iwona_ar 01.07.03, 19:52 Właśnie zaczynamy nowy etap w życiu:) Tylko czy ja to wytrzymam?! Jak sie mieszka z facetem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tamagochino1 Re: Wspólne mieszkanie 01.07.03, 22:59 a co cie bede straszyć .... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wisienka-w-likierze Re: Wspólne mieszkanie 02.07.03, 08:17 jak na razie jest OK, ale to dopiero 3 miesiące ;))) powodzenia ;) PS. gotuj mu obiadki - przez żołądek do serca ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jennifer1 Re: Wspólne mieszkanie 02.07.03, 08:49 Ja już mam duże doświadczenie w tym względzie, więc chętnie podzielę spostrzeżeniami. Bywa naprawdę różnie, głównie polega to na kompromisach. Dużo też zależy od tego jak zostaliście wychowani. Bo jeżeli np. Twój facet miał w domu wszystko podane pod nos to masz problem. No i jak to było napisane, w którymś z poprzednich postów trzeba sie przyzwyczaic do widoku skarpetek w różnych dziwnych miejscach, kłótni o to co oglądać w telewizji... Prawdę mówiąc jeżeli obojgu Wam zależy na powodzeniu tego związku to wypracujecie jakiś kompromis. Trzeba po prostu chcieć. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
jkobuu Re: Wspólne mieszkanie 07.07.03, 09:15 Tu bym się nie zgodziła. Zależy od faceta. Mój zawsze w domu ma wszystko pod nos , o nic nigdy nie musiał się troszczyć. Kiedy jest ze mna aż się rwie do garów,ciekawe tylko jak długo ten stan będzie się utzrymywał ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kasani Re: Wspólne mieszkanie 08.08.03, 10:17 Super, ale jak długo jesteście ze sobą? Rok? Odpowiedz Link Zgłoś
niebo77 Re: Wspólne mieszkanie 02.07.03, 09:38 na pewno dowiecie się o sobie paru nowych rzeczy (nie zawsze przyjemnych)... i cała sprawa tkwi w tym, żeby jakoś to zaakceptować, bądź zmienić przy obopólnej zgodzie... a tak w ogóle to bardzo fajne przeżycia cię czekają :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mka16 Re: Wspólne mieszkanie 02.07.03, 21:45 Czesc, Rozumiem Twoje obawy, sama pamietam jakie mielismy mieszane uczucia, kiedy mielismy razem zamieszkac. Jest fajnie z tego co pamietam. Ale tez pewne rzeczy powszednieja... My mieszkalismy razem na studiach, w czasie weekendow czesto rozjezdzalismy sie do rodzicow. To pozwalalo nam od siebie odpoczac i zatesknic. Tez nie wierzylam, ze mozemy chciec od siebie odpoczac, ale ak niestety jest. Powodzenia i nie rozpieszczaj swojego faceta, bo Ci na glowe wejdzie! Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 06.07.03, 16:27 Mamy podobną w sumie sytuację. Narazie studiuję i też co jakis czas jeżdżę do domu. A o tym, że trzeba od siebie odpoczywać dowiedziałam sie juz dawno. Przecież żaden człowiek, ani para nawet, nie jest samotną wyspą - trzeba nam kontaktu z innymi ludźmi, życia sprawami niekoniecznie naszymi. To rozumiem. Jest jednak cos czego nie do końca chyba potrafie zaakceptować. Może powinnam teraz zacząc inny wątek. Chodzi o to, że mój facet lubi sie umawiać z innymi dziewczynami, no z jedną właściwie. Twierdzi, że to jego koleżanka, ale mi sie wydaje,że ona sie w nim podkochuje. Jakoś nie usmiechają mi sie samotne wieczory w tym naszym nowym gniazdku... Powiedzcie dziewczyny, czy Wasi faceci umawiają sie z innymi dziewczynami???? Odpowiedz Link Zgłoś
