Dodaj do ulubionych

sama, ale nie samotna

29.11.06, 16:45
Od niedawna mieszkam w nowym mieście. Opuściłam rodzinne gniazdko, całkowite
przorganizowane życie. Wynajełam pokój, a dzielę mieszkanie z 2 dziewczynami.
Początkowo nic mi nie przeszkadzało, nie miałam mebli, kupiłam jakieś "marne"
i się cieszyłam. Teraz tak nie jest, przeszkadza mi niewygodna kanapa, i brak
estetyki w moim najbliższym otoczeniu, czas to zmienić tylko jak?
Obserwuj wątek
    • prabucianka Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 17:02
      jejku, pamietam to uczucie z poczatku studiow! Najgorsze w wynajmowanych
      mieszkaniach zawsze sa lazienki... I te kartony z Ikei...
      I trzy lata mieszkalam w pokoju o scianach w kolorze rozmytej pistacji, a
      naprawde moje potrzeby estetyczne sa dosc wysokie.
      Moj sposob to bylo udamawianie sobie po kawalku tego nowego miejsca, moze da
      sie to jakos zrobic?
      • sumire Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 17:23
        kartony z Ikei to podstawowy element wyposażenia wnętrz studenckich ;))
        niezastąpione...
        jak po 7 latach tułaczki po różnych dziwnych mieszkaniach wreszcie się
        znalazłam we własnym, to poczułam się nieswojo ;) że niby mogę pomalować ściany
        na kolor, który podoba się mnie i tylko mnie? wbić sobie gwóźdź gdzie chcę?
        niewiarygodne szczęście...
    • nerri Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 20:31
      Egh...my przez rok wynajmowaliśmy mieszkanie.I po prostu było żal pakować w nie
      jakąkolwiek kase...bo po co to i tak nie nasze i tylko "na chwilke"Ta chwilka
      trwała półtora roku.Nareszcie mamy własne M...i już nie jest nam żal wkładać
      kase w jego urządzenie(jaką kase?Co to jest kasa?:/) I nareszie mogę urządzać
      je tak jak chce...muszę tylko pokonać brak wspomnianej wcześniej kasy i opory
      P.:))Ale moge;)I to jest cudowne:))
    • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 20:52
      hej :)
      rzezcywiście, mają po latach urok wspomnienia studenckich, często obdartych
      mieszkaniowo lat (zresztą większość wynajmowanych i stosunkowo tanich jest
      podobna pod względem komfortu...)
      możesz kupować małe, drobne dodatki w jakimś kolorze + w danym kolorze zasłony,
      draperie. Możesz kupić prostą antyramę i zamieścić w niej zdjęcie interesujące -
      nawet z gazety.
      możesz pogadać ze współlokatorkami, czy mają podobnie i może razem wymyślicie
      fajne rozwiązania?
      oświetlenie- fajna lampka
      zresztą mówię to ja, urodzona bałaganiara...
      to ludzie tworzą nastrój i Twój pokoik chociaż ubogi w supeer mebelki może być
      zawsze przytulny :)
    • guapisima Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 20:56
      Rozumiem cię, w ciągu ostatnich 5 lat mieszkam w ósmym wynajmowanym pokoju.
      Ładne było tylko 1 z mieszkań, w których mieszkałam i akurat wtedy dzieliłam
      pokój z koleżanką, więc nie do końca mogłam mieć go "po mojemu". Generalnie
      jednak zawsze miałam poczucie, że mieszkam gdzieś tylko na chwilę (teraz też) i
      nie warto zbyt wiele inwestować. Stąd zazwyczaj kończyło się na jakichś
      bibelotach, rzeczach, które mogłam potem dać rodzicom (nadal mam pokój u nich w
      domu) bądź na dowożeniu swoich własnych mebli, zasłon itp.
      Powoli zaczyna mnie też denerwować ciągłe wynajmowanie mieszkań i dokładanie
      się do wakacji ich właścicieli, ale nadal uparcie twierdzę, że jak kupię
      mieszkanie to tylko w Barcelonie;-)
      • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 21:01
        i tego Ci życzę :)

