blackgodiva
06.07.07, 21:36
Koleżanka mojego 18-letniego bratanka robi kurs prawa jazdy i jakimś cudem
udało jej się wkręcić go jako obserwatora na jej lekcję jazdy. Chęci były
dobre, ale rozstali się skłóceni... O co poszło? Ano o "ścinanie" zakrętów.
Dziewczę notorycznie "ścinało", co Michał jej wypomniał - zamiast pochwały
swych umiejętności usłyszała krytykę no i "strzeliła focha"...
Ale.... wracając do meritumu, jak mawia mój dobry znajomy...
Dzisiaj w godzinach popołudniowych wracałam z czeskiego Skalnego Miasta
(Adrszpach) samochodem... Po drodze jest ostry zakręt w prawo a potem
identyczny w lewo... Zwolniłam, zredukowałam biegi, jechałam chyba 15 km/h na
szczęście kiedy, będąc już w połowie zakrętu w prawo, jadąc przy samym
krawężniku prawie, zobaczyłam czeskiego motocyklistę jadącego MOIM pasem
wprost na mój samochód!!! Przyhamowałam i jeszcze bardziej wtuliłam się w
krawężnik, motocyklista na szczęście w ostatniej chwili odbił w bok i
zjechał z mojego toru jazdy... Rozumiem, że można trochę
zakręt "wyprostować", ale żeby aż tak?
Nie muszę chyba opisywać jak mi się adrenalina podniosła...
Ze stresu musiałam zjeść całą tabliczkę czekolady (polecam czeską
Studencką) :):):)
Ufff....