pj79
08.08.07, 19:48
TAk mi się pod czaszką kotłuje, że postanowiłem Was zapytać, bo sam głupieję
na starość. Czy odezwać się do ex? Nie będę Was zanudzał po raz kolejny moją
historyją bo już ją raz tu opisałem.
Z jej strony żadnego znaku. Robi wrażenie, że żyje sobie w najlepsze. Tak
naprawdę nie wiem co się u niej dzieje. I niby nie ma problemu.
Tyle że moje życie się dość zmieniło. Osiągam wyznaczone cele, stwarzam sobie
perspektywy - czyli to o co jej chyba chodziło. Chciałby by wiedziała co
czuję, co myślę, co się u mnie dzieje. Może by ją to przekonało? Tyle czy
warto pokazywać, że mi zależy. Ona i tak to wie. ONA odeszła. Czy warto dla
uczucia, które kiedyś było z jej strony a chyba cały czas jest z mojej (mimo
tego co i jak zrobiła, mimo słów które wypowiedziała)robić z siebie "sierotę"
i mięczaka co bez niej jest jak nie żywy? Tak naprawdę to sam się nakręcam.
Marzę, że ONA się jednak zreflektuje, że coś w NIEJ się odrodzi, że po prostu
będzie znowu chciała. A może lepiej się pozadręczać jeszcze przez jakiś czas i
poczekać aż to co jest we mnie samo kiedyś przejdzie.
I tak mi się zdarza co jakiś czas gdybać. Niby ta sama rzeka a już trochę inna.