        ja wciąż na pudłach
        też m.in. z IKEI
        • guapisima Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 21:39
          Można powiedzieć, że ja też "na pudłach". Tzn. nadal wynajmuje, ale mieszkanie
          było umeblowane. Tu jednak zdecydowanie nie czuję się jak w domu. Dużo zależy
          też od współlokatrow i prawdę mówiąc tęsknię za tymi z 3 ostatnich mieszkań.
          • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 21:58
            fakt
            współlokator może Ci pomóc przebywać non stop poza domem (by go nie widzieć)
            albo jesteś z nim non stop, się wspieracie, głupiujecie - jeśli trzeba...
            ech znam obydwa przypadki
            (może kiedyś oddzielny wątek pod hasłem "anegdotki o współlokatorach?"
            mam zapas ;))
            • guapisima Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 22:09
              Czemu nie? Chciałam nawet założyć, specjalnie dla ciebie, ale wydaje mi się, że
              masz pierwszeństwo;-).
              • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 29.11.06, 22:59
                to umówmy się, że założymy na mikołaja, co?
                taki prezent chmary radości z obśmiewania tych koszmarów :)

                (z goryczką;) )
                • alicja824 Re: sama, ale nie samotna 04.12.06, 13:35
                  Dzięki za miłe słowa dziewczyny, ja do tej pory przprowadziłam się 2 razy.
                  Najpierw od 2 ciotek (wiwecie, jak to jest z rodziną, zwłaszcza daleką), a
                  potem po miesiącu mieszkania w paskudnym mieszkaniu, zaczęłąm szukać czegoś
                  nowego. Teraz mam na prawdę fajne wspólokatorki, jest z kim pogadać, wyżalić
                  się, pójść na imprezę, pooglądać telewzizję. A jednocześnie, każda ma swoje
                  życie i nikt nikomu na głowę nie wchodzi. No może jedna z nich za bardzo lubi
                  matkować i dyktować, ale dajemy sobie radę.
                  • alicja824 Re: sama, ale nie samotna 12.12.06, 17:30
                    A od ponad tygodnia mieszka ze mną jeszcze jedna koleżanka. Wprowadziła się na
                    miesiac, dzielimy razem pokój iiiiiibywa wesoło. Mamy mało przestrzeni, ale w
                    ogóle nam to nie przeszkadza. Dogadaujemy się i każda umnie z siebie żartować,
                    mamy do siebie duzy dystans. I chyba dobrze
                    • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 12.12.06, 17:34
                      i od razu masz odpowiedź na swoj wątek :)
                      to ludzie tworzą klimat ;)
                      pozdrawiam :D
                      • goscinnie_ino Re: sama, ale nie samotna 12.12.06, 17:52
                        dokładnie!!!

                        przez 6 lat życia "na walizkach" przeprowadzałam się sama już nie wiem ile
                        razy - rekord to 3 przeprowadzki w ciągu półrocza!!! i dało się żyć, może
                        dlatego, że przeprowadzaliśmy się ciągle tą samą ekipą (każdy miał swój wzorek
                        na ikeowskich pudłach ;-). ludzie się dziwili, że zmieniamy mieszkania, a skład
                        ciągle ten sam :-). nigdy nie trafiłam na takie mieszkanie, co byśmy mogli
                        COKOLWIEK zmieniać. ale czułam się tam dobrze, bo miałam "swoich" ludzi.
                        dzisiaj prawie każdy z nas jest gdzie indziej (dwoje razem - małżeństwo od
                        ponad 2 miesięcy!) dzielą nas setki i tysiące km, a ciągle jak coś o sobie
                        mówimy, to per "współlokator" ;-)
                      • banilka Re: sama, ale nie samotna 12.12.06, 19:46
                        Czy jest już ten wątek z anegdotami o współlokator(k)ach? Też się dorzucę:p
                        • mala_mi80 Re: sama, ale nie samotna 12.12.06, 19:47
                          widzisz!
                          Ty!
                        • alicja824 Re: sama, ale nie samotna 14.12.06, 16:14
                          Kultowych anegdotek jako takich jeszcze nie mam, ale u nas codziennie jest coś
                          wesołego, np. zepsuła się antena od telewizora i N siedząc na kuckach trzymała w
                          wyprostowanej ręce na pewnej wysokości oczywiście, kabel od anteny. To się
                          nazywa poświęcenie. Trzeba było to widzieć. A wczoraj, kupiła mi pościel od tak
                          sobie..bo pokazałam jej grę z tą pościelą. Co za dziewczyna, a tu dla Was gierka
                          www.getzzz.pl/gry/upolujzwierzaka/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka