Dodaj do ulubionych

w przychodni byłem...

13.12.06, 13:17
godzinę temu wróciłem, badanie błękitu ucz mych..do pracy..
i wy wiecie co?
przychodnia wielka jak stodoła,
I oprócz nas ANI JEDNEGO KLIENTA NA KORYTARZACH?
normalnie jak u santamaryjiji...
a pań w recepcji było sztuk dwie .
zgodnie stwierdziły, że nie mogą mi dać do ręki MOJEJ karty pacjenta, bo to
tajemnica lekarska!
:-D))))))
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 13:23
      dzisiaj trzynasty
      z głosników Jaruzelski leci , na ulicy transporter opancerzony stoi to moze
      panie tez satre czasy wspominały
      • around_the_sun Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 13:27
        ja też nie daje do ręki karty pacjenta.
        A co z ócz twych błękitem?
        jakieś wnioski?
        • mozambique Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 13:28
          a czemu nie dajesz?
          na jakiej podsatwie
          • around_the_sun Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 13:34
            bo zanoszę bezpośrednio do gabinetu lekarskiego.
            jak dawałyśmy do ręki
            to potem trzeba było po korytarzu zbierac wyniki badań pogubione i takie tam.
            Poza tym starsi pacjenci chowaja kartoteki gdzieś w zanadrzu toreb z zakupami
            a potem u lekarza szukają miętoląc wszystko.
            • romy_sznajder Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 13:51
              podstawą chyba jest to, ze karta jest wlasnoscia przychodni. pacjent ma prawo
              wgladu, ale nie moze zabrac. tak jak skrzynki na listy: sa wlasnoscia poczty
              polskiej i listonosz ma prawo wrzucac wszystko, co poczta uzna za godne wrzucenia.

              a mnie daja karte czasem, jak zapisze sie po limicie pacjentow i nie jest pewne,
              czy sie zalapie czy nie. zalapuje sie, a karte dostaje do reki i zanosze wraz ze
              swoja nadrogramowa osoba.
    • gregorz Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 14:25
      pewnei to byla jakas prywatna przychodnia dla V.I.P.ow :) A panei kwaitami
      witaly? na czerwonym dywanie?
      • drzejms-buond Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 14:27
        ba! no ja rozumiem,że klient przychodzi i bierze czasem, jak swoje, do domu...
        ale tu uzasadnienie było ze tajemnica lekarska...
        ja wam mówię.
        oni coś przede mna ukrywają
        :-[
        pewnie błękit mi bleknie...

        ..wyblaka
        :-D

        nie było dywanów, sterylnie i cicho jak u santamaryii
        • around_the_sun Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 16:31
          Kartotekę wydaje się pacjentowi jesli zachodzi konieczność
          zgłoszenia sie na przykład na komisje lekarską
          po uprzednim odnotowaniu w specjalnej książce.
          Tak, kartoteka jest własnością przychodni a nie pacjenta.
          • drzejms-buond Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 16:43
            ale ja nie chciałem kartoteki, ja na wejściu miałem dostać KARTĘ,jak do lekarzu
            szedłem
            coby muuu dać a nie za pazuchie i do dom..nie...
            • around_the_sun Re: w przychodni byłem... 13.12.06, 16:51
              ale do cholery powiedzieli co do ócz?
              Dali bryle do końpjutra?
              Czy powoli oslepniesz przy monitorze
              jako jam to uczyniła
              i teraz bez brylów ani rusz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka