skajstop 20.02.07, 12:45 No, a tak nam zachwalają tę kolebkę i oazę kultury, a tu taki pasztet: wiadomosci.onet.pl/1489391,12,item.html Polityczna poprawność posunięta do absurdu już nawet nie jest zabawna :( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
daria13 Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:12 a. weź pod uwagę, że informację podaje Rzepa i nie wiadomo na ile jest ona podana obiektywnie i prawdziwie. Pamiętam burzę w Rzepie wokół programu holenderskiej telewizji prezentującej piosenkę o dwóch tatusiach. Sodoma i Gomora po prostu. b. jeśli jest to inicjatywa szkockiej służby zdrowia, bo jej rzeczniczka się tłumaczy, to dlaczego ośmiesza ona (ta inicjatywa znaczy) środowiska homoseksualne? c. w jaki sposób takie zarządzenie "wyjątkowo drastycznie łamie prawa dziecka"? Nie zdziwiłabym się, gdyby okazałoby się, że w sprawie chodzi raczej o sformułowania używane w formularzach, niż zabranianie używania słów "mama" i "tata" w rozmowach. W naszych formularzach wychodzących ze szkoły wszak też jest zawsze rodzic/opiekun. Wszystko może być nadinterpretacją Rzepy. Jeśli nie, to jest to w rzeczy samej nieco głupie i śmieszne. Dobrze by było to jakoś sensownie zweryfikować. P:) Odpowiedz Link Zgłoś
skajstop Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:27 Z częścią Twoich uwag się zgadzam - szczególnie tych dotyczących weryfikacji. Liczę tu na nieocenioną kolonię Twaczy w UK :-) Ale jest w tym szersze zjawisko, które mnie wkurza. No bo cokolwiek się stało, am fakt, że komuś się nie podoba słowo "mama", dziwi mnie, ale i bulwersuje. "Strażnik" małej Oleńki zamiast "taty"? Do licha, nawet w formularzu jest to idiotyczne. Strażnik to se może pilnować samochodów na parkingu i tyle :) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka ale 20.02.07, 14:34 ten strażnik to zapewne źle przełożony 'warden' czyli w języku prawa kurator, opiekun nieletniego wyznaczony przez sąd, instytucja i u nas funkcjonująca i posiadająca normalną nazwę. kolega redaktor w rzepie przepisał zapewne pierwsze znaczenie z małego słownika, jakiem dysponował:( co do reszty też bym proponowała zachować najwyższą ostrożność, wiarygodność organu jest ostatnio wysoce dyskusyjna Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: ale 20.02.07, 14:43 Uprzedziłaś mnie Jottko z tym językowym komentarzem :) To raz. A dwa, co do wiarygodności. Kiedyś pan Korwin-Mikke ubolewał... to znaczy nie, on może nie ubolewał, ale pisał o sypaniu się w gruzy socjalistycznego (sic!) państwa szwedzkiego. I jako przykład podał fakt, że państwo owo odebrało uczniom możliwość bezpłatnego picia mleka w szkole. Owszem, w niektórych szkołach dzieciom i młodzieży już się mleka nie podaje (bo wolą fantę i inne cocacole;) Biedne dzieci, biedne. ALE pan K-M "zapomniał" napisać, że to mleko podawano ( a gdzieniegdzie - np w szkołach moich córek dalej się podaje) do BEZPŁATNEGO LUNCHU. O tym czytelnicy już nie musieli wiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
formaprzetrwalnikowa Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:04 przeszukalam serwisy informacyjne bbc, independenta, scotsmana, timesa, british medical association i uzylam googla. jedyne miejsce, w ktorym znalazlam (google) wzmianke o tymze zdarzeniu: www.thecctv.org/thecctv/newsroom/GayNHS.htm to the christian congres for traditional values Szukalam na stronie szkockiego NHSu, ale nie znalazlam takiej informacji - byc moze rozeslano tylko ulotki przeznaczone dla personelu. poprawnosc polityczna juz od jakiegos czasu 'zjada swoj wlasny ogon'; ciekawe, jaki bedzie nastepny krok... ;-) ps. slowo 'guardian' uzyte w newsie oznacza bardziej opiekuna (prawnego) niz straznika; guardian to takze osoba ktora z nadania prawnego opiekuje sie dzieckiem (albo osoba - jakby to po polsku powiedziec- czesciowo ubezwlasnowolniona) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:39 a) Dokument mozna znalezc tu: www.lgbthealthscotland.org.uk/documents/Good_LGBT_Practice_NHS.pdf Przytoczone przez Skajstopa tlumaczenie jest wierne. b) Inicjatywa osmiesza glownie sluzbe zdrowia, srodowiska homoseksualne zas przy okazji - dokument jest wydany za pieniadze NHS (National Health Service), przy wspolpracy i wspolautorstwie LGBThealthscotland, instytucji z nazwy 'lesbijskogejowskobiseksualnietransseksualnej'. c) zarzadzenie moze i nie lamie praw dziecka (bo te ostatnie sa raczej mgliscie zdefiniowane), jest zaledwie kompletnie absurdalne z praktycznego i logicznego punktu widzenia. Uklony, NN Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:51 nienietoperz napisał: > Przytoczone przez Skajstopa tlumaczenie jest wierne. w tekście padają propozycje 'parents, carers or guardians', czyli 'rodzice, opiekunowie i kuratorzy' - guardian to też termin prawny określający prawnego opiekuna nieletniego, to nie jest strażnik w tym znaczeniu Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:54 Wroc - nie mialem na mysli kawalka o `strazniku', mialem na mysli link do artykulu na Wyborczej i tamtejsze cytaty. Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 14:59 Grrrrrrr. Wroc i przepros raz kolejny - Skaj cytowal 'Onet', gdzie pojawil sie nieszczesny straznik. 'Guardian' to oczywiscie opiekun w sensie prawnym, tak samo jak carer to `opiekun' w sensie praktycznym. Idiotyzmu calosci nie zmienia to ani na troche. Uklony, NN Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:02 aha:) tyle, że właśnie dzięki strażnikowi całość wygląda tak przekonująco debilnie co do reszty nie mam (jeszcze) zdania, ale z pobieżnego przeglądu tego tekstu raczej chodzi im o zalecanie najwyższej delikatności w kontaktach z ludźmi i tak już roztrzęsionymi chorobą (swoją lub bliskich), nie o radosną bezmyślność - powiedziałabym, że to bardzo dużo. i nie ma sie co śmiać, zwłaszcza w kraju naszem, gdzie o takcie, a nawet zwykłej kulturze personelu medycznego można zwykle ino marzyć:( Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:16 jottka napisała: > co do reszty nie mam (jeszcze) zdania, ale z pobieżnego przeglądu tego tekstu > raczej chodzi im o zalecanie najwyższej delikatności w kontaktach z ludźmi i ta > k > już roztrzęsionymi chorobą (swoją lub bliskich), nie o radosną bezmyślność - > powiedziałabym, że to bardzo dużo. i nie ma sie co śmiać, zwłaszcza w kraju > naszem, gdzie o takcie, a nawet zwykłej kulturze personelu medycznego można > zwykle ino marzyć:( Też nie przeczytałam całości, ale rucając okiem jedny i drugim, odniosłam wrażenie, że chodzi o polecanki i zalecanki, a nie obowiązek. Ot, jeszcze jedna kampania uświadamiająca społeczeństwu, (tutaj - części owego, pracującego w służbie zdrowia) że obok osób heteroseksualnych, żyją homo- i bi-. I tyle. Bo nie każda kobieta przychodząca do ginekologa ma partnera-mężczyznę, bo nie każdy chory na białaczkę odwiedzany jest przez swoją żonę itd itp. Otwarcie oczu, przypomnienie, zalecenie - jak pisze Jottka - delikatności i empatii. Podobne "rekomendacje" istnieją w kraju, w którym pracuję, zresztą właśnie w służbie zdrowia :) Nie uważam ich ani za śmieszne, ani za bulwersujące. O zasadności używania językowych łamańców mogłabym jednak podyskutować. Ale nie na noże ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nienietoperz Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:26 B., delikatnosc delikatnoscia, absurdalnosc absurdalnoscia. Nie wyobrazam sobie, zeby kogos mialo oburzyc czy zranic uzycie slowa 'Mama' czy 'Tata'. Czy naprawde wolalabys, zeby okreslano Cie w szpitalu jako `prawna opiekunke', czy jako mame swoich dzieci? Poslugujac sie analogia: kiedy ktos w Wielkiej Brytanii dowiadujac sie, ze jestem Polakiem, ma naturalne skojarzenie, ze pewnie pracuje fizycznie, nie jest nietolerancyjna swinia swiadomie czy nieswiadomie usilujaca mi dokuczyc, ale po prostu rozumuje statystycznie. Jesli taka sytuacja mi jakos przeszkadza, to moge sie odezwac i kwestie sprostowac, jesli nie, to nie. Z pozdrowieniami, NN P.S. Nozy nie posiadam. Przynajmniej przy sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu nienietoperzu! 20.02.07, 15:56 Ty sobie nie wyobrażasz, mnie też sobie trudno wyobrazić (aczkolwiek jestem w stanie), ale to nie znaczy, że są ludzie, których to oburza. Bo ludzie różne som :) Absolutnie nie wolałabym, żeby nazywano mnie w szpitalu prawną opiekunką, bo jestem i czuję się matką i za taką uważają mnie moje dzieci. Ale jako pielęgniarka, spotykając w pracy dziecko, które jest półrodzeństwem w stosunku do dzieci drugiego męża pierwszej żony cioci Zosi (wiem, konfabuluję) - najpierw poczekam i wsłucham się w to jak ono nazywa "tą panię, o której myślę, że jest matką" zanim nazwę ją matką. Dla mnie to oczywiste. I jeszcze raz powtórzę - dla mnie ten dokument, to zalecenia. Przecież nie chodzi w nim o to chodzi o to, żeby wszystkich rodziców nagle przemianować na opiekunów. Chodzi o to, żeby mieć uszy i oczy otwarte. I nie stosować zawsze i wyłącznie swojej heteroseksulanej miarki, co do spotykanych osób. Empatia i otwartość to chyba kluczowe słowo. A pisząc o tym, że mogłabym podyskutować, miałam bardziej na myśli fakt, że nie przekonują mnie właśnie takie językowe zalecanki, bo przeciętny czytelnik skupi się zapewne na nich, że w nie pójdzie cała para, zupełnie bez sensu. Bo przecież chodzi o coś innego. Chodzi o zwrócenie uwagi, że obok hetero, są też bi i homo. Koniec. P.S. Nóż - pamiątkowy scyzoryk wielofunkcyjny, prezent od ojca sprzed dwudziestu kilku lat odebrano mi brutalnie na Okęciu, bo zapomniałam, że go miałam w swoim plecaczku. On tam ZAWSZE by. A teraz go nie mam :( Odpowiedz Link Zgłoś
beatanu errata 20.02.07, 15:57 jest: > Ty sobie nie wyobrażasz, mnie też sobie trudno wyobrazić (aczkolwiek jestem w > stanie), ale to nie znaczy, że są ludzie, których to oburza. powinno być: > Ty sobie nie wyobrażasz, mnie też sobie trudno wyobrazić (aczkolwiek jestem w > stanie), ale to nie znaczy, że nie ma ludzi, których to oburza. Odpowiedz Link Zgłoś
mamarcela inna strona medalu 20.02.07, 16:19 od dwunastu lat we wrześniu wypełniam dzienniczek/dzienniczki, w których niezmiennie wychowawcy moich dzicie winszuja sobie takich mianowicie informacji:imię i nazwisko matki (prawnej opiekunki), adtres, telefon do domu, telefon do pracy, imie i nazwisko ojca (prawnego opiekuna), adres, telefon do domu, telefion do pracy. niby nic, ale ile z tego zgryzot wynika. Przecież nie wkażdej rodzinie jest oboje rodziców, często rodziny sa posklejane z kawałków (podac telefon ojca, czy ojczyma), rodzice nie maja pracy itd. itp. Cżęsto, jak jest w moim przypadku, dorastające dzieci (czy wręcz dorosłe!) nie zycza sobie, aby jedno z rodziców było informowane o ich życiu szkolnym. I po co to? Wystarczyłaby rubryczka na telefony kontaktowe w razie co, aby uniknąć pytań i domysłów innych dzieci i zgryzot dziesięciolatka, który nie zna adresu swojego ojca i "co ja mam tu wpisac, mamo, przecież pani kazała, nie mogę zostawic pustej rubryczki." Życie jest naprawdę zbyt skomplikowane, zeby je można odgórnym prikazem i jakąkolwiek rubryką opisać. P;-) Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:34 Tak. Tylko, ze troche inaczej brzmi w ustach lekarza "panski przyjaciel (jesli zwraca sie do geja) niz "twoja opiekunka drogie dziecko" (i ma na mysli matke dziecka). Jesli chodzi o mnie to uwazam, ze to wyjatkowo rabniety pomysl. Tym bardziej, ze dziecku tez trzeba wytlumaczyc kto jest jego matka a kto ojcem i jak sie ma do kogo zwracac. Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 15:39 ale oni zdaje sie nie zmuszają do nazywania matki li i jedynie opiekunką, tylko zwracają uwagę na to, że sytuacje życiowe są różne i że w zależności od tego należałoby zwracać uwagę na formy zwracania się do rozmówcy. delikatność czy też uprzejmość nie polega na tym, że to my z góry określamy, co kogo jest w stanie urazić, tylko staramy się najpierw zbadać teren, przysparzając w miarę możności minimalnych szkód:) a osoby z kręgu homo i transów zwykle są wrażliwe na tego typu rzeczy, bo z rozszalałą delikatnością na ogół się nie spotykają. tu do tego, czyli w szpitalu, są dodatkowo bardziej bezbronne i podatne na urazy, i tylko cieszyć się należy, że personel stara się wesprzeć ich psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
stella25b Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 16:00 Dla mnie to nic innego jak tylko szybka proba zalatania dziury w slownictwie wymuszona nowa sytuacja prawna. Dla dziecka najwazniejsze i tak bedzie nazywnictwo wyniesione z domu. I czy w tym przypadku bedzie mialo 2 tatusiow, 2 mamusie czy 1 mame i 1 Zosie, przyjaciolke mamy- nie bedzie odgrywalo wiekszej roli. Jesli chodzi o homoseksualistow w Niemczech to akurat tu w tym kraju nie wisza na czarnej liscie. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 18:01 Mnie dzis bardziej zbulwersowaly wypowiedzi prezydenta o tym, ze nie jest homofobem, tylko potepia "propagowanie homoseksualizmu" i dawanie go jako wyboru rownego hetero. Co to za bzdury... (tak juz nie ma kwestii tlumaczenia chyba, tylko przytaczane sa jego slowa). Czy naprawde ktokolwiek moze myslec, ze ma alternatywe, byc homo albo hetero, ze ktos sobie stwierdzi, o, ci homoseksualisci tacy sa fajni i maja super zycie, to ja tez zostane gejem? Co za bezsens. Odpowiedz Link Zgłoś
skajstop Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 18:17 Cóż, nie mamy szczęścia do prezydentów. Jak dotąd, żaden nie nadawał się do niczego - i na horyzoncie nie widać takich, co to by się nadawać mieli :( Ale fakt faktem, że kiedy kompromitował się elektryk, to jednak było coś innego niż kiedy kompromituje się profesor prawa, z dobrej inteligenckiej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Przeklęty wyraz "mama" 20.02.07, 18:26 To prawda. Do elektryka to pasowalo, zreszta - mial wlasne przekonania, a to cenne. A ten - jakby przeszedl pranie mozgu... Odpowiedz Link Zgłoś
paolo630 Bardzo uzasadnione zalecenie... 20.02.07, 22:22 ...w kraju, w którym faceci chodzą w spódniczkach bez bielizny niczym Paris albo Brit(?)ney... PS. Zanim zajmiemy się skąpymi Szkotami, policzmy u nas dzieci pod opieką homoseksualną. Ciąże już zliczone, a te przypadki jeszcze nie porachowane? Panie Ministrze... Odpowiedz Link Zgłoś