Dodaj do ulubionych

Proste potrawy dla początkującego :)

04.09.07, 12:49
Słuchajcie, mam takie pytanie: ponieważ ostatnio sam sobie trochę
gotuję, chciałem zapytać - znacie jakieś proste potrawy dla
początkującego gotującego? Proste, tzn: takie, których przyrządzenie
nie wymaga spędzenia kilku godzin w kuchni?
Obserwuj wątek
    • kann2 Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 13:21
      Zając pieczony ze śmietaną

      Duży, ale kruchy i nie bardzo stary zając sprawiony śpikuje się
      słoniną, potem polewa się wrzącym octem i wodą, dodaje marchwi,
      korzonków i pietruszki, cebuli i salarów w talerze pokrajanych,
      bobku, tymianu, kawałek imbieru, parę goździków, ziarnka pieprzu i
      skórek cytrynowych.
      W tym, niech zając kilka dni poleży, w którym to czasie należy go
      obracać.
      Potem wbija się na rożen, nogi podwiązując do góry i podlewając
      masłem, kwaśnym sosem i śmietaną, piecze się na wolnym ogniu.
      Upiekłwszy, wykłada na półmisek, garnieruje plastrzykami z cytryny,
      na które nieco kaparów włożyć należy a sos z patelni podaje się w
      osobnej sosjerce.

      Kuchmistrz Nieznany, starodruk z Roku Pańskiego 1835
      • stephen_s No nieźle, nieźle... 04.09.07, 13:25
        ... ale skąd ja wezmę zająca? I gdzie niby ten rożen w domu
        rozstawię? ;))))
        • maria421 Re: No nieźle, nieźle... 04.09.07, 14:10
          Takich potraw jest masa. Nalesniki lubisz? Czys wykonania ok 15 min.
          Makarony lubisz? Czys wykonania ok 20 min. Risotto lubisz? Czas wykonania ok. 30
          min.

          Napisz co lubisz.
          • stephen_s Re: No nieźle, nieźle... 04.09.07, 14:16
            Naleśniki bardzo lubię, ale to chyba trochę dłużej się robi, niż
            kwadrans? Ale przepis poproszę :)))

            Co do makaronów, to bardzo lubię makaron z białym serem... Ale nie
            wiem, jak to zrobić?

            Co do risotto, to nie wiem, prawdę mówiąc, co to takiego :)

            Acha, ostatnio kombinuję z róznymi mieszankami warzywno - mięsnymi.
            Smakuje mi to...
    • kora3 Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 14:15
      Pewno:)ze znamy ...

      rozumiem, ze chodzi ci o takie wiecej nieszablonowe, bo naleśniki na
      pewno umiesz obić?

      mogę ci podać przepisy na:
      -szybka sałatkę (bardzo syta)
      - kilka zapiekanek (tudzież)

      Sałatka:
      Produkty:
      2 jaja na twardo, puszka czerwonej fasoli, puszka kukurydzy, papryka
      konserwowa (ok. połowa zawartosci słoika), 2 ogórki kwaszone, 30 dag
      sera ż.ółtego, słoik majonezu )moze byc light), ziołą prowansalskie,
      pieprz, sól.

      jaja, ogóry i paprykę pokroiszz sobie nieznyt drobno:) i wrzucisz do
      sporej miseczki, owtórzysz puszki, odlejesz wode i też sobie
      wrzucisz po czym zameiszasz:) posypiesz to ziołami. następnie na
      tarełku zetrzesz ser żółty "na grubo", zcyli na takie paseczki, nie
      na wiórki! dodasz do tego pomieszanego w misce - spróbujesz! mozesz
      na tym etapie dodac pieprzu. następnie dodajesz majonez - mieszajac.
      Próbujesz i ewentualnie dodajesz soli. pod zadnym pozorem nie solisz
      wczesniej, bo ser i kwaszone ogórki bywają słone i mzoe się okazać,z
      e dasz czadu. Na góre salaterki dajesz zieloną pietruszkę, znaczy
      listki tejże.
      Jesć mozesz z chlebem, tostami, wędlinką, kiełbaskami na gorąco,
      albo solo. czas przygotowanie nie przekrazca zcasu gotowania się
      jajek :)
      na zdrowie.

      zapiekanka ze szpinakiem:

      1 torebka szpinaku mrozonego, głowka czosnku, makaron świderki,
      papryka konserwowa, jajko, ser żółty, pieprz, sól, tymianek, puszka
      zielonego groszku.

      szpinak rozmrażasz. Na patelnie lejesz troche oleju i podgrzwasz to
      na małym ogniu. wyciskasz wyciskarka do czosnku obrane ząbki do tej
      mazi zielonej, dodajesz pieprz, odrobinke (soli). mieszasz i zcekasz
      aż takie bańki sie zaczną robic, jak u Shreka na bagnie:) wbijasz
      jajko i mieszasz. odstawiasz z ognia. W czasie tamtej operacji
      gotujesz wode na makaron:) leko ja osalasz i gotujesz pod
      przykryciem (wówczas ugotuje sie szybciej). gdy wrze wrzucasz pół
      paczuszki makaronu świderki, gotujesz do miekkości, odcedasz.
      paprykę koisz, mozesz dodac jeszcze np. pieczarki onserwoiwe, jesli
      lubisz. wrzucasz to razem z odcedzonym groszkiem do szpinaku z
      jajem. doprawiasz dosmaku ziołami i przyprawami. Makaron wywalasz
      do żaroodpornego naczynia, następnie dodajesz szpinak ze
      składnikami - mieszasz. na to syoiesz dosc grubo (jak do sałatki)
      potarty ser (zaleznie ile lubisz) to wszystko pakujesz do nagrzanego
      piekarnika, albo mikrofali. Piekarnik powinien byc nagrzany do ok.
      200 stopni , zapiekasz ok. 20 min.
      uwazaj na palce przy wyciąganiu, załoz rekawicę :)
      niech ci smakuje, zcas przygotowania (nie licząc zapiekania) ok. 15-
      20 min.
      • stephen_s Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 14:27
        > rozumiem, ze chodzi ci o takie wiecej nieszablonowe, bo naleśniki
        na
        > pewno umiesz obić?

        No... nie umiem :P Ja w ogóle dopiero zaczynam. Na razie umiem
        ugotować pierogi z mrożonki i zrobić ryż, makaron, kaszę itd. Ale
        chętnie sie uczę :)

        Co do przepisów: poproszę więcej sałatek i zapiekanek, brzmią
        nieźle :)) BTW. Czy taką zapiekanką mozna sie najeść na obiad? Bo
        nie wiem, ile tego dania tak naprawdę wyjdzie... BTW. Co to
        znaczy "trochę" oleju? :) I czy naczynie żaroodporne musi być
        płaskie?
        • kora3 Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 14:46
          stephen_s napisał:

          > > rozumiem, ze chodzi ci o takie wiecej nieszablonowe, bo
          naleśniki
          > na
          > > pewno umiesz obić?
          >
          > No... nie umiem :P Ja w ogóle dopiero zaczynam. Na razie umiem
          > ugotować pierogi z mrożonki i zrobić ryż, makaron, kaszę itd. Ale
          > chętnie sie uczę :)

          nalesniki sprawa prosta.
          Bierzesz mąkę pszenną (taka biała:), sól, przegotowaną, ale zimna
          wodę, mleko jaja. Maki tak z 2 szlanki, jaja 2. make do miseczki,
          jaja w bijasz do tego i mieszasz. to sie nie zrobi porządnie
          rzadkie, wiec dolewasz wody (ok. pół szklanki) i mieszasz. pamiętaj,
          zeby mieszać specjalnym takim mieszadełkiem:) i zawsze tylko w jedną
          te samą strone! dodajesz mleka (mozesz na oko) tak, zeby cioasto
          było takie półpłynne i bez grudek. dodajesz szczypte soli (końcówka
          od łyżeczki do herbaty) mieszasz. na patelnie lejesz olej, tyle,
          zeby całą powierzchnia patelni była przykryta ok. milimetrową
          warstewką. Czekasz aż tłuszcz się rozgrzeje i nalewką taką jak do
          zupy nabierasz ciasto, wylewasz an patelnię. Pamiętaj , zeby
          patelnia była w chwili nalewania oleju sucha, bo inaczej tłuszcz po
          rozgrzaniu zacznie pryskac! PAtzrysz co sie bedzie dziaóo:) jak się
          naleśnik zetnie od spodu szpacelką pstryk na drugą strone go!.
          ciasta dawaj mniej niż nalewkę, tak, zeby rozpłyneło sie po patelni,
          ale nie tworzyło zbyt grubej warstwy - trzeba poćwiczyć:)
          W miare smażenia bedzie "zanikał" olej :) dolewasz,ale czekasz z
          nalaniem ciasta aż olej sie rozgrzeje.
          >
          > Co do przepisów: poproszę więcej sałatek i zapiekanek, brzmią
          > nieźle :))

          Smakują też :)

          Potem napiszę wiecej przepisików, bo tearz musze coś zrobić , ok?

          BTW. Czy taką zapiekanką mozna sie najeść na obiad? Bo
          > nie wiem, ile tego dania tak naprawdę wyjdzie...

          Jasne, ze mozna !!! i to nawet nie soio, wierz mi :)
          ja to robie na oko, ale i tak zawsze starcza :)


          BTW. Co to
          > znaczy "trochę" oleju? :)

          tak, zeby rozpłynął się mniej wiecej po całej patelni, ale niegrubą
          warstwą ok milimetra.

          I czy naczynie żaroodporne musi być
          > płaskie?

          Nie, a nawet wrecz przeciwnie, na takim płaskim to ci sie nie
          zmiesci :)
          • kochanica-francuza Może być nawet kuliste, byle producent napisał 04.09.07, 15:32
            że żaroodporne.
            • kora3 dokladnie:) nt 04.09.07, 22:56

    • kochanica-francuza Półprodukty ;-) 04.09.07, 15:28
      czyli:

      pierogi mrożone
      pyzy mrożone
      kluchy (nie mrożone) plus sos kluchowy ze słoika

      Więcej nie wiem, bo jadam albo to, albo u Turków i Chińczyków, albo w barze "Vega".

      W celu zrobienia risotta należy udusić ryż.
      • kochanica-francuza Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 15:30

        >
        > W celu zrobienia risotta należy udusić ryż.

        Nie tylko, oczywiście, ale dalej nie wiem. ;-)

        Jajca gotowane z ziemniakami.

        Filet z ryby/kurczaka/indyka z ziemniakami.

        (mintaj jest niedobry, ale tani, sola jest dobra, ale droga)
        • stephen_s Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 15:39
          Jajca gotowane? To znaczy, na miękko czy na twardo?

          A da się zrobić jaja z ryżem?
          • kochanica-francuza Re: Półprodukty ;-) 05.09.07, 14:52
            stephen_s napisał:

            > Jajca gotowane? To znaczy, na miękko czy na twardo?

            Na twardo.
            >
            > A da się zrobić jaja z ryżem?

            W jakim sensie? Możesz ugotować ryż i jaja i to zjeść. Co do faszerowania i
            innych mieszanek - nie wiem. Jakoś mi nie pasuje.
            • stephen_s Re: Półprodukty ;-) 05.09.07, 15:16
              No własnie, miałem na myśli, czy kombinacja jaja + ryż do siebie
              pasuje...
              • kochanica-francuza Re: Półprodukty ;-) 05.09.07, 15:51
                stephen_s napisał:

                > No własnie, miałem na myśli, czy kombinacja jaja + ryż do siebie
                > pasuje...
                >
                Nie wiem, ja jem wszystko. Wczoraj zjadłam ruskie z czosnkiem, a potem kajzerkę
                z dżemem. ;-)

                Ale chyba nie pasuje.
                • isma Re: Półprodukty ;-) 05.09.07, 16:03
                  Chichichi, moj osobisty ojciec, ktory jest typem szalonego naukowca,
                  zostawion raz sam w domu przez matke, ktora pojechala na kilkudniowa
                  konferencje, zapodal mi raz przez telefon: "znakomita jajeznice na
                  skwarkach sobie zrobilem". Wyrazilam niedowierzanie, albowiem w
                  dietetycznym domu moich rodzicow skwarki nie mialy prawa sie
                  znajdowac, ale kochany tatus obstawal przy swoim, ze w lodowce sloik
                  takowych znalazl i wykorzystal.

                  Przybylam wiec na inspekcje, otworzylam lodowke i zamarlam - tatus
                  kandyzowana skorke pomaranczy do jajecznicy wrzucil ;-))).

                  Jajka do ryzu o tyle nie pasuja, ze jedno i drugie jest mdle. Trzeba
                  byloby wymyslic jakis element pikantny - np. papryke nafaszerowac?
                  • kochanica-francuza Filmu część druga! Stephen sam w domu... 05.09.07, 16:06
                    ... i sobie radzi!

                    Tak trzymać!
      • stephen_s Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 15:38
        > pierogi mrożone
        > pyzy mrożone
        > kluchy (nie mrożone) plus sos kluchowy ze słoika

        Hm. Na to to akurat już jakiś czas temu wpadłem :))) Ale powoli
        zaczynam mieć dość pierogów...
        • kann2 Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 17:19
          stephen_s napisał:

          Ale powoli
          > zaczynam mieć dość pierogów...

          Pierogów nigdy nie można mieć dość!


          Co podać do stołu, gdy przyjdą goście, a w domu nic nie ma

          Świeżo upieczoną indyczkę pokrajać w plasterki, wyłożyć na półmisek,
          ubrać kaparami i sałatą z pomidorów. Funt łososia, trzy pudełka
          sardynek, szczupaka na zimno, pasztet ze zwierzyny i kilka śledzi
          marynowanych, zimne mięsa - rozłożyć na półmiskach i rozstawić na
          stole. Kilka butelek wódki i wina, trochę owoców, czarna kawa i
          likiery - i ta zaimprowizowana naprędce kolacyjka zadowoli
          najwybredniejsze gusta.
          • isma Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 17:44
            Dokladnie tak robimy w Bronowicach, wierzaj mi.
            No, moze likierow nie ma, bo my jakos slodkie alkohole niechetnie.

            A w ogole, to w kurorcie leje jak z cebra, a ja sie, owszem
            zaopatrzylam w spory wybor serow, ale, hm, nie ma do nich zadnych
            plynych dodatkow ;-(((. To moze chociaz sobie poczytam...
            • a000000 Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 18:30
              u nas też leje, a nawet grzmi.I całkiem jesiennie chłodno.
              Kiedy koniec wczasowania?
              • isma Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 19:59
                Tu leje bardzo zabawnie - prostopadle do gruntu. Po prostu sciana
                deszczu. Zero wiatru, zacinania itp. Po prostu olowiane niebo i woda
                jak z sita ;-))).
                Slubny juz wczasy zakonczyl, wiec poczte odbierze. A ja tu jeszcze
                posiedze albo tydzien, albo prawie dwa - zaleznie od tego, czy mnie
                w Krakowie nie bedzie potrzeba znowu ;-(((.
                • a000000 Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 20:01
                  no to pakuję i wysyłam. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Ja jestem zachwycona.
                  • isma Re: Półprodukty ;-) 05.09.07, 10:35
                    Niskie meskie glosy to jest to. Dziekuje bardzo.
                    • isma Jej! 07.09.07, 13:00
                      Azerko - to jest niebianskie!
                      Po takiej uczcie dla ucha czlowiek jest, jak powiada poeta, "puro e
                      disposto a salire alle stelle"...
                      • a000000 Re: Jej! 07.09.07, 15:33
                        Owszem, niebiańskie.
                        Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. Ja jestem zachwycona, szczególnie nr 16.
          • lynx.rufus Re: Półprodukty ;-) 04.09.07, 22:08
            kann2 napisał:

            > Co podać do stołu, gdy przyjdą goście, a w domu nic nie ma
            >
            > Świeżo upieczoną indyczkę pokrajać w plasterki, wyłożyć na półmisek,
            > ubrać kaparami i sałatą z pomidorów. Funt łososia, trzy pudełka
            > sardynek, szczupaka na zimno, pasztet ze zwierzyny i kilka śledzi
            > marynowanych, zimne mięsa - rozłożyć na półmiskach i rozstawić na
            > stole. Kilka butelek wódki i wina, trochę owoców, czarna kawa i
            > likiery - i ta zaimprowizowana naprędce kolacyjka zadowoli
            > najwybredniejsze gusta.

            Haha, albo Esklop z cielęciny:

            Wziąć dwa funty cielęciny, wstrząsnąć, obrać, zaprawić i zrobić ekslop. Dla
            smaku można dodać szczyptę soli.

            gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus
    • isma Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 18:04
      Ostatni hit slubnego:

      Skladniki:
      opakowanie mrozonych brokulow
      dwa wedzone udka z kurczaka
      opakowanie sera feta
      migdaly w platkach
      oliwa z oliwek

      Wykonanie:
      Patelnie z oliwa (sporo - tak na centymetr) rozgrzewasz, wrzucasz
      brokuly. Obsmazasz. Gdyby mialy zamiar sie przypalac, mozna dolac
      troche wody. My lubimy al dente, dosyc twarde, ale jak ktos woli
      ciaprajowate, to mozna dolac wiecej wody i dusic pod przykrywka do
      miekkosci. Wylaczyc, ostudzic (cieplego nie mieszac, bo z sera sie
      zrobi breja).
      Kurczaka odpilowujesz z kosci i kroisz w kostke, raczej drobna. Ser
      feta tez w stosowna kostke. Mieszasz, polewasz troche oliwa, zeby
      sie polaczylo (niektorzy daja troche octu winnego - my nie lubimy),
      posypujesz obficie migdalami. Te ostatnie mozna w celu wzmocnienia
      zapachu uprazyc na suchej patelni, ale to juz wyzsza szkola jazdy,
      bo latwo przypalic, a smak spalenizny zdecydowanie temu daniu uroku
      nie dodaje.

      Ja Ci chyba jakies salatki kiedys posylalalm, nie?
      • a000000 Re: Proste potrawy dla początkującego :) 04.09.07, 18:43
        pierś z kurczaka pokrój w paski, obsmaż na patelni, wrzuć do tego jakąś
        mieszankę mrożonych warzyw, przykryj, i duś. Obok w garnku ugotuj woreczek ryżu
        według przepisu na opakowaniu. Gdy warzywka są aldente (pół twarde - zmacaj
        organoleptycznie, czyli nadziej na widelec, podstudź i wrzuć na ząb)- wyrzuć z
        worka ryż na talerz, na to zawartość patelni i masz żarełko dla co najmniej dwojga.
        Sól wedle indywidualnego smaku.
        • stephen_s Pytania a propos kurczaka... 04.09.07, 18:58
          1. Pierś z kurczaka można po prostu kupić? Bo nie wiem...

          2. Jak tego kurczaka obsmażyć? Jak to dokładnie się robi?

          3. Czy duszenie to coś więcej niż smażenie pod przykryciem? :))
          • a000000 Re: Pytania a propos kurczaka... 04.09.07, 19:52
            1. pierś kurczaka można sobie kupić w każdym sklepie z drobiem.
            2. na patelnię kładziesz tak z łyżkę tłuszczu i na dość dużej temperaturze
            obsmażasz kawałki mięska obracając widelcem aby ze wszystkich stron były lekko
            przypieczone.
            3. Duszenie polega na tym, że zmniejszasz ogień, dajesz trochę wody i
            przykrywasz. I to się tak we własnym sosie grzeje, tak leciutko bulgocze sądzę
            że temperatura ze 100st. - nazywamy to duszeniem.

            Jak wrzucisz mrożonki to ostrożnie z wodą! Mrożonka trochę puści. No i zaglądaj
            pod pokrywkę, jak mało płynu to dodawaj po troszku, a jak dużo - to zdejmij pod
            koniec pokrywkę, aby odparowało.
            • stephen_s Re: Pytania a propos kurczaka... 04.09.07, 20:20
              > 1. pierś kurczaka można sobie kupić w każdym sklepie z drobiem.

              W czym się ją przechowuje (lodówce, zamrażlniku)? I jak ją po kupnie "obrobić"?
              • isma Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 10:28
                Dzien przetrzyma na gornej polce w lodowce. Ale dluzej nie radze.
                Zamrozic w zamrazalniku oczywiscie mozesz, tylko ze potem bedziesz
                musial rozmrozic, co wymaga albo mikrofalowki, albo cierpliwosci, a
                poza tym zazwyczaj mieso traci na soczystosci. To juz lepiej zrobic
                wiecej i zamrozic obrobione. Uwaga - raz zamrozonego nie wolno
                zamrazac po raz wtory.
                • isma Kiedy nic nie ma w domu ;-))) 05.09.07, 10:55
                  Jak juz opanujesz obsmazanie piersi kurczaka na patelni, to zyskasz
                  ogrom mozliwosci kulinarnych ;-))).

                  No wiec, kiedy naprawde nic nie ma w domu, a niespodziewani goscie
                  sie zwala z zadaniem obiadu, to trzeba miec:
                  piers kurczacza w ilosci stosownej do liczby gosci
                  puszke mandarynek w puszce
                  puszke ananasa w puszce
                  torebke rodzynkow
                  przyprawe curry
                  oliwe z oliwek
                  ryz

                  Ryz sie robi wiadomo jak. Kurczaka sie kroi w ostke i obsmaza na
                  oliwie. Pod koniec smazenia mozna troche posolic. Nastepnie doklada
                  sie z puszek na te sama patelnie ananasa pokrojonego w kawalki i
                  mandarynki (czastki tak jak sa w puszce). Podlewa sie syropem z
                  puszki, nie za duzo, zeby nie przeslodzic (mozna dodawac po trochu w
                  trakcie), chwile sie podgrzewa, tak, zeby ananas troche zmiekl,
                  dorzuca sie przeplukane na sitku pod biezaca woda rodzynki,
                  doslownie na moment, zeby tylko zaczely sie rozkurczac. Posypuje sie
                  troche curry - uwaga,zeby curry sie nie przypalilo, bo wtedy
                  gorzknieje. Mozna dolac jeszcze puszkowego syropu, wrzucic ryz i
                  wszystko razem zamieszac, zeby sie podgrzalo w calosci.
                  Gotowe ;-))).
                • stephen_s Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 15:15
                  Czy zamrażanie to coś więcej niż po prostu wsadzenie do
                  zamrażalnika? ;)))

                  A jak się tę kurzą pierś obrabia tak konkretnie?
            • kochanica-francuza Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 14:58
              No zaraz, ale niech chłopina rozbije tego kurczaka tłuczkiem do mięsa...

              Pierś kurczaka - na wagę. W Albercie kupiłam foliowaną pierś indyka, bo nie
              mieli na wagę, ale foliowanego w ogólności nie polecam.

              Szaszłyk z mięcha, cebuli, papryki, sera i co tam jeszcze Azerko?

              Kotlet mielony (mięso wybierz w sklepie i każ zemleć w swojej obecności. Mielone
              gotowe zawiera mnóstwo szajsu typu zmielone żyły i inne świństwa).
              • isma Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 15:30
                Kochanica, kuraka tluc? Tluczkiem????
                Jak juz, to mozna zawinac w folie i potraktowac kilkoma ciosami a'la
                karate kantem dloni, ale to przeciez nie stuletnia wieprzowina jest,
                zeby ja trzeba bylo jakos specjalnie traktowac. No, chyba ze
                dewolaje ma Stephen smazyc, ale to moze nastepnym razem.
                • kochanica-francuza Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 15:50
                  isma napisała:

                  > Kochanica, kuraka tluc? Tluczkiem????

                  U nas się tłucze, ale kucharki to z nas faktycznie zawołane. ;-)
              • a000000 Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 16:07
                kochanica-francuza napisała:

                > No zaraz, ale niech chłopina rozbije tego kurczaka tłuczkiem do mięsa...


                NIE!!! kurczaka się nie rozbija tłuczkiem, co najwyżej kantem dłoni - mięso jest
                bardzo delikatne i tłuczek zrobi miazgę. Ja kurczaka nie rozbijam wcale. Indyka
                - owszem - lekko tłuczkiem.

                >
                > Pierś kurczaka - na wagę. W Albercie kupiłam foliowaną pierś indyka, bo nie
                > mieli na wagę, ale foliowanego w ogólności nie polecam.

                Ja nie polecam z marketów. Co tam z tym mięsem robią - jeden Pan Bóg wie.
                Najlepiej kupić na rynku w sklepiku drobiarskim - koniecznie taki sklep musi
                mieć ladę chłodniczą!
                Zdaje się , że Stef ma rynek pod nosem przy metro-ursynów, albo służew.

                >
                > Szaszłyk z mięcha, cebuli, papryki, sera i co tam jeszcze Azerko?

                Czy ja wiem? nie robię szaszłyków. Sera bym nie dała, bo za szybko skapieje z
                patyka do ognia.
                Można dać cukinię, ananasa, kiełbachę nie suchą,
                a mięcho, Stefciu, koniecznie bez kości i pokrojone w kostki !!! każde mięcho;
                tylko drób nie wymaga dłuższego czasu pieczenia - jak weźmiesz baraninę czy
                wołowinę to trzeba dłużej trzymać w ogniu. Bo będzie twarde i żylaste.

                >
                > Kotlet mielony (mięso wybierz w sklepie i każ zemleć w swojej obecności. Mielon
                > e
                > gotowe zawiera mnóstwo szajsu typu zmielone żyły i inne świństwa).

                Tu Stef nawet nie chce poznać rozwinięcia pojęcia: inne świństwa. Bo umrze z głodu.
                • kochanica-francuza Re: Pytania a propos kurczaka... 05.09.07, 16:11

                  > NIE!!! kurczaka się nie rozbija tłuczkiem, co najwyżej kantem dłoni - mięso jes
                  > t
                  > bardzo delikatne i tłuczek zrobi miazgę. Ja kurczaka nie rozbijam wcale.

                  LECIUTKO.


                  > Tu Stef nawet nie chce poznać rozwinięcia pojęcia: inne świństwa.

                  Toteż i nie rozwijałam. Poza jednym przykładem.
      • stephen_s Oooo, to brzmi nieźle... 04.09.07, 18:59
        Pytanie: te udka z kurczaka można kupic już uwędzone, czy to też trzeba jakoś
        samemu zrobić?
      • stephen_s I jeszcze jedno pytanie... 04.09.07, 19:01
        ... z tego, co rozumiem, to to danie podaje się na chłodno? Bo brokuły mają być
        ostudzone, a nie widzę, by kurczaka się w którymkolwiek momencie przygrzewało...
        • isma Re: I jeszcze jedno pytanie... 04.09.07, 20:09
          Wedzone kuraki sie kupuje gotowe w sklepie. Uwaga - ze skora tluste
          jak cholera, wiec dla dbajcych o linie obowiazkowo odskorowac. To
          sie je w temperaturze pokojowej.

          Na cieplo - juz tu chyba przepis dawalam, banalnie proste, a
          efektowne: potrzebujesz piers z kurczaka i ser plesniowy np.
          niebieski Lazur (na 1 podwojna piers wychodzi ok. 15-20 dag). Piers
          kroisz w paseczki, ukladasz na dnie zaroodpornego naczynia warstwe.
          Potem warstwe plastrow sera, niezbyt gruba, bo ser jest slony - jak
          dasz za duzo, moze byc niejadalne. Potem znowy kuraka i znowu ser. I
          tak do skutku, zaleznie, iles sobie produktow kupil. Ostatnia
          warstwa ma byc ser. Nie solisz, nie doprawiasz niczym. Wsadzasz pod
          przykryciem do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni (jesli
          termoobieg - 180) na jakies pol godziny (to zalezy od ilosci
          zarcia). Wytworzy sie sos i bedzie bulgotac. Jak juz calosc dobrze
          zbieleje, odkrywasz pokrywke i pieczesz jeszcze jakies 15 minut,
          zeby sie wierzch zrumienil. Wyglada efektownie, bo jak tort, i takoz
          sie kroi.
          Z groszkiem mrozonym z wody to dobre jest, i z ziemniakami albo z
          jakims dobrym makaronem.
          • stephen_s Re: I jeszcze jedno pytanie... 04.09.07, 20:16
            WIelkie dzieki za ten drugi przepis :) To jest porcja na dwie osoby, tak?
            • isma Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 10:33
              Nie, to jest pro-porcja ;-))). Jedna duza podwojna piers powinna
              starczyc na dwie niezbyt glodne osoby, ale ja wole zrobic z dwoch
              podwojnych (odpowiednio wiecej sera) i odgrzac na drugi dzien.
              Z serem nie przesadz, platki powinny byc cienkie, on jest wsciekle
              slony.

              Aha - jak wyciagniesz z piekarnika, to przekroj i sprawdz, czy mieso
              w srodku nie jest rozowe. Bo ja pieke w piekarniku elektrycznym, z
              termoobiegiem, wiec glowy nie dam za to, czy piekarnik gazowy nie
              potrzebuje troche wiecej czasu.
              • stephen_s Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 15:18
                Hm. Czemu tak podkreślasz, że pierś ma być podwójna? Może być
                pojedyncza?

                Wiem, że zadaję pewnie idiotyczne pytania, ale...
                • isma Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 15:27
                  Na wszelki wypadek, bo Ty podkreslasz, zes laik.
                  Masz odpowiedz na swoje pytanie (sorry za zwloke), nawiasem mowiac.
                  Okazala sie prostsza, niz myslelismy...
                  • stephen_s Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 16:04
                    O! Dzięki. Sprawdź maila :))
                    • isma Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 16:06
                      Sprawdzic to ja moge, i nawet wiem, co zobacze - nie mozna sie
                      polaczyc z serwerem pocztowym ;-(((. Poslij na interie, co?
                      • a000000 Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 16:19
                        wysłałam. Panienka z okienka powiedziała, że będzie jutro.
                        Dołączyłam dla Miniaturki coś, czym ja trenowałam koordynację ręka-oko jak byłam
                        miniaturką.

                        u mnie dziś ciągle pojawia się napis: brak połączenia z serwerem. Nie tylko
                        pocztowym. Tak się kończą eksperymenty ze zmianą programu. Było dobrze - i komu
                        to przeszkadzało?
                        Ktoś podłożył gazecie wredną świnię, pewnie pisiaki hehehe
                        • isma Re: I jeszcze jedno pytanie... 05.09.07, 16:23
                          Dzieki!
                          No wlasnie. A ja mialam wczoraj dostac duzy tekst do recenzji, i
                          nic. Poniewaz leje juz jakies 30 godzin bez przerwy, to akurat bym
                          sie zajela, a tu nic.
                          No, trudno - ide indyka ze sliwkami dziecku zapodac.
    • stephen_s Co zjadłem dzisiaj.... 04.09.07, 19:06
      Dzisiaj w ramach eksperymentu przyrządziłem następującą potrawę:

      - pół torebki ryżu
      - 200 g mieszanki warzyw (fasola, kukurydza, ziemniaki, brokuły, papryka, cebula)
      - trochę salami pepperoni pokrojowe w kostkę

      Warzywa wymieszane z salami odsmażyłem na patelni (na oleju), na talerzu
      położyłem to obok kupki ryży (do którego dodałem nieco masła). Mi smakowało :),
      aczkolwiek zastanawiam się, czy nie przydałoby się więcej salami, ewentualnie
      dodatku innego rodzaju mięsa...

      Macie koncepcję, jak taką potrawę ulepszyć? :)
      • a000000 Re: Co zjadłem dzisiaj.... 04.09.07, 19:59
        dodaj pieprzu cayenne - będzie ostre całkiem konkretnie. Albo ostrej papryki.
        Oczywiście to się kupuje w proszku, w torebkach. W każdym większym spożywczaku.
        Można tam kupić wiele różnych gotowych przypraw - ciekawa jest chińska : pięć
        smaków. Wymieszaj z ryżem, tylko pół łyżeczki, nie więcej.
        Sądzę, że zamiast salami, pokrój w kostkę kiełbasę tradycyjną, podsmaż osobno,
        i do tego dodaj warzyw.
        • stephen_s Re: Co zjadłem dzisiaj.... 04.09.07, 20:14
          Proszę rozwinąć temat podsmażenia kiełbasy osobno :))) Jak bardzo mam ją
          podsmażyć i co to w zasadzie zmieni, jeśli nie odsmażę jej z warzywami?

