Dodaj do ulubionych

Walentynki

14.02.07, 08:15
Nie macie wrażenia, że Walentynki to, z założenia, impreza dla młodszych
nastolatek i nastolatków (od 11 do 16lat), a nachalne narzucanie przez media
obchodów tej, sympatycznej skądinąd, dziecięcej imprezy, ludziom dorosłym
tchnie jakimś strasznie tanim infantylizmem? Dla mnie jest to cokolwiek
dziwne, gdy słyszę koleżanki z pracy, przechwalające się - która to z nich
dostała więcej walentynkowych maili i smsów. :))
Obserwuj wątek
    • maika7 Re: Walentynki 14.02.07, 09:27
      wyluzuj :-)

      Niektórych po prostu to bawi - te sms-y, serduszka i różowy lukier.
      Czasem dobrze, gdy i dorosły "dziecko w sobie odnajdzie" ;-))


      A kazda okazja jest dobra dla powiedzenia sobie wzajemnie ciepłych słów, jeśli
      "Walentynki" maja być do tego bodźcem? Nawet dla tych starszych i
      "poważniejszych", to niech sobie będą :-)


      Walentynkom mówiąca NIE
      M.
    • kora3 no :) wyluzuj :) 14.02.07, 09:56
      Maika ma rację :)

      Nie bardzo rozumiem w czym masz problem ...
      Znów to "nachalne narzucanie" hehe - czy Wy z tym troszki nie przesadzacie?:)

      Pzrecież Walentynki u licha NIE SĄ przymusowe!!!
      Jak moze mi ktos "narzucić" świeto, którego nie chce obchodzić ...
      nie rozumiem :)

      Inna sprawa, ze niby dlaczego Ty Jureczko jesteś od określania wieku, w którym
      jescze wypada "walentynkować"? :)

      To chyba czyjaś sprawa :)
      Ja tam walentynkuję na całego :) dostałam i wysłałam wiele smysów i maili - do
      ludzi których lubię. Wg mnie Walentynki to miłe świeto :) okazja do okazania
      sympatii, życzliwosci, a także - moze i wyznania mniej lub bardziej wprost
      jakiś tam ukrytych uczuć:)

      Ale moze się komuś nie chcieć obchodzić, nie podobać - to nie obchodzi i JUZ:)

      Dziwic się i złościć nie ma co - ani na walentynkujacych, ani na media :)

      Mówiąca Walentynkom i wszystkim innym okazjom do okazania sympatii duże TAK i
      łaczaca wyrazy życzliwosci oraz zyczenia miłosci, przyjaźni i serdecznosci
      wszytkim miłym forumowiczom ...
      • jurek_s Re: no :) wyluzuj :) 14.02.07, 10:51
        kora3 napisała:


        > Nie bardzo rozumiem w czym masz problem ...

        Ja nie mam z tym żadnego problemu. Pozostaję jeno nieco zadziwionym
        obserwatorem. :))


        > Znów to "nachalne narzucanie" hehe - czy Wy z tym troszki nie przesadzacie?:)
        > Pzrecież Walentynki u licha NIE SĄ przymusowe!!!
        > Jak moze mi ktos "narzucić" świeto, którego nie chce obchodzić ...
        > nie rozumiem :)

        Oczywiście, ale to zabawne, jak nagle czterdziestolatkowie robią się akurat
        14.02 zakochani... :)) Tak, jakby przez pozostałe 364 dni w roku nie mieli
        okazji, by sobie okazać sympatię czy uczucie...


        > Inna sprawa, ze niby dlaczego Ty Jureczko jesteś od określania wieku, w którym
        > jescze wypada "walentynkować"? :)
        > To chyba czyjaś sprawa :)

        Ależ, oczywiście, że nie jestem od określania wieku, w którym jeszcze wypada
        "walentynkować". Podobnie jak nie jestem od określania wieku, w którym wypada
        jescze ssać smoczek-gryzaczek czy chodzić, w charakterze uczestnika, na
        kinderbale. :)) Pewne zjawiska jakoś same się określają... :)))


        > Ja tam walentynkuję na całego :) dostałam i wysłałam wiele smysów i maili - do
        > ludzi których lubię. Wg mnie Walentynki to miłe świeto :) okazja do okazania
        > sympatii, życzliwosci, a także - moze i wyznania mniej lub bardziej wprost
        > jakiś tam ukrytych uczuć:)

        Patrz wyżej. (Tak, jakby przez pozostałe 364 dni w roku nie mieli okazji, by
        sobie okazać sympatię czy uczucie...)

        > Ale moze się komuś nie chcieć obchodzić, nie podobać - to nie obchodzi i JUZ:)
        > > Dziwic się i złościć nie ma co - ani na walentynkujacych, ani na media :)

        Inna sprawa, ze niby dlaczego Ty Korciu jesteś od określania tego, czemu mam się
        dziwić, bądź nie dziwić... :)) To chyba moja sprawa :))))


        Pozdrawiam serdecznie,

        J.
        • maika7 Re: no :) wyluzuj :) 14.02.07, 11:10

          > Ależ, oczywiście, że nie jestem od określania wieku, w którym jeszcze wypada
          > "walentynkować". Podobnie jak nie jestem od określania wieku, w którym wypada
          > jescze ssać smoczek-gryzaczek czy chodzić, w charakterze uczestnika, na
          > kinderbale. :)) Pewne zjawiska jakoś same się określają... :)))

          Musze powiedziec mojej tesciowej, że skakanie na podwórku "pajacyków" z wnukami
          jej juz nie uchodzi. Szkoda, wnuki były zachwycone. Widzowie dorosli bywali
          zgorszeni, ze takiej dojrzałej kobiecie "głupoty w glowie" :-))

          > Oczywiście, ale to zabawne, jak nagle czterdziestolatkowie robią się akurat
          > 14.02 zakochani... :)) Tak, jakby przez pozostałe 364 dni w roku nie mieli
          > okazji, by sobie okazać sympatię czy uczucie...

          OO, bardzo przepraszam, ale niektorzy czterdziestlolatkowie (i bardziej latkowie
          też) są cały czas zakochani i tylko nieco bardziej to okazują 14.02).

          Podpisano
          Permanentnie zakochana "poważnolatka"
          • jurek_s Re: no :) wyluzuj :) 14.02.07, 11:20
            maika7 napisała:


            > Musze powiedziec mojej tesciowej, że skakanie na podwórku "pajacyków" z wnukami
            > jej juz nie uchodzi. Szkoda, wnuki były zachwycone. Widzowie dorosli bywali
            > zgorszeni, ze takiej dojrzałej kobiecie "głupoty w glowie" :-))

            Wybacz, Maiko, ale jest to z Twojej strony typowy zjazd w bok. Oczywiście,
            że czym innym jest zabawa tatusia z synkiem kolejką elektryczną, a czym innym
            zabawa trzech tatusiów tąż kolejką, podczas, gdy pięciolatkowie dobijają się z
            płaczem do drzwi. Czujesz różnicę? :)))


            > OO, bardzo przepraszam, ale niektorzy czterdziestlolatkowie (i bardziej
            latkowie też) są cały czas zakochani

            No i świetnie!

            > i tylko nieco bardziej to okazują 14.02).

            A niby dlaczego?

            Podpisano: przeżywajacy permanentny, dwudziestoletni miesiąc miodowy,

            J. :)))
            • maika7 Re: no :) wyluzuj :) 14.02.07, 11:34
              > Wybacz, Maiko, ale jest to z Twojej strony typowy zjazd w bok. Oczywiście,
              > że czym innym jest zabawa tatusia z synkiem kolejką elektryczną, a czym innym
              > zabawa trzech tatusiów tąż kolejką, podczas, gdy pięciolatkowie dobijają się z
              > płaczem do drzwi. Czujesz różnicę? :)))

              He, he... wypośrodkujmy w takim razie (pomiędzy tymi dwoma skrajnościami) - od
              czasu do czasu i tatusiowie mogą i lubią pobawic się kolejką elektryczną (jak
              synkowie z mamusiami są na spacerze). I mają z tego frajdę. Zabawa (wygłupianie
              sie itp...) nie jest zarezerwowana tylko dla dzieci :-)

              > > i tylko nieco bardziej to okazują 14.02).
              >
              > A niby dlaczego?

              Bo są bardziej podatni na lukier z tv? Bo im nagle coś w sercu zagra mocniej
              własnie w tym dniu? Bo "tak mają"? Bo... nie wiem, ale powodów pewnie jest
              pewnie jeszcze sporo :-))

              > Podpisano: przeżywajacy permanentny, dwudziestoletni miesiąc miodowy,

              No to tym bardziej nie rozumiem, co masz do tych cudzych esemesików i lukru? Że
              infantylne to bywa? A niech sobie bywa. Nawet jak brzmi jak licytacja w
              piaskownicy "a mój Jasiu mnie bardziej kocha, bo mi przysłał dłższego SMS-a" ;-)

              :-)
              M
        • kora3 hehe 14.02.07, 11:26
          jurek_s napisał:

          > kora3 napisała:
          >
          >
          > > Nie bardzo rozumiem w czym masz problem ...
          >
          > Ja nie mam z tym żadnego problemu. Pozostaję jeno nieco zadziwionym
          > obserwatorem. :))
          >
          Własciwie Jureczku - masz racje :) pozostawaj sobie :)

          > >
          > Oczywiście, ale to zabawne, jak nagle czterdziestolatkowie robią się akurat
          > 14.02 zakochani... :)) Tak, jakby przez pozostałe 364 dni w roku nie mieli
          > okazji, by sobie okazać sympatię czy uczucie...

          Wiesz jurek - :) nie mam jeszcze 40. ale za pare dni skończę 35 lat :)
          I wiesz co ? mysle, ze dzisiejszy dzień bedzie dla mnie oakzją, zeby moze
          okazac komuś troche bardziej zainteresowanie :)
          wiem, jestem infantylna .. a pzrede wszystkim powinnam myślec już o trumnie i
          miejscu na cmentarzu :)
          >
          > Ależ, oczywiście, że nie jestem od określania wieku, w którym jeszcze wypada
          > "walentynkować". Podobnie jak nie jestem od określania wieku, w którym wypada
          > jescze ssać smoczek-gryzaczek czy chodzić, w charakterze uczestnika, na
          > kinderbale. :)) Pewne zjawiska jakoś same się określają... :)))

          masz prawo do swojego zdania :)
          ja mam inne - uwazam, ze w tym dniu ludzie czesto mobilizują się do oakzywania
          zwyczajnej życzliwosci, co czasem umyka w prozie innych dni ...

          >
          >>
          > Patrz wyżej. (Tak, jakby przez pozostałe 364 dni w roku nie mieli okazji, by
          > sobie okazać sympatię czy uczucie...)

          Oj Jurek - ty myslisz,z e jak ktosik jest po 30. to ma zaraz zoną, meża i
          stadko zdieci i cały rok ma wszelkie oakzje itede ...
          TAkie swieto, poza okazywanim norlamlnej sympatii daje też calkeim dorosłym
          ludziom okazję do moze jakiegos wyznanka, na które w innym dniu po prostu
          odwagi brak :) a dzis mozna.. trochę z przymruzeniem oka :)
          no, ale ja jestem stara i infantylna (fajne połazcenie) to pewnbie od rzeczy
          chzranie ...


          > Inna sprawa, ze niby dlaczego Ty Korciu jesteś od określania tego, czemu mam
          si
          > ę
          > dziwić, bądź nie dziwić... :)) To chyba moja sprawa :))))
          >
          No tak sorry, przepraszam ..
          Pozwolę sobie pozostać zadziwiona Twoim zadziwieniem :)

          Pozdrawiam
    • monikaannaj Ja mam. 14.02.07, 13:07
      a poza tym wcale nie uwazam że w wykonaniu nastolatek to taka strasznie
      sympatyczna impreza. Sama nie byłam zbyt atrakcyjną dla chłopców nastolatką i
      Bogu dziekuję ze za moich szkolnych czasów Walentynki jeszcze nie były
      obecne... Ale i tak mogę sobie wyobrazic co czuje taka dziewczynka ktora nie
      moze sie pochwalic ani jedną kartką czy smsesem.
    • nauma Re: Walentynki 14.02.07, 14:54
      U siebie na blogu napisałem:

