zazdroscic ateista

25.03.07, 18:09
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=59685872&v=2&s=0

Nie moge zrobic ogonka.

Straszliwie ostatnimi czasy wzrosla czestotliwosc tego bledu w polskojezycznym
internecie. Juz sie zdazylam przyzwyczaic do 'flustracji' oraz 'bynajmniej' w
sensie 'przynajmniej', a tu jeszcze i to.

Wiem, ze wedle internetowego savoir-vivre'u nie wypada zwracac uwagi rozmowcom
na ich bledy. Staram sie tego nie robic, choc czasem wylazi ze mnie wredna
natura. Ale szczerze mowiac, nie rozumiem zasadnosci tej reguly. Rozumiem, ze
rozmowcy moze byc przykro, ze dal sie zlapac na bledzie, ale czy to jest
wystarczajacy argument na rzecz akceptowania karkolomnych poczynan z jezykiem?
Czy spokojne i grzeczne zwrocenie uwagi nie jest lepszym rozwiazaniem? Skad
idea tego zakazu?
    • braineater Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 18:21
      i tam,
      nie ma sensu kłócić się o język w sieci, każdy pisze jak lubi i jak mu paluch w klawisz trafi. Ortografia polska nalezy do tych raczej abstrakcycjnych, wiekszośc funkcji, które spełniała już dawno temu przestała spełniać i stąd mnie żadne orty nie przerażają.
      A język jest własnie po to, by se z nim karkołomnie poczynać:)

      P:)
      • eeela Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 18:29
        No dobrze, wstretny anarchisto, to znaczy, ze reguly jezyka mamy wszyscy miec w
        nosie? Przeciez to prowadzi do uniemozliwienia efektywnej komunikacji. Tekst z
        nagromadzonymi bledami w stylu uzycia rzeczownika w zlym przypadku lub
        'bynajmniej' zamiast 'przynajmniej' stanie sie niemozliwy do zrozumienia.
        • braineater Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 18:30
          nie - po prostu trzeba się troche bardziej przyłozyć do przeczytania, albo olać. To nie anarchia, tylko umiejetnośc nie zwracania uwagi na pierdoły:)

          P:)
          • eeela Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 18:33
            Staram sie w zyiu nie zwracac uwagi na pierdoly. Ale - ze sie tak romantycznie
            wyraze - kocham piekno, a nie lubie brzydoty, rowniez w odniesieniu do jezyka.
            Sprawia mi przykrosc, kiedy czytam cos nieskladnego i pelnego bledow. Dlaczego
            moja przykrosc jest mniej wazna od przykrosci tego, kto tymi bledami epatuje?
            • braineater Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 18:37
              no ale własnie jak sprawia przykrość to po co czytać. widzisz orta, albo jakiś rażący po gałach błąd składniowy - wrzucasz tego co to napisał do szufladki z napisem 'gópek' i przestajesz czytać dalsze jego produkcje. I z gowy.
              Nie kazdy co prawda ma sprawdzajkę błędów pod przeglądarką, ale tez nie jest tychze w sieci, przynajmniej na tych forach aż tyle, żeby sie tym jakoś szczeólnie sztressowac i z nerw wychodzić.
              Co do zwracania uwagi, to zdania nie mam, bo nie zwracam uwagi:)

              P:)
    • paolo630 Polak katolik a nie buddysta... 25.03.07, 22:38
      i bendzie mówił ą a nie om. I prosze mi tu nie włańczać sie ze swojom
      ortografiom polskom, bośmy nie wypadli gęsiej lipie zspod ogona o czem już
      Kochan z Rejowskim pisali
    • formaprzetrwalnikowa Re: zazdroscic ateista 25.03.07, 22:44
      ortografia jak ortografia.
      ale ta Logika. ten ciąg myślowy. to budowanie napięcia.
      Nawet metafora randki z bogiem wysiada.

      ps. ekhm, jestem szczególnie wrażliwa na taki sposób myślenia
      ;>
    • aaneta Re: zazdroscic ateista 26.03.07, 09:18
      Dla równowagi ;) coraz więcej osób (zwłaszcza osób publicznych, z politykami na
      czele) wymawia "om" tam, gdzie pisze się "ą".
    • noida Re: zazdroscic ateista 26.03.07, 09:36
      Pierwszy raz widzę taki błąd. Na szczęście koleś się z jednak z niego niżej
      tłumaczy...
    • skajstop Nieee 26.03.07, 14:04
      Moim zdaniem źle stawiasz sprawę, sugerując w podtekście, że zignorowanie
      językowego błędu rozmówcy jest jego zaakceptowaniem. W istocie jest właśnie
      przemilczeniem go, o ile rozmówca mówi rzeczy ważne.

      Brnąc w abstrakcję, rozmawiasz z kimś, kto ma coś do powiedzenia, ale popełnia
      błędy. Jeżeli go zdyskwalifikujesz z powodu opakowania - czyli owych błędów
      językowych - stracisz treść, czyli najbardziej istotną rzecz w czynności zwanej
      rozmową :-)
      • eeela Re: Nieee 26.03.07, 15:32
        Przyznaje, ze latwiej mi zniesc bledy, jesli czyjes wypowiedzi znajduje
        ciekawymi. Ale bledy w ciekawych wypowiedziach zazwycza pojawiaja sie bardzo
        rzadko i sa glownie wynikiem chwilowej nieuwagi.

        A jak ktos pisze glupoty, to denerwuje mnie wszystko - i glupoty, i bledy :-)
        • carmody Re: Nieee 28.03.07, 16:17
          eeela napisała:

          > Przyznaje, ze latwiej mi zniesc bledy, jesli czyjes wypowiedzi znajduje
          > ciekawymi. Ale bledy w ciekawych wypowiedziach zazwycza pojawiaja sie bardzo
          > rzadko i sa glownie wynikiem chwilowej nieuwagi.

          kurwation.piwko.pl/
          i tam wklejamy adres interesującej nas strony www
          i wszystko staje się jakby ciekawsze,
          wypowiedzi na forach też.
          • samica1 Re: Nieee 28.03.07, 16:20
            Ojej.

            To działa.
    • dr.krisk Jestem niedobry... 26.03.07, 22:16
      Wytykam złośliwie błędy ortograficzne w postach - oczywiście tym, ktorych nie
      lubię :). A co się będę.....
      Jak jakiś oszołom pisze o "chołocie", albo że w akademikach panuje "bród, bród,
      bród i jeszcze raz bród" - to nie przejść obojętnie.
      Sam robię błędy (każdy chyba robi), ale denerwuje mnie takie lekceważące
      podejście do ojczystego języka. Wypowiedź to oprócz intencji autora, także jej
      treść i forma. Tak to jusz jezd.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Jestem niedobry... 26.03.07, 23:16
        zgadzam się z kriskiem w kwestii znaczenia formy wypowiedzi - dla mnie czasem
        forma jest wazniejsza od treści.
        takie zboczenie zawodowe
        ;-)

        ps. błędy ortograficzne mnie rażą i czasem - o ile wewnętrzna cenzura pozwoli -
        komentuję je zgryźliwie
        • samica1 Re: Jestem niedobry... 27.03.07, 00:27
          A w jakich sytuacjach cenzor wewnętrzny ci puszcza? A w jakich nie?
Pełna wersja