kokarda Re: Wspólne mieszkanie 06.07.03, 20:51 iwona_ar napisała: > Powiedzcie dziewczyny, czy Wasi faceci umawiają sie z innymi dziewczynami???? Przyznam szczerze, ze moj facet nie umawia sie z innymi dziewczynami i nie ma takiej potrzeby, twierdzi, ze kazda wolna chwile chce spedzac ze mna, ale trudno jest tu okreslac jakies limity czy zasady, mysle ze to kwestia indywidualna, jednym odpowiada luzny zwiazek i potrzebuja "troche powietrza" a inni wskakuja w zwiazek pelna para i w nim calkowicie sie realizuja. Zastanow sie jakim typem jestes TY i jaki typ zwiazku TOBIE odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 08.07.03, 21:52 kokarda napisała: > iwona_ar napisała: > > > Powiedzcie dziewczyny, czy Wasi faceci umawiają sie z innymi dziewczynami? > ??? > > Przyznam szczerze, ze moj facet nie umawia sie z innymi dziewczynami i nie ma > takiej potrzeby, twierdzi, ze kazda wolna chwile chce spedzac ze mna, ale > trudno jest tu okreslac jakies limity czy zasady, mysle ze to kwestia > indywidualna, jednym odpowiada luzny zwiazek i potrzebuja "troche powietrza" a > inni wskakuja w zwiazek pelna para i w nim calkowicie sie realizuja. Zastanow > sie jakim typem jestes TY i jaki typ zwiazku TOBIE odpowiada. No to Ci zazdroszczę:) Luźny raczej mi nie odpowiada. A co na to reszta Polski? Pozdrawiam Iv Odpowiedz Link Zgłoś
olay Re: Wspólne mieszkanie 11.07.03, 17:40 My mieszkamy ze soba dwa lata i jak dotad moj facet nie umawial sie z innymi babami (chyba bym zabila). U nas jest tak, ze kazde z nas wnioslo do zwiazku grupe bardzo bliskich znajomych. W jego grupie sa w wiekszosci babki ale on sie z nimi nie umawia sam. Raz jakas dalsza kolezanka zaproponowala mu wspolne kupowanie prezentu dla jej chlopaka, na co ja stwierdzilam, ze mi takie zakupki nie odpowiadaja a on niech robi co chce i nie poszedl. Nie wiem jak taki problem jak Twoj rozwiazac. Na pewno rozmowa tylko zeby nie wyszlo, ze jestes zazdrosna i chcesz go w klatke... Moze po prostu opisz swoje uczucia... Odpowiedz Link Zgłoś
corregidor Re: Wspólne mieszkanie 07.07.03, 15:43 Z facetem sie fajnie mieszka jako facet mieszkajacy ze swoja narzeczona "na przepustke" od dluzszego czasu do takiego wniosku doszedlem Odpowiedz Link Zgłoś
alyy Re: Wspólne mieszkanie 25.07.03, 14:31 iwona_ar napisała: > Twierdzi, że to jego koleżanka, ale mi sie > wydaje,że ona sie w nim podkochuje. Jakoś nie usmiechają mi sie samotne > wieczory w tym naszym nowym gniazdku... Mam to samo: mój facet ma swoja PRZYJACIOLKE jeszcze z czasow liceum. I niech si przyjaznia, ja tez mam swoich przyjaciol - myslalam tak doczasu, kiedy dowiedzialam sie, jakich rad udziela ona mojemu ukochanemu. Jest on b. zajetym czlowiekiem i oboje musimy sie nagimnastykowac, by znalezc codziennie troche czasu dla siebie. A PRZYJACIOLKA mojego faceta poweidziala Mu, ze ona go nie rozumie, bo przeciez czlowiek nie powinien sie rozdrabniac sie, tylko skupic sie na rozwoju kariery. Moj facet opowiedzial mi to i skomentowal zlosliwie: ona od dawna nikogo nie ma. A ja mysle, ze ona wlasnie sie w nim podkochuje i nie moze zniesc tego, ze od roku jestem ja u jego boku (hmm, nawet rymuje!). Od tamtej pory jestem wyczulona na te PRZYJAZN, lae nie robie scen, tylko cos mnie tam gryzie w srodku, kiedy mowi mi, ze spotkal sie z nia na miescie na pol godziny... UWAGA NA PRZYJACIOLKI naszych facetow!!! Pzdr, alyy Odpowiedz Link Zgłoś
deptaczek Re: Wspólne mieszkanie 08.07.03, 16:37 fajnie, tylko trzeba byc tolerancyjna i wymagajaca w jednym i pamietac o wlansym ja to trudne ale realne Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Wspólne mieszkanie 16.07.03, 12:22 A my na ten przyklad najpierw ze soba zamieszkalismy (jako znajomi), a juz po tygodniu bylismy na zaboj zakochani. I gdyby nie te skarpetki w roznych dziwnych miejscach i lanie wody (przypadkiem ;) na podloge w lazience, to by byl prawdziwy raj!! E tam! Pomimo wody i skarpetek to JEST prawdziwy raj!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
elzbieta.anna Re: Wspólne mieszkanie 21.07.03, 15:54 deptaczek napisała: > fajnie, tylko trzeba byc tolerancyjna i wymagajaca w jednym > i pamietac o wlansym ja > to trudne ale realne Zgadzam sie calkowicie. Mieszkam z Moim Mezczyzna juz prawie rok, zamierzamy sie pobrac, ale nie zaraz. Wspolne mieszkanie pozwolilo mi sie dowiedziec wielu rzeczy, nie tylko o moim partnerze, ale tez o sobie samej. Nie zawsze byly to mile rzeczy. Ale uwazam, ze bardzo warto. Tylko nie nalezy sie spodziwac, ze "jak tylko ze soba zamieszkamy, miedzy nami zrobi sie super". Tak sadzil narzeczony mojej przyjaciolki i, niestety, nie mial racji. Tejze przyjaciolce powiedzialam, zeby sie nie dziwila klotniami o niezrobiony obiad czy syf w lazience. I ze jesli nawet jej sie bedzie wydawalo, po jakiejs klotni, ze to koniec, to wcale nie musi to byc koniec. Klocic tez sie trzeba nauczyc. Kazdy czasem wybucha, ale chodzi o to, zeby rozwiazac problem, znalezc jakis kompromis, a nie wzajemnie sie poranic. A takie podstawowe slowa jak: przepraszam, prosze, dziekuje, niektorym ciezko przechodza przez gardlo (mnie, niestety rowniez). I obie strony musza sie tego nauczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
moboj Re: Wspólne mieszkanie 20.07.03, 21:39 z moim partnerem jestem od ponad 8 lat. mieszkamy ze soba od lat 6. nie jesteśmy małżeństwem i raczej nim nie będziemy - taki jest nasz wybór. pierwszy dzień wspólnego mieszkania to było prawdziwe święto:) nie było jakiś drastycznych odkryć, burzliwych kłótni. po rpsotu zyjemy sobie szczęsliwie i tyle. dodam, że w domu mojego partnera bylo 3 facetów (2 synowie i tata) i mama, która zawsze pracowała i od swoich synów i męża wymagała samodzielności i uczestniczenia we wszystkich domowych pracach. mój partner i jego brat zostali wychowani w wielkim szacunku dla kobiet, więc ja mam życie jak w madrycie:) Odpowiedz Link Zgłoś
barbie4 Re: Wspólne mieszkanie 22.07.03, 12:55 hmm.. same pozytywy oprócz tendencyjnych skarpetek ;-( na poczatku wszystko jest super, jak zawsze gdy pojawia sie cos nowego a potem wychodzi prawdziwe oblicze- licytacja- kto powinien pozmywac, posprzatac a dlazcego nie ma czegos tam, a gdzie ty łazisz?? dlaczego tak późno wracasz, zbyt długie opowiaski o pracy, uszczesliwianie kotka za pomoca młotka no tak... kocham go ale wcale nei wiem czy to było dobre posuniecie, rodzice sie go pozbyli, w jego zyciu chyba nic sie nei zmieniło, bo i tak ma wszystko co miał przed tem , tylko ja czuje sie momentami jakas zagubiona, i taka dodatkowa Odpowiedz Link Zgłoś
missmarion Re: Wspólne mieszkanie 25.07.03, 14:21 Ja mieszkam ze swoim facetem juz od 3 lat, a dodam ze ja mam 23 a on 25lat. Jest calkiem fajnie! Nie zaluje, ze z nim mieszkam. oczywiscie jest na co zrzedzic np. o rozwalanie brudow po pokoju, o nie myciu naczyn itp. Ale my doszlismy do kompromisu, w koncu ja tez nie jestem idealna. I teraz nie ma juz przewaznie konfliktow o takie tam pierdoly! Po poprostu musicie sie do siebie przyzwyczaic i nie rezygnuj po pierwszych konfliktach! To jest nie zly sprawdzian dla waszego zwiazku. Pozdrawiam i zycze udanego wspolnego mieszkania Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 25.07.03, 22:49 Dziewczyny!!!! Pierwsze moje wrażenia. Mieszkamy razem od dwóch tygodni. Mieszkanie super, przestronne, jasne, czyste, zadbane. I może właśnie ta czystość (do której sama w znacznym stopniu sie dołożyłam) sprawia, że chce sie ją zachować. Nie narzekam na brudne gary w zlewie, bo mój ukochany zmywa, nie narzekam na skarpetki, bo wie gdzie je wrzucać, nauczył się już zdejmować buty w przedpokoju... Fajosko:) Nadal ma lekką tendencję do rozwalania swoich rzeczy na krzesłach (trwa trening odnośnie zastosowania wieszaka:)), powoli oswajam go z pralką... Dziewczyny! Narazie miód malina:) A te romantyczne kolacje przy świecach... A te zalane słońcem poranki, kiedy budzę się przy jego boku... Bosko:) W poniedziałek wprowadzają sie nasi dwaj kumple. Teraz odpowiedzcie mi na pytanie: jak wytrzymać z trzema facetami w domu i nie zwariować????? Pozdrawiam szczęsliwa Iv Odpowiedz Link Zgłoś
barbie4 Re: Wspólne mieszkanie 01.08.03, 14:04 > Teraz odpowiedzcie mi na pytanie: jak wytrzymać z trzema facetami w domu i nie zwariować????? > > Pozdrawiam > szczęsliwa Iv ha!!! na studiach wynajmowalam mieszkanie z 2 kolegami, + stadem kumpli kumpli :-) da sie przezyc, masz swoj kąt i w sumie "wali cie to" co robi reszta. zmywalam tylko po sobie albo tylko dla siebie. najgorzej bylo z łazienka... niestety szorowalam ja z uporem maniaka. dewiza facetów było- "po co szorowac kibel jak i tak sie go brudzi" ale generalnie bardzo miło to wspominam. było weoło (bez jakichkolwiek podtekstów) Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 25.07.03, 22:53 Co zaś sie tyczy jego przyjaciółek... Po tym jak mu napisałam o swoich uczuciach, jakby sie zreflektował. Twierdzi, że na gg nie rozmawia już z Anką, a z Baśką też przestał sie umawiać. Wczoraj był na spotkaniu z jej chłopakiem, a nie z nią. Byłoby to ładnie z jego strony... Ale jakoś nie do końca mu wierzę. Kobieta jest pamiętliwa. Nie tak łatwo odbudować raz podeptane zaufanie... Odpowiedz Link Zgłoś
sstt JAK ON WYTRZYMA, TO WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE 28.07.03, 23:42 na pewno ciekawie, mnie zawsze "razem" mieszka sie lepiej niż osobno. Odpowiedz Link Zgłoś
nenne Re: Wspólne mieszkanie 04.08.03, 20:22 A ja wlasnie sie zastanwiam, czy zdecydowac sie na wspolne mieszkanie z Nim. W domu rodzinnym mam dobrze, ogrodek, internet, wlasny pokoj. Z nim - byloby to mieszkanko w bloku, bez netu, oczywiscie rezygnacja z wielu rzeczy bo rachunki trzeba oplacic itp. On pracuje cale dnie, wlasciwie widywalibysmy sie niewiele czesciej niz teraz (obecnie 1 raz w tygodniu + weekendy) Ja mam prace domowa, przy komputerze, i wlasciwie musialabym zostac gospodynia domowa dla niego. U rodzicow tez ja gotuje i sprzatam, wiec niby nic nowego, ale jednak...To bardzo dziwne uczucie - rozsadek zwycieza porywy serca. Albo jestem wygodnicka. Ale chyba na razie nie bede napierac na to wspolne nasze zamieszkanie. Aha, zarabiam niewiele, wiec z naszych pensji starczyloby na oplaty, najtansze zakupy i jakie-takie rozrywki (bez wakacji) typu piwo w sobotni wieczor. Odpowiedz Link Zgłoś
girasole7 Re: Wspólne mieszkanie 05.08.03, 11:26 radzę Ci jeszcze sie dobrze zastanowić. Na Twoim miejscu zostałabym w domu u Rodziców, kiedyś zobaczysz, ze nigdzie nikt nie będzie sie o Ciebie tak troszczył i doceniał jak w domu rodzinnym. Siedź jak Ci dobrze !! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kajka_t Re: Wspólne mieszkanie 05.08.03, 12:25 ja sie wyprowadzilam od rodzicow do niego... wierzcie mi, ze bylo ciezko, gdyz wczesniej mieszkal tam ze swoja byla... ukladalo nam sie jednak dobrze...mialam male schizy dotyczace tego mieszkania, ale bylo ladne, duze i niedrogie... po kilku miesiacach moi rodzice przyzwyczaili sie do mysli, ze razem mieszkamy, tego nie zmienia i dali nam mieszkanie, ktore wczesniej wynajmowali... bylismy szczesliwi- mamy wlasny kat, nikomu nie nabijamy kiesy, placimy tylko za czynsz i telefon... zrobilismy remont wspolnymi silami i na poczatku bylo super... od jakiegos miesiaca jest totalna kiszka...on sie wyprowadzil, gdyz stwierdzil, ze nie czuje sie jak u siebie i musi choc troche pobyc na swoim... spotykamy sie codziennie, nocujemy u siebie wzajemnie, wiec nie do konca jestem w stanie zrozumiec jego posuniecia. nie poznal nikogo, kochamy sie i jak juz powiedzialam- bardzo czesto widujemy.... jestemy najlepszymi przyjaciolmi i tak naprawde nic sie nie zmienilo oprocz tego, ze bez sensu marnujemy kase. wiekszosc rzeczy i tak jest u nas, u siebie ma tylko ciuchy... czy to jest tak, ze potrzebuje przyzwycziac sie do mysli, ze mieszkanie jest moje przez male "m"???? buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 05.08.03, 14:28 Tak moze własnie chodzi o to, ze to jest mieszkanie po twoich rodzicach. Jakie ma z nimi stosunki? Może rozwiazaniem byłoby wynajęcie nowego mieszkania? Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 07.08.03, 10:47 a kto sprząta po imprezach w chacie? No bo te jego urodziny, to już w sobotę Odpowiedz Link Zgłoś
ola Re: Wspólne mieszkanie 07.08.03, 11:46 no chyba razem, nie?? co z tego, ze to jego urodziny? dom wspolny, zwlaszcza jak sie gosci zaprasza Odpowiedz Link Zgłoś
iwona_ar Re: Wspólne mieszkanie 13.08.03, 08:19 To jego urodziny, a więc ja do kuchni, a on bawić gości. I tak to było. Ale nie chciałam mu robić przykrości, odrywając go od pasjonującego modelowania mojej głowy z najlepszymi grafikami w tym kraju:) Impreza była super. Odpowiedz Link Zgłoś
kurczak1976 Re: Wspólne mieszkanie 07.08.03, 14:12 Bardzo ciekawy ten watek! Ja tez dopiero zaczynam mieszkanie razem ale w moim przypadku byl to skok na gleboka wode bo musialam wyjechac za granice i poprostu zaczac mieszkac ze swoim menem. Dla mnie jak do tej pory jest ok. Na szczescie u nas nie ma problemu co ogladac w telewizji bo on nie oglada, komputery sa dwa i jest zmywarka tak ze te rzeczy odpadaja. Jesli chodzi o meskie przyzwyczajenia to owszem skarpetki czesto pojawiaja sie w roznych miejscach (najbardziej zadziwia mnie ze czasem tylko jedna- to gdzie u licha jest druga?)Wogole to nie dziwi was ten fakt, ze prawie wszyscy faceci to maja!? Sterta ubran mnie nie przeraza bo ja mam tez swoja;O) Najbardziej mnie niepokoi ze misie to takie stworzenia, ktore sie bardzo szybko przyzwyczaja do wgody. Wystarczy raz czy dwa zrobic papu i ani sie nie obejrzec a mis juz zawsze tylko czeka przy stole z pytajnikiem w oczach gdzie obiadek? Albo co mnie najbardziej smieszy - rzeczy wyprasowane. Ciekawe czy tez to macie. U mnie jest tak: 15 wyprasowanych podkoszulkow czeka w szafie do ubrania. No ale mis nie bylby misiem. Zawsze gdzies pojdzie i wygrzebie jakis jeden T-shirt, ktory umknal mojej uwadze. Przychodzi potem do mnie taki wymiety co doprowadza mnie do wielkiej rozpaczy;O)Jeszcze jak sie pokarze przed wyjsciem to mozna interweniowac, gorzej jak taki pojdzie... No i teraz taka mysl mi przyszla do glowy. Co robic zeby nie dac sie ukurodomowic? Odpowiedz Link Zgłoś
mashik_got Re: Wspólne mieszkanie 07.08.03, 14:28 2 lata nam zajelo odkrycie, ze wspolne mieszkanie wymaga wysilku rownego od kazdej ze stron. nasze wspolne poczatki byly rozne. ale udalo sie - moze trening zrobil swoje :) kobieta niech sobie usiadomi, ze ugotowac mu cos smacznego (niech bedzie rzadko, ale godne zapamietania) to nie grzech, a ile dobrego przynosi. pozwolic mu popisywac sie "kobietka" przy kolegach (patrzcie koledzy: jest moja, niedosc, ze sexy to jeszcze gospodarna i zakochana po uszy!!). generalnie sprawiac wrazenie najwiekszego skarbu pod sloncem. moj mezczyzna tego nie wie, ale najwieksza przyjemnosc sprawily mi superlatywy na moj temat, ktore przekazywaj SWOJEJ MAMIE Odpowiedz Link Zgłoś
kamcia_79 Re: Wspólne mieszkanie 08.08.03, 11:57 Ja w pewnym momencie poczułam się już trochę ukurodomowiona i postanowiłam sie nie dać. Zauważyłam nagle ze ja wracam do domu, sprzatam bo nie moge patrzec na brud (jemu to nie przeszkadzało), robie kolacje, zmywam po niej, włączam pralkę, chcodze z psem na spacer itd...... a on?? siedzi w fotelu bardzo zmęczony. Ktoregoś dnia się wkurzyłam, zawzięłam w sobie i przez tydzien nie kiwnęłam palcem. Wychodziłam tylko z psem zeby nie patrzec na rosnący stos naczyń, ciuchów i koty w kątach. I wiecie co? Któregos dnia wracam z pracy, a tu dom posprzatany, pranie zrobione, pozmywane.... słowem cudo. W koncu zaczęło mu to przeszkadzac i zrozumiał, że nie moge robic wszystkiego sama. Teraz sytuacja znowu powoli wraca do normy..... mysle ze wynika to z innego odczuwania poziomu brudu w domu :)) Odpowiedz Link Zgłoś
nick21 Re: Wspólne mieszkanie 13.08.03, 09:33 Heja! No wlasnie, nie wiem, czy u was tez tak jest ale faceci wogole nie zauwazaja, ze cos sie wala pod nogami, naczynia brudne, rzeczy sie same nie piara, zakupu nie przyjda ze sklapu na wlasnych nogach a kwiatki trzeba podlac bo same sie nie napija :)) Jakas niesamowita umiejetnosc omijania szerokim łukiem tego wszystkiego. W momencie, kiedy ja użądziłam strajk, to mialam okazję obserwowac, jak moj facet ze stoickim spokojem, posród tego calego syfu ogadal tv. Mnie by krew zalala, ze nie mam gdzie nogi postawic :)), a on nic!!! Nie powiem on bardzo by chciał mi pomoc, ale jak moze mi pomoc, jak on po prostu nie dostrzega w otaczajacym go syfie zadnego problemu??? Czasami sobie mysle, ze robi sie ze mnie zrzedliwe babsko :) i odpuszczam, ale wybaczcie, sa pewne granice... Dodam, ze jestesmy ze soba 9 lat z czego 7 mieszkamy razem :)) Moj facet to synek mamusi :)), jakos sobie z tym radze, bo jedna rzecz, jakiej nauczyla go mama, to szacunek dla kobiety, ktora daje mu jesc :)) Inaczej byloby kiepsko!! Odpowiedz Link Zgłoś
camina Re: Wspólne mieszkanie 13.08.03, 22:27 nick21 napisała: > Heja! > No wlasnie, nie wiem, czy u was tez tak jest ale faceci wogole nie zauwazaja, > ze cos sie wala pod nogami, naczynia brudne, rzeczy sie same nie piara, zakupu > nie przyjda ze sklapu na wlasnych nogach a kwiatki trzeba podlac bo same sie > nie napija :)) Jakas niesamowita umiejetnosc omijania szerokim łukiem tego > wszystkiego. W momencie, kiedy ja użądziłam strajk, to mialam okazję > obserwowac, jak moj facet ze stoickim spokojem, posród tego calego syfu ogadal > tv. Mnie by krew zalala, ze nie mam gdzie nogi postawic :)), a on nic!!! Nie > powiem on bardzo by chciał mi pomoc, ale jak moze mi pomoc, jak on po prostu > nie dostrzega w otaczajacym go syfie zadnego problemu??? Czasami sobie mysle, > ze robi sie ze mnie zrzedliwe babsko :) i odpuszczam, ale wybaczcie, sa pewne > granice... Ale się pośmiałam, bo u nas jest identycznie!!!! Może być za przeproszeniem nasrane, a on się nie ruszy. Tylko słyszę - "mnie to nie pzreszkadza", zero inicjatywy w sprzątaniu, zero zainteresowania stosem kurzu, brudnym kiblem itd. Tzreba jak dziecku powiedzieć; "Zrób to, zrób tamto" i jeszcze dobrym tonem, bo się obrazi. NAjlepiej jest gdy ja wyjeżdżam - nie musi sprzątać, nikt mu nie zrzędzi. Odpowiedz Link Zgłoś
kara16 Re: Wspólne mieszkanie 14.08.03, 17:42 Hehe jak czytam te posty to az nie wierze!! Nie wierze ze w u kazdej z was jest tak samo jak u mnie :)) Mysle ze temat skarpetek jest juz wyczerpany ale czy uslyszalyscie kiedys tekst: po co sprzatasz przeciez i tak sie pobrudzi?? Myslalam, ze padne. Mieszkamy ze soba ponad 2 lata. Pozdrawiam Karolina Odpowiedz Link Zgłoś
magda.majchrzak Re: Wspólne mieszkanie 14.08.03, 19:21 Wczoraj własnie minęly nam dwa latka od wspólnego mieszkania i jak jest??? Świetnie! Każdy dzień to coś nowego! Aha, i nauczyłam sie gotować, i nawet mi to sprawia przyjemność. Polecam taką prawktykę ;-)) Odpowiedz Link Zgłoś
mabe25 Re: Wspólne mieszkanie 15.08.03, 12:13 mój niby jest pracowity i zawsze zrobi o co prosze ale do furii mnie doprowadza to że nigdy nie zrobi niczego sam. Funkcjonowanie domu jako całości wogle dla niego nie istnieje. to jest trochę tak, że mężczyzna wraca z pracy do domu i odpoczywa a kobieta z z jednego etatu wpada w drugi domowy i nie chodzi mi o to że sama wszystko robietylko że sama zarządzam a on jest święcie przekonany że to sie wszystko samo tak układa że domu działa, że jest picie, pieczywo, że sie pierze i suszy że samo wpada na pomysł kiedy trzeba odkurzyc i tak dalej.... Odpowiedz Link Zgłoś