          Pół łyżeczki papryki z ryżem? Na jedną osobę? To nie będzie za ostre?
          • a000000 Re: Co zjadłem dzisiaj.... 04.09.07, 20:25
            podsmaż tak mocno, aż zacznie zmieniać kolor.
            Możesz dać nie smażoną, ale to będzie już zupełnie inny smak - będzie duszone.
            Jeśli wrzucisz razem z warzywami to nie podsmażysz tylko podgotujesz, bo warzywa
            puszczą wodę.

            Co do papryki - to wedle smaku. Może to być ćwierć łyżeczki aby tylko lekko
            zaznaczyć smak, a może był pół łyżeczki - wówczas jęzor się wypali.
            Wedle gustu.
            Jak się ryż ugotuje, to wymieszaj z masełkiem i przyprawą. Papryka, cynamon,
            imbir (ostrożnie bo ma dziwny smak) majeranek, bazylia, posiekany świeży koperek
            - ale uważaj na mszyce.
            Możesz kombinować dowolnie. Przyprawy najpierw wąchaj - jak Cię odrzuci zapach
            to odstaw na półkę.
    • bja74 Re: jako że sezon w pełni :) 04.09.07, 20:16
      - 7 pomidorów (wrzucić do wrzątku na ok.3 minuty a następnie wyjąć i
      ściągnąć z nich skórkę. UWAGA GORĄCE :))
      - 4-5 kolorowych papryk
      - 3 cebule
      - 1 cukinia albo kabaczek
      - kilka ząbków czosnku
      Wyżej wymienione pokroić na mniejsze kawałki, wrzućić do wielkiego
      gara, dodać do niego troszkę wody, 2 kostki rosołowe, dużo papryki w
      proszku, mielnego pieprzu, wegety - do smaku. (Ja dodaję jeszcze
      lubczyk). Gotować na małym ogniu i często mieszać. Zejdzie ze 30
      minut, ale w tym czasie....
      Na patelni podsmażyć kiełbasę pokrojoną w plasterki (np ze 3 kawałki
      śląskiej) - ja zawsze robię taka mocno wysmażona - prawie chrupiącą.
      Jak warzywa będą miękkie, wrzucić do gara te kiełbaskę.
      Zamieszać.
      Wyjdzie tego dużo, mozna porcje podzielić i na zapas zamrozić, lub
      zrobić leczo-party;)
      Czasami jadamy z ryżem lub makaronem ryżowym (ugotować według
      instrukcji z opakowania)

      Smacznego:)
      • stephen_s Re: jako że sezon w pełni :) 04.09.07, 20:21
        A ten wielki gar to dokładnie jak ma być wielki? :) Jaka mniej więcej objętość?
        • a000000 Re: jako że sezon w pełni :) 04.09.07, 20:28
          wielki gar jest zależny od ilości ryżu. Jeśli pół szklanki ryżu to gar
          trzylitrowy jest wielki.
          To jest przepis arabski, koleś go przywiózł z Basry.

          Tu chodzi o proporcje - aby każde ziarenko ryżu osobno pływało w wodzie do końca
          gotowania - jak wiesz, ryż wodę wchłania i się powiększa. Więc wody musi być
          odpowiednio dużo.
          • stephen_s Re: jako że sezon w pełni :) 04.09.07, 20:39
            Zaraz, ale o którym Ty przepisie w tym momencie mówisz..? Bo się pogubiłem :))
    • stephen_s Jedna prośba :) 04.09.07, 20:23
      Błagam, nie piszcie mi "trochę wody", "wielki garnek" itd., bo ja naprawdę nie
      wiem, co to oznacza :) Może dla osób z doświadczeniem to oczywiste, ale dla mnie
      jeszcze nie :)

      Też - czy jak podajecie przepisy, to możecie podawać, na ile osób wychodzi wtedy
      tego jedzenia?
      • a000000 Re: Jedna prośba :) 04.09.07, 20:30
        Stefciu, trudno orzec, na ile paszczęk wystarczy jedzonka - to zależy od mocy
        przerobowych biesiadników.
        • stephen_s Re: Jedna prośba :) 04.09.07, 20:37
          No ale załóżmy, ze moce przerobowe są takie, że - jak dzisiaj - jedna osoba
          zjada pół torebki ryżu i ok. 200 - 300 g warzyw...
          • bja74 Re: Jedna prośba :) 05.09.07, 18:50
            hihih - produkty posiekane w tym przepisie na leczo zajmują w
            momencie wyjściowym 5- litorwy gar:)

            Wiesz - gotowanie to przygoda, trzeba czasem iśc na żywioł :)
      • kora3 :) 04.09.07, 22:50
        stephen_s napisał:

        > Błagam, nie piszcie mi "trochę wody", "wielki garnek" itd., bo ja naprawdę nie
        > wiem, co to oznacza :) Może dla osób z doświadczeniem to oczywiste, ale dla mni
        > e
        > jeszcze nie :)
        >
        > Też - czy jak podajecie przepisy, to możecie podawać, na ile osób wychodzi wted
        > y
        > tego jedzenia?

        Wiesz Steph :)
        Ja nie jestem osoba z wielkim doswiadczeniem, ale od zawsze robie to na oko i
        trudno mi okreslić tak dokładnie. Niemniej postarm się :)

        zgodnie z umową :) napisze jeszcze pare przepisów. Moze się nadadzą .
        Naturalnie zależy od twego smaku, ja lubię potrawy, raczej kwasne niz mdle,
        raczej ostre niz lagodne, przyprawy sypie na oko, czasem przesadzam :) ale
        ludziska jedzą, czy to w gosciach, czy na wyjeździe. Nie jestem kobieta, która
        lubi gotowac :) - no nie jest to moja pasja :)
        Ale mimo to mam zamówienia hehe na moje zapiekanki i salatki od Taty, choc moja
        Mama dobrze gotuje, nawet bardzo dobrze, od znajomych:)

        Moze na początek rada: jeśli lubisz jajecznice np. :) pamietaj by miec pod
        reka troche mleka :) Kiedy juz rozbełtasz jaja w miseczce i osolisz dodaj mleka
        - jajecznica nie bedzie twarda ... To takie bzdetko, ale się przydaje, a nie
        każdy wie :)

        druga sprawa. tajemnica salatek i zapiekanek oraz ich powodzenia polega na tym,
        ze robimy to wg swego samku, a nie schematu :)

        a wiec mozliwe sa kombinacje "improwizacja" z tego co masz w lodówce. Makaron
        mozna zastąpic ryzem, salami - np. tuńczykiem ...
        A propos - pasta tuńczykowo - kururydziano- twarogowa.
        Twaróg półtlusty (ok. 250 g) rozdziabujesz widelcem dodajesz zawartosc puszki z
        kukurydzą (odlawszy wode) i zawartosc puszki z tuną (taka jak lubisz w sosie
        własnym, czy w oleju, kawałki, czy wiórki) doprawiasz solą , pieprzem ,
        ziołami, które lubisz ( eksperymentuj!!!). Mieszasz to razem - dobre do buleczek
        z ziarnami, ciemnego pieczywa:) np. na sniadanie.

        sałatka grecka - fantazja.

        pudełko sera feta pokrój w kostki (jak do gry), weż duża zcerwona papryke surową
        (2 szt), umyj, wytnij ogonek (to zielone), pzretnij na pół, wywal wszystko ze
        srodka i starannie wypłucz resztę. Potnij na paski dosc szerokie i potem na
        kawalki nie za małe. Kup kapuste pekińska (ja z tym lubie , jakby kto się rzucał)
        dokladnie umyj, porwij (nie krój !!!! salata i kapustka pekińska nalepsze "rwane"
        ) na kawalki nie za małe, skrop oliwą z oliwek (nie jest koneiczne!), weź
        saszetkę oliwek (jakie lubisz, w standardzie uzywa sie czarnych, ale jeśli
        lubisz zielone - w czym problem?:) pokrój na pół jesli cale uprzednio odlawszy
        zalewe. Nie sól bo feta jest slona . dobrze wymieszaj .. Zielony ogórek pokrój
        na plasterki grubsze a potem te na cwiartki. na podobą wielkosc pokrój sobie
        pomidora. Wymieszaj .. ja lubię z tymiankiem :) taką salatę (jak komu nie pasuje
        moze być inne zioło :).
        Smaczne jako podstawa (jak dla mnie) a też dodatek :) mozesz podać (zjesć :) z
        czosnkowym pieczywkiem , albo z tostami z maslem czosnkowym. Masło zcosnkowe
        wytwarza się z : masła, soli do smaku, pieprzu, czosnku wycisnietego i
        granulowanego - zmieszać w proporcjach, jak Ci pasi :)
        Podobnie wytwarza się sos czosnkowy na bazie jogurtu naturalnego:) uwaga- nie
        za zradki!

        SAłatka kolejna z ryzem tym razem.

        Ryż biały, albo brązowy ugotuj w torebce wg przepisu. (łatwe) weź twaróg
        półttłusty (ok 250 gram, mzoesz mniej - jak uwazasz, zero reguł:), rozdziab
        widelcem i zmieszaj :) weż ok 200 g orzechów wloskich (bez łupin ) sparz gorąca
        wodą obuierz z tej "skórki" i posiekaj. Wez puszeczke tuńczyka (olej, sos
        własny, jak pasi) kawalki. Zmieszaj razem. Dopraw do smaku solą , pieprzem
        zielem jakim (tymianek, bazylia, zioła prow. ). Zrób sobie sos np. czosnkowy
        (duży jogurt naturalny, czoznek + wyciskarka - ile lubisz, ale pamietaj,,ze na
        randke to kiepskie :) przynajmniej na 6 pierwszych:) sol i piepzr. Bajecznie
        proste ...
        Ryż mozesz zastąpić makaronem, albo makaronem sojowym.

        Zappiekanka z kiełbasą. (nie jadlam ale ponoc dobre :) nie jem kielbas :)

        kiełbasę ok . 15 dag pokrój w kostke, podrezj na patelni tluszcz (olej, jak w
        popzrenik przepisach) . Obierz duża cebule i pokrój dośc drobno. Wrzuc cebulke
        na tłuszcz. Kiedy zrobi asię szklista dodaj kielbaskę. Poczekaj na ładny zapach
        (dla wegetarianina - sredni:( i zrumienienie.
        Do zapiekanki potrzebne są jeszcze: 3 ogórki kwaszone, papryka konserwowa
        (pokroic nie za drobno), mararon grubszy (swidry, muszelki, wstązki), moze byc
        czerwona fasola z puszki. mieszasz najpierw wazrzywa , dodajesz kiełbasę z
        cebula i tłuszczem(warzyw moze byc wiecej - co tam poeksperymentuj!!!!).
        Wywalasz to na makaron w naczyniu, jak w zapiekańce ze szpinakiem .. Ser zółty
        wedle uznania ile ma być trzesz na całosć, mieszasz. Zapiekasz ..

        Żurek korciowy (zachwalają) jem ale w wersji bezkiełbaśnej ...
        Kupujesz żurek ślaski w plastikowej butelce w sklepie :) (ach gdzie ta pani
        Sp. PAtołowa na moim osiedlu co za bajtla sprzedawała żur w butelki po occie
        ???:(. Świec Panie nad jej dusza i żurem ...

        Bierzesz garnek, ze 2 litry (ok. 8 szklanek ) pojemnosci. Nalewasz wody zimnej.
        Bierzesz ok. 3 duze ziemniaki obierasz kroisz w kostkę, ale nie za drobną. Mniej
        wiecej 2,5 raza kostki do gry:). Osalasz wode (spróbuj, zeby nie była za słona.
        ma smakować nie jak morze bałtyckie :) a normalnue woda z domieszką soli). Wrzucasz
        ziemniaki i nalewasz wody tak, by były ok. 2-3 cm zakryte przez nia,. Bierzesz
        cebulke niewielką. Obierasz kroisz na pół, zapalasz se jeden palnik, ten
        najmniejszy i przypalasz ją, tak, by spalila sie nieco od spodu :).
        Weż tez marchewkę i pokrój w krązki lub koste. to samo kawałezcek korzenia
        pietruszki (mało!!) i kawałek selera (tysz synek mało). Wchrzań to do gara i se
        gotuj, do miekkosci wszystkeigo (nie ciapa, ma być miekkie). W trakcie dodaj
        cebulę, te spalona oraz kilka ziaremn neizmielonego pieprzu i liscie laurowe (ze
        3) mieszaj to, jakby sie zaczeło kłębowac tak, znaczy woda sie zagotuje, zmiejsz
        ogień, ale nie za bardzo. Jak masz płyte to nie ogień tylko moc - rzecz jasna :).
        Jakby woda nie przykrywala wszystkiego - dolej. Dodaj teraz pokrojona w kostki
        kiełbaskę (plasterek, dosc gruby na cwartkę) ok jedna laseczka "sląskiej"
        Kiedy te składniki bedą miekkie, ale nie wczesniej potrzasnuij butla z żurkiem
        ze sklepu, zeby ten osod zmieszal sie z tą taką woda wytraconą i wlej w gar.
        mieszaj. Koneicznie spróbuj, bo żurek bywa bardzo kwaśny, albo slonawy, wiec na
        oko nie pzryprawiaj.Mozesz dodac majeranku. Jak bedzie za kwaśne, dolej
        gotowanej wody, jak nie słone - dosól. Dodaj w trakcie tez ze 3 pokrojone (nie
        wciskane) zabki zcosnku. Gotuj to sobie chwilkę, az uznasz, ze dobre :) jedz z
        chlebem żytnim. zanim zalejesz talezr mozesz mieć na dnie jajo na twardo
        pokrojone na 4-rke (półówka na półówkę wzdluż)

        Cholera.. do serowej salatki z początku rozmowy! zapomnialam Ci podac jednego z
        najwaznieszych składnikow!!!!!
        ?Muisz miec do tego spory por, a raczej połowe pora (zwdłuż_ pocietego na polowki
        krązkow., sorry, ze zapomnialam, robie to machinalnie :( Zwyczajnei dodajesz i
        tyle. Zamiast pora moze być zielona cebulka, ale musisz to lubić.


        >
    • kora3 i jeszcze :) prosta jak drut ..... 04.09.07, 23:02
      pyszna jak miód : cukinia w cieście.

      Kupujesz cukinię nieprzerosnietą.
      Parzysz, obietasz ze skkórki na cieniutko. Przygotowujesz ciasto, jak na
      naleniki, ilosc zależy od rozmiarow cukini. Rozgrzwasz tłuszcz na patelni, jak
      na nalesniki. Mozesz doń dodac troche pieprzu. Cukinie kroisz na krażki, takie
      ok 5 mm. Końcówki wywalasz, albo jesz na surowo :). Na wkladasz te krązki go
      cista naleśnikowego:) Wyciagasz i dalejsz na rozgrzany tluszcz. Jeasli mało
      ciasta dolewasz nalewką. Takie pampuzki sie robią. Przewracasz jak nalesniki. do
      wyzcerpania cukini tak czynisz :)
      • maria421 Re: i jeszcze :) prosta jak drut ..... 05.09.07, 09:45
        Musialam wczoraj nagle odejsc od kompa i widze ze Stefan zostal juz zalany
        przepisami.
        To ja narazie sie z moimi wstrzymam, najpierw wyprobuj te ktore juz masz.
        Zucchinia w ciescie jest naprawde pyszna:-)

    • kochanica-francuza Kazać służbie, niech umyją ręce 05.09.07, 14:54
      no chyba że chodzi o kiszenie kapusty - wtedy nogi. Obie porady serio z dawnych
      książek kucharskich.

      Fasola jest też jadalna, tylko że trzeba ją namoczyć na noc. No ale w nocy
      śpisz. ;-)
    • diabollo Re: Proste potrawy dla początkującego :) 05.09.07, 15:06
      Czcigodny Stephenie,

      Wyznam, że też ostatnio zacząłem gototwać (rany, jak to moje gotowanie
      fantastycznie działa na moją żonę).
      Rzuciłem się na głęboką wodę - mięcho, przyprawy, pieczenie, gril.
      W sumie proste, a efektowne.
      Efekt jest taki, że na razie gówno z planów zejścia z wagą poniżej 90kg.

      Kłaniam się nisko.
    • stephen_s To ja mam pytanie techniczne... 05.09.07, 15:14
      Jaka jest różnica między smażeniem na róznych rodzajach oleju? Czym
      się różni olej ze słonecznika od oleju z pestek winogron? I co za
      różnica, czy odsmażę na oleju, czy na maśle, czy Plancie, czy na
      oliwie z oliwek? Wreszcie, czemu w ogóle nie smażyć na samej patelni?
      • isma Re: To ja mam pytanie techniczne... 05.09.07, 15:37
        W ogolnosci tluszcze plynne i stale roznia sie zastosowaniem - jedne
        sa przeznaczone do uzycia na zimno, inne do smazenia w nizszych
        temperaturach, a inne w wysokich. Maslo np. sie po przekroczeniu
        pewnej temperatury paskudnie przypala. Pisza to na etykietach. Jak
        powachasz oliwe i olej rzepakowy, to bedziesz tez wiedzial, ze
        roznia sie, hmmm, zapachem i smakiem. Ja dlatego pisze o oliwie
        (olej z pestek winogron chyba sie nie nadaje do smazenia w wysokich
        temperaturach, ale jesli tak, to tez moze byc), ze ona ma w miare
        neutralny smak i zapach, a to wazne, jak obrabiasz takie nijakie
        mieso, jak kurak. Dajac olej ryzykujesz, ze calosc tak przesmierdnie
        jego wonia, iz MSZ bedziesz mal wrazenie jedzenia nasyconej nim
        gabki. Dla schabowego to ma mniejsze znaczenie ;-))).

        Na suchej patelni, owszem, dietetycznie smazyc mozna (zwlaszcza
        miesa z natury tluste, ale kurak do nich zdecydowanie nie nalezy) ,
        ale jednak tluszcz, no, nie da sie ukryc, podkresla smak potrawy.
      • diabollo Re: To ja mam pytanie techniczne... 05.09.07, 17:03
        stephen_s napisał:

        > Jaka jest różnica między smażeniem na róznych rodzajach oleju? Czym
        > się różni olej ze słonecznika od oleju z pestek winogron? I co za
        > różnica, czy odsmażę na oleju, czy na maśle, czy Plancie, czy na
        > oliwie z oliwek? Wreszcie, czemu w ogóle nie smażyć na samej patelni?
        >

        Czcigodny Stephanie, gotowanie to nie program kosmiczny NASA.
        Można eksperymentować.

        Generalnie na maśle nic się nie smaży (może jajecznicę, ale tego nigdy nie
        jeszcze nie robiłem). Masło służy do smarowana chleba.

        Do steków najlepsza jest margaryna, a oleje do smażenia to inne ileje niż do
        sałatek i o tym wszystkim dowiesz się czytając nalepki na butelkach olejów.

        Powodzenia.

        Kłaniam się nisko.
    • kochanica-francuza A propos 05.09.07, 16:38
      Patrzę i patrzę, co mi się cholerna woda nie gotuje, a gazu pod nią nie
      włączyłam. ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka