Dodaj do ulubionych

Prison break

27.01.07, 17:29
Oglądam mało seriali, wiele tzw. kultowych mi umknęło, bo nie lubię oglądać
nie od początku, ale jak już zacznę i spodoba mi się, daję się uwieźć bez
reszty. Tak było z Archiwum X, czy Ally McBeal, a ostatnio z LOST.
Niedawno bratanica, na której guście raczej mogę polegać, zarekomendowała mi
właśnie Prison Break, twierdząc, że wbija w fotel. Po pierwszym odcinku
odczułam cień zawodu, po drugim miałam wrażenie, że zaczynam wsiąkać, teraz
cały dzień czekam, żeby szybko wieczorem zasiąść przed telewizorem i obejrzeć
kolejne odcinki.
Mimo wszystkich niedorzeczności, w jakie siłą rzeczy tego typu rozrywka musi
obfitować, serial naprawdę wbija w fotel i sprawia mnóstwo frajdy.
Gorąco go Wam polecam, bo nasza telewizja zacznie nas nim raczyć już od jutra
na Polsacie (niestety; oglądanie na DVD ma jeszcze tę przewagę, że nie trzeba
oglądać reklam). Jestem ciekawa czy ktoś z Was zna ten serial, a jeśli zna, to
czy też tak dał się uwieźć.
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • braineater hih 27.01.07, 17:42
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33434&w=56029003&v=2&s=0
      :)
      ale mam nieodparte wrażenie, że w wersji ortodoksyjnej, czyli via telewizor z
      tygodniowymi przerwami dałbym sobie pokój po 3ch odcinkach najdalej.

      P:)
    • kubissimo Re: Prison break 28.01.07, 00:49
      ja po pierwszym odcinku dalem sobie spokoj, ale sprobuje jutro dwa pod rzad.
      moze sie uda
    • noida Re: Prison break 28.01.07, 09:35
      Seriale to genialna rzecz. Prison Break jest niezły, fajnie całkiem wymyślona
      jest ta ucieczka, ale dopiero 8 odcinków obejrzałam, więc się nie wymądrzam. W
      każdym razie wciągnęło mnie jak na razie w sumie średnio, ale mówisz Brainu, że
      potem się rozkręca?
      Ogólnie Losty mi się bardziej podobały, ale to nie jest złe.
      A amerykańskie seriale sensacyjne i inne to jest genialny wynalazek.
      Dario, jak skończysz z Prison Break, to czeka na Ciebie jeszcze 6 stóp po
      ziemią, 24 hours, Rzym (genialny 12 odcinkowy serial HBO o czasach Juliusza
      Cezara) i wiele innych.
      • au.lait Re: Prison break 28.01.07, 10:53
        noida napisała:

        > Ogólnie Losty mi się bardziej podobały, ale to nie jest złe.


        Losty lepsze od Prisona? Uhmm, no to chyba nie najlepiej...
        Mnie akurat Lost absolutnie nie przekonał, nie wciągnął, nie nakręcił, a na
        Prisona, ętuzjastycznemi komętarzami stąd i zowąd, i owszem miałam zamiar
        zasadzić się i zaprzyjaźnić (co, tak bajdełejem, telewizorną drogą będzie
        okrutnie trudne, gdyż mój tv box zbuntował się był wczoraj niestety - a ganiać,
        w niedzielę!, po serwisach jakoś nie bardzo mi się chce :)
        • noida Re: Prison break 29.01.07, 17:26
          Co kto lubi. Mnie się w Lostach podobało to, że były w zasadzie
          nieprzewidywalne. Prison Break jednak przewidywalny do pewnego stopnia jest. Co
          nie oznacza, że to zły serial.
          Wydaje mi się, że każdy serial tak naprawdę musi mieć bohatera, którego naprawdę
          lubisz i którego dalsze losy Cię interesują. Losty miały dla mnie takich
          bohaterów. Prison Break, po obejrzeniu 8 odcinków, nie mają. Ale zdaje się, że
          team dopiero się wyklarował, więc może się jeszcze to wszystko zmieni :)
          • itek1 Re: Prison break 29.01.07, 18:01
            > Wydaje mi się, że każdy serial tak naprawdę musi mieć bohatera, którego naprawd
            > ę
            > lubisz i którego dalsze losy Cię interesują.
            Wydaje mi sie, ze serial nie musi miec bohatera, ktorego lubisz, bo wystarczy,
            zeby byl taki, ktorego nie lubisz.
            Nie ogladam seriali, gdyz to dla mnie jest czysta strata czasu- mierzi mnie ich
            standardowa glupota i sztucznosc i niesamowitosc, absolutnie nie zzywam sie z
            postaciami z ekranu, a zawod- aktor/ka serialowy/a negatywnie mnie sie kojarzy.
            • nienietoperz Re: Prison break 29.01.07, 18:06
              > Nie ogladam seriali, gdyz to dla mnie jest czysta strata czasu- mierzi mnie ich
              > standardowa glupota i sztucznosc i niesamowitosc, absolutnie nie zzywam sie z
              > postaciami z ekranu, a zawod- aktor/ka serialowy/a negatywnie mnie sie kojarzy.

              Itku, czy np. Bergman pociety na kawalki z definicji robilby sie glupi, sztuczny
              i niesamowity? To chyba nie jest takie proste... Rozumiem Cie o tyle, ze sam
              przejawiam rownie irracjonalna, nieusprawiedliwiona i bezwarunkowa niechec do
              opery, ale akurat z oskarzaniem calego gatunku bylo nie bylo aktywnosci
              kulturowej o glupote radzilbym ostroznie.

              Uklony,
              NN




              • skajstop Re: Prison break 29.01.07, 19:13
                Nienietoperzu, pociągnę Twoją myśl, jeżeli pozwolisz.

                "Fanny i Alexander" Bergmana istnieje w postaci serialu. I zagrała w nim
                serialowa aktorka Liv Ulmann.

                No nic tylko się utopić z rozpaczy :-D

                PS. LOST - zieeeew...
                • staua Re: Prison break 29.01.07, 21:09
                  Malo seriali ogladam, ale jestem wielbicielka CSI (pisalam kiedys o tym).
                  Nie chce tu przywolywac przykladow typu Bergman, bo moze ktos powie, ze to
                  wyjatki, ale sa inne przyklady.
                  W CSI New York glowna role gra calkiem niezly aktor, Gary Sinise, ktory
                  wystapil np. w filmie "Forrest Gump" i paru innych. W jakims innym (moj maz
                  jest z kolei, oprocz komedii typu Everybody Loves Raymond, ktorych nie
                  rozumiem, wielbicielem wszystkich seriali kryminalnych - ja tez bylabym, gdyby
                  nie to, ze wole czytac lub siedziec w Internecie, gdy mam juz wolny czas, a CSI
                  ma trzy wersje, co juz pochlania duzo czasu) - Missing czy Numbers, nie
                  pamietam dokladnie, glowna role gra Anthony LaPaglia, tez niezly aktor
                  wystepujacy w wielu filmach fabularnych.
                  Kilka seriali sledze wylacznie na DVD, np. Monka czy Deadwood. Wtedy robie
                  sobie sesje caloweekendowa i z glowy.
                  • staua No i jeszcze 29.01.07, 21:10
                    Dla mnie sztandarowy przyklad dobrego serialu rezysera, ktoregu b. lubie: Twin
                    Peaks.
              • itek1 Re: Prison break 29.01.07, 22:57
                [...] ale akurat z oskarzaniem calego gatunku bylo nie bylo aktywnosci
                > kulturowej o glupote radzilbym ostroznie.
                Nienietopoerzu Szanowny,
                moja niechec do seriali wynika z niecheci do tego typu
                aktywnosci kulturalnej, a raczej pseudokulturalnej, w ktorej tzw. tfurcom chodzi
                wylacznie o kase czyli poklask gawiedzi- nie lubie takiej muzyczki, takich
                filmikow oraz seriali, ktore IMO naleza do tego podlego gatunku.
                A Bergman ma sie do seriali jak Bach do discopolo:)
                • skajstop Discopolo 30.01.07, 09:49
                  Tak się zabawnie składa, że Bach (ten Bach, chciałoby się dodać, bo Bachów było
                  od groma) naprodukował sporo konfekcji discopolowej swoich czasów ;-D
                • noida Re: Prison break 30.01.07, 09:57
                  Czy tego chcesz czy nie, seriale i inne produkcje tfurców zaliczają się także do
                  zjawiska zwanego kulturą. Być może nawet bardziej, niż niektóre artystyczne
                  wypowiedzi, kierowane do wąskiej i wyspecjalizowanej grupy odbiorców, właśnie ze
                  względu na to, że są masowe. I to one właśnie znajdują swoje odbicie w życiu
                  codziennym ludzi, wchodzą do języka, stają się częścią życia ludzi.
                  Taka Casablanca jest na przykład w tej chwili częścią kultury masowej. Tak samo
                  Gwiezdne Wojny, komedie Barei, South Park. Rzeczy w założeniu niekoniecznie
                  zrobione dla mas i pieniędzy, które przekroczyły pewne granice popularności i
                  teraz funkcjonują w świecie popkultury, czy tego chcą, czy nie.
                  Twierdzenie, że wszystko, co zrobione dla pieniędzy, nas nie interesuje,
                  graniczy z intelektualnym kalectwem, bo nie sposób zaliczać się do
                  intelektualistów, jeśli się nie wie, kto to jest Piotr Rubik (można go nie
                  lubić, ale trzeba wiedzieć, kto zacz), Gwiezdne Wojny, Star Trek, South Park,
                  Kiepscy, Lost, Madonna, Coehlo, Iniemamocni, na czym polega polski hip hop i
                  dlaczego śmieszy "Co ludzie powiedzą".
                  • skajstop Pszeklente piniondze 30.01.07, 10:16
                    Ale co to w ogóle za wyróżnik, czy ktoś coś robi dla pieniędzy, czy nie?

                    Pardon, ale Michał Anioł, Rembrandt czy Velazquez nie pracowali charytatywnie,
                    za darmo. A chyba jakość ich sztuki nie podlega dyskusji? :PPPP
                    • itek1 Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 11:03
                      > Ale co to w ogóle za wyróżnik, czy ktoś coś robi dla pieniędzy, czy nie?
                      Moze nie dla Ciebie, ale dla mnie to dobry wyroznik (przy okazji- nie tylko
                      jesli chodzi o sztuke). Bo dla mnie ma znaczenia to czy ktos ma w d...uzym
                      powazaniu wartosc artystyczna swoich (po)tforow, a chodzi mu tylko o kase i
                      uznanie gawiedzi, ktora przy okazji z reguly pogardza, czy chodzi mu o cos
                      wiecej- traktuje odbiorcow z nalezytym respektem i szacunkiem, a swoja misje z
                      odpowiedzialnoscia (przy okazji mozna uzyskac sukces kasowy- to sie nie wyklucza).

                      > Pardon, ale Michał Anioł, Rembrandt czy Velazquez nie pracowali charytatywnie,
                      > za darmo.
                      Isnieje zasadnicza roznica pomiedzy uczciwym zarabianiem, a cynicznym robieniem
                      kasy za wszelka cene traktujac ludzi jako srodek do celu- mamony.

                      A przy okazji ten owczy ped na kase to skaza naszej cywilizacji, wiele dziedzin
                      dzialnosci czlowieka ulega w ten sposob spaczeniu.
                      • skajstop Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 11:10
                        Przecież nie wiesz, co myśli reżyser takiego kontrowersyjnego serialu o mafii
                        (którego nazwa właśnie mi uciekła z pamięci, sorry), gdzie owąż mafię pokazuje
                        jako zjawisko o wiele bardziej skomplikowane niż w czarno-biaych komiksach.
                        Skąd więc wiesz, że akurat chodzi mu tylko o kasę? Bo serial jest popularny?
                        Czyli stawiasz = pomiędzy popularnością a tandetą?
                        • itek1 Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 11:23
                          Regula jest wlasnie taka, popularnosc = w roznym nasileniu wystepujaca tandeta,
                          schematyzm, latwosc w odbiorze, przypodobanie sie publice za cene jakosci (z
                          reguly temu malowyrobionemu odbiorcy- nieco ponizej sredniej klasycznego
                          ignoranta), trendowosc, chciaz przyznaje, zdarzaja sie wyjatki, ale chyba na
                          podobnej zasadzie na jakiej tworca wielu dziel o wyskoiej wartosci artystycznej
                          produkuje niespodziewanie bubla :)
                          • skajstop Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 11:41
                            O kurde! Właśnie napisałeś, że komponujący do kotleta Mozart to Rubik naszych
                            czasów :-)

                            Rozumiem, że obowiązuje Reguła Itka: co Itek uzna za tandetę, to nią jest? Bo
                            wiesz, Balzaka pisującego dla kasy to pewno ułaskawisz, podobnie Czajkowskiego?
                            Może Dali czy Monet dostaną łagodne wyroki? Ale już Fellini, ktory wprost
                            przyznawał, że kręci dla pieniędzy, kasy i popularności - no to tandeciarz, prawda?

                            Itku, sztukę zawsze napędzają pieniądze. Pieniądze i ambicja, dokładniej mówiąc.
                            Jeszcze pisarz może sobie pozwolić na używanie zeszytu w kratkę i ołówka. Ale
                            już wiara, że reżyser nakręci film czy serial nie mysląc o pieniądzach jako o
                            elemencie równie ważnym jak ___jakość__ dzieła, to wiara naiwna.
                            • itek1 Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 11:53
                              > Ale
                              > już wiara, że reżyser nakręci film czy serial nie mysląc o pieniądzach jako o
                              > elemencie równie ważnym jak ___jakość__ dzieła, to wiara naiwna.
                              Kazda wiara jest naiwna dla osoby, ktora jej nie posiada- patrzy sobie na taka
                              osobe z poczuciem wyzszosci, jak Skaj na Itka:), ale Itkowi chodzi w gruncie
                              rzeczy nie o to, zeby zakwestionowac role pieniedzy (nie twierdze, ze sa
                              niepotrzebne), ale jej calkowity dyktat.
                              • skajstop Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 12:10
                                Do tej pory kwestionowałeś potrzebę patrzenia na pieniądze :) ja mam blade
                                pięcie ile kosztuje zrobienie filmu, stąd jak ktoś powiada, że róbmy filmy mając
                                gdzieś księgowośc, to zaraz pytam: ale skąd te pieniążki? Z nieba nam spłyną?

                                Jżeli zmieniasz front i mówisz: niech tylko pieniądze nie przeszkadzają, niech
                                nie będą sednem - to OK, ja się z tym zgadzam :) tylko to zupełnie odmienna teza
                                od tej, której bronileś na początku :))))

                                PS. Ja nie patrzę na Ciebie z wyższością. Raczej ze zdziwieniem. Od zawsze
                                pieniądz towarzyszył sztuce - i z tego często wynikała jeszcze piękniejsza
                                sztuka niżby wynikła bez pieniędzy :)
                                • itek1 Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 12:26
                                  > Do tej pory kwestionowałeś potrzebę patrzenia na pieniądze :)
                                  Nic z tych rzeczy- nie zrozumielismy sie.
                                • quarantinae Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 12:27
                                  Wiadomo, że większość ludzi wstaje rano z łóżka jedynie po to, żeby zarabiać
                                  pieniądze. Jest jednak różnica między Mozartem, a Rubikiem. Mozartowi (i
                                  reszcie)można wybaczyć taką motywację, natomiast takiemu Rubikowi (to tylko
                                  przykład)już nie. Tworzenie gniotów jedynie dla pieniędzy, dla mnie, jest nie
                                  do przyjęcia. Następnie, na dodatek, raczenie nimi ludzkości. Oczywiście mam
                                  wybór (dzięki bogu)
                                  • mamarcela Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 12:43
                                    quarantinae napisała:

                                    > Wiadomo, że większość ludzi wstaje rano z łóżka jedynie po to, żeby zarabiać
                                    > pieniądze. Jest jednak różnica między Mozartem, a Rubikiem. Mozartowi (i
                                    > reszcie)można wybaczyć taką motywację, natomiast takiemu Rubikowi (to tylko
                                    > przykład)już nie. Tworzenie gniotów jedynie dla pieniędzy, dla mnie, jest nie
                                    > do przyjęcia. Następnie, na dodatek, raczenie nimi ludzkości. Oczywiście mam
                                    > wybór (dzięki bogu)

                                    Osobiście dzieł Rubika nietenteges, ale nie wierzę, ze taki Rubik wstaje
                                    codziennie z łóżka z zamiarem stworzenia kolejnego gniota i uraczenia nim
                                    ludzkości. Tak w ramach sabotażu wysokiej kultury. Podejrzewam raczej, że uważa,
                                    iz tworzy arcydzieła i jest nowym Mozartem. Przecież większość mu to skutecznie
                                    wmawia. Ze zacytuję dwóch twórców popkultury - jednego bardzo be "milion fanek
                                    nie może sie mylić", a drugiego jak dla mnie cacy "miliony maja rację - reszta
                                    przeszkadza".

                                    Swoja drogą o ile można sobie wyobrazic pisarza, kompozytora, malarza, czy nawet
                                    rezysera filmowego tworzącego sobie a muzom to autorzy seriali telewizyjnych nie
                                    myślący na początku o pieniądzach na realizację i ewentualnej oglądalności to
                                    chyba jednak jakaś utopia jest?!
                                    • quarantinae Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 14:28
                                      Co myśli Rubik, tego nie wie nikt. Niewykluczone, że przekonany jest o swej
                                      wielkości. Zdaje się, że Mozart też był. Tyle, że panowie różnią się warsztatem
                                      i o to wciąż mi chodzi. Jeśli powstaje arcydzieło, motywacja finansowa nie gra
                                      roli (zastanawiam się nad innymi motywacjami).

                                      Jeśli chodzi o seriale telewizyjne, to oglądalność jest istotą ich istnienia,
                                      oczywiście. Czy jednak w imię oglądalności można tworzyć gniot? Czy po
                                      milionowym odcinku można tworzyć milion pierwszy, bo publika się przyzwyczaiła,
                                      a raczej uzależniła? Czy po sukcesie jakiegoś filmu należy koniecznie tworzyć
                                      film2, film3, film n oraz film n+1, kiedy wiadomo, że chodzi już tylko o
                                      pieniądze?
                                      Chcę wyraźnie podkreślić, że nie chodzi mi o udane seriale, które przeważnie
                                      jednak mają skończoną liczbę części. Jakość niestety przeważnie przegrywa z
                                      ilością.
                                      • mamarcela Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 14:37
                                        Pewnie masz racje, Kwarantynko, tylko takie założenie wymagałoby albo istnienia
                                        jakichą nadludzi, którzy sami z siebie odmawiali sobie zrobienia swietnego
                                        interesu (i ucieszenia gawiedzi przy tej okazji), albo planowanej gospodarki
                                        kulturalnej - jakas komisja oceniałaby talent takiego Rubika i zatwierdzała
                                        odgórnie jego prawo do tworzenia, czy też nietworzenia.To tez już było:) Bo
                                        jednakowoż będę sie upierać, że Rubik uważa się za geniusza i drugiego Mozarta.
                                        Moim zdaniem to czas weryfikuje wartość danego dzieła. A na to, że ludziom się
                                        podoba Rubik nikt nie może mieć wpływu oprócz samych ludzi. Mnie się to, ze im
                                        sie podoba może nie podobać, ale nic mi do tego. Niestety, albo i na szczęście :)
                                        • quarantinae Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 14:49
                                          Chciałam jedynie wykazać, że oglądalność, masowość, napędza masową produkcję,
                                          co w przypadku sztuki nie zawsze daje dobre efekty.
                                          • mamarcela Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 14:55
                                            I tu jest pytanie o granicę pomiędzy sztuką a kulturą jako taką? A czasami
                                            nawet, czy to jest jeszcze kultura, czy już tylko produkt marketingu?
                                            Takie czasy! Chociaz może i zawsze tak było tylko wtedy nie jeden ogólnokrajowy
                                            Rubik, a wielu Rubików na każdym jarmarku?
                                        • skajstop Re: Pszeklente piniondze 30.01.07, 15:00
                                          mamarcela napisała:

                                          > Bo jednakowoż będę sie upierać, że Rubik uważa się za geniusza i drugiego
                                          > Mozarta.

                                          Tak. Vide "Psałterz wrześniowy".
                                          • skajstop O czym myśli Rubik 31.01.07, 08:04
                                            Ano myśli o muzyce religijnej i klasyce:
                                            muzyka.onet.pl/10172,1475104,newsy.html
                                            Istny Mocarz naszych czasów ;-D
                      • beatanu ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 11:24
                        Zgadzając się w pewnym sensie z Tobą co do stwierdzenia "owczy ped na kase to
                        skaza naszej cywilizacji" pozwolę głośno zaprotestować przeciwko
                        sformułowaniu "Isnieje zasadnicza roznica pomiedzy uczciwym zarabianiem, a
                        cynicznym robieniem kasy za wszelka cene traktujac ludzi jako srodek do celu-
                        mamony."

                        Po pierwsze: którędy przebiega granica? Czy naprawdę wierzysz, że świat jest
                        tak cholernie biało-czarny?

                        Po drugie: przeciwstawiając "uczciwe zarabianie pieniędzy" "cynicznemu robieniu
                        kasy", przyjmujesz, że to drugie nie jest do końca uczciwe... To odrobinę
                        obraźliwe dla setek tysięcy (milionów?) ludzi, którzy nie traktują swojej pracy
                        zawodowej jako misję, ale środek do zdobycia środków na utrzymanie. Swiadomie
                        wykraczam poza działalność artystyczną, ponieważ sam wspomniałeś o "innych
                        dziedzinach działalności człowieka".

                        Mnie takie autorytatywne sądy przerażają....
                        • itek1 Re: ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 11:36
                          Wydaje mi sie,ze mowimy o za duzo rzeczach jednoczesnie.
                          Isnieje roznica miedzy zarabianiem na utrzymanie nie traktujac swojej pracy jako
                          misja (nie wiem czy mozna nazwac to cynicznym robieniem kasy? poza tym
                          rozmawiamy o tworcach kultury, ktorych misja nie powinno byc jednak jedynie i
                          wylacznie robienie kasy i kropka), a traktowaniem swojej tworczosci jako dojna
                          krowe.
                          Inne dzialonosci czlowiek to np. sport zawodowy-kasa go zabija- masz inne zdanie?
                          P:)
                          • beatanu Re: ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 11:49
                            itek1 napisał:

                            > Wydaje mi sie,ze mowimy o za duzo rzeczach jednoczesnie.

                            Pewnie tak. Taka uroda dyskusji forumowych. Srednio bogate w niuanse,
                            przeładowane najprzeróżniejszymi skojarzeniami, ułomne w swej powolności...

                            > Inne dzialonosci czlowiek to np. sport zawodowy-kasa go zabija- masz inne
                            zdani
                            > e?

                            Mam. Ale nie mam ani ochoty, ani czasu tutaj go teraz prezentować.
                        • itek1 Re: ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 11:45
                          > Mnie takie autorytatywne sądy przerażają....
                          A mnie smieszy oportunizm polegajacy na udawaniu, ze sie nie ma pogladow innych
                          niz powszechnie obowiazujace:)
                          • noida Re: ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 11:50
                            A mnie śmieszy silenie się na oryginalność, polegające na udawaniu, że ma się
                            poglądy wyłącznie powszechnie nieobowiązujące.
                          • beatanu Re: ciągle jeszcze o pieniądzach 30.01.07, 12:02
                            Czyli podsumowując: jest i straszno i śmiesznie. Jak to w życiu...
                  • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 10:59
                    polemizowalbym z tym, ze trzeba.
                    ok taka wiedza pokazuje, ze jestesmy otwarci na roznorodnosc swiata, ale na
                    pewno nie jest warunkiem niezbednym do osiagniecia tytulu 'intelektualista'
                    • noida Re: Prison break 30.01.07, 11:04
                      A żeby być "intelektualistą" nie trzeba być otwartym na świat? Bo mnie się
                      wydaje, że trzeba.
                      • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 11:46
                        zle Ci sie wydaje ;)
                        a juz na pewno bycie intelektualista nie wiaze sie z biegla znajomoscia niskich
                        rejestrow kultury popularnej

                        niedawno odkrylem, ze moja przyjaciolka nie ma pojecia kim jest Paris Hilton
                        (biedna Paris wydala grube miliony na autopromocje, a wciaz sa ludzie, ktorzy
                        jej nie znaja). rozumiem, ze wedlug Ciebie ta osoba jest ograniczona idiotka ;)
                        a co z dr.kriskiem pytajacym co to jest piotr rubik?
                        • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 11:57
                          Siem wtroncę.
                          Wszystko dobrze, ale, czy nieznajomość "niskich rejestrów kultury popularnej"
                          jest z kolei wymiernikiem bycia intelektualistą? Co to jest w ogóle intelektualista?
                          Gdybym nie miała córki też nie wiedziałabym, co to jest Paris Hilton - nie
                          widziałam jej w żadnym filmie, ani niczym innym (ona śpiewa też?), ale
                          intelektualistki to ze mnie nie uczyni.

                          Natomiast nie uczyni z nikogo intelektualisty programowe odrzucanie wszystkiego,
                          co nie jest kultura wysoką, czy raczej tego, co ktos za nas określił mianem
                          kultury wysokiej. Przynajmniej ja osobiście nie znam takiego intelektualisty,
                          który to z pogarda dla "gawiedzi czyni", a paru zdarzyło mi sie poznać. Może
                          nie Paris Hilton od razzu, ale każdy ma jakieś guilty pleasures na sumieniu. I
                          wcale sie tego nie wstydzi.

                          P;-)
                          • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 12:02
                            ale ja sie zgadzam. jedno czego sie czepiam to male, acz kategoryczne
                            slowko "trzeba" uzyte przez Noide. bo wszystko mozna, ale nic nie trzeba ;)
                        • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 12:04
                          kubissimo napisał:



                          > a co z dr.kriskiem pytajacym co to jest piotr rubik?

                          Z cała sympatią Kubu, ale hi hi hi to Ty wyzwałes kiedyś na tym forum KrisKa od
                          "domorosłych intelektualistów", nespa? :))))
                          • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 12:05
                            a Ty myslisz, ze jestem poczytalny a do tego pamietam to, co pisze? :D
                            • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 12:17
                              kubissimo napisał:

                              > a Ty myslisz, ze jestem poczytalny a do tego pamietam to, co pisze? :D

                              Kubu słońce, jakbym myslała, ze jestes poczytalny to bym się z Tobą nie wdawała
                              w tego typu "dyskusje" :D

                              Ja pamietam tego domorosłego intelektualistę, bom sie długo zastanawiała, gdzie
                              może jeszcze wyrosnąć intelektualista jesli taki wyrosnięty w domu jest be. Chów
                              intelektualistów w przydomowych ogródkach? Na działkach pracowniczych? Na wysoce
                              wyspecjalizowanych farmach hodowlanych? Dużo miałam z tego powodu radości
                              wówczas wymyślając sobie intensywną hodowlę intelektualistów - niedomorosłych
                              rzecz jasna. :)
                              • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 12:24
                                skoro w ZSRR byly kopalnie fortepianow, to kto wie, moze gdzies sa farmy na
                                ktorych (t)uczą inteketualistow ;)
                                • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 12:29
                                  intelektualistów (ufff, trudne slowo) ;)
                • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 11:30
                  Jak wiadomo money makes the world go around i zawsze tak było.

                  Mnie najbardziej bawi uzywanie argumentu "szkoda mi czasu na..." i bronienie tej
                  tezy na forum internetowym, które jak powszechnie wiadomo pożera czas nie
                  dostarczając w zamian szczególnej porcji intelektualnych przeżyć. Na to nie
                  "szkoda czasu"?

                  Gdybym miała nieograniczone pokłady czasu z pewnością nie odrzucałabym a priori
                  niemal żadnej z wymyslonych przez ludzi dla ludzi przyjemnosci i rozrywek. Bo
                  ciekawa jestem. Bo lubię mieć swoje zdanie. Bo homo sum et..... Poniewaz jednak
                  mam tego czasu ograniczone ilości jestem zmuszona do codziennych wyborów -
                  mądrzejszych, głupszych, albo i całkiem głupich. Ale moich. I wara innym od nich.

                  A zjawianie się w wątku poswięconym serialom, w którym dyskutują o tym , co
                  lubią i na co im widać czasu nie szkoda, ze stwierdzeniem kompletnie od czapy
                  "mnie jest szkoda czasu na tego typu pseudointelektualna tfurczość" jest co
                  najmniej dziwne. I nie słuzy chyba niczemu innemu jak dowartosciowaniu się
                  autora takiego postu, ale może się mylę?

                  Osobiście niemal w ogóle nie ogladam telewizji (z własnej woli pozbawiłam sie
                  kabla) i co mam za każdym razem, kiedy mowa o telewizorze zjawiać sie ze
                  stwierdzeniem, że mnie jest szkoda czasu na tego typu rozrywki. Najlepiej
                  jeszcze na forum Telewizja, czy jak to forum się nazywa.
                  Szkoda mi czasu na tego typu działalność.
                  I tyle mam na ten temat do powiedzenia.
                  pozdrawiam
                  • itek1 Re: Prison break 30.01.07, 12:49

                    > Mnie najbardziej bawi uzywanie argumentu "szkoda mi czasu na..." i bronienie te
                    > j
                    > tezy na forum internetowym, które jak powszechnie wiadomo pożera czas nie
                    > dostarczając w zamian szczególnej porcji intelektualnych przeżyć.
                    Mysle, ze zapewnia zdecydowanie wiecej przezyc inelektualnych niz gapienie sie
                    na serial.

                    > A zjawianie się w wątku poswięconym serialom, w którym dyskutują o tym , co
                    > lubią i na co im widać czasu nie szkoda, ze stwierdzeniem kompletnie od czapy
                    > "mnie jest szkoda czasu na tego typu pseudointelektualna tfurczość" jest co
                    > najmniej dziwne. I nie słuzy chyba niczemu innemu jak dowartosciowaniu się
                    > autora takiego postu, ale może się mylę?
                    Uwielbiam prezentowana przez Ciebie poprawnosc.
                    Ja wszak jestem niepoprawny i dobrze mi z tym, czyli jak to raczysz zgrabnie
                    ujac co najmniej dziwny, a byc moze dowartosciowujacy sie :)
                    • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 13:24
                      Twja niepoprawność jest w moim odczuciu li i jedynie Twoją opinią na Twój temat.
                      Strasznie się autokreujesz i to wielostopniowo. Nie dość, że wygłaszasz sądy,
                      które mają Cie postawić ponad nas wszystkich czyli gawiedź oglądająca seriale
                      itp., to na dodatek dorabiasz do tego sobie ideologię niezrozumianego,
                      wyjątkowego i głoszącego niepoprawne sądy. Ależ takie sądy jak Ty głosii, co
                      najmniej co trzecia osoba wchodząca na foruma wszelakie tylko po to, aby się w
                      swojej opinii dowartościować.
                      Jeżeli w Twoim środowisku niepoprawne jest głoszenie sądów, że Bach jest lepszy
                      od Rubika, a amerykańskie seriale telewizyjne nie dorównują dziełom Bergmana, to
                      faktycznie można Ci współczuć. W mojej "okolicy" to są truizmy, a nie
                      niepoprawne twierdzenia.
                      Ja tylko usiłuję Cie przekonać, że głoszenie truizmów tylko po to, aby sie
                      postawić w opozycji do kogokolwiek jest po prostu mało kulturalne. I szkoda
                      czasu na to. Przecież na tym forum wszyscy znają i doceniają Twoją absolutną
                      wyjątkowość. I to wcale nie jest kpina ani złośliwość. :)
                      • itek1 Re: Prison break 30.01.07, 13:33
                        1. Skad wiesz czy wszyscy tutaj ogladaja seriale- Ty podobno nie masz pudelka z
                        serialami.
                        2. Moglbym napisac komentarz na Twoj temat podobny do tego, ktory Ty wypisujesz
                        na moj a propros mojego rzekomego wywyzszania sie-ale sie powstrzymam, gdyz nie
                        kreci mnie to.
                        3. (najwazniejsze) Zdecydowanie wole jak mowisz o sobie, a nie o mnie (czy o
                        kims innym ad personam), a juz nie znosze jak mnie (czy kogos innego) usilujesz
                        przekonywac.
                        P:)
                        • mamarcela Re: Prison break 30.01.07, 13:45
                          Itku, z całą sympatią - nie wiem, czy wszyscy ogladaja seriale, ale w tym wątku
                          mieli ochotę porozmawiać o wyższości serialu X nad serialem Y. I tyle. A ty
                          zjawiasz się ze stwierdzeniem, że ogladanie seriali jest głupie, a Ty jesteś
                          ponad to. Myslę, że wszyscy wielbiciele seriali na tym forum znakomicie sobie
                          zdaja sprawę, że nie jest to rozrywka najwyższych intelektualnych lotów. Jesli
                          mają ochotę na takie rozrywki to jest ich wybór. Nikomu ich oceniać. To nie sa
                          dzieci z podstawówki, żeby ich trzeba było wychowywać.
                          Widzisz ja się czepiam tylko za te odgórne i apriori twierdzenia Twoje. Jest
                          wiele rzeczy, których nie widziałam, nie słyszałam, nie zobaczę i nie usłyszę z
                          własnego wyboru, ale sie na ten temat nie wypowiadam, bo dokonałam takiego
                          wyboru i nie znam ich z autopsji. Nie wiem nic o romansach , czy jak jej tam, to
                          sie nie wcinam w dyskusję o wyższości romansu pani C. nad romansem pani S., bo
                          szanuję prawo do takiej dyskusji.
                          Swoja droga chętnie poczytałabym o moim wywyższaniu się. Wszyscy się tu
                          autokreujemy i wywyższamy więc i ja też z pewnością. Taki to juz urok internetu. :)
            • noida Re: Prison break 29.01.07, 18:07
              Stąd zapewne jesteś ekspertem w tematyce, co musi mieć serial, żeby się podobać.
              Umarłam ze śmiechu.
              Nienawidzisz seriali, bo są stratą czasu itp., ale wypowiedzieć się w ich
              temacie ci to nie przeszkadza?
              • daria13 Re: Prison break 29.01.07, 19:02
                Nie lubię muzyki pop, ale od czasu do czasu trafia się w tym gatunku perełka,
                którą nucę całymi dniami i której słuchanie sprawia mi przyjemność. Nie lubię
                kryminałów, ale zdarza mi się czasami trafić na taki, który mnie wciągnie.
                Podobnie jest z serialami. Mój mąż ma do seriali dokładnie taki sam stosunek jak
                Itek, często zżyma się na mnie i uprzykrza mi życie marudzeniem, że tracę czas a
                czasami, o zgrozo, wciągam w to dzieci (oglądamy LOST), ale parę razy w życiu
                zdarzyło mu się dać wciągnąć. Tak było właśnie z serialem Sześć stóp pod
                ziemią, czy z Detektywem Monkiem.
                Myślę, że niemal w każdym gatunku, czy przejawie ludzkiej twórczości
                artystycznej z dużej i małej litery trafiają się wyjątki i rzeczy, których
                podziwianie sprawia nam przyjemność, choćby nawet zdecydowanie przyziemną. Coś,
                co pozwala się zrelaksować i odpocząć od trudów dnia codziennego, czy nudy, nie
                jest stratą czasu, a nawet jeśli czasami jest, to jest to przyjemna strata czasu:)
                P:)
                • noida Re: Prison break 29.01.07, 20:36
                  No cóż, przynajmniej śmiech to zdrowie, a męczenie się nad ambitną lekturą nie
                  przynosi nam nic oprócz przeciążenia mózgu kolejnymi zbędnymi w gruncie rzeczy
                  informacjami ;) Niech żyją sitcomy! ;)
          • au.lait Re: Prison break 29.01.07, 20:25
            Zepsuty telewizor, którego nie chce mi się naprawiać, podjął za mnie decyzję:
            nie obejrzawszy pierwszego odcinka, nie wsiąknę i w "Prison Break"... Już mi
            jakoś nie zależy zresztą. Się mówi trudno :)
            • paolo630 Ale i tak.... 29.01.07, 21:32
              ...zaraz Taniec z Gwiazdami więc po co wsiąkać w obce więzienie...;-)
              • monikate Re: Ale i tak.... 29.01.07, 23:03
                Przeca Taniec z Gwiazdami już był! Nie oglądałam, ale wiem. Kolejna edycja?
                • kubissimo Re: Ale i tak.... 29.01.07, 23:16
                  no ba :)
              • au.lait Re: Ale i tak.... 29.01.07, 23:18
                Ha, okrótny ąbarrass: wybór między Polshitem a shitem z własnego podwórka...
                :)
      • sella_w Re: Prison break 02.02.07, 02:02
        Łuuuuch!
        Rzym jest genialny.
        Amen:)
        Ostatni odcinek zabija, pomimo tego, że wiadomo co się stanie i jeśli przymknie
        się ono na ostatnią scenę...
        Ale poza tym- miodzio.
    • obly Re: Prison break 30.01.07, 20:37

      ja chcialem powiedziec ze od Zmienników Barei nie powstał ani jeden serial
      godny zainteresowania. Powiem gorzej, i nie powstanie. Zasady panujace przy
      produkcji tych sa nieznosne.
      inaczej mówiac seriale sa z gruntu przesycone złem:
      nie zamierzajaopowiedziec ci ciekawej historii tylko hca ciebie jak najdłuzej
      zatrzymac przy samym opowiadaniu.

      rzeczywistosc PRL wytworzyła pewnego rodzaju specyficzne środowisko przy
      tworzeniu seriali. czegos takiego jak Alternatywy, Czterdziestolatek,
      Zmiannicy, Rodzina lesniewskich czy Stawka wieksza niz zycie i nawet Cterej
      pancerni i dog nikt o zdrowych zmysłach i realnym poczuciu wartosci pieniadza i
      oczekiwanym zwrocie nakładów nikt nie nakreci serialu z topowymi aktorami z
      dopieszczonymi dialogami i pelna wizja calosci.
      dzis o losach bohaterów rzadzi oglądalność. to nie jest ok.
      II i III seria LOST powstala dlatego ze I odniosła sukces. niestety I seria
      Lost jest ledwie dostateczna. daje sie odczuc ze meandrują autorzy aby jak
      najciekawiej opowiadac w sumie nic ciekawego i trzymac wszystko w
      niedomówieniu. po4 odcinku czuje sie ze jest czlek robiony w bambuko.
      niestety srodowisko tworzacych seriale dzis jest kretynskie. jeden serial
      potrafi rezyserowac kilku rezyserów i pisac zmieniajaca sie rzesza
      skretynialych zakompleksionych autorów. i scenariusz powstaje zawsze po tym jak
      pomysl dostajezielone swiatlo do realizacji. czyli najpierw opakowanie, potem
      cena, na koncu tresc.
      system jest tak szczelny ze nie jest w stanie z niego wyjsc zadne arcydzieło.
      • obly Re: Prison break 30.01.07, 21:14
        przepraszam za błędy aaaaa ale kliknąłem wyslij przed autoredakcją!

        ponadto mam tą wadę ze najpierw piszę swój post w odpowiedzi na post początkowy
        a dopiero potem czytam co powiedzieli inni. czasem robie z siebie głupka ale
        chce powiedziec ze unikam wtedy nasiąknięc od zdań wytworzonych przez
        przedklikaczy i w sumie dla was to jest nic ciekawego ale dla mnie osobiscie
        mogę jak na tescie bez sciagania sprawdzic co powiedzieli inni i jak wypadam na
        tle bez samooszukiwania. bo zawsze podswiadomie potem sie podłaczam pod co
        bardziej inteligentne odpowiedzi i potem w rachunku sumienia mam manko.
        teraz poczytałem o dyskusji ze seriale to nędza i pseudointelektualne wodzenie
        oczami albo ze czasem jest fajna perełka i ze dobra rozrywka. No i sie
        zastanawiam skad sie bierze fakt, ze sposób traktowania ogladania seriali przez
        innych niektórzy traktuja bardzo osobiscie a czasem nawet jak personalny atak
        na siebie. Ja własciwie nie chcial bym byc pomylony z opcją co uwaza ze seriale
        sa dla kretynów. I tez nie chcialbym byc pomylony z opcja co uwaza ze seriale
        bywaja dobra rozrywką. Chociaz z punktu widzenia dzisiejszego tu i teraz,
        seriale sa wysmienicie podanymi zapychaczami.
        Nie mówie ze wyroslem ale chodzi o to wczesniej jako mlode chlopię, siadalem i
        dzien w dzien ogladałem 2 - 3 sitcomy dziennie przez kilka lat (np: skrzydla,
        innych nie pamietam juz i własciwie to jest powód, nic nie pamiętam zebym
        obejrzal cos ciekawego oprócz polskich produkcji PRL) Dzis nie moge sie skupić
        nawet na jakies 5-6 minut. tylko dlatego ze juz mnie to osobiscie nie porusza.
        nawet LOST. nietrudno przewidzec ze traktuje to jako stratę własnie czasu. ale
        tylko dlatego ze tak własnie potraktowałem swoje kiedys tam siedzienie przed TV
        2-3 godziny dziennie. konstrukcje serialowe stały sie bardzo czytelne i po
        prsotu sa tym czym sa wesołym zapychaczem czasu. a artystyczne walory serialu.
        hehehe no sorrry. "Artystyczne walory serialu".

        ally McBeal była nie do oglądania dlatego ze ludzie których tam pokazywano byli
        wszystkim innym tylko nie prawnikami. i po prsotu te pierdoły o prawie to była
        strata czasu.
        sex w wielkim miescie - nie wiem o co chodzi w tej ekscytacji czwórka
        nieciekawych babek po 30 z problemami 14 latek.
        przyjaciele - kto z nas nie myslal jakby to było po liceum zamieszkac z wybrana
        paczka w komunie? niestety rozumienie sie paczki znikneło jak tylko kazdy mial
        inne problemy. i dobrze. jak tylko podstawilem swoich ulubionych kumpli i
        kumpele wiem ze bylo by ciut ciekawiej ;)). to jest jak ze sportem i seksem.
        lepiej uprawiac samemu niz ogladac jak to robia inni.

        Bareja - zmiennicy i alternatywy - jest genialny, arcymistrz. technicznie moze
        kulawe, czasem gra aktorów niedopilnowana, ale prowadzenie, przenikanie sie - i
        sam tekst i podtekst na trzech poziomach kontekst sytuacyjny,pierwszy plan i
        detal: wysmienite.
      • kubissimo Re: Prison break 30.01.07, 23:39
        troche metne te wywody, a juz na pewno krotkowzroczne ;)

        po pierwsze nie precyzujesz, czy mowisz o serialach polskich, czy traktujesz
        sprawe globalnie, czy chodzi Ci o seriale komediowe, czy wszelkiego rodzaju. W
        kazdym razie stawiasz cezure, ze nic lepszego niz produkcje PRLu nie bedzie i
        koniec. Otoz bedzie, a przynajmniej bylo. I to zarowno u nas, jak i "u nich" ;)

        ale po pierwsze - warto by tu rozdzielic te produkcje na seriale (dramatyczne i
        komediowe) i tzw. mini-series (czyli krotkie seriale o z gory okreslonej
        liczbie odcinkow). Mini-series z reguly maja znacznie wyzszy poziom, bo od razu
        powstaja jako kompletna calosc bez wiekszych widokow na kontynuacje w postaci
        50 sezonow ;) (choc i tu sa wyjatki. np. serial Rzym byl planowany jako
        miniseries, ale bardzo sie podobal i dlatego nakrecili drugi sezon)

        po drugie nawet w przypadku zwyklych seriali (w Stanach kreconych w kilku/nastu
        sezonach) trafiaja sie perelki, ktore trzymaja wysoki poziom - chociazby Szesc
        stop pod ziemia.

        po trzecie u nas wlasciwie mozna mowic tylko o mini-series, albo telenowelach.
        Przy czym mini-series nawet i u nas sa lepsze niz telenowele, chociaz trzeba
        przyznac, ze tak jak cala nasza kinematografia, tak i na tym polu jestesmy w
        tyle w stosunku do Europy i reszty swiata. Niemniej nie zgodze sie z tym, ze od
        czasow PRLu nie powstalo nic godnego uwagi. Chociazby "Boza podszewka"
        Cywinskiej jest przykladem znakomiecie napisanego i nakreconego serialu (az
        sobie zanabylem droga kupna na dvd).

        na swiecie jest jeszcze lepiej, bo juz dawno seriale wyszly poza rame milej
        rozrywki. Nie stronia od bardzo powaznej tematyki (Szesc stop pod ziemia,
        Anioly w Ameryce), solidnej dawki historii (Rzym, czy niedawna Elzbieta I), a
        nawet jezeli sa to komedie, to bardzo wykraczajace poza ramy amerykanskiej
        sztampy (Weeds, Arrested Development, czy z angielskiego podworka The League of
        Gentlemen)

        tak jak mowilem - upieranie sie, ze produkcje PRLu są samyje łutszyje jest
        troche krotkowzroczne. no ale oczywiscie z drugiej strony de gustibus non
        autobus ;)
        • obly Re: Prison break 31.01.07, 10:08



          > troche metne te wywody, a juz na pewno krotkowzroczne ;)

          skądze znowu i po czym wnosisz?

          zapewniam ze nie sa metne dla mnie ;) a tym bardziej krótkowzroczne hehe.

          >po pierwsze nie precyzujesz, czy mowisz o serialach polskich
          ano nie precyzuje bo po co. traktuje wszystkie seriale w ten sposób, wykazując
          jeno ze w czasach PRL tu, czy w czechach powstało specyficzne środowosko w
          którym najwieksi aktorzy bez wybrzydzania grali w serialach. wezmy chocby
          alternatywy. to była specyfika że gwiazdy były ale nie miały innych stawek niż
          reszta co pozwalało kumulować w jednym serialu naprawde aktorów prezentujacych
          wysoki poziom. dziś taka brodzik musi grac z aktorami tanimi bo zzera połoe
          budżetu na aktorów. hehe a ja nienawidze brodzik. niewazne
          co w tym mętne jest i niejasne?

          > ale po pierwsze - warto by tu rozdzielic te produkcje na seriale (dramatyczne
          > i komediowe) i tzw. mini-series (czyli krotkie seriale o z gory okreslonej
          > liczbie odcinkow). Mini-series z reguly maja znacznie wyzszy poziom

          a po co? serial z zasady ma cie przytwierdzic na tyłku na pełny czas trwania
          produkcji, to jego główny cel. jego celem nie jest opowieść jako taka tylko
          samo opowiadanie. non stop musisz czuc ze cos sie dzieje, zmienia, i inne
          takie. i rodzaj, cel, i długosć ma wpływ jedynie na uzyte srodki a nie na
          zmiane filozofii krecenia serialu. dlatego nie widze potrzeby rozdziału.
          wiesz? jeszcze bym sie zastanawial ad tym czy nei masz racji gdybym nie widział
          serialu Rome. poprzestalem na obejrzeniu pół odcinka. krecone w stylu teledysku
          MTV

          >po drugie nawet w przypadku zwyklych seriali (w Stanach kreconych w kilku/nastu
          > sezonach)trafiaja sie perelki, ktore trzymaja wysoki poziom - chociazby Szesc
          > stop pod ziemia.

          tutaj niestety poziom nie ma znaczenia ;)) własnie o to chodzi. hehe. artysta
          który maluje non stop kontynuacje mony lisy w róznych pozach (w szlafroku, bez,
          z lokówkami, w kiblu, na cejlonie, rozdzierająca szaty). no leonardo taki np.
          chodzi o to ze nawet jakby niewiem jak bardzo zajebiscie by tą serie malował. i
          malował by ja przez kilkanascie sezonów rozwijając tajemnicę usmiechu to byłby
          zwykłym rzemiechą dającym ubaw publice. także samo jak stripy komiksowe,
          nieprawdaż? hehehe kochany. chodzi o to ze poszukiwacze przełomów, rozwijatorzy
          nie osiądą na czymś takim jak kontynuacja. ja juz nie chcę odnosić sie do
          porównań muzycznych. ale niestety serial to jak kapela na statku i chocby nie
          wiem jak superancko grali to grają dzień w dzień w określonym charakterze, i to
          narzuconym. niestety miles davis do kotleta sie nie nadaje nieprawdaz? po
          prostu. nie to ze jest za dobry czy za zly. nie nadaje sie aby spełniac
          okreslone oczekiwania bo on takie własnie wyprzedza. a serial takowe musi
          spełniać.

          po trzecie u nas wlasciwie mozna mowic tylko o mini-series, albo telenowelach.
          > Przy czym mini-series nawet i u nas sa lepsze niz telenowele, chociaz trzeba
          > przyznac, ze tak jak cala nasza kinematografia, tak i na tym polu jestesmy w
          > tyle w stosunku do Europy i reszty swiata.

          skąd ten dystans do rodzimej kinematografii ;)) brak jest po prsotu pisarzy i
          scenarzystów. u nas jak ktos pisze ksiązke to w wiekszosci jest to
          postmodenistyczny i wielobarwny pościg w myslach siedzącej nieruchomo na dupie
          postaci. po drugie sytuacja i zasady rządząe produkcją nie są na tyle odmienne
          aby rozróżniać polskie telenowele od innych czy polskie sitcomy od innych. są o
          tyle inne ze polskie. niestety nacjonalizm nawet w postaci fobii przestaje miec
          sens ;))

          > tak jak mowilem - upieranie sie, ze produkcje PRLu są samyje łutszyje jest
          > troche krotkowzroczne. no ale oczywiscie z drugiej strony de gustibus non
          > autobus ;)

          po pierwsze nie upieram się, tylko tak uważam - delikatna różnica. upierac to
          się mogę przy rozdziale obowiązków domowych.
          po za tym zwracam jedynie na fakt ze seriale z tej epoki mają bardzo
          specyficzny charakter i dosć niespotykany gdzie indziej ze względów własnie tak
          lapidarnych jak finansowanie. zarówno dotyczy to scenarzystów jak i aktorów.
          tak przyznaje się, oglądałem je w czasach młodosci co nie jest bez znaczenia
          dla mojej opini gdyz wszystko co sie wtedy oglada i potem wspomina jest duzo
          fajniejsze niz wszystko inne. dlatego zawieszam swój udział w dalszej dyskusj
          gdyż obiektywność swojąwykluczam, niemniej podkreslam wyczyn Barei.
          • kubissimo Re: Prison break 31.01.07, 14:58
            no i co sie zapiera, ze nie krotkowzroczny, skoro krotkowzroczny?

            "dziś taka brodzik musi grac z aktorami tanimi " - a od kiedy Brodzik jest
            podstawa kazdego serialu, jaki powstaje? odniosla jakis tam sukces w dwoch
            tytulach, ale to nie powod, zeby ja traktowac jako kwintesencje polskich
            seriali.

            "serial z zasady ma cie przytwierdzic na tyłku na pełny czas trwania produkcji,
            to jego główny cel" - a skad wziales ta zasade? w przypadku mini-series jak
            najbardziej chodzi o opowiedzenie historii, ktora z roznych wzgledow nie
            zmiesci sie w filmie.
            "non stop musisz czuc ze cos sie dzieje, zmienia, i inne takie." - to ciekawe,
            bo jakos nie pamietam, zeby w "Twin Peaks", "Szesc stop pod ziemia",
            czy "Empire Falls" wlasnie to bylo nadrzednym celem. Owszem sa seriale, ktore
            na tym bazuja ("Lost", "24 godziny"), ale wlasnie dlatego rozdzielenie na
            kategorie ma sens. bo jezeli powiesz, ze nie widzisz roznicy miedzy "Twin
            Peaks" a chociazby "Prison Break" to raczej nie mamy o czym mowic
            • obly Re: Prison break 31.01.07, 15:18
              no nie mamy
              • kubissimo Re: Prison break 31.01.07, 22:11
                the pleasure was yours :P
                • daria13 Re: Prison break 01.02.07, 18:25
                  Baaaardzo ciekawa dyskusja, baaaardzo.
                  Odsłona 24 lub 25, tracę rachubę, bo na trzeciej płycie mam nieco pomieszane
                  odcinki i za każdym razem muszę szukać następnego, oglądając skrót z
                  poprzedniego, ale warto! Siedzę z rozdziawioną paszczą, momentami wstrzymuję
                  oddech (wcale nie rzadko), staram się jak najrzadziej mrugać, a gdy ktoś wchodzi
                  do pokoju (dzieciom nie pozwalam oglądać, za dużo przemocy) - warczę. W jednym
                  odcinku średnio kilkanaście zwrotów akcji. Natłok niedorzeczności powyżej
                  średniej, ale to wszystko nic, i tak nie mogę przestać. To jest jak narkotyk. I
                  nie obchodzi mnie, że jestem wrabiana, że jestem mało oryginalna, że to czysta
                  komercha i tak nie mogę odejść od tv. Jestem stracona, jestem słaba, jestem.....

                  Ps.
                  Jak można lubić T-baga - to potwór!!!! Kocham Michaela!!!!!Jest taki śliczny
                  (już mi nie przeszkadza, że aż za) i taki mondry! I taki dobry, ach:)))))
                  • noida Re: Prison break 02.02.07, 11:38
                    Ja też nie lubię T-Baga. Na razie w konflikcie T-Bag- Abruzzi moja sympatia
                    zdecydowanie znajduje się pod stronie tego drugiego :)
                    • daria13 Re: Prison break 02.02.07, 19:44
                      No właśnie! T-Bag jest tak jednostronnie potworny, że nie zostawia cienia
                      wątpliwości (chociaż;), natomiast Abruzzi... Te jego metamorfozy i kodeks honorowy
                      (mafijny co prawda;). Jeszcze wiele przed Tobą. Jeszcze nie raz Abruzzi Cię
                      zaskoczy. I o to chodzi:))))
                      Już niedługo kończę te odcinki, którymi do tej pory dysponuję. Nie wiem, czym
                      będzie moje życie bez tego serialu, buuuuuu.
                      P:)
                      • 3promile Re: Prison break 15.02.07, 12:45
                        daria13 napisała:

                        > No właśnie! T-Bag jest tak jednostronnie potworny, że nie zostawia cienia
                        > wątpliwości (chociaż;), natomiast Abruzzi... Te jego metamorfozy i kodeks honor
                        > owy
                        > (mafijny co prawda;). Jeszcze wiele przed Tobą. Jeszcze nie raz Abruzzi Cię
                        > zaskoczy. I o to chodzi:))))
                        > Już niedługo kończę te odcinki, którymi do tej pory dysponuję. Nie wiem, czym
                        > będzie moje życie bez tego serialu, buuuuuu.


                        Jakby tak zamienić "T-Bag" na "Jorge Gonzalez", a "Abruzzi" na "Enrique da
                        Souza", to wypisz-wymaluj recenzja jakiejś wenezuelskiej epopei z kanału
                        "Romantica"
                        • noida Re: Prison break 15.02.07, 13:05
                          W każdej recenzji można by wstawić "Enrique" i "Jorge" zamiast imion bohaterów.
                          Prawdopodobieństwo, że będzie pasowało jak ulał do jakiejś telenoweli
                          wenezuelskiej jest bliskie 99.9999%
    • noida Drugi sezon 15.02.07, 12:26
      dramatycznie się skiepścił! Mam nadzieję, że jednak scenarzyści ochłoną i
      zaproponują coś ciekawszego...
      • daria13 Re: Drugi sezon 15.02.07, 13:10
        Jestem w połowie II sezonu i w najmniejszym stopniu nie odczuwam osłabienia
        scenariusza, a momentami powiedziałabym, że jest lepszy i jeszcze bardziej
        zakręcony. Może pierwszy odcinek był nieco słabszy, już nie pamiętam.
        Rozumiem, że dopiero zaczynasz drugi sezon. Dalej jest coraz lepiej, w moim
        odczuciu rzecz jasna.
        Usycham z tęsknoty za dalszym ciągiem, a tu trzeba czekać, buuuu.
        P:)
        • noida Re: Drugi sezon 15.02.07, 13:42
          Nie no, jestem mniej więcej w połowie połowy ;) Tempo moim zdaniem mocno siadło,
          sytuacje stresowe są jakby wydumane (zwłaszcza mi się nie podobał Sucre w
          strumieniu- no już bez przesady!), a poza tym połowa bohaterów zginęła. Mam
          wrażenie, że scenarzyści nie bardzo wiedzą, co zrobić z rozpędzonym materiałem,
          więc mordują dużo więcej niż wcześniej, tylko po to, żeby utrzymać ludzi przed
          tv. Brak im jakiejś spójnej wizji. Nie podoba mi się to :(
          • daria13 Re: Drugi sezon 15.02.07, 14:00
            Ale przy takim tempie akcji i natłoku sytacji ekstremalnych, tudzież szalonych
            zwrotów akcji, niemożliwym jest, żeby niektóre z nich (tych akcji znaczy) nie
            były posunięte do granic absurdu. I to jest widoczne i jawne od początku
            serialu. Momentami w początkowej fazie oglądania PB też mnie to nieco drażniło,
            ale potem traktowałam to z dużym przymrużeniem oka. Dla mnie oglądanie tego
            serialu to świetna zabawa, pewne niedostatki i niedorzeczności nie są w stanie
            mnie zrazić, bo poddalam się tej rwącej rzece akcji już bez reszty;)
            Mam jednak małe doświadczenie z serialami i dlatego pewnie łatwiej mnie
            zadowolić;).
            Diaboliczny agent Cie nie intryguje?
            • noida Re: Drugi sezon 15.02.07, 15:03
              Pewnie, że mnie intryguje. W ogóle mnie intryguje, co będzie dalej, boję się
              tylko, że to zmierza w jakimś złym kierunku...
              • braineater Re: Drugi sezon 15.02.07, 16:19
                no ja mam plan utrzymać ciekawość, ale tylko do momentu kiedy ubiją T-Bag'a, bo
                wtedy zniknie jedyna normalna postać i zostana same wyidealizowane dupki.

                P:)
                • noida Re: Drugi sezon 15.02.07, 18:01
                  Sam jesteś wyidealizowany. T-Bag to świnia jakich mało. Może i autentyczna, ale
                  co z tego. Nie można usprawiedliwiać psychopaty i mordercy tylko dlatego, że
                  jest autentyczny.
                  • 3promile Re: Drugi sezon 15.02.07, 18:06
                    A nie mówiłem? Enrique! A gdzie jakaś Cochita albo Manuela, hę?
                  • braineater Re: Drugi sezon 15.02.07, 20:47
                    e tam, jaki z niego psychopata?:)
                    P:)
                    • noida Re: Drugi sezon 15.02.07, 20:59
                      Jaki z niego psychopata? Chory na umyśle, nieuleczalny psychopata z niego.
                      Ot co.
                      • braineater Re: Drugi sezon 15.02.07, 21:05
                        T-Bag jest normalny. Jak go ktoś wnerwia, to go usuwa, jak coś chce, to to
                        zdobywa. nie zawraca se dupy spowalnianiem odcinka procesami myślowymi, tylko
                        idzie do przodu. Misiępodobasię, a że jakieś wredne baby po drodze ubija, to
                        jestem mu to skłonny wybaczyć:)
                        <baj de łej - jeden z ciekawszych numerów scenariuszowych w PB to jest, bo tak
                        jak piszesz, można T-B odbierać jako psychola bez hamulców, ale sama postać
                        jest prowadzona tak, by wzbudzić sympatię i jak człowiek patrzy po forach
                        dookolnych PB, to wzbudza, mimo, że mu się imputuje pedofilię i inne ohydztwa.
                        Zgaduję, że go ubiją w jakiejś mesjanistycznej akcji, że będzie zaśłaniał
                        pierwsią własną któregos z Braci-Głupków, albo dziewcze jakieś.>


                        P:)
                        • noida Re: Drugi sezon 15.02.07, 21:15
                          No nie wiem. A jak ty się wnerwiasz to usuwasz? Chyba jednak nie do końca
                          normalny. Procesy myślowe to jednak jakieś uskutecznia, a cwany jest jak w ogóle
                          mało kto. No i ma od cholery szczęścia.
                          Nie wiem, czy go kreują na takiego, co to ma wzbudzać sympatię. Mojej nie
                          wzbudza, wręcz przeciwnie. Uważam go za wyjątkowego drania i zwyrodnialca. Nie
                          imputuje mu się pedofili tylko on jest pedofilem. No i nie wierzę, że miałby
                          kogokolwiek zasłaniać własną piersią. Chociaż kto ich tam wie- jak będzie im się
                          pogarszać z sezonu na sezon to może i w końcu T-Bag kogoś ochroni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka