anna_sla
09.07.07, 08:19
Pozwoliłam wczoraj swoim dzieciom poszaleć. Wsadziłam Krzysia do krzesełka,
podsunęłam go sobie jak najbliżej, wzięłam Bartka na kolana, rozdzieliłam
łyżeczki i postawiłam między nimi garnczek z zupką. Ło matko mówię Wam co się
działo. Śliniaczki w ogóle nie były potrzebne, ubajbali wszystko, ubranka,
włoski, moje ciuchy, moje włosy i wszędzie dookoła w promieniu 20cm. Szok.
Następnym razem jak wezmę się za taki eksperyment to najpierw zaopatrzę się w
okulary z automatycznymi wycieraczkami ;P
A Krzyś znowu zarysował sobie karoserię. Non stop wstają mi w wannie,
przepychają się. Co jednego posadzę, drugi już stoi i tak w kółko.. aż wyrżnął
Krzysiek i zarysował się porządnie pod oczkiem o zabawki. Zastanawiam się czy
tym wariatuńciom w ogóle dawać chwilę zabawy w wannie czy od razu myć i wyciągać??