dr.krisk
08.02.07, 21:43
Niewielka ksiązeczka pana Gerharda Rotha co ją PIW wydał. A w niej krótkie
eseje-opowieści o tym, co w Wiedniu dziwne i tajemnicze: więzienie, szpital
dla obłąkanych, ossaria pod katedrą (cały plac przed Św. Szczepanem to jednen
wielki cmentarz dla ok. 15 tys zmarłych, muzeum Historii Wojskowości....
Lubię takie widzenie historii, gdy zastanawiamy się nad tym, kto wbił ten
średniowieczny gwóźdź w belkę, co usiłują nam powiedzieć nieliczne przecież
ślady obecności ludzi dawno zmarłych. Ludzi po których zaniknęły wszelkie
inne ślady ich istnienia - nazwiska, imiona, pamięć o ich wyglądzie. Został
tylko kamień, który wmurowali w fundamenty, ślad topora ciesielskiego na
belce.
To ksiązeczka skromna, ale wciągnęła mnie bardziej niż niejedno okrzyczane
dzieło beletrystyczne. Jakoś nie chce mi się czytać o tym że bohater się
budzi, dzwoni do dziewczyny, ale ta właśnie wyszła.... no to dzwoni za chwilę
i wchodzi jego poprzednia dziewczyna... o rany.
Natomiast kto wie kim był nieszczęsny wynalazca austriacki o wdzięcznym
nazwisku Uchatius? I co wynalazł? Hm?