      14 luty powoduje u mnie chęć kopnięcia kogoś w dupsko. Nie cierpię Walentynek
      tak samo, jak Santa Klausa. Wszędzie czerwień, serduszka, buziaczki, "czy
      kupiłeś już prezent", "cudowny pot Justina super prezentem dla ukochanej", "kup
      ukochanemu w prezencie kupę w kształcie serduszka"! Aż zbiera mi się na
      wymioty. Z tak przepięknej rzeczy, jaką jest miłość, zrobiono jeden wielki
      plastik i tandetę. Pieprzę to. Ja kocham 365 dni w roku, 24 godziny na dobę, 60
      minut na godzinę, w każdej sekundzie. Lecz dziś aż mnie skręca, muszę zamykać
      oczy, żeby nie poczuć, że moje z Lubą buziaczki są dżezi, kul i trendi.
      Dzisiejszy dzień odziera miłość z cudownej otoczki, czyni ją działaniem na
      pokaz i serduszkowym buractwem. Walentynki mnie molestują! Więc won z nimi, do
      kosza. Nie mam zamiaru brać przykładu z Amerykanów, bodaj najgłupszego narodu
      (w swej masie) na świecie. A jak już mam świętować ten jeden dzień w roku, to
      niech to będzie swojska, słowiańska, Noc Kupały. Tandecie mówię stanowcze nie!
    • gumpel Re: Walentynki 14.02.07, 14:57
      Po mojemu z Walentynkami jest tak jak z zaduszkami, cz urodzinami. Czyli, że
      tak napiszę "dniami o których się pamięta". Przychodze w dniu urodzin do kogoś,
      czyli daje przekaz: pamiętałem, jesteś dla mnie ważny. Idę na grób bo mam
      potrzebę powspominać kogoś. No i niestety, te "święta pamieci" z czasem się
      zrytualizowały. Idąc na urodziny MUSZĘ przynieść prezent i kwiaty. Po co ?
      Specjalnie nie rozumiem po co - co niby ma to symbolizować ? - ale muszę. Inni
      przynoszą więc jak ja przyjdę tylko z moim "pamiętałem" to wyjdę dziwacznie.
      Świeca będąca symbolem pamięci o zmarłych przekształciła się w lampki i inne
      paskudztwa, które symbolizują już chyba tylko próżność kupującego. Taka
      dewolucja ...

      To samo z Walentynkami. "Kocham Cię" zostało obudowane taką masą czerwonych
      lukrowanych obyczajów, że już go praktycznie z pod nich nie widać. Jeśli można
      każdemu powiedzieć "kocham Cię" to co to "kocham Cię" oznacza ? Niewiele. A
      jeśli w dodatku robi sie to pod społecznym przymusem (jak nie wyślesz tego sms-
      a to będzie to zinterpretowane na nie) to już w ogóle traci to pierwotny sens.
      Idea zostaje wypaczona i strywializowana, dewaluuje się w święto komercji.

      SŁOWEM: wszędzie tam, gdzie dla wyrażenia uczuć trzeba zrobić coś innego niż je
      wyrazić (zwłąszcza, gdzie w tym celu trzeba wydać pieniądze) taka dewaluacja
      jest nieunikniona. Taka już uroda naszego gatunku ...
      • kora3 Gumplu, Naumo :) 14.02.07, 15:52
        Przede wszystkim to na tyle coś tam jest na nas wymuszone, na ile pozwalamy coś
        na sobie wymuszac :)

        Dlatego nie rozumiem "czarnej rozpaczy" ludzi, którzy nie chcą obchodzić tego
        czy tatmego świeta, ale "musza":)

        to samo dotyczy "atakowania reklamami" - Musze kupić bo reklamowane:)
        Złości w stylu "gdzie nie spojrze książka Dziwisza" , deklaracji w tonie "nie
        ogladam (tu tytuł serialu) i przez to mnie izolują" :)

        Ludzie:) ja po prostu nie rozumiem, jak mozna dac się tak wpędzać w coś co nas
        nie intertesuje, głownie przez samych siebie, bo skoro coś nas nie interesi, a
        budzi takie emocje to chyba coś nie tak :)

        naprawe na swiecie istnieje mnóstwo rzezcy i spraw dobrowolnych :) z których
        naprawde nie musimy korzystać .. a jeśli nam sie wydaje, ze musimy, to znaczy,
        ze sami ulegamy presji otoczenia, chcemy się doń upodabniać, nawet gdy nam to
        nie pasuje a sama idea wcale sie nie podoba.

        człowiek świadom swych wyborow i asertywny zwyczajnie nie ulega takim modom,
        reklamom itepe.
        ja przykładowo pochodzę zę Śląa, gdzie urodziny są bardzo popularne i
        celebrowana i imieniny raczej nie.

        tu gdzie teraz mieszkam raczej obchodzi ise zwłaszcza w pracy imieniny. Ale ja
        imienin nie obchodzę i chętnie przyjmuje zyczenia i stawaim cosik tam w
        URODZINY.
        A ze reszta obchodzi imieniki - fajnie, ale mnie imieniny z niczym sie nie
        koajarzą (no mzoie z dniem hutnika i strazaka) i nie bede teraz tego zmieniać :)

        Nie ogladam też nader popuralnego "tańca z gwiazdami", bo nie przepadam za
        takowymi programami, ale nikt mnie nie zlinczował i nie czuję sie izolowana :)
        ani atakowana tym programem, choc jego reklama czesto przerywa inne, dla mnie
        ciekawsze znacznie programy na tvnie :)
        Nie gustuje to i nie ogladam, a że reklamują :) fajnie, bo co mnie to ????

        nie mam też komórki z pseudoaparatem fot. ani z innymi dla mnie zupełnie
        zbędnymi "wodotryskami" tylko taka co długo trzyma :)
        niemniej nie dostaję jakiejś wscieklizny, gdy widzę reklamy wypasionych
        telefonów, ani kogoś kto takowy tel. posiada :)


        Tymczasem mam wrazenie, ze ludzi do szewskiej pasji doprowadza reklama,
        zainteresowanie innych, celebrowanie czegoś co ich samych nie interesuje:) ..
        czy ktos mi moze wytłumaczyć dlaczego Was to tak wqrza?
        przecież Was nie dotyczy :)
        nie chcecie obchodzić walentynek - nie obchodźcie.. nie musicie nikou z
        związkuy z nimi niczego kupić, wysłac zadnego maila, ani smysa - nic nie
        musicie robic :) w ogóle - NIKT nie musi :)
        na braku przymusu polega urok wiekszosci rzeczy :)
        • nauma Re: Gumplu, Naumo :) 14.02.07, 21:56
          Korciu, ja nie mówię, że ktoś mnie zmusza. Mówię, że strasznie razi mnie ta
          tandeta i amerykanizacja w złym guście.
          • kochanica-francuza Re: Gumplu, Naumo :) 14.02.07, 23:32
            nauma napisał:

            > Korciu, ja nie mówię, że ktoś mnie zmusza. Mówię, że strasznie razi mnie ta
            > tandeta i amerykanizacja w złym guście.

            Co , tylko w wala? Na codzień nie?
            • nauma Re: Gumplu, Naumo :) 15.02.07, 10:39
              Codziennie MNIEJ. Ale 14 II tej tandety jest tyle, że przepalają mi się
              bezpieczniki.
              • kochanica-francuza Re: Gumplu, Naumo :) 15.02.07, 18:29
                nauma napisał:

                > Codziennie MNIEJ.

                A dlaczego?
        • gumpel Re: Gumplu, Naumo :) 14.02.07, 23:54
          Co do Walentynek to jest to święto nie z mojej epoki i rzeczywiście do niczego
          zmuszany się nie czuję.

          Natomiast co do urodzin, chrztów, zaduszek, komuń, itd to już zupełnie inna
          sprawa. Tutaj spaczone oczekiwania społeczne są bardzo silne. Wyobrax sobie, że
          jestes chrzestna i na komunię przynosisz chrześniakowi ... dobre słowo. Żadnego
          roweru, zegarka, komputera, czy pieniędzy tylko Dobrą Nowinę - Jezus
          zmartwychwstał (!) To dopiero byś wyszła na oryginałkę ... he, he, he. E, tam
          oryginałkę, to by było wręcz niestosowne. Przeciez wszyscy wiedzą: chrzestny ma
          dać najwięcej i tyle, a jak opowiada cos o jakiejś Dobrej Nowinie to sknera po
          prostu jest i tyle, no nie ? Niech da co dać ma to sobie potem będzie mógł
          opowiadać do woli o tym Jezusie. Do zanudzenia ...

          G.
    • hiperrealizm może jesty to dziecinne ale 14.02.07, 20:12
      mam w pracy koleżankę której składam życzenia w każdej dogodnej sytuacji ;)
    • kochanica-francuza Mnie Walentynki wiszą równo 14.02.07, 23:32
      Jeszcze parę lat temu się ciskałam, że mi wmuszają. Teraz staram się nie
      zauważać, na ile to możliwe. Że w radiu w miejscach publicznych lecą kiczowate
      piosenki? Kicz leci na co dzień. Że o miłości popkulturowo? Odbijam sobie to w
      domu, wykonując a cappella utwór o miłości i przesuwając go (poprzez aranżację)
      poza granice śmieszności i kulturowego absurdu.
      • kochanica-francuza Św. Walenty jest też 14.02.07, 23:33
        patronem szaleńców i epileptyków. Znamienne.

        Aha, jeszcze sobie wyobrażam odwróconą genderowo realizację (sceneria,
        choreografia) piosenki o walentynkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka