAWY:

                          osoby: azerka - włos rozwiany, oko dzikie, suknia plugawa, głos zza grobu:

                          w imię Ojca Syna Ducha! kto ma uszy niechaj słucha.... :

                          koniec świata nadciąga! grudzień, 21 grudnia godz, 11,11....zapamiętaj tą datę!

                          a kysz, a kysz....

                          kurtyna zapada. Azerka sie kłania i odbiera ZASŁUŻONE owacje... no, kurna,
                          dlaczego nie słyszę aplauzu?

                          Maiko droga, SPOKO!! przeżyliśmy już Stalina, przeżyliśmy Kosygina...a Giertychy
                          to pikusie malutkie, tylko popiskują. Diabolcio ma rację - mocni w gębie, nie w
                          czynie. Narazie to oni wleźli do stajni Augiasza i szukają miotły. Zdajesz sobie
                          chyba sprawę, że zmiana wychowania młodzieży to wieloletni bój i trud. I nie
                          wiadomo, gdzie miotła schowana.....

                          Ale, gdy spojrzę na zachowanie i zainteresowania statystycznej młodzieży to...
                          płakać się chce. Tylko zabawa i używanie. Obowiązki dla głupków. A gdy taki
                          staje się metrykalnie dorosły - nie wie, co to oznacza rzetelność,
                          odpowiedzialność. Potem się wszyscy dziwią, skąd przemoc, dzieci porzucone,
                          matki pijane.... A życie to jest budowla, którą się buduje od pieluch - brak
                          cegieł w podstawach powoduje niestabilność i zawalenie się budynku....
                          Aż chciałoby się za poetą rzec: bez serc, bez ducha - to szkieletów ludy!

                          dlatego też nie reaguję emocjonalnie na propozycje Giertycha, tylko patrzę, jaki
                          w tym sens i logika....

                          • maika7 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 18:38
                            > I coś z tym należy zrobić - aby młodzież nie
                            > była bardziej zdemoralizowaną od dorosłych właśnie.

                            Zacząć od dorosłych?? Nie zadawaj mi pytania JAK?

                            > Azerka sie kłania i odbiera ZASŁUŻONE owacje... no, kurna,
                            > dlaczego nie słyszę aplauzu?

                            Jakby Azerka wyjeła stopery z uszu toby uslyszała :-))))

                            > Diabolcio ma rację - mocni w gębie, nie w
                            > czynie. Narazie to oni wleźli do stajni Augiasza i szukają miotły. Zdajesz sobie
                            > chyba sprawę, że zmiana wychowania młodzieży to wieloletni bój i trud. I nie
                            > wiadomo, gdzie miotła schowana.....

                            No zdaję sobie sprawe i się wkurzam, że pikusie zamęt sieją w czasach gdy zamęt
                            nam niepotrzebny :-(

                            > Ale, gdy spojrzę na zachowanie i zainteresowania statystycznej młodzieży to...
                            > płakać się chce. Tylko zabawa i używanie. Obowiązki dla głupków. A gdy taki
                            > staje się metrykalnie dorosły - nie wie, co to oznacza rzetelność,
                            > odpowiedzialność.

                            Azerko, jak pewnie juz wiesz, F-G jest nauczycielem (między innymi). Patrzy na
                            młodziez (no wycinek, wiem, wiem, mała probka statystyczna) juz od ładnych kilku
                            lat i co? I wygląda na to, że młodziez jest ciągle taka sama - różnorodna - i
                            wrażliwa, pracowita, ambitna i balująca, lekkomyslna, nieodpowiedzialna (czasem
                            i to i to w zaleznosci od okoliczności). Moje dzieciaki, to tez juz mlodzież. I
                            ich liczni koledzy i kolezanki również. Jacy są? - ano zwyczajni - z planami na
                            przyszłośc, z ambicjami, ale i z wygłupami - jak to mlodzi - czasem dojrzali
                            ponad wiek, czasem odrwotnie :-)
                            Ostatnio zaniosło i mnie ku mlodym z kagankiem oświaty. Fajni ludzie -
                            obowiązkowi, ciekawi świata, poszukujacy, jednostki - olewające. No wiem, może
                            miałabym inne zdanie, gdyby zaniosło mnie nie do tej szkoły, do ktorej zaniosło
                            - tu juz uczą sie tylko ci, ktorzy chcą sie uczyc.

                            > Potem się wszyscy dziwią, skąd przemoc, dzieci porzucone,
                            > matki pijane.... A życie to jest budowla, którą się buduje od pieluch - brak
                            > cegieł w podstawach powoduje niestabilność i zawalenie się budynku....
                            > Aż chciałoby się za poetą rzec: bez serc, bez ducha - to szkieletów ludy!

                            Może stąd, ze tak łatwo jest zostac rodzicem.... i nie trzeba do tego zadego
                            przygotowania... ot, tak świat urządzony..

                            > dlatego też nie reaguję emocjonalnie na propozycje Giertycha, tylko patrzę,
                            jak i w tym sens i logika....
                            >

                            ja reaguje emocjonalnie bo nie widzę w jego dzialaniu ani sensu ani logiki. Zamęt.
                            No dobra przezyliśmy Stalina... Giertych w dwóch osobach, i jego kumple z
                            koalicji to pikus :-)

                            M.
                            • a000000 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 19:04

                              maika7 napisała:

                              > - tu juz uczą sie tylko ci, ktorzy chcą sie uczyc.

                              I tu leży najważniejszy pies pogrzebany - CHCĄ SIĘ UCZYĆ. A całe rzesze tych w
                              mniej renomowanych gimnazjach czy zawodówkach, którzy nie są zainteresowani
                              żadną wiedzą???

                              Ja mam w rodzinie trójkę nauczycieli. I koleżankę, która już ma ręce załamane...
                              podstawówka, w której w każdej rodzinie jakaś patologia.. Mówi, że jak nic się w
                              dziedzinie wychowania nie zmieni - to niedługo szkoła będzie wylęgarnią
                              psycholi... nie może być tak, że uczeń ma same prawa a nauczyciel tylko
                              obowiązki... które skutecznie wiążą ręce. Coraz więcej dzieci z rodzin
                              patologicznych szanuje wyłącznie siłę - a szkoła, jak wiadomo, użyć jej nie
                              może. Może stąd pomysł na placówki ze specjalnymi uprawnieniami - dla tych
                              "trudnych".

                              wyjęłam z uszu stopery....i oto efekt:

                              Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
                              Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi;
                              śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
                              Omijam koralowe ostrowy burzanu.

                              Już mrok zapada, nigdzie drogi ni kurchanu,
                              Patrzę w niebo, gwiazd szukam, przewodniczek łodzi;
                              Tam z dala błyszczy obłok? tam jutrzenka wschodzi?
                              To błyszczy Dniestr, to wzeszła lampa Akermanu.

                              Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
                              Których by nie dościgły źrenice sokoła;
                              Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,

                              Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
                              W takiej ciszy! - tak ucho natężam ciekawie,
                              Że słyszałbym głos z Litwy. -


                              Jedźmy, nikt nie woła.
                              • maika7 Re: uprzedzeń? 22.10.06, 19:38
                                > I tu leży najważniejszy pies pogrzebany - CHCĄ SIĘ UCZYĆ. A całe rzesze tych w
                                > mniej renomowanych gimnazjach czy zawodówkach, którzy nie są zainteresowani
                                > żadną wiedzą???

                                Moja krotka przygoda z kagankiem oswiaty dotyczy młodych dorosłych, tych, w
                                ktorych planach jest zdobycie konkretnego zawodu. Ponieważ nie mieszkam w
                                miescie, w ktorym miesci się ta szkoła - przemierzam kikadziesiat kilometrów
                                srodkami komunikacji publicznej. Od mlodych az sie roi. Roznych - dojezdżających
                                do roznych szkól. patrze sobie na nich - jak maja nosy zatopione w notatkach,
                                albo w ekranach tel. komorkowych, powazni, albo rozesmiani, kulturalni, albo
                                niekoniecznie - rozni.
                                Do szkoły jade tez komunikacja miejską, do miasteczka uniwersyteckiego. Slucham
                                pogaduch na przystankach. Pogaduchy sa rozne. Ale jestem mile zaskoczona :-)
                                Jestem też mile zaskoczona zachowaniem mlodych w tramwaju - ustępują miejsca.
                                Miło też, że jeszcze mi nie ustępują :-)))

                                Szkoły - moje dzieci chodziły do wiejskiej szkoły - poziom dzieci w tej szkole
                                (intelektualny i "kulturalny") - bardzo rózny. Nauczyciele - bardzo rozni - w
                                wiekszosci sensowni. Gimnazjum - wiejskie (dzieci z 25 wiosek, zwasnionych
                                dośc..). Mlodzież - bardzo rózna. Sytuacje czesto pozapetlane - dzieciaki muszą
                                radzic sobie często z problemami, ktore je przerastaja - problemami, ktore
                                stwarzają dorosli :-(
                                Liceum syna zwyczajne, ale niby z tradycjami. Mlodziez - kolorowa - w większości
                                sensowna, tworcza.
                                Liceum F-G - malutkie, w bardzo malym miasteczku, szansa dla slabiej uczacych
                                sie. Mlodziez - ok :-) Poza drobnymi incydentami.

                                Druga strona medalu - koleżanka biegły psycholog sądowy - widząca świat skupiony
                                w komisariacie policji. Uczestniczaca w przesłuchiwaniach nieletnich. Z jednej
                                strony majaca przed soba nieletnich przestepcow, z drugiej dzieci - ofiary
                                doroslych (często bardzo leciwych doroslych). Pogmatwany świat, ktorego nie da
                                sie uzdrowic zamykajac "zaczepiających bez powodu" w szkole z internatem.

                                Azerko, nie twierdzę, że placowki dla osób sprawiających powazne kłopoty
                                wychowawcze są niepotrzebne. Jednak forma i kryteria przedstawione przez Pana G.
                                jest wedlug mnie kolejną utopią, pomylką i czczym gadaniem.

                                ...> Jedźmy, nikt nie woła.

                                Woła - tylko słychac to wewnątrz, a nie z zewnatrz :-) ten glos jest
                                najwazniejszy :-)
                                Pana Adama nie lubię, wymęczyl mnie w szkole ponad miarę :-(
                                Jedno, co miło mi sie z nim kojarzy, to recytowanie "Pani Twardowskiej" przez
                                Tate na dobranoc, jak nie moglam zasnąc :-)))) O! i scenografia z 'Pana
                                Tadeusza", ktora jest atrakcją turystyczną w mojej okolicy :-))

                                M.

              • jurek_s Re: żartujesz? 22.10.06, 11:34
                forumisko napisał:


                > Ja nie głosowałem na LPR ale po prostu nie mam uprzedzeń.


                Uprzedzeń? Ładnie się teraz mówi. Kiedyś mówiło - skrupułów.
        • diabollo Re: ba, ale czy mu się uda? 22.10.06, 14:01
          forumisko napisał:

          > Widać że czegoś sensownego ten człowiek chce i że bierze się do roboty. Brawo!

          Nie, "nie uda mu się", bo Roman G. to tylko cynik walczący o polityczne
          przetrwanie i jego pomysły nie są obliczone na realizację, lecz na poprawę
          notowań w sondażach opinii dzięki takim obywatelom jak czcigodny Forumisko.

          Ten rząd tylko potrafi gadać, przy czym spece Marcinkiewicza od PR byli dużo
          lepsi bo bardziej wiarygodni.

          Czytałem ostatnio, że w tym roku w Polsce oddano "rekordowo" dużo nowych
          autostrad (coś ze 150 km, na Polskę to podobno rekord roczny) - inwestycje
          zakończone w tym roku zostały rozpoczęte przez poprzednią ekipę SLD.
          Natomiast przyszły rok ma pod tym względem rekordowo niski.
          Autostrady PISS buduje tylko w przemówieniach.

          Tak samo jak "reformy" edukacji Romka G. Wyrzucić jednego czy drugiego i
          zastąpić swoimi ludzmi to oni potrafią. Nie wydaje mi się, że potrafią cokolwiek
          ponad to.

          Kłaniam się nisko.
          • a000000 Re: ba, ale czy mu się uda? 22.10.06, 17:42
            diabollo napisał:
            >
            > Tak samo jak "reformy" edukacji Romka G. Wyrzucić jednego czy drugiego i
            > zastąpić swoimi ludzmi to oni potrafią. Nie wydaje mi się, że potrafią cokolwie
            > k ponad to.

            No i na cóż to mi przyszło? Z diabłem się zgodzić? ojeju o mój jeju....
          • forumisko Re: ba, ale czy mu się uda? 22.10.06, 23:47
            diabollo napisał:

            > przetrwanie i jego pomysły nie są obliczone na realizację, lecz na poprawę
            > notowań w sondażach opinii dzięki takim obywatelom jak czcigodny Forumisko.

            Pożyjemy, zobaczymy - ważne jest że problem został zasygnalizowany. Kropla
            drąży skałę, choć wielu zadymy w szkołach są na rękę.
            Bez środowisk głoszących konieczność przywrócenia kary śmierci za morderstwo z
            premedytacją nie byłoby żadnej nadziei na skutek w przyszłości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka