boo-boo
12.04.07, 08:47
Jakoś tak mi się "zaspało". Po prostu życie tak mi ostatnimi czasy szybko
zapiernicza, że sama przestaję nadążać-to taki wiosenno-letni dopalacz. Albo
może ostatnimi czasy sama nie wiem nie mam na co narzekać albo przyjęłam
olewatorską postawę do kilku rzeczy. Z moim BOO kręci się-zwłaszcza po
kolejnej gonitwie w samo niedzielne południe w pidżamie po ulicy za mną :)),
ale Łosiek przynajmniej "wie" co ma wiedzieć. Obiecałam sobie takich "jazd"
mu nie robić no ale kurwa co ja na to poradzę jak sam sobie na to zapracował.
A w pracy... no cóż dzisiaj oświadczyłam mojemu menedżerowi, że pić nie
zacznę bo by mnie po oddechu wyczuli, ale ćpać to na pewno jak patrzę na ten
cały burdel który wszyscy mają w dupie i to głęboko bo ja niestety nie jestem
przyzwyczajona do robienia gównianej roboty na odpierdol się, a na trzeźwy
umysł tego dłużej nie będę znosić-także jestem na etapie poszukiwania
sprawdzonedo dilera...
I tak to u mnie jest, albo narzekam jak cholera i para z uszu, albo w ogóle
ostatnimi czasy- ale coś mi mówi, że się zjawię z siłą tornada.......