Dodaj do ulubionych

Ja pierdolę-masakra

09.12.06, 19:30
Ale mam coś doły, wysyłam do łosia sms-a o 13-tej o której się dzisiaj
widzimy, a on do 17-tej nic, no to dzwonię i zostawiam wiadomość na
skrzynce :zapomnij o mnie, a on mi dzwoni no to ja- pierdol się- i nie
odbieram to on mi sms, że przeprasza ale był na zakupach świątecznych (nigdy
na zakupy nie bierze telefonu-taki easy going-za bardzo easy)i właśnie
odsłuchał wiadomość. Kurwa czy to tak trudno zrobić jak proszę o zabranie
tego jebanego telefonu ze sobą i odpisanie mi chociaż po której godzinie
możemy się zobaczyć, a nie kurwa jak zwykla zadzwoni o 21-szej, że widzimy
się za godzinę, tylko on chyba nie wie ile mi czasu zejdzie z umyciem łba i
całą resztą, a robię to ekspresowo-nie wiem jebnę się na zapałkę? Nie wiem
czy pojadę do niego bo jak pojaę to go chyba zszokuję wejdę i podziękuję za
związek. Jak ode mnie to oczekuje zmienienia całej siebie, bo mówię nie tak i
reaguję za ostro na niektóre rzeczy, ale nie ważne, że mieszkam od rodziny
kilka tysięcy kilometrów i jestem sama jak palec, a oprócz niego i kilku
znajomych z pracy nie mam tutaj nikogo no i te jebane pierwsze święta bez
rodziny-zostałam dla niego, a w domu wymówiłam się, że urlopu nie dostałam no
i zdecydowałam się tu zostać na tej jebanej emigracji głównie ze względu na
niego. Zanim zaczęłam się z nim soptykać miałam zamiar wrócić do domu za
kilka lat, może za trzy- cztery. Ogólnie jest spoko-ale to easy going to mnie
kiedyś do zbrodni doprowadzi, tylko nie wiem kogo pochlastam jego -czy siebie.

No chyba, że ktoś ma coś na uspokojenie żebym się mogła troszkę pofaszerować-
tak delikatnie ale, codziennie, chętnie odkupię.
Nie wiem czy dziś jest pełnia ale łeb wystawię chyba za okno i zacznę wyć.
Obserwuj wątek
    • zlota-puma Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:35
      Kurna, skąd ja to znam ?
      Nigdy do tego nie przywyknę, no nie da rady !
      • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:42
        No ale po co mi pierdoli tekst, że dla mnie wszystko by zrobił-no to kurwa o
        nic mi nie chodzi tylko o zwykłe zabieranie tego nowiutkiego super telefonu ze
        sobą i odpisanie mi na smsa-wysyłam jednego dziennie-nie żebym była nachalna,
        czy ja wymagam jakieś mission imposible, a potem albo mi odgrywa
        nierozgarniętego i sarkazmu nie rozumie mojego, albo on taki jest (chyba
        bardziej druga opcja). Boszeeeeeeeeeeeeeee
        Kurwa nawet z okna wyskoczyć nie mogę po pierwsze piętro i w dodatku nieskie :(
        • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:43
          No i w ogóle siedzę i myślę czy mu oddzwonić czy odpisać no i co ? czy będę
          czy nie będę? Jechać albo nie jechać-oto jest pytanie.
          • zlota-puma Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:47
            Wstrzymałabym się z pośpiechem do niego - tak mi podpowiada rozsądek i
            doświadczennie ;) Jeśli przyzwyczaisz faceta, że będziesz na skinienie, to
            przerąbane na sto procent.
            Może jeszcze nie jest za późno na wpojenie nawyków, próbuj ...
            Niiech się trochę postara. Po co ma wyważać otwarte dzwi, pytanie stawiam
            takie ...
            Ech, życia za mało,. żeby ich zrozumieć.
            • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:50
              Też tak czuję, ale mam-miałam zamiar jechać tak koło 23-ciej zostać na kilka
              godzin i zwinąć się do domu z samego wczesnego ranka-jak nigdy autobusem bez
              dania mu możliwości odwiezienia mnie rzucając na odchodne tekst z żartem, że
              call girl musi już iść. Czy to moja wina, że jestem jebanym seksoholikiem?
              • zlota-puma Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:52
                no to weź go sobie i po prostu wyjdź jak będzie po wszystkim. Ale w takim razie
                zastanów się, czy chodzi Ci tylko o seks, czy o coś więcej, bo jeśli tylko
                seks, to w zasadzie wszystko ok.
                • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 19:57
                  W zasadzie to nie tylko o seks, ale może by takim sposobem wziąść byka za rogi.
                  Wiem, że mu zależy, ale różnica w zwyczajach....kurwa i tylko to, ani sobie do
                  oczu nie skaczemy ani innych problemów nie ma tylko te jebane zwyczaje....
                  Przed wszystkim znaliśmy się z rok, byliśmy dobrymi kumplami-przyjaciółmi i
                  tego by mi było szkoda, wprawdzie on powiedział, że jakby nam miało nie wyjść
                  to chciałby żebyśmy dalej zostali przyjaciółmi, ale sorki-dla mnie eks jest był
                  i będzie zawsze eks, a tu masakra, pracujemy razem ze sobą. Pracy nie zmienią,
                  za wygodna jestem.
                  • zlota-puma Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 20:01
                    Zgadzam się, przyjaźń z eks to najczęściej utopia.
                    Ale tak w ogóle nie spiesz się za bardzo na to spotkanie...
                    Zwyczaje zmienić to cholerna robota, ale jeszcze gorzej godzić się na coś, co
                    Ci nie pasuje i co notorycznie się powtarza. Prawdopodobnie on w ogóle nie
                    widzi problemu. A mówiłaś mu o tym ? Próbowałaś ?
                    • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 20:08
                      No tłukłam mu to do głowy kilka razy, ale dla niego to jakaś dziwna sprawa z
                      tym, bo przecież jak się do kogoś pisze smsy albo dzwoni i bez rezultatu to nie
                      powinno się być zdenerwowanym dopóki nie pozna się przyczyny dla której ta
                      osoba nie reagowała na smsy i telefony bo może coś się stało-w sumie logiczne,
                      ale ja po moim eks mam kurwa takie schizy, a tego nie zamierzam mu tłumaczyć i
                      naświetlać o co chodzi. On to w ogóle jest taki-cytuję: jak na coś nie mam
                      najmniejszego wpływu to się tym nie przejmuję i nie denerwuję i w ogóle o tym
                      nie myślę. Jezu chociaż w kilku procentach chciałabym być taka jak on mieć
                      takie podejście, miałabym mniej stersowne życie.
                      A co do pracy...za dobre mam tam układy i kasę żeby zmieniać.

                      Kurwaaaaa idę umyć ten łeb, zjem coś,pojadę chyba, może nie zabiję, ale pewnie
                      dopierdolę do pieca i to nieźle-coś tak czuję-albo lepiej się może w ogóle nie
                      odzywać.
                      • ciociapolcia Re: Ja pierdolę-masakra 09.12.06, 21:41
                        Toz to zwykly, pospolity chlop! ;)
                        A jak juz zobaczy, ze moze jezdzic po Tobie jak po lysej kobyle, to przesrane...
                        Zawsze zwarta i gotowa, wybaczy, zapomni i laske zrobi na zgode... Ech. Teraz
                        to ja madra jestem. ;)
                        • wredna_zmija Cioteczko 10.12.06, 11:29
                          "> Zawsze zwarta i gotowa, wybaczy, zapomni i laske zrobi na zgode... Ech. Teraz
                          > to ja madra jestem. ;)"

                          Polcia, to świeć, świeć nam jako to słońce na nieboskłonie przykładem i ku
                          przestrodze... ja się zaś uczyć będę i chłonąć skwapliwie tę wiedzę...

                          A propos... Już swego zabijać, mordować, katować nie będę - odpuszczam sobie
                          temat, mówię pass...


                          Do autroki posta:
                          Nie daj się maleńka wmanewrować - niech skamle on, nie ty...
                        • boo-boo Re: Ja pierdolę-masakra 10.12.06, 14:09
                          Dzięki kobitki za mądre słowa, tylko jedno ale....Wiem to, że z niego jest
                          dobry facet.Mogłabym go pojechac na maksa bo wiem jakie ze mnie ziółko, ale nie
                          czułabym się w jego przypadku dobrze z tym. Raz jak mi zadzwonił o 20-te,j że
                          się widzimy o 21-szej to mu powiedziałam w przenośni oczywiście, że nie jestem
                          call girl a on to wziął dosłownie (że nie jestem kurwą na telefon). Pojechałam
                          wtedy do niego, zostałam na noc jak zwylke, a on co?-palcem mnie wtedy nie
                          dotknął,bo powiedział, że nie dla seksu się ze mną spotykai przykro mu z tego
                          powodu, że się tak poczułam.
                          Wczoraj pojechałam, zostałam na noc, palcem go nie tknęłam (nie żebym nie miała
                          ochoty) ale on instynkotownie coś wyczuwał i też echo-nie traktuje łóżka i
                          seksu jako pretekstu do pogodzenia się i zapomnienia o problemach-on nie jest z
                          tych co to przebaczyć, laskę zrobic i będzie ok. No to wstałam z rańca, ubrałam
                          się i ze stoickim spokojem powiedziałam, że idę do domu. No i on się chyba
                          wystraszył nie na żarty. Rozmowa był-ciekawa, ja przyrżnęłam momentami głupa,
                          że nie wiem o co mu chodzi, a on chyba czuł, że traci grunt pod nogami, widać
                          to po nim.
                          Nie wiem czy go kocham, czy nie, ale zależy mi na nim, nie był to związek który
                          się rozpoczął od miłości od pierwszego wejrzenia.Mimo tego, że skubańca mi jest
                          trudno czasami zrozumieć i mu coś do łba wbić-jakie są różnice między naszymi
                          kulturami i dlatego są między nami takie, a nie inne nieporozumienia to nie
                          chciałbym go zranić. Nie mogę mu nic innego zarzucić, nie kłamie, nie oszukuje
                          nie kombinuje za moimi plecami, nigdy nie zrobił mi na złość, nie odbija
                          piłeczki w stylu "ja ci pokażę"-w co trudno mi jest nadal uwierzyć, że ktoś
                          może być normalny po schizie po ostatnim związku. Nie wiem może ja za częto
                          przeginam pałę, w końcu wszyscy wiedzą, że w gorącej wodzie jestem
                          kąpana,nerwus ze mnie i choleryk do kwadratu, a on w przeciwieństwie do mnie
                          nie.

                          Dalej obstaję za podesłaniem mi jakichś prochów.
                          Pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka