anna_sla
09.09.07, 08:33
================================================================
Pozwoliłam sobie zacząć nowy wątek, jako nowy rozdział ;)
================================================================
karolcia65 napisała:
Hej,
Z ta tesciowa to musze Ci powiedziec, ze kazda przesada jest
okropna. Ty masz ja pewnie na codzien, ja wcale, bo mieszka kilkaset
km od nas. W ogole jestesmy tu sami, jak palec albo 5 palcow.
Musielismy sie przeprowadzic. 2 razy i po pierwszej przeprowadzce
tez bylismy sami (tylko do rodziny bylo blizej). Tak wiec musialam
sie zorganizowac, bo sasiedzi, choc na maxa fantastyczni maja swoje
zycie, rodziny, problemy i niemozna oczekiwac, ze beda pomagac
regularnie. Jesli, to tylko sporadycznie, gdy masz noz na gardle.
Co do organizacji, jestem prawie wspaniala organizatorka, z
urodzenia, natury, wyksztalcenia, doswiadczenia i przekonania. Nie
ma nic, czego nie da sie tak zorganizowac, by byc szczesliwym. I na
tej podstawie zorganizowalam sie niemal perfekcyjnie. A teraz po
kolei:
1.Potrzebne sa cele.
Co jest wazne, tzn. co musisz w domu zrobic, bo nie da sie bez tego
zyc, np. pranie. Co mozesz zrobic ale nie musisz, jesli nie chcesz,
np. prasowanie, co nalezy zrobic dla siebie samej, zeby sie dobrze
czuc, np. kapiel bez przeszkadzania raz na tydzien.
Po prostu usiadz z kartka papieru i zapisz wszystko co trzeba, co
mozna i co chcasz dla siebie, meza, Was, dzieci, calej rodziny.
Wybacz szczerosc ale nie dziel sie tym z mezem. Czytalam kilka
Twoich postow dot. nazwijmy to negatywizmu meza i polaczenia dwoch
sanek nie zapomne.
Po prostu zrob to sama, oczywiscie jesli chcesz i nie uwazasz za
idiotyczne pisanie na papierze tego, co sie chce.
2. Plan
Zrob sobie plan, w ktory dzien tygodnia co robisz.
Wysil sie i nie pierz codziennie, tylko rzadziej, jak sie da to max.
3 razy w tygodniu, nawet jesli zapodasz dwie pralki. Ja nakupilam
dzieciom mnostwo tanich ciuchow w Internecie i piore w poniedzialki
i wtorki, czasem 5 pralek, czyli raz w tygodniu. Wtorek wieczorem
jest zarezerwowany na prasowanie i skladanie i zapominam o sprawie
na 5 dni. Po prostu super.
Zakupy jak najrzadziej. Ja robie raz w tygodniu w czwartki i co nie
przetrwa tygodnia, zamrazam. Co do warzyw i owocow planuje tak, by
na nastepna srode i czwartek do zakupow pozostaly te, ktore sie
najdluzej trzymaja.
Sprzatam gruntownie raz w tygodniu, w srody, a potem, przed
weekendem robie tylko to, co mnie denerwuje. Wyjatkiem jest
odkurzanie i mycie podlogi, Tulinkom czasem cos sie wysypie, wyleje
i trzeba cobziennie.
Raz w tygodniu, w czwartek wieczorem mam piekny wieczor. Zamykam sie
w lazience i robie sobie paznokcie, depiluje sie i co mi tam jeszcze
przyjdzie do glowy. SUPER!!!
Ogrod idzie przy okazji, nie ma z tym problemu, bo bardzo to lubie,
wiec znajduje czas.
Okolo godziny dziennie poswiecam na prace. Z reguly wieczorem, gdy
dzieci spia.
Co wazne, jesli czegos nie zrobie zgodnie z planem, to co z tego,
zrobie jutro i plan sie troche przesunie. Staram sie jednak trzymac
wszystkich tych punktow, bo a) praca, b) zawsze moge sie z kims
umowic, wyjsc z domu, przewietrzyc.
3. Baza
Zeby w ogole zaczac, trzeba sie troche przygotowac. Popatrzec w
ciuchach, jak tu podobierac tak, zeby jak najdluzej nie musiec prac.
Jak poplanowac zakupy, zeby nie chodzic do sklepu codziennie (ja
zakupow nienawidze, wiec nie bylo problemu). Najgorsze to chata.
Zredukowalam do minimum wszystko, co trzeba extra odkurzac, myc,
ukladac. Zabawki dzieci sa w kartonach, posegregowane, pluszaki,
plastiki i ksiazki. Wieczorem nie ma problemu, zeby szybko
posprzatac ten sajgon. Wszelkie meble, ktore nie byly potrzebne,
jakies male stoliki, krzesla stojace w katach pochowalam. Dywany nie
sa niczym zastawione, poza tym jadalnym, wiec szybko sie je odkurza.
Najgorsze byly bibeloty, ktorych mamy mnostwo. Pomogly
przeprowadzki, wszystko lezy w kartonach, a nie gdzies na polkach.
Dzieci tez nie musza bawic sie wszystkim na raz, czesc lezy w
piwnicy i czeka na zmiane z tym, czym bawia sie teraz.
Najlepiej wyslac rodzine na cale popoludnie do tesciowej(niech po
nich przyjdzie a potem ich odprowadzi) i zabrac sie samej za
reorganizacje. Wiem, ze masz malo miejsca, przeoraj wiec najpierw
szafy, co mozna wyniesc do piwnicy, wyrzucic, zrobi Ci sie miejsce i
zawsze mozna wiele schowac. Tylko mi nie mow, ze nie ma juz nic do
wyrzucenia i wszystko jest potrzebne, bo wtedy uwierze, ze jestes
cyborgiem.
Wszystko to, o czym pisze wymaga sporo zaangazowania, ja wciaz nad
tym pracuje, szczegolnie, ze teraz doszla mi praca i czas jest na
wage zlota. Nie zrobisz tego przez jedna noc. Ale warto.
I tu znow bede szczera, nie opowiadaj sie mezowi, oni nie sa
sklonni podazac za ideami swoich zon. Moj tez nie. Po pol roku
powiedzialam mu, ze we wtorki prasujamy i skladamy ciuchy, a on po
dobrym miesiacu stwierdzil, ze faktycznie, hi, hi...
Napisze Ci jeszcze troche, jesli chcesz. Prosze o szczera odpowiedz.
Pa,
Karolcia
================================================