boo-boo
08.06.07, 09:37
Dwa tygodnie temu, albo tydzień temu miałam na szkoleniu u siebie chłopaka-do
pomocy dla mnie-no i huj, ani go widu, a ni go słychu-nic kurwa nie wiem.
Przedwczoraj przysłali mi innego....i ja PIERDOLĘ masakra na maksa, noż kurwa
nic nie kumaty, ja to się obawiam,że on nawet angielskiego nie rozumie bo ani
razu jeszcze nic do mnie nie powiedział tylko kiwa głową we wszystkie możliwe
strony i gały tak wybałusza jak kosmita na kapustę. Tłumaczyłam mu wczoraj
jak wołowi na miedzy dokładnie,powoli i dwa razy co ma zrobić i huj-zrobił
zupełnie inaczej, odwrotnie i nie tak i jeszcze kurwa aż gębę ze zdziwenia
otworzył jak zaczęłam to robić od początku-poprawiać, normalnie myślałam,że
albo padnę albo go jebnę do nieprzytomności jak jego wyraz twarzy zobaczyłam.
Zajeb mam w pracy. Ze swoim działem palcem do dupy sobie nie trafiam,
obskoczyć muszę jeszcze inny bo towarzystwo baluje na wakacjach, a reszta
kurwa "chora". I tak u siebie, u innych i tego matoła jeszcze sprawdzać
muszę. Jesuuuu...jak tylko go zobaczyłam to sobie pomyślałam,że ona coś nie
tak ma z głową na 100 % żółte papiery jak nic, wszyscy z niego leją, a on
kurwa co by doniego nie powiedzieli to banan na gębie-czyli kurwa jednak nie
rozumie bo pewnie nie jeden by się wkurwił na niektóre zaczepki. No i co ja
mam zrobić jak mi go zostawią?? Powiedziałam mojemu menedżerowi,że takiej
pokraki to jeszcze nie widziałam i w ogóle to skąd oni go wytrzasnęli i że
jest do dupy i chyba przez niego to w domu wariatów wyląduję, albo sobie
gardło poderżnę nożem do korespondencji. Widzieć go nie chcę i mam
nadzieję,że mi go nie zostawią na stałe-ten poprzedni przynajmniej był kumaty.
Nie lubię decydować o czyimś "pracować albo nie pracować" i zawsze mnie
wkurwia jak mi kogoś podsyłają na sprawdzian, a potem wywiad czy się nadaje,
ale jak mam robić czyjąś robotę i mieć płacone tylko za swoją to ja pierdolę
takie złote interesy. Mam nadzieję,że mnie żadne wyrzuty sumienia z tego
powodu nie dopadną.