bezsenniak
12.03.07, 09:04
Siedzę w domu na zwolnieniu i tak sobie myślę o przyczynach moich kłopotów z
tym moim sercem.
Jak sobie przypominam to zaczęły się mniej więcej w październiku, może nawet
we wrześniu. Zaczęłam wtedy pracować z nowo przyjętą dziewczyną. Wiecie, to
jest jeden z nadziwniejszych i chyba najgorszych typów ludzi, jaki w życiu
poznałam. Kompletnie nic o tej pracy nie wie, a robi z siebie eksperta, na
każdą naprawdę życzliwą uwagę reaguje agresją i oskarżeniami... Przy okazji
nigdy się nie uśmiecha, traktuje mnie i koleżanki z wyższością (nie wiem
czemu), zachowuje się protekcjonalnie jak panienka z XXI-wiecznej pensji...
Nasz szef zatrudniając ją, choć nie miał tego na myśli, to zdegradował nas
(mnie i koleżanki) do roli maszyn do przetwarzania danych. Do tej pory my
byłyśmy odpowiedzialne za swoją pracę, kontaktowałyśmy się z naszymi
zleceniodawcami, testowałyśmy to, co robimy i było fajnie. Teraz zostałyśmy z
niczym. To też chodzi o ambicje zawodowe, szefostwo podcięło nam skrzydła.
Najbardziej ta cała sytuacja uderzyła we mnie. Zostałam wysłana na pierwszy
ogień, żeby ją wszystkiego nauczyć i dawać dobre rady (bleee). Wiele razy
próbowałam się do niej przekonać, dać jej szansę. Ale ja nie potrafię, nie
umiem jej nawet tolerować. Jej sposób bycia doprowadza mnie do szału, to jest
jakiś wampir psychiczny. Naprawdę czuję przy niej, że odpływa mi z mózgu cała
krew. Kiedy przyjeżdżam z pracy do domu to nie mam już na nic ochoty...Gapię
się bezmyślnie w telewizor cały wieczór, nie mam sił nawet umyć naczyń.
Mam nerwice, arytmię, tachykardię i wypadanie płatków zastawki mitralnej.
Nieźle, co?
I co ja mam zrobić?
Ograniczenie kontaktów z nią nie wchodzi w grę.
Zmiana pracy? Po pierwsze ta firma jest bardzo tolerancyjna jeśli chodzi o
rodzenie dzieci, a ja bardzo bym chciała za rok czy dwa urodzić... Po drugie
rzucić pracę jest łatwo, ale znaleźć równie dobrą lub lepszą jest już znacznie
trudniej.
A ja lubię moją pracę, mam z niej wiele satysfakcji, tylko ostatnio kontakty
międzyludzkie zmieniają się w naszej firmie w jakiś koszmar...
Macie, dziewczyny, jakiś pomysł na to moje życie?